Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Chcę dobrze zacząć

środa, 10 marca 2004 21:59
Marek Saganowskiźródło: Gazeta Wyborcza

Niektórzy twierdzą, że już za dwa tygodnie - przynajmniej jeśli chodzi o Legię - w sprawie mistrzostwa Polski wszystko będzie jasne. Pana drużyna gra z mocną i zawsze niewygodną Odrą Wodzisław, a potem jedzie do Łęcznej. Wisła Kraków zmierzy się z Górnikiem Polkowice u siebie i w Nowym Dworze ze Świtem.

Marek Saganowski: Hmm... I co ja mogę powiedzieć? Rzeczywiście początek mamy ciężki. Uważam, że trudniejszy będzie pierwszy mecz. Odra to jeden z najbardziej niedocenianych klubów w Polsce. A tam na ławce siedzą tacy piłkarze jak Woś czy Sibik. Ale... Ja nie martwię się na zapas. Tak jak wszyscy w Legii chcę zacząć rundę od sześciu punktów.


Te trzy miesiące przerwy minęły Panu...

Nie powiem, że jak z bicza strzelił. Przerwa i przygotowania trwały tyle samo, co będzie trwała runda. Gdyby nie Puchar Polski, to... zimą rozegralibyśmy więcej meczów sparingowych niż później tych o punkty. To chore. Ja wiem, że w Polsce długo trwa zima. Ale dlaczego PZPN nie może wymóc na klubach podgrzewanych płyt? Są światła, pora na podgrzewane płyty.


Legia była na czterech obozach...

Jak dla mnie - za dużo. Za długo, za daleko od domu. Dochodziło do niepotrzebnych spięć, frustracji. Także w zespole, ale głównie na sparingach. Kości trzeszczały. Na szczęście już zaczyna się liga. Doszliśmy do siebie.


Legia zaczyna ją meczem z Odrą... Z meczu inaugurującego sezon nie ma Pan za dobrych wspomnień.

Mam fatalne. Dostałem czerwoną kartkę. Niegranie w jednym-dwóch meczach przy tak krótkim sezonie powoduje, że zawodnik wypada z meczowego rytmu. Teraz chcę nie tylko dobrze zagrać, ale i strzelić gola.


Tak? Jesienią miał Pan z tym problemy. Trzy gole i cztery asysty to nie za wiele...

Mnie też to denerwowało. Nie mogłem odnaleźć swojego rytmu. Latem, w sparingach, strzelałem gole na zawołanie. Przyszedł sezon, dostałem czerwoną kartkę w meczu z Odrą, wypadłem z rytmu i... Spirala zaczęła się nakręcać. Wszystko robiłem odwrotnie niż potrzeba. A to za szybko, a to za wolno, a to za lekko, a to za mocno, a to podałem zamiast strzelać. I dziennikarze zaczęli zadawać mi pytania, jakbym był siatkarzem - o zablokowanie się. Nie miałem szczęścia, nie miałem skuteczności. Grałem za nerwowo.


Może trzeba było zwrócić się o pomoc do psychologa?

Nawet o tym myślałem... Tyle że nie miałem zupełnie pomysłu, kto mógłby mi pomóc. Psycholog w sporcie na tym najwyższym poziomie to nic wstydliwego. Korzystają z tego najlepsi sportowcy świata.


Odszedł Svitlica, kto więc będzie strzelał gole?

Nie ma ludzi niezastąpionych. Żal Stanko, bo strzelił w tamtym sezonie 25 bramek w lidze, w tym już miał dziewięć. Ale z tego, co wiem, on sam podjął decyzję o transferze do Hannoveru. Nie było siły go zatrzymać. Piotrek Włodarczyk umie strzelać bramki, w Widzewie zdobył ich sześć, a to niezłe osiągnięcie. Manuel Garcia trafiał w sparingach raz za razem. Nie będzie źle, ma kto zastąpić Svitlicę.


Nie wspomniał Pan o sobie.

Chcę dobrze zacząć. Poza tym z gry jesienią w 90 procentach byłem zadowolony. Jak teraz odzyskam skuteczność, to będę zadowolony w 100.


Podobno Svitlica mawiał: "Sagan, tyle zasuwasz, a potem w decydującej akcji stoisz". To prawda?

