Legia pikuje. Czy leci z nami pilot?!
Legia przegrała w sobotni wieczór na wyjeździe z ostatnim w tabeli przed tą kolejką Piastem Gliwice 0-2. Pierwszego gola strzelił w samej końcówce Michał Chrapek, natomiast chwilę wcześniej stołeczny zespół mógł i powinien objąć prowadzenie, lecz sytuację sam na sam z bramkarzem zmarnował Kacper Chodyna. W doliczonym czasie gry rezultat ustalił z rzutu karnego Jorge Felix. Po tym spotkaniu Legia znalazła się w strefie spadkowej...
Już dwie minuty po rozpoczęciu spotkania prowadzenie mogła objąć Legia. Do dalekiego podania doszedł Mileta Rajović, który następnie oddał mocny strzał lewą nogą. Skutecznie interweniował jednak Frantisek Plach. To mogło być znakomite otwarcie dla gości, gdyby tylko duński napastnik znalazł sposób, aby w końcu się przełamać. Niebawem odpowiedział Piast, który nie zamierzał tego dnia się bronić. W 10. minucie z powietrza mocno piłkę kopnął Patryk Dziczek i szczęśliwie na linii strzału stanął Rafał Augustyniak.
Pomimo dobrej szansy na samym początku meczu, pierwsze kilkanaście minut upłynęło pod znakiem lekkiej przewagi gospodarzy. Gliwiczanie częściej utrzymywali się przy piłce i tworzyli groźne akcje. W 25. minucie Piast miał doskonałą okazję, aby wyjść na prowadzenie. Hugo Vallejo zakręcił obrońcami przed polem karnym, a za moment spróbował mocnego strzału. Na całe szczęście świetnie ustawiony był Kacper Tobiasz i zdołał odbić piłkę do boku.
W końcówce pierwszej odsłony wreszcie do głosu zaczęła dochodzić Legia. Piłkarze z Warszawy ponownie mogli strzelić gola, lecz raz jeszcze swoją nieskuteczność pokazał Rajović. Napastnik dostał świetnie podanie ze środka pola od Kacpra Urbańskiego i mając przed sobą jedynie bramkarza Piasta, trafił wprost w niego. To napędziło legionistów. Chwilę później z dystansu szczęścia spróbował Ermal Krasniqi. Mocne uderzenie reprezentanta Kosowa z dużym trudem odbił Plach. Ostatnie słowo w tej połowie należało jednak do Piasta.
Kilka minut przed zejściem na przerwę Piast miał dwie szanse, aby pokonać Tobiasza. Najpierw minimalnie źle do dośrodkowania wyszedł Leandro Sanca, a potem stuprocentowej okazji nie wykorzystał Gierman Barkowskij. Napastnik rywali, będąc w polu karnym, dostał dobre podanie i mając sporo miejsca, uderzył futbolówkę mocno po ziemi, ale dokładnie tam gdzie stał bramkarz Legii. Pierwsza połowa zakończyła się więc bezbramkowym remisem.

W przerwie trener Inaki Astiz wprowadził na murawę Kacpra Chodynę, który miał za zadanie rozruszać akcje Legii na prawej stronie. Początkowe zagrania pomocnika były jednak bardzo nieudane. Pomocnik notował zdecydowanie zbyt dużo strat. W 47. minucie znowu szansę miał Rajović, ale w jego przypadku powiedzenie, że do trzech razy sztuka niestety się nie sprowadziło. Plach ponownie udanie odbił piłkę do boku po jego próbie. Pierwszy kwadrans drugiej połowy był spokojny. Poza jedną wspomnianą okazją Rajovicia nie działo się zbyt wiele.
W 75. minucie wprowadzony na murawę chwilę wcześniej Adrian Dalmau mocno dośrodkował z prawej strony, ale czujny był Tobiasz i pewnie złapał lecąca piłkę. Legia usilnie starała się strzelić zwycięskiego gola. Kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry miała ku temu znakomitą szansę. Po podaniu ze środka pola sam na sam z Plachem znalazł się Chodyna, który strzelił bardzo słabo i zaprzepaścił okazję na trzy punkty dla swojego klubu. Ta niewykorzystana okazja w pełni się zemściła. Chwilę potem gola dla gospodarzy strzelił Michał Chrapek. To nie był jednak koniec dramatu. W doliczonym czasie gry rywala w polu karnym sfaulował Arkadiusz Reca i po analizie VAR arbiter wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie na gola zamienił natomiast Jorge Felix.














