Ucieczka ze strefy zagrożenia. Przełamanie Rajovicia!
Legia Warszawa ponownie zwycięska. Na swoim stadionie gracze Marka Papszuna pokonali Cracovię, dzięki czemu po raz pierwszy od 6 grudnia poprzedniego roku wydostali się ze strefy spadkowej Ekstraklasy. W niedzielę wygraną zagwarantował gospodarzom Mileta Rajović, który pod względem sportowym przechodził ostatnio ciężkie chwile.
Pierwszy celny strzał na bramkę przeciwników zobaczyliśmy w 7. minucie gry. Wtedy to z dystansu mocno piłkę kopnął Wahan Biczachczjan i z problemami, ale skuteczną interwencję zanotował Sebastian Madejski. Legioniści od samego początku postawili na atak, starając się odsunąć przeciwników od własnego pola karnego. Z biegiem czasu gospodarze ponownie próbowali uderzeń z daleka. Bartosz Kapustka czy Rafał Augustyniak byli jednak skutecznie blokowani. W 23. minucie kontratak graczy Luki Elsnera sfinalizował Mauro Perković. Otto Hindrich był dobrze ustawiony i nie dał się zaskoczyć.
Chwilę później Marek Papszun musiał dokonać pierwszej wymuszonej zmiany. Kontuzjowanego Antonio Colaka na placu gry zastąpił Mileta Rajović, który tego dnia liczył na przełamanie swojej strzeleckiej niemocy. Za moment wprowadzenie Duńczyka w pełni się odpłaciło, bo to właśnie on otworzył wynik spotkania! Rajović bardzo dobrze odnalazł się w szesnastce krakowian, gdzie wykazał się największym sprytem i w ekwilibrystyczny sposób pokonał Madejskiego. Dla niego był to pierwszy gol od pięciu występów.
Od momentu objęcia prowadzenia Legia zaczęła wyglądać na murawie lepiej od swoich przeciwników. Wkrótce bliski podwyższenia rezultatu był Juergen Elitim, lecz z jego mierzonym strzałem poradził sobie bramkarz Cracovii, który końcówkami palców zdołał wybić piłkę poza linię końcową. W 43. minucie raz jeszcze bohaterem był golkiper gości. Tym razem uratował swój zespół, parując do boku mocne uderzenie zza pola karnego Biczachczjana. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie. Do szatni piłkarze zeszli przy zasłużonym prowadzeniu "Wojskowych" po trafieniu Rajovicia.

Kilka minut po zmianie stron dobre przejęcie piłki przez legionistów na połowie rywala. Ostatecznie Kacper Urbański dograł do Biczachczjana, a jego strzał w dobrej sytuacji przeleciał obok celu. Ormian powinien przynajmniej trafić w światło bramki, co na pewno sprawiłoby problemy Madejskiemu. Precyzji zabrakło również niebawem po drugiej stronie boiska. Kahveh Zahiroleslam wprawdzie znalazł sobie miejsce do oddania strzału, jednak był on zbyt słaby, aby sprawić kłopoty Hindrichowi.
Potem na boisku było bardzo spokojnie. Legia kontrolowała boiskowe wydarzenia, chociaż do pełnego opanowania brakowało strzelenia drugiego gola. Kwadrans przed końcem losy rywalizacji mógł rozstrzygnąć Ermal Krasniqi. Pomocnik wpadł w pole karne Cracovii, gdzie niestety został dogoniony przez jednego z obrońców i finalnie przegrał starcie z Madejskim.
Końcowe fragmenty spotkania to szarpane akcje z obydwu stron, Hindrich oraz Madejski nie mieli jednak wiele pracy, gdyż akcje toczyły się głównie w środkowej strefie boiska. Dla "Wojskowych" było to drugie domowe zwycięstwo z rzędu.















