Analiza

Punkty po meczu ze Spartą Praga

Mileta Rajović - fot. Maciek Gronau / Legionisci.com

Stabilnie niestabilni; nie strzelasz – nie wygrywasz; atak pozycyjny; podnieś tę głowę; potrenuj trochę - to najważniejsze punkty po czwartkowym meczu Legii Warszawa ze Spartą Praga, w którym legioniści przegrali 0-1.

REKLAMA

1. Stabilnie niestabilni

Legia jest dziś stabilna w swojej niestabilności — i choć brzmi to jak językowy absurd, w rzeczywistości idealnie opisuje krajobraz, w jakim klub utknął. Od siedmiu meczów stołeczny zespół nie zaznał zwycięstwa, kolekcjonując cztery porażki i trzy remisy. To statystyka, która nie daje nawet cienia nadziei, by myśleć o najbliższej przyszłości z uniesioną głową. Co gorsza, nic nie wskazuje na to, by ta spirala miała nagle się odwrócić. Legia trwa w zastygłym chaosie: wyniki są słabe, gra jest słaba, a to, co dzieje się wokół klubu, woła o refleksję, której nikt w gabinetach najwyraźniej nie chce podjąć.


Opieszałość decydentów jest wręcz porażająca — jakby spokojnie czekali, aż zabrzmi ostatnie uderzenie młotka w wieko klubowej trumny. Trudno inaczej to odczytać, skoro po odsunięciu Jacka Zielińskiego Legia przez 85 dni szukała dyrektora sportowego, by finalnie odgrzać najbliższą możliwą opcję w postaci Michała Żewłakowa. Przed sezonem przez 18 dni poszukiwano trenera i postawiono na Edwarda Iordanescu, który od początku nie pasował do Legii ani charakterologicznie, ani koncepcyjnie. Nie udźwignął tego, więc zdecydowano się na Iniakiego Astiza — człowieka, który otwarcie przyznaje, że trenerem pierwszej drużyny być… po prostu nie chce.


 


I co robi zarząd, widząc tę destabilizację sportową i mentalną? Zamiast przygotować alternatywy, zamiast wykonać szeroki scouting, zamiast działać szybko i zdecydowanie — trwa licytacja z Rakowem o jedyną opcję. W międzyczasie drużyna gra tak samo fatalnie, jak grała wcześniej, a punkty uciekają z taką konsekwencją, jakby ktoś im wytyczył szynę.

Za chwilę widmo spadku nie będzie tylko straszakiem wśród kibiców, ale realnym zagrożeniem, którego nie da się zamazać hasłami o „procesie” czy „odbudowie”. Liga Konferencji? To będzie temat równie odległy, jak marzenia o mistrzostwie Polski.

Legia jest dziś jak płonący budynek, w którym administracja postanowiła nie wzywać straży, bo może samo przejdzie. Ta przerażająca stabilność w niestabilności nie jest już stanem przejściowym — to codzienność. I właśnie to boli najbardziej: nie to, że klub upada, lecz to, że nikt nie planuje go podnosić.

2. Nie strzelasz – nie wygrywasz

W pierwszej połowie czwartkowego meczu Legia jeszcze trzymała się na powierzchni. Albo inaczej - była w stanie stworzyć kilka sytuacji podbramkowych i przez moment wyglądało to jak zalążek drużyny, która wie, czego chce. Bądźmy jednak brutalnie szczerzy: po tych czterdziestu pięciu minutach powinniśmy prowadzić 3-1. Dwie dobre okazje zmarnował Wojciech Urbański, jedną Krasniqi. To nie były pół-sytuacje, to były piłki, które w normalnie funkcjonującym zespole kończą się przynajmniej jednym golem.

Znów więc wracamy do odwiecznego problemu tej Legii: skuteczność leży jak rozładowany akumulator w zimowy poranek. Nie strzelasz – nie wygrywasz. Banalne, ale tylko u nas wciąż traktowane jak odkrycie Ameryki. Przecież w meczu z Lechią nawet przy mniejszej liczbie sytuacji udało się wcisnąć dwie bramki. Tutaj? Nic. Ściana, pustka, brak finalizacji.

