
Natomiast za tydzień gośćmi w Pubie Legii będą Artur Boruc oraz Aleksandar Vuković. Na to spotkanie zapraszamy już dziś!
Aktualizacja:
Prezentujemy Wam obiecaną relację ze spotkania:
- Jacku Zieliński - mam do Ciebie pytanie. W ostatniej NL ukazała się statystyka. Jeżeli wystąpisz w następnym spotkaniu, wyrównasz rekord Kazika Deyny, a jeżeli zagrasz jeszcze 2 lata, wyrównasz rekord Lucjana Brychczego. Zagrałbyś jeszcze te dwa lata?
Jacek Zieliński: Na pewno bardzo bym chciał. Nie ze względu na rekordy. Piłka to moja pasja. Tak, Legia owszem :). Wiadomo, że w Legii trzeba grać na wysokim poziomie. Jeżeli poziom będę prezentował taki jak należy, jest szansa, żebym te 2 lata jeszcze pograł.
- Jacek, ale Ty prezentujesz taki poziom. Mimo swego wieku, jesteś lepszy od wielu reprezentantów Polski.
J.Z.: 2 lata to jest dość odległy okres jak dla zawodnika w takim wieku jak ja. Ja mam nadzieję, że dociągnę nawet do czterdziestki.
- Ja mam pytanie do Jacka Magiery. Co musisz zrobić żeby rozpocząć sezon w podstawowym składzie?
Jacek Magiera: Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że pierwsze mecze zazwyczaj spędzam na ławce rezerwowych. Robię wszystko co w mojej mocy, żeby przekonać do siebie trenera. Ja się nie poddaję, zawsze walczę na całego. Nie pogodziłem się z rolą rezerwowego, ale wierzę w to, że jestem w stanie wywalczyć miejsce w składzie.
- Która strzelona bramka sprawiła Ci największą radość?
Jacek Magiera: Jeżeli chodzi o piękno tej bramki to trzeba powiedzieć, że bramka z Wisłą była jedną z ładniejszych i ważniejszych. To już jest nieważne czy piłka zeszła czy nie. Ja bym chciał żeby każdemu w Legii tak schodziła i wpadała do bramki :)
- Jacku Zieliński, jaką największą rybę złowiłeś?
J.Z:.Nie lubię się chwalić... szprotkę! :D. Największa moja ryba to sandacz 88 cm i ważył 5 kg. Zazwyczaj łowię właśnie sandacze.
- Pytanie do JZ.: Jacek ja widzę Ciebie w tym klubie nawet po zakończeniu kariery. Daj bóg, żebyś poprowadził kiedyś pierwszą jedenastkę Legii.
Wojetk Hadaj: Ulżyło mi, bo myślałem że widzisz Jacka w tym klubie w roli spikera. Na szczęście nie :).
J.Z.: W roli spikera byłoby ciężko, bo słownictwo nie jest tak bogate jak u kolegi :). Ale bardzo chętnie widziałbym się w przyszłości w tym klubie, to jest mój trzynasty rok i liczę na więcej.
- Jacku, czy przez chwilę nawet nie żałujesz, że nie spróbowałeś kariery na Zachodzie?
J.Z: Nie żałuję. Jestem zadowolony z gry w Legii. Z Legią się związałem na długo, umożliwiła mi ona bardzo dużo, grę w pucharach, z Legii trafiłem do Reprezentacji Polski.
- Panie Jacku, pan również prowadzi zajęcia z młodymi chłopcami...
Wojtek Hadaj: To po prostu niefortunny dobór słów, nie mający nic wspólnego z poznańskimi słowikami...
- Chciałbym się zapytać jak wygląda ta praca?
J.M.: Prowadzę pracę z Młodymi Wilkami. Jestem częstym gościem na Legii i trenuję tych chłopaków. Pomagam również moim kolegom z Agrykoli prowadzić zajęcia z trampkarzami.
- Czy w pewnym momencie powstał konflikt między piłkarzami a trenerem Smudą. Czym to się objawiało, czy to była wina trenera?
J.Z.: Żadnych konfliktów nie było, przynajmniej ja ich nie zauważałem. Na pewno jeśli były bardzo drobne konflikty, to nie odbijały się one na wynikach.
- Zielu, z którym prezesem najlepiej się rozmawiało?
J.Z.: Mnie się najlepiej rozmawia z kolegami z drużyny. Jeśli rozmawia się w imieniu całej drużyny, to nie są to łatwe rozmowy, nie można ich zaliczyć do przyjemnych. To nie zależy od prezesa.
- Pytanie do Magica. Czy wolisz grać od pierwszej minuty i nie strzelić bramki, czy od 70 i strzelić?
J.M.: Ja wolę grać od początku i strzelić trzy. Zawsze liczy się zwycięstwo drużyny. Ja powiem w tej chwili, że zaakceptuję tę rolę, żeby wchodzić w 70. minucie i strzelić bramkę, jeżeli Legia wygra i zdobędzie tytuł.
- Czy zamierzasz zakończyć karierę w Legii?
J.M.: Nie ukrywam, że Legia jest dla mnie klubem szczególnym, nie mowię tego tylko, że tu siedzę i gram w tym klubie. Jestem z tego dumny, że reprezentuję ten klub. Dla mnie tak naprawdę liczą się tylko dwa kluby: Raków i Legia. Raków jest to klub, w którym rozpoczynałem swoją karierę i darzę go szacunkiem.
- Z Górnikiem Łęczna zremisowailiście, Z Polkowicami zremisowaliście, z Wisłą Płock przegraliście. Dajmy z siebie wszystko, ogrywajmy takie drużyny i wtedy możemy mówić o wielkiej Legii.
J.M: To jest w tej chwili nasz największy problem. Wydaje mi się, że w tych meczach bardzo zależało nam, żeby nie zawieść kibiców, i ten mecz nam całkowicie nie wyszedł.
Na zakończenie padło pytanie, kto będzie mistrzem, po czym wszyscy (z piłkarzami włącznie) odśpiewali "Mistrzem Polski jest Legia" i oficjalna część dobiegła końca...
Fotki ze spotkania