- Wiemy, że patrząc na początek meczu i szybko strzelonego gola, ten mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Kluczowy moment to druga anulowana bramka. Nie wiem, dlaczego nie została zweryfikowana przez VAR — uważam, że była prawidłowa. Przy 2-0, w momencie, w jakim się znajdujemy, spotkanie mogłoby pójść w innym kierunku - powiedział trener Legii, Inaki Astiz.
- Do przerwy prowadziliśmy 1-0, ale prawdą jest, że rywale mieli trochę przewagi w bocznych sektorach. Dochodzili do dośrodkowań i musieliśmy bronić głęboko. Skorygowaliśmy to w przerwie. Wydaje mi się, że powinniśmy więcej operować piłką. Niestety, stracone bramki wynikały z naszych błędów. Mam poczucie, że przegraliśmy ten mecz, dając przeciwnikom momenty, w których mogli uwierzyć, że są w stanie go wygrać.
- Przed meczem i w przerwie byłem bardzo pewny, że go wygramy - wiem, że zawodnicy też to czuli. Ale w trakcie meczu różne rzeczy mogą się wydarzyć i trzeba wierzyć do końca.
- Skąd taka różnica między pierwszą a drugą połową? Trudno to jednoznacznie ocenić. Rozmawialiśmy o tym w szatni. Powinniśmy więcej utrzymywać się przy piłce, nie możemy ograniczać się tylko do bronienia. W pierwszej połowie mieliśmy kilka dobrych sytuacji, które mogliśmy skontrować. Gdyby zawodnicy podjęli lepsze decyzje, moglibyśmy je wykorzystać.