A kiedy Legia traci gola, to włącza się w niej ten stary, dobrze znany mechanizm z feralnego sezonu, w którym prawie spadła z ligi. Nagły zjazd w przepaść. Drużyna robi się bojaźliwa, bez pomysłu na grę, bez inicjatywy. Wygląda jakby chciała już tylko odhaczyć kolejne minuty, by zejść do szatni i mieć problem z głowy.

Nie wiem, czy jest sens w ogóle pisać o napastnikach Legii, bo ich zwyczajnie nie ma. A pomocnicy, choć czasem pracowici, nie grzeszą skutecznością. Co najbardziej frustrujące, kilka razy wystarczyło podnieść głowę, rozejrzeć się, zauważyć lepiej ustawionego partnera. Zamiast tego widzieliśmy mechaniczne podania na alibi, szybkie uderzenia z głową spuszczoną w murawę. Piłka odbijała się od pierwszego rywala, jakby Legia zderzała się z niewidzialną barierą własnych ograniczeń.

To nie brak talentu. To brak odwagi, decyzji i zimnej krwi tam, gdzie drużyna walcząca o cokolwiek powinna być najostrzejsza.

3. Atak pozycyjny

Legia nie potrafi grać w ataku pozycyjnym. To nie jest żadna przełomowa wiedza, tylko od dawna obserwowalny fakt. Mecz ze Spartą jedynie postawił grubą, czarną kropkę nad „i”. Jeśli Legia w ogóle tworzyła sytuacje, to były to szybkie kontry, momenty wyjęte z przypadku i chaosu, a nie z jakiejkolwiek zaplanowanej konstrukcji. Wystarczył błyskawiczny ruch piłki i nagle robiła się okazja dla Urbańskiego czy Krasniqiego. Ale gdy trzeba było zagrać cierpliwie, metodycznie, z głową — wszystko gasło.

Dlaczego? Bo środek pola został zjedzony przez Spartę. Przeciwnicy świetnie zamknęli tę strefę i odebrali Legii klucz do prowadzenia gry. Tylko kilka razy Urbański zdołał wyrwać się ze schematu, ale to kropla w ocean tego, czego brakowało. Sparta czytała Legię jak tekst z dużą czcionką. Wiedziała, że najgroźniejsze akcje przyjdą z naszej prawej strony, gdy spróbujemy zepchnąć rywala szybkim oblężeniem. I faktycznie — tylko wtedy Legia wyglądała jak drużyna z ambicją. Problem zaczynał się tuż pod polem karnym Sparty, bo tam nagle znikały pomysły.

Gdy dochodziliśmy w okolice „szesnastki”, zaczynała się piłkarska autoparodia: kiwanie się w miejscu, bezsensowne zawahania, cofanie do obrońców, bo nikt nie wchodził w pole karne i nikt nie chciał podjąć ryzyka. Ten zespół wyglądał, jakby miał nakaz: „nie stracić piłki”, zamiast: „zrobić coś, co prowadzi do gola”.

Legia nie ma żadnego planu B, gdy rywal odbierze jej dośrodkowania i zamknie środek pola. Co gorsza — wygląda na to, że nie ma również planu A. Trener Astiz i jego piłkarze odbijają się od defensywy przeciwnika jak od ściany, której nawet nie próbują przetestować innymi narzędziami.

Brakuje zawodnika, który poderwie ofensywę jednym odważnym ruchem, brakuje koncepcji, odwagi, niekonwencjonalności. W ataku pozycyjnym Legia nie tylko wygląda fatalnie — Legia wygląda, jakby nawet nie wiedziała, co powinna robić. To problem strukturalny, nie chwilowa niemoc. I to dlatego każdy taki mecz kończy się identycznie: zderzeniem z własną przewidywalnością.

4. Podnieś tę głowę

To, do czego naprawdę można mieć pretensje w ofensywie Legii, to decyzje podejmowane na skrzydłach. Paweł Wszołek i Ermal Krasniqi raz za razem marnowali znakomite okazje do wrzucenia piłki w pole karne. I wynikało to z dwóch dobrze znanych grzechów.