Tak, ale raczej w żartach. Ja zasuwałem, a on mógł być wypoczęty i strzelać bramki. Ale chyba jednak wolę ten swój styl grania. Żywiołowy, mieć gole i asysty, a nie tylko czatować pod bramką.


Nie ma jednak co ukrywać, że Svitlica wygrał Legii kilka, jeśli nie kilkanaście meczów.

To znaczy on strzelał decydujące gole. Ale nie przypominam sobie, by wziął piłkę od Artka Boruca przed własnym polem karnym, przebiegł całe boisko i trafił do siatki. Na jego gole pracowała cała drużyna. A Stanko to wyśmienity egzekutor ze znakomitą skutecznością.


Zimą Pan też miał propozycję wyjazdu za granicę.

Byłem rozgoryczony sytuacją w klubie, finansowymi zaległościami, brakiem perspektyw... I rzeczywiście myślałem o nowym klubie. Ale nic z tego nie wyszło. Teraz, kiedy sytuacja ma ulec poprawie, kiedy rysuje się szansa powstania bardzo mocnej drużyny, jestem gotowy grać w Legii tak długo, jak będę jej potrzebny.


Z numerem 10 na koszulce?

Czemu nie? Lubię "dychę". I mam nadzieję, że nie tylko ja uważam, iż na nią zasługuję.


O co gra Legia wiosną?

O dublet! Mierzymy wysoko. Mamy na to szansę jako jedyny zespół z polskiej ekstraklasy.


Ale zimą nie było właściwie żadnych transferów. Wymiana Stanko Svitlicy na Piotra Włodarczyka nie wygląda imponująco przy tym, co robiono w Wiśle czy Groclinie.

Ktoś już kiedyś powiedział, że najlepsze nazwiska to są na nagrobkach. Wisła nie jest niepokonana, przekonała się o tym u nas, przekonała w Wodzisławiu. Jak będzie teraz - pokaże czas i boisko. Faktycznie, patrząc na wzmocnienia Wisły czy Groclinu... Tam widać, że wszystko jest budowane z głową. Narzekali w Krakowie na grę defensywną, to doszło trzech nowych zawodników, jeden bardzo doświadczony i dwóch młodych, oraz bramkarz, który grał na mundialu. Twierdzenia, że Wisła nie będzie zgrana, są, delikatnie mówiąc, przesadzone. Mieli bardzo dużo czasu na przygotowanie do rundy, a poza tym ci, którzy doszli, to zbyt doświadczeni gracze, by się nie wkomponowali w zespół. Ale ja, broń Boże, nie pękam przed Wisłą.


Krakowian bardzo boli porażka w Warszawie 1:4...

Mnie też by bolała, też chodziłbym sfrustrowany. Oni przyjeżdżali do nas w roli faworyta. A tymczasem polegli sromotnie. Pierwszą akcję zrobili, kiedy prowadziliśmy 4:0, i zdobyli honorową bramkę.


To co będzie siłą Legii?

Kolektyw, ustabilizowany skład. Ze zrozumiałych względów nie było zbyt wielu transferów. Ale tutaj są nieźli zawodnicy. Atutem będzie zrozumienie. No i na pewno zmobilizuje nas to, że zbyt wielu fachowców myśli o Legii: to nie jest taka mocna drużyna, nie będzie się liczyła...


A jak drużyna jest przygotowana?

Sam chciałbym wiedzieć. Nigdy nie bawię się w takie prognozy, bo wszystko zweryfikują wyniki. Gdybym usłyszał to pytanie rok temu o tej porze, powiedziałbym: "jestem przemęczony, ledwo chodzę". A tymczasem wiosną strzeliłem w lidze dziewięć goli. Czyli trener Okuka przygotował mnie dobrze. A w jakiej jestem formie - powiem, jak zagram.


Wyniki ostatnich sparingów - tych w Turcji - nie były optymistyczne.

Kiedyś w Wiśle Płock wygraliśmy zimą niemal wszystkie sparingi, jeden tylko zremisowaliśmy. I to z całkiem dobrymi drużynami. Mówiliśmy sobie "ale jesteśmy mocni, na pewno nie spadniemy". Bo Wisła broniła się przed spadkiem. Przyszły mecze o punkty i.... pół roku później byliśmy w II lidze.


Ile goli chce Pan strzelić wiosną?

Więcej niż 11.


Dlaczego akurat tyle?

Bo nigdy nie strzeliłem więcej niż 11.


Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: