W Poniedziałek Wielkanocny Legia Warszawa podejmie na własnym stadionie gdańską Lechię. Po rundzie jesiennej wydawało się, że lechiści są zespołem praktycznie pewnym degradacji, jednak zimą otrzymali impuls w postaci nowego trenera, dzięki któremu zaczęli prezentować się znacznie lepiej. Potrafią zaskoczyć w meczach z potentatami i powoli wyślizgują się ze strefy spadkowej. Istnieje jednak zasadne pytanie, czy drużyna z takimi problemami finansowymi w ogóle powinna reprezentować najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce? Zapraszamy na raport z obozu najbliższego rywala stołecznego zespołu.
Lechia dość niespodziewania znalazła się w tym sezonie w Ekstraklasie. Choć nikt nie zakładał, że przy wielu kłopotach gdańszczanie zdołają poukładać się piłkarsko i powrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej tylko po roku nieobecności, to jednak zaskoczyli, pewnie wygrywając 1. ligę. Mimo to, od początku obecnego sezonu Lechia była skazywana na pożarcie, określana jako beniaminek, który może okazać się najsłabszym i to rzeczywiście się potwierdziło. Lechiści długo nie potrafili wygrać, zresztą w pierwszych sześciu kolejkach zdobyli tylko dwa punkty, a smak zwycięstwa zaznali dopiero na początku września. Dwie wygrane z rzędu nie potrafiły jednak odmienić drużyny, która znów nie potrafiła triumfować w dziewięciu następnych spotkaniach. W efekcie Lechia na dobre utknęła w strefie spadkowej i potrzebowała jak najszybszych zmian.
Angielski impuls
Te nastąpiły pod sam koniec rundy jesiennej. Trenera Szymona Grabowskiego, którego jeszcze miesiąc wcześniej wspierano kontrowersyjnym oświadczeniem, w którym równocześnie podważano jego umiejętności szkoleniowe, zastąpiono doświadczonym Johnem Carverem. Zaskakujące było, że tak zadłużony klub sprowadza w swoje szeregi Anglika, który w dalekiej przeszłości prowadził takie kluby jak Newcastle United, Sheffield United czy Omonia Nikozja, a w ostatnich latach był asystentem selekcjonera reprezentacji Szkocji, co zresztą dalej łączy z pracą w Lechii. Omijając jednak kwestie finansowe - to była bardzo dobra decyzja. Zespół prowadzony przez 60-latka wygrał na koniec 2024 roku ze Śląskiem Wrocław i dostał impuls na zimowe przygotowania. Te również przyniosły efekty. Lechia fenomenalnie rozpoczęła zmagania w rundzie wiosennej. Gdańszczanie zdobyli 7 punktów w pierwszych trzech meczach, pokonując m.in. Lecha Poznań. Zadyszka przyszła jednak szybko. Po wspaniałym starcie Lechia zaliczyła serię czterech porażek z rzędu i pozytywne emocje zostały nieco ugaszone. Lechiści zakończyli ją jednak niespodziewanym zwycięstwem z Jagiellonią Białystok i po raz kolejny pokazali, że potrafią zaskoczyć. Przed tygodniem pokazali również wolę walki. W bardzo ważnym meczu w kontekście walki o utrzymanie Lechia przegrywała do przerwy na własnym stadionie ze Stalą Mielec 0-2. W drugiej połowie jednak całkowicie odmieniła swoją grę, w 72. minucie zdobyła kontakt, a dzięki fantastycznej końcówce i dwóm bramkom w doliczonym czasie gry, zanotowała cenne trzy punkty. Dzięki temu zwycięstwu drużyna z Gdańska wypełzła tuż nad strefę spadkową i mimo że zimą nie zapowiadało się na to, do końca będzie walczyć o pozostanie w Ekstraklasie.

