Remanent 6. Proza ligowa

2025-12-05 | remanent 6 - fot. SQN
Jego początki w stołecznym klubie nie były łatwe. Jednak Jerzy Kopa potrafił pokładać zespół Legii po swojemu. Jego spojrzenie na lata 1982-1985, w których pracował z przy Łazienkowskiej zostało zapisane w reportażu „Obcy sternik”, który znalazł się w najnowszej książce Jerzego Chromika „Remanent 6. Proza ligowa” dostępnej na: https://bit.ly/legionisci-remanent6 
REKLAMA

OBCY STERNIK - Fragment:

Przez wiele lat wszyscy zdawali sobie sprawę, że z Legią jest źle. Pisali o niej bardzo krytycznie. Raz mocniej, raz słabiej, w zależności od tego, kto był sternikiem. Tolerancyjnie oceniano zespół prowadzony przez Kazimierza Górskiego. Niekwestionowany autorytet. Po nim przyszedł nowy trener, obcy środowiskowo. To bardzo istotne w przypadku Warszawy. Byłem w pewnym sensie człowiekiem sukcesu. Omijały mnie klęski, chociaż zdarzyło się, że odszedłem na życzenie zawodników. Z Szombierek. Ci sami gracze zdobyli w trzy lata później mistrzostwo Polski... 


Dlaczego miano życzyć mi dobrze? Hasło „Polak potrafi” wyrzucono już na śmietnik historii. 


Nigdy nie przejmowałem zespołu, który był już zbudowany. Wszędzie musiałem wszystko zaczynać od początku. W związku z tym proces osiągania wyników był rozciągnięty. W jednym przypadku było to półtora roku, w drugim dwa lata. Mniej więcej po upływie tego czasu można doczekać się znaczących osiągnięć. Moje układały się w cyklu czteroletnim. W 1973 wprowadziłem drużynę ze Stalowej Woli, po raz pierwszy w historii, do drugiej ligi. Po kolejnych czterech wiosnach poznański Lech wystąpił jako debiutant w Pucharze UEFA. W 1981 roku szczecińska Pogoń wróciła do ekstraklasy, awansowała do finału Pucharu Polski i wywalczyła premię półmetka rozgrywek. Niedługo, po nocy sylwestrowej, powitamy rok 1985. Mam nadzieję, że będzie dla mnie udany...


Po przyjeździe do Warszawy rozmawiałem ze wszystkimi, którzy mogli mi pomóc w ocenie stanu drużyny z Łazienkowskiej. Z byłymi zawodnikami, liczącymi się dziennikarzami, starymi działaczami i wieloma stałymi kibicami. Ta sonda pozwoliła mi zbudować w miarę spójny obraz choroby. Określiłem przyczynę zła i przedstawiłem program naprawy. Nie był on dyktatorski. Musiałem przestać leczyć wrzody i zdecydowałem się na operację. Wystąpiłem w roli głównego chirurga. Wiadomo było, że coś drąży ten zespół od lat czternastu. Głośne nazwiska, uznani szkoleniowcy, nie najgorsza na polskie warunki baza, klub mocny organizacyjnie, a nie można jakoś osiągnąć pułapu trzeciego miejsca w rozgrywkach. Zastanawiająca kwestia.


Staram się dokumentować swoją pracę. Nie boję się dyskusji. Ktoś powie – pan źle zestawił zespół. Wyciągam wyniki badań socjometrycznych. Stosunki interpersonalne, wzajemne sympatie i antypatie. Co z nich wynika? Wszystkie nitki negatywnych ocen biegły do Miłoszewicza i Adamczyka. Cały zespół ich nie akceptował... Adamczyk, który miał grać z Turowskim w ataku, był przez niego nielubiany. Podobnie przez Janusza Barana, Edka Załężnego i Andrzeja Buncola. Miłoszewicz tak samo. To mieli być liderzy drużyny?


Legia to klub bodaj największy w Polsce. Świadczy o tym liczba sekcji, zawodników, trenerów, aparat administracyjny. Jak wszędzie, o jego obliczu decydują wyniki dyscypliny najbardziej popularnej. Piłki nożnej. Chciałem tu pracować, chociaż firma jest raczej nielubiana. Nie kocha się w większości drużyn z poboru. Ale ja po prostu dostrzegłem szansę stworzenia zespołu klasy międzynarodowej.