Po pierwsze: zbędny drybling. Obaj skrzydłowi zachowywali się, jakby każdy kontakt z piłką był próbą odtworzenia solowego klipu z YouTube’a. Chęć okiwania jednego, dwóch, czasem trzech rywali nie wynikała z potrzeby akcji, tylko z jakiejś wewnętrznej konieczności, która nie ma pokrycia w ich umiejętnościach. Ani Wszołek, ani Krasniqi nie są magikami w pojedynkach, więc efekt był banalnie przewidywalny: szybka strata i natychmiastowa kontra Sparty. Klasyczny przykład? Akcja z pierwszej połowy, gdy Wszołek ruszył z piłką, ale ta została mu pod nogami niczym kotwica. Dwóch rywali doskoczyło błyskawicznie i było po wszystkim.

Po drugie: brak podniesienia głowy. Owszem — Wszołek świetnie dograł do Wojtka Urbańskiego i za tę jedną akcję należy go pochwalić. Ale warto spojrzeć na sytuację z końcówki meczu, gdzie cały problem wrócił ze zdwojoną siłą.


screenshot Sparta
fot. Polsat Sport


Wszołek opanował piłkę w polu karnym, miał przed sobą niemal idealną okazję, żeby oddać ją do stojącego w świetnej pozycji Noah Weisshaupta… i zamiast tego spróbował zagrać w najbardziej absurdalne miejsce: tam, gdzie było najwięcej rywali i gdzie ukryty za ich plecami stał Rajović. To była decyzja skazana na porażkę jeszcze zanim piłka opuściła jego stopę. Wystarczyło jedno spojrzenie, jedno uniesienie głowy — i mielibyśmy akcję z realnym potencjałem.

Legia sama odbiera sobie tlen na skrzydłach. Nie brakuje jej jakości w nogach, tylko jakości w decyzjach.

5. Potrenuj trochę

Legia jest dziś jak drużyna, której ktoś zaciągnął ręczny — niby jedzie, niby chce, ale każdy ruch wychodzi z opóźnieniem, a większość zawodników balansuje na granicy fizycznego i mentalnego wypalenia. Jednak w tym całym chaosie warto zatrzymać się przy jednym, do bólu widocznym problemie. Nie chodzi tylko o szwankujące wykończenie czy podania na dwa metry, które od jakiegoś czasu są w klubie rzadkim dobrem. Chodzi o Kacpra Tobiasza i element, który od miesięcy woła o poprawę: wznawianie gry.

To nie są pretensje w stylu „Tobiasz zawalił mecz”, bo akurat do tego wieczoru można dopisać wiele nazwisk. Ale to, co Legia traci na samym starcie akcji, jest nie do obrony. Tobiasz zbyt często czeka z piłką pod nogą, jakby liczył, że boisko samo zrobi mu miejsce. A kiedy już decyduje się wznowić, piłka zbyt często ląduje dokładnie tam, gdzie nie powinna — u rywali. Ile razy widzieliśmy te długie, desperackie podania na napastników czy pomocników? Jedni mieli do nich kilometr, inni przegrywali pojedynki, a czasem wyglądało to tak, jakby nikt nawet nie wierzył, że warto o te piłki powalczyć.

A najbardziej bolą te sytuacje, w których piłka… po prostu wychodzi na aut. Tak, zwyczajnie. Jak w juniorskiej lidze, gdzie presja nie istnieje, ale precyzja również bywa gościem. Każde takie wybicie to prezent — darmowa strata, darmowe przesunięcie formacji, darmowa okazja dla przeciwnika, by ustawić szybki atak. Dla zespołu w kryzysie to prosta droga do kolejnych kłopotów.

Arkadiusz Malarz na pewno widzi to lepiej niż ktokolwiek na trybunach. I chyba wszyscy doszliśmy do momentu, w którym trzeba powiedzieć to wprost: czas zacząć pracować nad podstawami, bo oddawanie piłki za darmo nie przystoi klubowi, który aspiruje choćby do przyzwoitości, nie mówiąc o Europie.