Czy oni w ogóle w tej lidze powinni być?
Jak widać, praca zimą z nowym trenerem przyniosła efekty, choć było bardzo blisko, byśmy ich nie doświadczyli. Lechia od dawna uwikłana jest w problemy finansowe, które na przełomie 2024 i 2025 roku mogły doprowadzić do degradacji. Pod koniec ubiegłego roku PZPN zdecydował się zawiesić licencję Lechii na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dodatkowo w zespole rozpoczął się bunt. Wielu zawodników, którym przez długi czas zalegano z płatnościami, wysłało do klubu pisma wzywające do ich uregulowania. Gdyby nie zrobiono tego w przeciągu dwóch tygodni, piłkarze mogliby rozwiązywać swoje umowy z winy klubu. Lechiści jednak jakoś poradzili sobie z krótkim czasem, spłacili pilne długi, licencja została odwieszona i wszystko miało być już dobrze, ale to nie był koniec kłopotów Lechii. Gdańszczanie rozpoczęli zmagania w rundzie wiosennej, ale tuż po wielkim zwycięstwie z poznańskim Lechem, PZPN... ponownie zdecydował się zawiesić ich pozwolenie na grę w Ekstraklasie. Tym razem chodziło o zobowiązania finansowe wobec Ruchu Chorzów, któremu nie zapłacono za transfer jednego z zawodników. Chorzowianie już wcześniej zgodzili się na przełożenie płatności, jednak Lechia nie dotrzymała umowy, więc Ruch nie zgodził się na kolejne odroczenie spłaty. Lechii groził więc nawet walkower w następnym meczu z Zagłębiem Lubin, ale znów cudownie udało jej się znaleźć pieniądze "na ulicy" (przy dużej pomocy spółki Ekstraklasa S.A., która pokryła część zaległości) i spłacić swoje długi. Klubowi z Pomorza upiekło się więc dwukrotnie, ale i tym razem powiedzenie "do trzech razy sztuka" może się sprawdzić. Gdańszczanie na boisku dzielnie walczą o utrzymanie w Ekstraklasie, jednak czy w ogóle jest sens karmić taki klub i pozwolić mu reprezentować polską ligę? Stadion Lechia rzeczywiście ma piękny, godny największych klubów w lidze, ale w gabinetach poziom jest poniżej B-klasy.
Zimowe transfery
Przyszli: Michał Głogowski (koniec wyp. Hutnik Kraków)
Odeszli: Conrado (Atletico-GO), Serhij Bułeca (koniec wyp. Dynamo Kijów)

Przewidywany skład: Weirauch - Piła, Pllana, Olsson, Kałahur - Mena, Kapić, Neugebauer, Chłań - Bobcek, Wjunnyk
Nieobecni na mecz z Legią: Bohdan Sarnawskyj (bramkarz)
Ligowa pigułka statystyczna
Miejsce w tabeli - 15
Liczba punktów - 27
Średnia zdobytych punktów na mecz - 0,96
Bilans meczów - 7 zwycięstw - 6 remisów - 15 porażek
Bilans bramkowy - 30-48
Gole oczekiwane na mecz - 1,50
Średnia goli na mecz - 2,79
Czyste konta - 5
Najlepsi strzelcy - Tomas Bobcek - 6 bramek
Najlepsi asystenci - Camilo Mena (na zdjęciu niżej) - 4 asysty

Ostatnie 5...
Jakimi wynikami kończyło się ostatnie pięć meczów pomiędzy Legią a Lechią rozgrywane przy Łazienkowskiej?
04.11.2022 Legia 2-1 Lechia (Kuciak 74' s., Ribeiro 87' - Zwoliński 57')
02.04.2022 Legia 2-1 Lechia (Wszołek 29', Pekhart 65' - Zwoliński 83')
05.12.2020 Legia 2-0 Lechia (Pekhart 61', Lopes 90+4')
28.09.2019 Legia 1-2 Lechia (Wieteska 12' - Nalepa 38', Augustyn 52')
04.08.2018 Legia 0-0 Lechia
Historia
Legia rywalizowała z gdańskim zespołem łącznie 77 razy. Legioniści wygrywali trzykrotnie częściej. "Wojskowi" łącznie osiągnęli 46 zwycięstw przy 15 wygranych Lechii. Remis padał 16 razy. Bilans bramkowy to 137-60 na korzyść warszawiaków, a ich najlepszym strzelcem w tej rywalizacji jest śp. Tadeusz Błażejewski, który grał w Legii w latach 1959-1963 i trafiał do siatki gdańszczan 8-krotnie. W ostatnich latach pojedynki te również są zdominowane głównie przez Legię. W końcu w ostatnich 20 ligowych spotkaniach Lechii udało się wygrać tylko 4 razy przy 11 zwycięstwach legionistów, którzy jeszcze w międzyczasie wyeliminowali lechistów z Pucharu Polski w sezonie 2022/23. Gdańszczanie mają również sporo kłopotów z graniem przy Łazienkowskiej. W historii wygrali na stadionie w Warszawie tylko 5 spotkań. Ostatni raz wyjechali zwycięsko ze stolicy w 2019 roku, co było ich pierwszym zwycięstwem po 6 latach. W rundzie jesiennej legioniści bez problemów poradzili sobie z Lechią, wygrywając w Gdańsku 2-0 po bramkach Ryoyi Morishity oraz Kacpra Chodyny.


