Po udanym czwartkowym wieczorze w europejskich pucharach Legię Warszawa czeka ligowa rywalizacja z Lechem Poznań. Poznaniacy po kompromitującym występie w Europie mają zupełnie inne nastroje niż legioniści, a od początku sezonu nie potrafią nawiązać do mistrzowskiej formy i dogonić przedsezonowych aspiracji. Zapraszamy na raport z obozu "Kolejorza".
Choć Lech Poznań w swojej historii zdobył dziewięć mistrzostw Polski, tylko dwukrotnie udało mu się obronić tytuł w następnym sezonie. Obie te sytuacje miały jednak miejsce już dekady temu. Przed obecnym sezonem w poznańskiej drużynie rosły aspiracje, by zapisać nową kartę w dziejach klubu, a zdobycie drugiego mistrzostwa z rzędu miało być głównym celem. Już spotkanie o Superpuchar Polski z Legią, przegrane w bardzo słabym stylu, mogło zwiastować, że o sprostanie aspiracjom może być trudno. Zweryfikowała je również inauguracja sezonu ligowego, zakończona bolesną porażką na własnym stadionie z Cracovią aż 1-4. Choć podopieczni trenera Nielsa Frederiksena szybko odpowiedzieli dwoma zwycięstwami, w grze "Kolejorza" cały czas czegoś brakowało, jakiegoś potwierdzenia formy godnej mistrza. Tej w Poznaniu nie udało odnaleźć się do dziś. Choć Lech w 12 kolejkach doznał tylko dwóch porażek, to drużyna nie potrafi ustabilizować swojej dyspozycji. Nawet gdy przychodzi pewne zwycięstwo, tydzień później poznański zespół traci punkty w prosty sposób. To wszystko sprawia, że od połowy sierpnia Lech na własnym podwórku nie potrafi wygrać choćby dwóch meczów z rzędu, a czyste konto zaliczył tylko w dwóch spotkaniach. Choć to Legia jest krytykowana, i słusznie, Lech w tabeli wyprzedza ją tylko o 4 punkty, więc sytuacja w Poznaniu nie jest wcale taka kolorowa, jakby mogło się wydawać. Po niedzielnym meczu przewaga ta może zostać znacznie zniwelowana, a atmosfera wokół obu zespołów obrócić się o 180 stopni.
Świeżo po kompromitacji
Brak stabilności w Lechu może być spowodowany mitycznym "pocałunkiem śmierci" europejskich pucharów. Gdy Lech w zeszłym sezonie sięgał po tytuł, nie musiał łączyć kilku rozgrywek i mógł skupić się na grze na jednym froncie. W obecnych rozgrywkach jest inaczej, a "Kolejorz" od końcówki lipca walczył również o awans do jak najlepszej rangi europejskich pucharów. Awans udało się wywalczyć przy pierwszej możliwej okazji, gdyż Lech po pokonaniu islandzkiego Breidablika aż 8-1 w dwumeczu 2. rundy eliminacji Ligi Mistrzów był pewny występów w Europie jesienią - kwestią było tylko, w których rozgrywkach. Wysoka wygrana nad mistrzem Islandii mogła napawać optymizmem, ale Lech nie miał najmniejszych szans w pojedynkach z Crveną zvezdą (2-4) i KRC Genk (3-6), choć obu wyjazdowych meczów nie przegrał, a w Belgii nawet wygrał, tylko że kwestie awansu były już rozstrzygnięte po meczach przy Bułgarskiej. Ostatecznie, mimo że przedsezonowe aspiracje również w tym przypadku były większe, Lech musi pocieszyć się grą w Lidze Konferencji, wraz z trzema innymi polskimi drużynami.