Jeśli Legia chce wyjść z dołka, nie wystarczy poprawić biegania, podań czy finalizacji. Trzeba przestać podcinać sobie gałęzie jeszcze zanim akcja zdąży się rozpocząć. Bez tego każda odbudowa będzie tylko pozorną gimnastyką na chwiejnym fundamencie.

Kamil Dumała


REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (20)

+dodaj komentarz
🙂 😊 😃 😁 😂 🤣 😇 😉 😜 😎 😍 🤩 😤 🤨 😐 🤔 🧐 🥳 😟 ☹️ 😢 😭 😡 🤬 🤯 👍 👎 💪 👏 🤝 🖐 🙏 🎉 👀 🤡 💩 ☠️ ❤️ 🤍 💚 🖤 🔥 💥 🚀 🔴 ⚪️ 🟢 ⚫️ ⭐️ ⚽️ 🏀 🏉 🏐 🥇 🥈 🥉 🏅 🏆 🍺 🍻 🕯

Kimir Sen - 01.12.2025 / 09:04, *.net.pl

A może coś o Mioduskim wreszcie - nieudaczniku, sprawcy całego zła w Legii

odpowiedz
Paczkomat - 30.11.2025 / 15:26, *.plus.pl

Przede wszystkim tym piłkarzom przydałaby sie praca mentalna, ponieważ po straconym golu rozsypali sie jak domek z kart, a wczesniej grali nawet nieźle.. Czy ktos nad tym tam pracuje? Po drugie - czy Arek Malarz - sam ni epotrafiąc grac nogami i na przedpolu, a bazując tylko na refleksie - jest w stanie nauczyć kogokolwiek grać nogami i na przedpolu? Po trzecie - my nie mamy nie tylko pierwszego szkoleniowca - ale w ogóle sztabu - inne ekipy nawet z ekstraklasy - mają po kilkunastu fachowców, a u nas wygląda to jak w ekipie walczącej o awans do 3 ligi.

odpowiedz
Po(L)ubiony - 30.11.2025 / 12:02, *.vectranet.pl

Jest dla mnie niezgłębioną tajemnicą, przypisywanie Wszołkowi nadzwyczajnych umiejętności piłkarskich. Gość nie umie kiwnąć, centrować, podnieść głowy i rozejrzeć się przed zagraniem. Chętnie biega, najpierw do przodu, by potem jeszcze szybciej wrócić. Strzału też nie ma.

odpowiedz
Rumcajs - 30.11.2025 / 14:17, *.246.32

@Po(L)ubiony: Paweł dzięki swojej religijności jest jak kapelan i sprawia, że koledzy nie przestają wierzyć, że potrafią grać w piłkę i w końcu zaczną wygrywać. Taki zawodnik to skarb.

odpowiedz
Znawca - 30.11.2025 / 17:31, *.interkam.pl

@Po(L)ubiony: Paweł ma sporo atutów
ale i braki.Najwiekszym plusem jest wydolność,fizyka,oraz dowozi liczby.Pisałem wcześniej,ze średnio broni,ale muszę to sprecyzować, bo w pojedynkach w defensywie,czy to na ziemi,czy w powietrzu,oraz szybkościowo jest bardzo mocny i w lidze nie ma na niego kozaka.Nawet Grosika przykrywał czapką ,chociażby w finale PP.Najgorzej wyglada to jeśli chodzi o ustawianie się względem przeciwnika,kiedy akcja idzie drugim skrzydłem i przechodzi przez pole karne, wtedy Paweł traci orientację i wybiegają przed niego,obcina się.To samo jest przy stałych fragmentach gry.Kiedy jednak akcja idzie jego stroną,to nie daje się objeżdzać i jest dosyć pewnym zawodnikiem.Minusem jest na pewno tez u niego rozegranie piłki ze strefy obrony i często wycofuje piłke do stopera.To jest dosyć duże ograniczenie. Na pewno dobrze sie podłącza pod akcje ofensywną na połowie przeciwnika, ma niezłe dogranie w pole karne,oraz umie zamknąć akcje i wykończyć.Wiele bramek strzelał główką.To jest solidny zawodnik,nic wiecej.

