Były kapitan Legii Warszawa, Josue, który odszedł z klubu ponad rok temu, w wywiadzie z Piotrem Koźmińskim dla portalu Goal.pl szczerze wypowiedział się o obecnej sytuacji panującej w stołecznym zespole, z którą jest biegle zapoznany i nadal dobrze wspomina czas w Warszawie. 35-letni Portugalczyk wypowiedział się także na temat trenerów Marka Papszuna oraz Inakiego Astiza.
- Jestem na bieżąco z sytuacją w Legii. Zawsze szukam informacji o Legii, a jak mogę to oglądam jej mecze. Często w koszulce Legii. Moja żona mówi, że jestem pod tym względem szalony. Ale… Legia ma na zawsze ważne miejsce w moim sercu. Ten klub dał mi coś ważniejszego od pieniędzy – dał mi dumę, że mogłem być częścią jej historii. Kibicem Legii będę już do końca życia. To pewne.
- Co myślę patrząc na to, co się dzieje w klubie? Cierpię. Mocno cierpię. Tak dalej być nie może. Gdy patrzę na tabelę… Przecież to nie jest miejsce dla Legii. Legia co roku ma się bić o tytuły. A widzimy, że wygranych meczów jest ostatnio niewiele. Legii zawsze będę życzył jak najlepiej, więc bardzo mnie boli obecna sytuacja. Z jednej strony byłem smutny, że ją opuszczałem, ale z drugiej poznałem i doświadczyłem po niej czegoś nowego. Tylko że cząstka Legii została we mnie na zawsze.
Czego brakuje w Legii?
- Dlaczego w Legii dzieje się tak źle? Na to się składa kilka czynników. Na przykład ego niektórych ludzi będących w Legii. Ego nie może być większe od klubu. Druga sprawa… Byłem w Legii, przerabiałem to. Czasem miałem wrażenie, że nie do końca wiadomo kto tam ma największą władzę, kto ma największy wpływ a bieg wydarzeń. Legia niestety potrafi być niespójna. Co przez to rozumiem? To, że nie zawsze wszyscy ciągną wózek w jednym kierunku. To nie tak, że wszyscy się mają uwielbiać. W tak dużej organizacji to niemożliwe. Ale i na boisku, i w klubie wszyscy powinni mieć jasno wytyczony kierunek. Gdzie, którędy i w jaki sposób ta Legia ma iść. A mam wrażenie, że to nie zawsze jest czytelne.
- Legia potrzebuje jedności. Zwłaszcza wewnętrznej. A uwierz mi, że to co się dzieje w klubie ma wpływ na piłkarzy. Bo to nie jest tak, że za złe wyniki odpowiada tylko zespół. No nie! Piłkarz nigdy nie jest obojętny na to co się dzieje dookoła niego. Oczywiście, że tych zwycięstw powinno być więcej, bo Legia wciąż ma dobrych piłkarzy. I oni tych punktów powinni „dowieźć” więcej. Ale nie tylko oni są winni. I nie cieszy mnie sytuacja, gdy kibice ich krytykują. Piłkarze potrzebują wsparcia fanów.
- Nie wiem, czy ten zespół nie ma charakteru, ale wiem, że wciąż ma doświadczonych piłkarzy. A co do kolokwialnych „jaj” to mogę mówić za siebie. Każdy kto mnie zna, wie jaki mam charakter. Nie jestem perfekcyjny, popełniłem dużo błędów, ale po prostu nienawidzę przegrywać. Jeżeli trzeba kopnąć rywala na środku boiska, żeby zatrzymać atak i uniknąć straty gola, to zrobię to i zaakceptuję czerwoną kartkę. Porażka to dla mnie coś najgorszego. Zawsze taki byłem i na pewno się nie zmienię. A za Legię zawsze dałbym się pokroić.
Słynne "Cry, Papszun cry" i opinia o tym trenerze
- Oczywiście, że pamiętam tę sytuację (śmiech). To było po finale Pucharu Polski. Były tam różne napięcia wcześniej, stąd właśnie moja reakcja. Ale tak naprawdę nic nie mam do tego trenera. A wręcz przeciwnie, to dobry trener. Rozmawiałem z kilkoma ludźmi, którzy z nim pracowali. I mówią o nim bardzo dobrze.
- Zatrudnienie tego trenera może być w obecnej, trudnej sytuacji, dobrym wyjściem dla Legii. Jeśli Papszun się wpasuje w Legię, to może z nią odnieść sukces. Pytanie tylko jak to będzie z podziałem władzy. Bo Legia a Raków to pod tym względem inny poziom.
O trenerze Inakim Astizie
- Czy przed trenerem Astizem wyniki były dobre? Nie, też były słabe. Mam wrażenie, że i na boisku od początku sezonu nie było do końca wiadomo jakim systemem Legia ma grać, jaki system byłby najlepszy dla piłkarzy, którzy teraz są w klubie. To też nie pomogło. A Iniaki Astiz to ostatnia osoba, którą można winić za obecną sytuację w Legii. Raczej chwała mu za to, że podjął się misji w trudnej sytuacji.
- W Legii jest pożar, a Iniaki znalazł się w jego środku. A gdy jest pożar, to nawet zawodowi strażacy mają czasem problemy. Ale to się musi skończyć. Legia nie może tak wyglądać, trzeba ten pożar ugasić. Nie wiem jak to zrobią, ale Legia znów musi zacząć wygrywać. I to szybko!
Odpowiedź dla Bartosz Kapustki
- Jak mogę odpowiedzieć na słowa Bartosz Kapustki, który w jednym z podcastów pytany o Legię po moim odejściu, powiedział, że z Josue też nie wygrali mistrzostwa? Nie lubię komentować wypowiedzi innych, bo czasem wkrada się coś przy tłumaczeniu, albo brakuje pełnego kontekstu wypowiedzi. Lepiej więc nie odnosić się do takich słów, nie mając pewności w jakich okolicznościach zostały wypowiedziane.
- Natomiast… Coś tam jednak z Legią wygrałem. Puchar Polski, Superpuchar. Nie ma mnie w Legii już dość długo, a wciąż jestem wspominany. I to nie tylko przez kibiców Legii. Jakiś ślad więc po sobie zostawiłem. Ale ok, nie zawsze wygrywałem. Ale zawsze po meczu kibice Legii, patrząc na mnie, mogli powiedzieć, że Josue walczył, dawał z siebie wszystko.
