Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Prowokacja Życia Warszawy

poniedziałek, 15 marca 2004 09:35
źródło: Życie Warszawy

W piątek, kilka godzin przed meczem inaugurującym rundę wiosenną piłkarskiej ekstraklasy, dziennikarze Życia Warszawy zostawili na stadionie Legii podejrzanie wyglądające paczki. Były w nich tylko gazety, ale równie dobrze mogły to być ładunki wybuchowe. Bez problemu zainstalowali je pod trybuną główną. Ochrona nie zauważyła myszkujących po trybunach obcych ludzi. Paczki leżały przez cały mecz, a na stadionie znajdowało się ok. 10 tys. widzów. "Akcja Życia Warszawy powinna otworzyć oczy służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo na stadionie Legii. Obnażyliście słabe punkty w zabezpieczeniu obiektu i za to jestem wam wdzięczny" - powiedział Mieczysław Bigoszewski, szef rady do spraw bezpieczeństwa na imprezach sportowych działającej przy Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu.

We wtorek w MENiS-ie Bigoszewski chce spotkać się z rzecznikiem prasowym klubu Piotrem Strejlauem, dyrektorem do spraw bezpieczeństwa stadionu Władysławem Leśniewskim oraz przedstawicielami Komendy Głównej Policji i komendy stołecznej. "Od dawna wiadomo, że obiekt przy ulicy Łazienkowskiej nie jest do końca bezpiecznym miejscem. Życie Warszawy pokazało, że faktycznie można wejść na trybuny, zostawić tam narzędzia, które mogą być wykorzystane podczas meczu. To mogła być jednak także bomba. I nie ma w tym przypuszczeniu demagogii. Jesteśmy przecież świadkami ataków terrorystycznych na całym świecie. Giną ludzie w moskiewskim i madryckim metrze. Na szczęście nie doszło jeszcze do tragedii w Polsce. Mam nadzieję, że żaden bandyta nie będzie chciał zaatakować widowiska sportowego, lecz nie można żyć tylko nadzieją. Odpowiadamy za bezpieczeństwo ludzi na zawodach i trzeba szeroko otworzyć oczy i analizować zagrożenia. Warszawski stadion jest tylko przykładem. Chciałbym zaapelować do mediów, by uczulały ludzi na podejrzane zachowania innych, pozostawione w publicznych miejscach paczki, torby" - tłumaczy Bigoszewski.

Jego zdaniem, pokazaliśmy także, że Warszawie potrzebny jest nowy stadion, bo obiekt przy Łazienkowskiej nie spełnia standardów bezpieczeństwa. Wymaga także nowoczesnego systemu monitoringu.

"Klub wiele robi, by kibice czuli się na jego obiekcie dobrze, ale wypełnianie wszystkich warunków ustawy o bezpieczeństwie masowych imprez sportowych wymaga dużych pieniędzy. Nie wszystkich stać na wynajmowanie armii ochroniarzy. Pomijam już fakt, że w Polsce trudno znaleźć profesjonalną firmę, to niestety i kibice nie pomagają swoim klubom. Awantury na meczach piłki nożnej to prawie norma, a przecież dobrze zorganizowane fankluby doskonale mogą uzupełniać działania służb porządkowych" - mówi Bigoszewski.

Piątkowa wizyta ŻW na stadionie Legii nie zwróciła także uwagi zwykłych ludzi. Gdy przechodziliśmy przez płot nad Kanałkiem Piaseczyńskim, obok spokojnie spacerowali warszawiacy.

Także taksówkarza, który wiózł nas na stadion, nie zastanowiła nasza rozmowa: - Czy "Ricardo" (nasz fotoreporter) wie, po co jedzie? - Mówiłem mu o bombie. - To proszę wysadzić nas na Legii?

Zastanwaijący jest tylko fakt, czy na innych obiektach sportowych ktoś zauważyłby podjerzane paczki. A może to tylko przy Łazienkowskiej jest możliwe?

Podaj ten news dalej: