- To jest fatalny okres w naszym wykonaniu. Nie wygraliśmy w 11 meczach z rzędu, nie zdobyliśmy trzech punktów od dwóch miesięcy. To jest karygodne, tak nie powinno być. Kibice na to nie zasłużyli. Również zarząd i trenerzy. Zawiedliśmy - powiedział po porażce z Piastem Gliwice pomocnik Legii Warszawa, Rafał Augustyniak.
- Co czujemy jako zawodnicy? Przede wszystkim wstyd. Nie może być tak, że Legia Warszawa przez dwa miesiące nie potrafi wygrać meczu. Tak, jak powiedziałem wcześniej - to karygodne. Wszyscy, którzy dobrze życzą tej drużynie, nie zasłużyli na to. Przerwa zimowa to chyba jedyny plus, jaki można wyciągnąć z obecnej sytuacji. Odpoczniemy od siebie, od tego wszystkiego. Wejdziemy w nowy rok z nadziejami, że to wszystko było tylko złym snem i zaczniemy wygrywać.
- Siedzi w nas świadomość, że właśnie zostaliśmy drużyną z najgorszą passą bez zwycięstwa w historii Legii. Nie spodziewałem się, że takie coś mnie w tym klubie spotka, że będę miał taki ciężki moment jako zespół...
- Wiemy i rozumiemy to, w jakiej sytuacji jesteśmy. Jest mi przykro z tego powodu. Źle się z tym czuję, zresztą jak cała drużyna. Ale co mamy zrobić? Poddać się i przestać wychodzić na boisko? To też nam nie pomoże. Musimy wyciągnąć wnioski z tej rundy, a przede wszystkim ostatnich dwóch miesięcy. Początek sezonu nie zwiastował, że to będzie tak wyglądać. Musimy się uderzyć w pierś.
- Jedynym dobrym rozwiązaniem będzie odcięcie się od tego wszystkiego. Musimy oddzielić ten rok grubą kreską i wejść w nowy z wiarą w to, że możemy wygrywać. Jesteśmy na przedostatnim miejscu, ale sytuacja w tabeli punktowo nie jest aż tak fatalna. Do lidera tracimy 11 punktów, więc umówmy się, że ta tabela jest bardzo spłaszczona. Choć to nas oczywiście nie tłumaczy. Nie mówię, że myślę przez to o mistrzostwie, czy podobnych rzeczach, ale odbiciu od dna. Każde kolejne zdobywane punkty będą nas windować wyżej. Najpierw jednak trzeba zacząć wygrywać.
- Od czego zaczęły się nasze problemy? Myślę, że od odejścia trenera Edwarda Iordanescu. Mieliśmy już słabszy moment z rumuńskim szkoleniowcem, ale jego odejście i wszelkie zawirowania z trenerami nie pomagały nam. Te dwa ostatnie miesiące są fatalne.
- Nie chodzi konkretnie o brak trenera, ale wszelkie zawirowania - czy Inaki Astiz odejdzie, czy przyjdzie Marek Papszun czy nie. To wszystko na nas oddziaływało. Nie możemy się jednak tym tłumaczyć. Na końcu to my wychodzimy na boisko i gramy na 11 na 11, na tym samym boisku. Musimy wziąć na siebie całą odpowiedzialność i nie zrzucać go na zarząd.
- To nie będzie tak, że przyjdzie nowy trener, pstryknie palcami i będzie wszystko super. Będziemy potrzebować czasu. Mam nadzieję, że ta sytuacja się odwróci. Nie możemy powtórzyć takiej rundy, bo to się skończy... nie chcę mówić czym. Musimy dokończyć ten rok i postarać się wygrać. Potem wejść w nowy rok z wiarą, że możemy oddzielić to co za nami grubą kreską i będzie dobrze.
