Daniel Myśliwiec (trener Piasta): Należy się duży szacunek dla moich piłkarzy. Z perspektywy zawodników oba mecze z Legią może nie obfitowały w wielkie walory estetyczne czy artystyczne, ale bardzo wyraźnie było czuć dobrą energię, która była z nami. To mnie najbardziej cieszy, bo widzę w tej drużynie potencjał nie tylko piłkarski, ale także do współdziałania, jedności i spójności.
- Wygraliśmy dzięki temu, że wierzyliśmy do samego końca. Przeciwnik był bardzo jakościowy. Nie chcę mówić, że Legia ma „nóż na gardle”, bo ona sobie poradzi i finalnie osiągnie swoje cele, choć jest teraz w bardzo złym, nieadekwatnym do swoich możliwości momencie. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że my w bardzo krótkim czasie współpracy potrafiliśmy wydobyć z siebie ogromną energię. Wystarczyła ona, aby w krótkim okresie przygotowań punktować bardzo skutecznie, a momentami grać naprawdę nieźle. To, co mnie jednak najbardziej napędza, to fakt, że wiele rzeczy jest jeszcze do poprawy. Jeśli je poprawimy, będziemy punktować – mam nadzieję – jeszcze lepiej i zrobimy wszystko, żeby tak było.
- Chciałbym też podkreślić, że wbrew obecnemu odczuciu, iż punktujemy tylko dlatego, że Legia jest w kryzysie, my nie tylko z Legią zdobywaliśmy punkty. A mecze, które przegraliśmy, to spotkania, w których zrobiliśmy wystarczająco dużo, by je wygrać. Mam na myśli mecz z Arką, gdzie mieliśmy mnóstwo sytuacji, spotkanie z Widzewem, gdzie mieliśmy dwie otwierające piłki, których nie wykorzystaliśmy, a potem rywal bardzo mocno się zamknął. Nawet z Lechem Poznań, którego mocno zepchnęliśmy, to posiadanie piłki i liczba wykreowanych sytuacji były co najmniej równe. Zwracam na to uwagę, bo jak mówiłem już na konferencji przedmeczowej praca moich piłkarzy jest niestety deprecjonowana. Mam nadzieję, że idąc krok po kroku w górę tabeli, zostanie dostrzeżony ogrom pracy, jaką wykonali przez te dwa miesiące.
Wpływ meczu sprzed tygodnia na dzisiejszy
- Jeśli chodzi o przygotowanie do dzisiejszego meczu, kluczowy był kontekst. W mojej ocenie ostatnie spotkanie Legii nie było dla niej sprawiedliwe. Legia absolutnie nie powinna go przegrać. Tydzień temu sytuacja przy drugiej bramce była wręcz absurdalna z perspektywy obserwatora: VAR, brak reakcji, ale to już przeszłość. Ta przeszłość jednak miała znaczenie, bo wiedziałem, że jakakolwiek próba radykalnej zmiany sposobu gry Legii czy jej strategii mogłaby jej bardziej przeszkodzić niż pomóc. Dlatego mimo, że sam miałem kilka pomysłów, zdecydowaliśmy się w dużej mierze grać to samo, co wcześniej, z drobnymi detalami.
- Detal polegał na tym, że w meczu domowym chcieliśmy grać bardziej wertykalnie za linię obrony, biorąc pod uwagę jakość naszego boiska. Natomiast dziś chcieliśmy częściej omijać pressing podaniami diagonalnymi. Te podania, które dochodziły, mogły dać nam coś więcej. Trzeba jednak oddać Legii, że broniła się niezwykle ofiarnie i skutecznie. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatni raz Legia broniła w ten sposób. Z perspektywy ofensywnej był to chyba nasz najsłabszy mecz – i to również jest zasługa rywala.
- To nie są wymówki. Legia wykonuje ogrom pracy – piłkarze na boisku, sztab szkoleniowy – i wiele statystyk niewidocznych na pierwszy rzut oka jest po jej stronie w większości meczów. To musi się odwrócić, pod warunkiem że wróci energia. Po nowym roku, po takim odświeżeniu, myślę, że Legia będzie punktować zupełnie inaczej niż teraz.