Kibic warszawski nie ma zbytniego wyboru. Dobrą piłkę może zobaczyć jedynie przy Łazienkowskiej. Przez czternaście lat ludzie czekali na lepszą grę i lepszą lokatę Legii w tabeli. Obecnie jest liderem, ma dość ciekawy zespół, strzela najwięcej bramek w Ekstraklasie. Na trybunach zasiada tymczasem góra jeden procent ludności stolicy. W Poznaniu, Szczecinie wskaźnik ten oscyluje wokół pięciu. Albo Warszawa piłki nie lubi, albo nie akceptuje jej w wykonaniu wojskowym. Można nie lubić określonego teatru, ale jeśli sztuka jest dobra, to się na nią idzie. W odniesieniu do naszego podwórka jest to dla mnie niezrozumiałe, bolesne. Chciałbym, aby zespół wiedział, że swoją grą zdobywa publiczność na dobre i złe dni. W sporcie nie ma tylko sukcesów. Polega on na rywalizacji. Ktoś musi przegrać. Liczą się zwycięzcy. To prawda. Ale jeśli jestem oddany drużynie, to potrafię poczekać, znieść porażkę.


Po raz pierwszy spotykam się z faktem, że brakuje zainteresowania ze strony władz. Wszystkie sąsiednie stolice mają silne zespoły piłkarskie. Warszawie jest on niepotrzebny? Społeczeństwu nie i władzom nie? Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, jaka jest tego przyczyna. Wytykają mi, że nie umiem się tutaj zaadaptować. Nie dostrzegam ponoć różnic między miastem wojewódzkim a stołecznym. Uważam jednak, że nie mogą one być aż tak głębokie.

O książce:

Pisanie o piłce nożnej to sztuka operowania słowem tak, by czytelnik poczuł się świadkiem wydarzeń na stadionie. Do perfekcji opanował ją Jerzy Chromik, który w kolejnej odsłonie Remanentu pod tytułem Proza ligowa zabiera nas w podróż do lat 80. i początku ostatniej dekady XX wieku.


Na stronach książki powracają mecze z udziałem Legii Warszawa, Widzewa Łódź, Lecha Poznań, Śląska Wrocław, Górnika Zabrze, Ruchu Chorzów, Pogoni Szczecin oraz Jagiellonii Białystok. Autor opisuje kontrowersje związane z uczciwością polskiej ligi oraz popisy takich artystów rodzimej piłki, jak Jan Urban, Stanisław Terlecki, Krzysztof Warzycha, Mirosław Okoński i Roman Kosecki.


Szósty tom Remanentu potwierdza warsztat doświadczonego dziennikarza i jego niezwykłą umiejętność prowadzenia rozmów. Chromik wchodzi bezpośrednio do klubowych szatni i z reporterskim zacięciem oddaje klimat tamtych czasów. Waży słowa i jednocześnie zadaje najtrudniejsze pytania. Dlaczego Leszek Jezierski nie był lubiany w PZPN? Za co Ludwik Sobolewski miał żal do Jerzego Engela? Jakim samochodem na mecz GKS-u Jastrzębie z Lechem Poznań przyjechał sędzia Mieczysław Piotrowski? Losy którego beniaminka przypominają historię Kaiserslautern z sezonu 1997/98 Bundesligi? I kto odziedziczył koszulkę z numerem 10 po Dariuszu Dziekanowskim w stołecznej drużynie?


Najnowszy Remanent to kolejny dowód, że pisać o futbolu trzeba tak, by po latach chciało się czytać archiwalne teksty nie dla wspomnień, ale dla stylu, kompozycji i języka dalekiego od szablonów. Autor przypomina, że w tym zawodzie każde napisane zdanie musi mieć sens, a zasady starej, dobrej szkoły dziennikarstwa pozostają ponadczasowe. 


Książka jest dostępna na: https://bit.ly/legionisci-remanent6 

Książkę polecają: 

Znamy się od dziesięcioleci, a konkretnie od roku 1982, gdy trafił na staż do „Sportowca”. Na ten tygodnik czekała wtedy cała sportowa Polska. Teraz Jurek pisze książki, na które czeka piłkarski światek. Pisze z chłodnym obiektywizmem, bo nauczył się go w redakcji przy Mokotowskiej 24, ale o dziwo także w TVP. Był tam gwiazdą drugiego planu, bez której twarze programów sportowych byłyby bledsze. Nie miał jednak parcia na szkło, po prostu poprawiał, co było do poprawienia. Ale swoje zaobserwował i może opisze to kiedyś w książce.
Wielu marzyłoby o takim wywiadzie rzece z Andrzejem Strejlauem, jakim zadebiutował Jurek. Potem zaczął remanent swojej twórczości. Szósta część ma podtytuł Proza ligowa, a Chromik umiał ją barwnie przedstawić i opatrzyć komentarzem – dlatego warto go znowu poczytać.
Jan Okulicz-Kozaryn