- Nie wszystkie mecze w naszym wykonaniu były fatalne. W niektórych zasłużyliśmy na nieco więcej. Ta cała sytuacja wokół nas, przede wszystkim mentalnie, chyba nas przygniotła. Ciężko wytłumaczyć mi to słowami. Czasami po przegranych meczach schodzimy do szatni i nie wiemy co powiedzieć. Stoję przed wami, dziennikarzami i też nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, bo gdybym je znał, to już dawno byśmy sobie na nie odpowiedzieli i nasza sytuacja wyglądałaby inaczej. Nie ma na to złotego środka.
- Niewykorzystane sytuacje też są naszym problemem. Możemy popatrzeć, jak wyglądało to w zeszłym sezonie - ile mieliśmy na tym etapie zdobytych i straconych bramek i ile mieliśmy punktów. Skuteczność naszego zespołu jest słaba, mamy z tym problem. Wszyscy jednak za to odpowiadamy. Nie możemy zrzucać winy tylko na napastników czy ofensywnych zawodników. Równie dobrze moglibyśmy remisować mecze 0-0 i nasza sytuacja też byłaby inna, mielibyśmy trochę punktów więcej. Cały zespół odpowiada za sytuację w której się znaleźliśmy.
- Kibice dziś nie wsparli Milety Rajovicia po nietrafionej okazji, ale nie można mówić, by nas nie wspierali cały czas. Gdybym ja był kibicem i widział to wszystko, co dzieje się w drużynie, to też by mi się nie chciało przychodzić na mecze. Kibice mogą czuć frustracje. Jeśli nie wykorzystujesz kilku sytuacji, a przeciwnicy strzelają ci gola po jednym strzale celnym, to frustracja jest zrozumiała i sięgnęła już zenitu.
- Czy brakuje nam lidera na boisku? Brakuje, nie brakuje... Ciężkie pytanie. Każdy musi wziąć odpowiedzialność za siebie. Jeśli zespołowi nie idzie - nie strzelamy bramek, a w obronie tracimy kuriozalne bramki - ciężko jest o lidera. Jeśli wrzucilibyśmy Leo Messiego czy Cristiano Ronaldo do tej drużyny, to myślę, że też by za dużo nie wymyślili. To drużyna kreuje liderów, a my tego teraz nie robimy.
- Chciałbym powiedzieć, że w czwartkowym meczu z Lincolnem będzie dobrze, zamkniemy ten rok zwycięstwem i ten uśmiech choć trochę wróci na nasze twarze przed przerwą. Mam nadzieję, że tak będzie. Postaramy się, by tak było.
O sytuacji Milety Rajovicia
- Myślę, że Mileta czuje się fatalnie. To jest ciężki moment dla niego. Tak się dzieje w świecie piłki, to nie jest odosobniony przypadek. Możemy spojrzeć na FC Barcelonę i przykład Ronalda Araujo, który też ma problemy i nie jest w stanie się z nich pozbierać. Piłka nożna, piłką nożną, ale na końcu to też jest tylko człowiek. Wraca do rodziny, musi spojrzeć w lustro i próbować się uśmiechać w domu. Kiedy jest taki hejt, to jest to bardzo ciężka sytuacja.
- Musimy go wspierać. Wiemy, że nie strzela bramek, nie wykorzystuje sytuacji, ale co możemy zrobić? Pastwić się nad nim? To nie pomoże. Musimy go wesprzeć, przede wszystkim mentalnie, by uwierzył w siebie i zaczął strzelać gole. Jeśli tu jest, to znaczy, że potrafi.
- Pamiętam, jak wszyscy śmiali się z Jean-Pierre'a Nsame, że nie potrafi strzelać bramek. Nagle początek obecnego sezonu miał świetny. Może nowy rok też będzie takim momentem dla Milety, gdy zacznie strzelać.
- Czy na treningach strzela? No strzela, strzela. Wiadomo, nie wykorzystał wielu okazji, ale jak mówię, nie ma co się nad chłopakiem pastwić. My też odpowiadamy za obecną sytuację, nie tylko on przegrał te wszystkie mecze. Nie zrzucajmy na niego pełnej odpowiedzialności, a w internecie jest ogromny hejt na jego osobę. Nie do końca na to zasługuje.