Poznaniacy na pewno chcieliby powtórzyć wyczyn z sezonu 2022/23, gdy zaszli aż do ćwierćfinału tych rozgrywek. Inauguracja pokazała, że zespół wcale nie musi być bez szans. Lech na własnym stadionie pokonał Rapid Wiedeń aż 4-1, w zasadzie kończąc mecz już po pierwszej połowie, po której prowadził 3-0. Los jednak ponownie szybko powiedział sprawdzam, a poznański zespół znów nie przeszedł testu. Przed kilkoma dniami Lech skompromitował się, przegrywając z drużyną z... Gibraltaru. Lincoln Red Imps pokonał "Kolejorza" 2-1 i nie tylko historycznie, premierowo wygrał w fazie głównej europejskich pucharów, ale w ogóle po raz pierwszy w historii nie przegrał na tym etapie rozgrywek w Europie. To już nie pierwszy raz, kiedy poznański klub zawodzi na arenie międzynarodowej z teoretycznie dużo słabszymi przeciwnikami, jednak ta wpadka wydaje się najpoważniejszą ze wszystkich poprzednich. Lech, w przeciwieństwie do Legii, która w dramatyczny sposób pokonała Szachtara Donieck, przystąpi do niedzielnego meczu w bardzo kiepskich nastrojach, a ewentualna porażka może je jeszcze pogorszyć i jeszcze zagęścić czarne chmury nad Poznaniem.
Pigułka statystyczna z ostatniego meczu
Przeciwnik - Lincoln Red Imps (faza ligowa Ligi Konferencji)
Wynik - 1-2 (Gómez 33', Rutjens 88' - Ishak 77' k.)
Posiadanie piłki - 62%
Strzały (celne) - 20 (5)
Gole oczekiwane - 3,25
Interwencje bramkarza - 1
Podania (celne) - 416 (338)
Stałe fragmenty gry - 14 rzutów wolnych, 6 rzutów rożnych i 1 rzut karny
Faule - 17
Żółte kartki (czerwone kartki) - 1 (brak)
Problemy fizyczne i piłkarskie
W powrocie do formy na pewno nie pomaga Lechowi sytuacja kadrowa. Poznański zespół nie tylko stracił na początku sezonu głównego rozgrywającego - Afonso Sousę - który został przetransferowany do Turcji, ale nie opuszczają go również liczne problemy zdrowotne. Dłuższy rozbrat z piłką od startu rozgrywek ma dwóch innych kluczowych zawodników z poprzedniego sezonu, czyli Patrik Walemark oraz Radosław Murawski. Kontuzja szwedzkiego skrzydłowego wymagała przejścia zabiegu i wyeliminowała z gry przynajmniej do końca rundy jesiennej, pomocnik natomiast dopiero co skończył okres rehabilitacji i będzie powoli wracać do regularnej gry. Szczególnie na pozycji skrzydłowych Lech ma największe problemy zdrowotne. Poza Walemarkiem z gry na dłuższy czas wypadł także Daniel Hakans, a w trakcie rozgrywek poważniejszego urazu nabawił się także Ali Gholizadeh, który w ostatnim meczu "Kolejorza" przy Łazienkowskiej zapewnił mu zwycięstwo.
Wydaje się jednak, że te problemy Lechowi udało się przykryć udanymi transferami na tę pozycję, a w zasadzie czasowymi wypożyczeniami. Największą furorę w Poznaniu robi Luis Palma. Honduranin trafił do Lecha z Celtiku FC, w którym nie grał regularnie, ale nie kazał czekać długo na powrót do lepszej formy. 25-latek potrafił wnieść do poznańskiego zespołu świeżość, a w 15 dotychczas rozegranych meczach zdobył po 4 gole i asysty. Wypożyczony do klubu został również Taofeek Ismaheel, który jest znany w Ekstraklasie z występów w Górniku Zabrze. Nigeryjczyk również szybko wywalczył miejsce w wyjściowym składzie, choć nie zapewnia takich liczb i przebojowości jak Palma. Poza tym w obsadzie skrzydłowych jest jeszcze Leo Bengtsson, który w barwach Lecha debiutował w superpucharowym meczu z Legią. Największym problemem poznaniaków, poza kontuzjami, jest jednak brak stabilności formy, szczególnie w formacji obronnej - większość piłkarzy ma ogromne wahania dyspozycji, popełnia proste błędy i przeplata słabe mecze z lepszymi - a Mikael Ishak (na zdjęciu niżej), który w 18 meczach zdobył już 15 bramek i dołożył 2 asysty, sam nie pociągnie zespołu do przodu.