odpowiedz
Ronaldo - 29.11.2025 / 21:36, *.myvzw.com

Wcale bym się nie zdziwił jeśli Radomiak wygra tą śmieszną ligę. Mają trenera który się nie męczy tylko napie…la. Skład jest całkiem ciekawy. A że Miodek wołał bajkopisarzy i pseudopilkarzy to dostał w czambo od Drakuli. Proponuję emeryta Nsame na pierwszego napastnika od nowego roku. Feio jest pracowity jak mało kto może nie przewidział że Legia upadnie tak nisko że taki gość może być najlepszym strzelcem w zespole walczącym o utrzymanie. Mioduski jesteś najgorszym złem jakie mogło się nam wydarzyć.
Za te 3 mln co wydali na kalekę to mogli kupić 3 z tej samej ligi i nie oglądać się za siebie. Jeśli do tego dodać zarobki panów dyrektorów to byłby skład na obiecaną ligę mistrzów. Zostaje walka o utrzymanie i pajacowanie na trybunach. Żałosne to jest co zrobił z tego klubu. Papszun będziesz miał okazje wykazać się w walce o awans. Idealny trener na tą chwilę.

odpowiedz
Gdzie jest punkt 6 ?????????????????????? - 29.11.2025 / 10:58, *.orange.pl

W którym wyjaśnione zostałoby piłkarzom, że liczy się tylko mistrzostwo 💪💪💪

odpowiedz
Kibic Legii od 1975 - 29.11.2025 / 00:31, *.t-mobile.pl

Jedyne, co mogę napisać w tej chwili To zadać (me)retoryczne pytanie: dlaczego ta kudlata k...a tak się przyssala do Legii? Czy on naprawdę nie może znaleźć sobie w życiu jakiegoś pożyteczniejszego zajęcia?

odpowiedz
Szymon - 29.11.2025 / 13:24, *.t-mobile.pl

@Kibic Legii od 1975: nie umie tego zrobić niestety

odpowiedz
singspiel - 30.11.2025 / 09:11, *.4.198

@Kibic Legii od 1975: chciał prowadzić własny biznes. życie brutalnie go zweryfikowało

odpowiedz
Ikis - 30.11.2025 / 10:10, *.246.48

@Kibic Legii od 1975: Nie może, bo on z Legii żyje. Nie prowadzi żadnego innego biznesu na dużą skalę. Nikt przynajmniej o tym nie słyszał. W przeciwieństwie do właścicieli innych klubów: Amiki, Widzewa, Rakowa, Motoru...

odpowiedz
Witold - 28.11.2025 / 22:56, *.t-mobile.pl

aFeio dzis rozjechał 4:0 Górnika

odpowiedz
L - 28.11.2025 / 22:36, *.play.pl

Zeby wyjsc z tej sytuacji to nie trzeba trenowac tylko dzwonic...po nowych pilkarzy. Nie bedziemy mieli dobrego bramkarza jak bedziemy mocniej trenowac ze slabym Tobiaszem. Mielismy Miszte i Kochalskiego. Miszta robi furore w Portugalii i znajac zycie zaraz ktos z wielkiej trójki sie po niego zglosi, a Kochalski robi juz furore nawet w meczach LM i pewnie lada chwila wyladuje w ligach top7. A my zdziwieni, ze Tobiasz lepiej nie broni. No nie broni bo jest słaby i 18 trenerow bramkarzy tu nie pomoze. Mam nadzieje, ze jak przyjdzie Kowal z Papszunem to wypier... Kacperka.

