Doskonały występ okraszony dwoma golami...
Marek Saganowski: Mogliśmy strzelić więcej bramek. To najniższy wymiar kary dla Górnika. Rywale byli w niedzielę gorzej dysponowani, ale musieliśmy się napracować, żeby odnieść efektowne zwycięstwo.
Wiosna będzie Pańska?
Wiele osób przed sezonem kreowało mnie na lidera i pytano mnie, czy wiosna będzie moja. Na dziś mogę tylko powiedzieć, że dobrze się czuję.
Mieliście w meczu ogromną przewagę.
Nie ma co owijać w bawełnę. Całe spotkanie przebiegało pod nasze dyktando. Mogliśmy wygrać więcej niż 3:0.
Czy był Pan zaskoczony słabą dyspozycją Górnika?
Każda drużyna zawsze czymś zaskakuje. Górnik chciał się nam przeciwstawić dużą determinacją. Okazało się jednak, że to my byliśmy bardziej zdeterminowani i pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę.
Podczas zgrupowania w Turcji Górnik odgrażał się, że wygra z Legią 4:0.
Takie słowa się pamięta, choć tego do siebie nie braliśmy. Trener Zieliński chyba po meczu musi mieć nos zwieszony na kwintę. Wygraliśmy 3:0 i to się liczy.
W spotkaniu z Odrą strzelił Pan gola, w Łęcznej dwa. Ile bramek strzeli Pan w meczu z Polonią?
Trzy (śmiech). Chciałbym zdobyć przynajmniej jedną, ale zwycięską.
W niedzielę zaprezentował Pan nową fryzurę. Spięte włosy w stylu Davida Beckhama.
Przy dużym wietrze włosy zaczynają mi przeszkadzać, dlatego zdecydowałem je podwiązać.
A nie lepiej je ściąć?
Nie po to je zapuszczałem.
Coraz lepiej gra Pana partner z ataku.
Piotrek Włodarczyk wreszcie pokazał, na co go stać. Strzelił pierwszego gola, który nas uspokoił. Zrobił to w wielkim stylu.
Wydawało się, że drugi gol zdobyty przez Pana był z pozycji spalonej.
Sędzia go uznał, więc trudno inaczej wyrokować. Na powtórkach było widać, że został zdobyty prawidłowo.
Jest Pan w dobrej dyspozycji, więc może Paweł Janas powoła Pana do kadry.
Każdy piłkarz o tym marzy. A że wiosna rozpoczęła się dla mnie bardzo dobrze, lepiej niż jesień, mogę polecić się trenerowi Janasowi tym, co prezentuję na boisku.
Wiele osób twierdzi, że znów oglądają Saganowskiego walecznego, zadziornego i strzelającego gole, jak kiedyś.
Myślę, że się nie mylą.
Po raz pierwszy wszystkie bramki strzelili napastnicy.
Kiedyś musiał być ten pierwszy raz.
Atak bez Svitlicy jest mocny.
Dopiero rozegraliśmy dwa spotkania, więc nie ma co popadać w samozachwyt. Zobaczymy, co będzie w kolejnym meczu.
Jakie macie szanse pokonania Wisły Kraków.
Jesteśmy w stanie wygrać z każdym. Każdy pamięta nasze zwycięstwo nad Wisłą 4:1. Nie składamy broni. Idziemy na mistrza.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Idziemy na mistrza
poniedziałek, 22 marca 2004 08:57
Marek Saganowskiźródło: Życie Warszawy