Letnie transfery
Przyszli: Mateusz Skrzypczak (obrońca, Jagiellonia Białystok), Robert Gumny (obrońca, FC Augsburg), Leo Bengtsson (skrzydłowy, Aris Limassol), João Moutinho (obrońca, Spezia Calcio), Yannick Agnero (napastnik, Halmstads BK), Pablo Rodriguez (pomocnik, US Lecce), Luis Palma (skrzydłowy, wyp. Celtic FC), Timothy Ouma (pomocnik, wyp. Slavia Praga), Taofeek Ismaheel (skrzydłowy, wyp. Górnik Zabrze)
Odeszli: Afonso Sousa (pomocnik, Samsunspor Kulübü), Bartosz Salamon (obrońca, Carrarese Calcio 1908), Dino Hotić (skrzydłowy, Ajman Club), Filip Bednarek (bramkarz, Sparta Rotterdam), Maksymilian Pingot (obrońca, Górnik Zabrze), Elias Andersson (obrońca, Randers FC), Filip Dagerstal (obrońca, wolny zawodnik), Filip Szymczak (napastnik, wyp. Charleroi SC), Maksymilian Dziuba (pomocnik, wyp. Śląsk Wrocław), Rasmum Carstensen (obrońca, koniec wyp. 1.FC Köln), Mario Gonzalez (napastnik, koniec wyp. Los Angeles FC)

Niepewni/Nieobecni na mecz z Legią: Patrik Walemark (skrzydłowy), Ali Gholizadeh (skrzydłowy), Daniel Hakans (skrzydłowy), Rafał Murawski (pomocnik)
Przewidywany skład: Mrozek - Pereira, Douglas, Milić, Moutinho - Ismaheel, Kozubal, Ouma, Jagiełło, Palma - Ishak
Ostatnie 5..
Jakim wynikiem kończyło się ostatnie pięć pojedynków Legii z Lechem rozgrywanych przy Łazienkowskiej?
11.05.2025 Legia 0-1 Lech (Gholizadeh 77')
12.11.2023 Legia 0-0 Lech
16.04.2023 Legia 2-2 Lech (Pekhart 13', Wszołek 87' - Sousa 47'; 69')
17.10.2021 Legia 0-1 Lech (Ishak 54')
08.11.2020 Legia 2-1 Lech (Skibicki 67', Lopes 90+2' - Juranović 29' s.)
Historia
Do tej pory Legia i Lech rozegrały między sobą 146 meczów. Rywalizacja od zawsze była wyrównana, lecz to "Wojskowi" zwyciężyli więcej razy, bo aż 63-krotnie. Lech górą był w 45 pojedynkach, a 38 razy padał remis. Bilans bramkowy wynosi 193-143 na korzyść warszawskiego klubu. Najlepszym strzelcem stołecznej drużyny w pojedynkach z "Kolejorzem" jest śp. Lucjan Brychczy, który trafiał do siatki poznańskiego klubu 12-krotnie. Ostatnie sezony w kontekście pojedynków z Lechem nie są dla Legii zbytnio udane. W ostatnich dziesięciu ligowych pojedynkach "Wojskowym" udało się triumfować tylko dwukrotnie, choć poznański klub wygrał tylko o jeden raz więcej. Ciekawie sytuacja wygląda w meczach ligowych obu drużyn rozgrywanych na stadionie w Warszawie. Legia nie potrafiła wygrać z Lechem od 2020 roku, jednak wcześniej to poznaniacy nie umieli zwyciężyć z Legią na wyjeździe od 2015 roku. Jak widać, sytuacja odwraca się co pięć lat, więc według tego schematu niedzielny mecz powinien paść łupem stołecznych. Wygrana przydałaby się, gdyż w poprzednich rozgrywkach Legia nie potrafiła zdobyć z Lechem choćby punktu. Podopieczni trenera Goncalo Feio, doznali dwóch porażek, a szczególnie ta w Poznaniu była bolesna, bo zakończyła się wynikiem 2-5. Przy Łazienkowskiej "Wojskowi" przegrali 0-1. W tym roku legioniści pokazali już, że Lech nie jest taki straszny - 13 lipca pojechali do Poznania i pewnie zwyciężyli w spotkaniu o Superpuchar Polski 2-1 po bramkach Pawła Wszołka i Ilji Szkurina.