A Zewlak standardowo, wyrzucil skautow i sciaga po znajomosci, z nazwiska. Jak nie sciagal Malarza bo go znal, albo Orlando Sa bo go w barze spotkal to teraz wzial Rece bo go Lech nie chcial albo Szymanskiego bo go AEK nie chcial. Ci pilkarze to wydmuszki. Nazwiska bez umiejetnosci albo bez motywacji albo bez szans na rozwoj przez wiek. Tylko Weisschaupt i Arreiol sa szansa na rozwój, reszta zgrane karty i Rajovic, ktory po prostu jest przecietny co mozna bylo wywnioskowac z samego CV. Czy my w tym klubie zaczniemy w koncu korzystac ze skautingu i sciagac tanich, nieoczywistych albo jeszcze nieodkrytych? Przybysze z Afryki, Ameryki Poludniowej zanim zostaja znani w Europie, przychodza do Czech, Skandynawii, krajow Baltyckich. Jestesmy wiekszym klubem od wszystkich z wymienionych regionow, mozemy sciagac do Europy perełki na miare srednich europejskich klubow a co dopiero na poziom naszej ligi. Takie gwiazdy jak Suare czy Salah zaczynali swoja europejska przygode od Holandii i Szwajcarii, to troche slabszych nie sciagniemy do Polaki? No pewnie, ze sciagniemy, ale trzeba chciec, zaryzykowac, a nie wiecznie sciagac znanych, szkoda tylko, ze bez perspektyw na rozwoj i checi do gry. Jakims no namem z Ekwadoru ego Mioduski sobie nie podbije, a takim Recą czy Damianem Szymanskim a i owszem. Tu jest klucz. Mamy warunki sciagac perełki, wystarczy sluchac skautow a nie Mioduskiego. Jak sciagalismy Morishite to narracja byla taka, ze wow, odkrywamy nieznany ląd, Mozyrko cos bredzil o ryzyku i nowosci. A to powinny byc naturalne ruchy. Radomiak bierze portugalskie i brazylijskie odpady a ci pilkarze dobrze wygladaja. Nas stac na jeszcze nieodkryte perełki albo takie, ktore odbily sie od powaznych klubow. Przyklad ten Suzuki, ktory gral przeciwko nam w Brondby. On do Europy przyszedl do Strasburga na rok. Wrocil z wypozyczenia, nie chcieli go. Mozna powiedziec, ze sie odbil od mocnej ligi. No ale wlasnie. Od mocnej. Wzieli go z Japonii Dunczycy za 600k. Spokojnie bysmy dali wiekszy kontrakt niz Dunczycy, suma odstepnego taka jak za Moriego. Dzisiaj Suzuki podbija Bundeslige a Brondby dostal za niego 10 mln. A my za rok obudzimy sie z reka w nocniku, ze nie ma na kim zarobic bo posciagani 30 letni Polacy, 30 letni Stojanovic a Urbanski ma takie zapisy w kontrakcie, ze zarobimy jakies grosze. I nie dosc, ze nie zarobimy to jeszcze straciym na Rajovicu xd

Ktos pamieta jak nazywal sie taki pilkarz z Ameryki Poludniowej, o ktorym chyba z rok temu mowil taki polski skaut, ktory podobno oferował nam go ale nie chcielismy nawet spojrzec? Ciekawe jak sobie radzi. My tak Luquinhasa sciagnelismy, przez polecenie zewnetrznego skauta, ktory z nami wspolpracowal. Tak sie robi transfery a nie: panie Michale, slyszal pan, Damian Szymanski ma problem z grą w AEKu.. i cyk za 2 miesiace Szymanski w Legii. 30 lat, profil starodawnego srodkowego w stylu Krychowiaka, ktory fajny byl w latach 90. Mega. Zaloze sie, ze Arreiol bedzie naszym najlepszym transferem (pod warunkiem, ze dostanie jakas szanse, bo caly czas woliym stawiac na Szymanskiego i Augustyniaka przez mityczne doswiadczenie i siłę...).

