Zimowanie w strefie spadkowej...
Porażka z ostatnim w tabeli przed tym meczem Piastem Gliwice to idealne dotychczasowe podsumowanie sezonu 2025/26. "Wojskowi" po raz kolejny zaprezentowali się z bardzo słabej strony, a decydującego gola stracili na sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry za sprawą Michała Chrapka. Po tej porażce Legia kończy ligowy rok w strefie spadkowej...
Do tego starcia "Wojskowi" przystąpili z wieloma zmianami w wyjściowym składzie, porównując ustawienie chociażby z ostatniej potyczki przeciwko FC Noah. Od pierwszej minuty pojawili się m.in. Patryk Kun, Wahan Biczachczjan i Marco Burch. Spotkanie dobrze zaczęli gracze Piasta. Już w 3. minucie gry do interwencji Kacpra Tobiasza zmusił Hugo Vallejo. Zawodnik gości spróbował uderzenia lewą nogą z półwoleja i dobrze na linii zachował się po raz pierwszy golkiper Legii. Strzał Hiszpana nie był mocny, ale jednak leciał w górne rejony bramki. Przez kolejne kilkanaście minut na murawie obserwowaliśmy przede wszystkim sporo walki. Legia nie potrafiła zepchnąć Piasta do defensywy, który odważnie poczynał sobie w ataku.
Wkrótce zobaczyliśmy wreszcie pierwsze celne uderzenie legionistów. Z dystansu zaskakująco z woleja huknął Biczachczjan, a piłkę zmierzającą pod poprzeczkę, końcówkami palców na rzut rożny sparował Frantisek Plach. Za moment ponownie bramkarz Piasta był w centrum uwagi. Tym razem Słowak wygrał pojedynek z Miletą Rajoviciem, który stanął z nim oko w oko po prostopadłym podaniu od Ermala Krasniqiego. Duńczyk chciał płaskim strzałem wpakować futbolówkę do siatki, lecz trafić w nogi golkipera z Gliwic. To była zdecydowanie najlepsza okazja dla gospodarzy na to, aby wyszli tego dnia na prowadzenie. To był bardzo intensywny okres gry, bowiem już za chwilę to Piasta poważnie zagroził warszawskiemu klubowi. Zablokowany strzał jednego z rywali przez Marco Burcha odbił się od poprzeczki. Do pierwszej odsłony arbiter nie doliczył ani minuty i drużyny zeszły na przerwę przy bezbramkowym remisie.

Na drugą połowę Legia wyszła bez zmian w składzie. W 55. minucie po raz pierwszy po zmianie stron zagroziła Piastowi. Wojciech Urbański, będąc w polu karnym rywala, dostał dobre podanie ze skrzydła, ale niestety nie zdecydował się od razu na oddanie strzału. Pomocnik postanowił wejść w drybling, co zakończyło się stratą. Chwilę później świetne dogranie na wolne pole od Biczachczjana do Rajovicia. Ten drugi biegł sam na bramkarza Piasta, dał się niemal dogonić obrońcy, jednak zdołał jeszcze uderzyć... O jakości tego uderzenia nie ma co mówić. Piłka zamiast do bramki poleciała w trybuny, Widać było, że podskoczyła ona Rajoviciowi na nierówności, lecz marne to wytłumaczenie.
Trener Astiz starał się dać impuls swoich piłkarzom. Wymienił m.in. Rajovicia na Antonio Čolak, licząc że ten w końcu się przełamie. Brakowało jednak odpowiedniej intensywności w jednej i drugiej drużynie, dlatego sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. W 83. minucie Piast strzelił gola na 1-0. Podobnie jak przed tygodniem wynik otworzył Michał Chrapek, który popisał się świetnym strzałem z rzutu wolnego... Kacper Tobiasz był chyba nieco źle ustawiony, przez co nie podjął nawet próby interwencji. Niebawem szybka kontra graczy Daniela Myśliwca, którą kończył wprowadzony Adrian Dalmau. Tym razem Tobiasz spisał się dobrze, chociaż trzeba przyznać, że piłka leciała wprost w niego.



