To była ta sama ulica, więc nasze wózki mijały się od początku, już w roku 1956. Ja pierwszy wyjechałem z mamą, on kilka miesięcy później. Potem szkoła podstawowa, ta sama ławka, w liceum zawsze blisko siebie. Zazdrościłem mu łatwości pisania wypracowań. Rozłączyły nas dopiero studia, bo Jurek nie posłuchał podszeptów, by iść ze mną na medycynę, i wybrał dziennikarstwo. Całe szczęście!
Zbigniew Pachucki

Teksty, które wyszły spod pióra Chromika, chłonie już kolejne pokolenie Czytelników. Lektura tego tomu będzie dla starszych podróżą sentymentalną, a dla młodszych lekcją historii. Jerzy jest przewodnikiem rzetelnym i szczerym. Nie koloryzuje historii, więc momentami to podróż straszna, momentami groteskowa. Ale prawdziwa.
Damian Pechman

Bezkompromisowość, rzetelność, uczciwość i świetne pióro – to jest Chromik. Gdyby nie było takich dziennikarzy jak Jurek, polska piłka zeszłaby całkiem na psy, a „fryzjerstwo” miałoby się ciągle bardzo dobrze.
Artur Barciś

Zawsze lubiłem czytać teksty pisane przez Jurka. Po pierwsze dlatego, że pisze po polsku, po drugie dlatego, że wie, o czym pisze. Na futbolu zna się jak mało kto, więc nawet jeśli pisze o prozie ligowej, jak w tym tomie, to jest w tym  sporo poezji… Jak w poprzednim wydaniu Remanentu.
Marek Rudziński

Kiedy myślę o Jerzym i o jego książkach, przychodzą mi do głowy dwa słowa: miłość i teatr.
To, że Jerzy zna się na piłce nożnej jak niewielu z nas, wiemy dobrze. Myślę jednak, że taka znajomość świata futbolu jest niemożliwa bez miłości. Tak, Jerzy kocha ten sport. Jest pełen szacunku dla wysiłku, dyscypliny, wytrwałości, oddania tych sportowców. 
Druga myśl to teatr.
Peter Brook, jeden z najwspanialszych reżyserów teatralnych XX i XXI wieku, porównywał pracę piłkarza do pracy aktora, a spektakle teatralne do meczów piłkarskich. Aktorzy i piłkarze znają doskonale zasady, które ich obowiązują. Znają scenariusz, partnerów, konkretne role, ćwiczone miesiącami czy latami na próbach i na treningach zagrania, mają reżysera w teatrze albo trenera na boisku. No i widownię, kostiumy, barwy, muzykę… Wszystko to łączy teatr i piłkę nożną. 
A gdy w końcu zaczyna się mecz, spektakl, to zaczynamy improwizować.
Żyjemy.
I między innymi o tym pisze Jerzy Chromik.
Polecam najserdeczniej Prozę ligową. To lektura nie tylko „na jesienne, chłodne wieczory”.
Andrzej Seweryn


remanent 6
fot. SQN

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

+dodaj komentarz
🙂 😊 😃 😁 😂 🤣 😇 😉 😜 😎 😍 🤩 😤 🤨 😐 🤔 🧐 🥳 😟 ☹️ 😢 😭 😡 🤬 🤯 👍 👎 💪 👏 🤝 🖐 🙏 🎉 👀 🤡 💩 ☠️ ❤️ 🤍 💚 🖤 🔥 💥 🚀 🔴 ⚪️ 🟢 ⚫️ ⭐️ ⚽️ 🏀 🏉 🏐 🥇 🥈 🥉 🏅 🏆 🍺 🍻 🕯

MarioL - 06.12.2025 / 22:07, *.wanadoo.fr

Pamiętam te czasy.Nie było sukcesów,mimo że mieliśmy dobrych piłkarzy.Trafily się dobre mecze z Interem.W tamtych latach przywileje miały kluby ze Śląska..

odpowiedz
REKLAMA
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.