odpowiedz
Znawca - 29.11.2025 / 10:56, *.interkam.pl

@L: Przede wszystkim Żewłakow dawno wypadł z obiegu i on nic nie jest w stanie sam zrobić,dlatego chciał ściągnąć do pomocy skauta Gambala,który jest ogarnięty na tym stanowisku i potrafi ściągnąć do Pasów Stojilković,Hasicia,czy Perkovicia,wcześniej zdaje się Kallmana.I podejrzewam,że ten układ może by zafunkcjonował jakoś i Żewłak bujał by się na tym patencie jak Bobić w Eintrachcie i dzięki mocnemu skautowi zbudował swoje nazwisko,bo ten mu podprowadzał super piłkarzy.Natomiast Loko,zupełnie nie ufa Zewlakowi i dał mu nadzorcę w postaci Bobika,ktory siłą rzeczy rywalizuje z nim o pozycję u prezesa, stąd transfer chociażby Colaka,o którym nie wiedział Żewłak. Finalnie obaj przepalili 7 mln e i zawalili nam sezon.Dodatkwo obaj nie umieli ogarnąć trenera i musiał to zrobić Siwy władca,a Żewłak wziąć na siebie tą kandydature trenera jako jego pomysł..Dnoo!
Co do piłkarza,o którym piszesz to zdaje się, że był to zawodnik Joao Grimaldo z Peru,który trafił do Partizana za 1,5 mln e i niestety tam się nie sprawdził i obecnie jest wypożyczony na Łotwę do Rygi,tam błyszczy,chociaż nie ma dużo goli,a gra na skrzydle,ostatnio zadebiutował w reprze w towarzyskim meczu.Serbowie ocenili go, że ma świetną technikę,ale miał problem z walką fizyczną(był mikry) i adaptacją do europejskiej piłki,ale ponoć to dobry zawodnik z szybkością i techniką,ale też miał problemy z decyzyjnoscią na boisku,miał złe wybory.Te wady można jednak zniwelować.Zawsze mógł nabrać masy,a decyzyjność poprawić.

odpowiedz
hen ryk - 29.11.2025 / 11:39, *.play.pl

@L: zaczynając od bramki to Malarz to żaden fachowiec a Dowhań już emeryt i wszystko jasne. Nie ma strategii i wizji klubu, następnie drużyny i stylu gry. Zawodnicy też z łapanki . Kiedyś mieliśmy Choto i on chyba ma jakąś szkółkę nie mógłby kogoś nam podrzucić? Z transferami idziemy na minimalizm Zieliński generalnie ściągał tylko z naszego rynku. Żewłakow z Bobicem różnie a najczęściej na chybił trafił. Kupujemy emerytów bez ambicji Stojanowic, Szymański czy Vinagre.

odpowiedz
Dziad_Leopold - 28.11.2025 / 21:56, *.play.pl

A Radomiak pod kierownictwem nowego trenera w 60 minucie prowadzi z Górnikiem 4:0. Także ten tego...

odpowiedz
Rumcajs - 28.11.2025 / 21:32, *.246.21

Kto pamięta ile kosztuje każdy punkt Legii? Łatwo policzyć czy bardziej opłaca się wyłożyć milion na trenera czy trafić kolejne punkty.

odpowiedz
Znawca - 28.11.2025 / 21:24, *.interkam.pl

Pisałem cały czas,że Paweł Wszołek w obecnym futbolu nie nadaje się na skrzydło z braku umiejętności dryblingu i słabej techniki.Kosta Runjaić inteligentnie wykorzystał go na wahadle i dał przestrzeń do rajdów.Wahadlo to idealna pozycja dla niego,bo grajac na prawej obronie ma problem z wyprowadzenim piłki i średnio broni.Na skrzydle kompletnie się obecnie nie sprawdzi.Z dwójki złego lepiej niech gra na prawej obronie,a forumowi laicy nie wciskają go na skrzydło,tak samo jak z drugiej strony Vinagre,ktory też nie był i nigdy nie bedzie skrzydłowym.
Co do Krasniqiego to dyzo lepiej funkcjonuje na prawej pomocy i Astiz przekombinował ze zmianą mu strony. Generalnie na tle Sparty to zdecydowanie przeciętny zawodnik i nie dziewne,że Czesi nie widzą go u siebie i liczą,że go wykupimy. My jeżeli chcemy podnosić poziom gry też potrzebujemy kogoś mocniejszego od niego jeśli chodzi o umiejętności.

odpowiedz
Mz80 - 28.11.2025 / 21:14, *.centertel.pl

Czeka nas historyczny sezon 👍

odpowiedz
Dziad_Leopold - 28.11.2025 / 23:58, *.blacknight.ie

@Mz80: histeryczny raczej.

odpowiedz
REKLAMA
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2025 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.