- Czy mieści mi się w głowie możliwość spędzenia przerwy zimowej w strefie spadkowej? Nie dociera to do mnie... To nie jest możliwe, żebyśmy byli w tym miejscu, w którym jesteśmy. To co robimy jednak na boisku, jak gramy, odzwierciedla nasze miejsce w tabeli. Jeżeli po raz kolejny nie wykorzystujemy swoich okazji, a potem tracimy bramki, to tak nie może być - powiedział po porażce z Piastem Gliwice pomocnik Legii Warszawa, Rafał Augustyniak.
- Nie ma tu już o czym rozmawiać. Niech ten rok się po prostu skończy. Tu potrzeba zmian. Ja tego nie widzę. Nasza sytuacja wygląda coraz gorzej. Przed każdym meczem mówimy sobie, że teraz będzie dobrze, a potem nie trafiamy w sytuacji sam na sam...
- W którym momencie to pęka? Kiedy nie wykorzystujemy swoich szans, można powiedzieć "setek". Rozumiem, że przy strzałach z dystansu bramkarz dobrze obroni, czy po jakichś fajnych akcjach. Jeśli mamy jednak sam na sam z golkiperem i nie strzelamy z 5. metrów do bramki, bądź biegniemy z własnej połowy oko w oko i też tego nie wykorzystujemy, to o czym my mówimy... Nie ma wytłumaczenia na takie rzeczy.
- Musimy strzelić na wyjeździe, prowadzić 1-0 i myślę, że ten mecz mógłby skończyć się inaczej. Mielibyśmy trzy punkty. Chwilę później dostajemy bramkę, odcina nas i to jest koniec. Zostały trzy mecze do końca roku. Musimy się postarać i w końcu zacząć strzelać bramki.
- Przy straconym pierwszym golu zabrakło doskoku. To nie jest taka pierwsza bramka stracona przez nas. Pamiętam, że w spotkaniu z Lechią Gdańsk straciliśmy podobną - z dystansu, bez reakcji, blokowania strzału. Próbujemy poprawić to na treningach, ale jak widać, te treningi... nie wiem, nie pomagają nam. ]
- Ciężko cokolwiek mówić. Jest mi wstyd za to, na jakim miejscu się znajdujemy. Po każdym spotkaniu powtarzamy, że będzie lepiej, że podniesiemy się, a tak naprawdę jeszcze głębiej spadamy w dół. Jest mi po prostu wstyd przed wszystkimi - począwszy od zarządu, trenerów. Trener Inaki Astiz też robi wszystko, by nam pomóc, a mu nie pomagamy jako piłkarze. Uderzmy się w pierś jako zawodnicy. Poczekajmy do końca grudnia i zobaczymy, co będzie dalej.
