Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z Piastem

Legia Warszawa przegrała 0-1 z Piastem Gliwice na zakończenie rozgrywek w 2025 roku. Dla stołecznej drużyny był to 11. mecz z rzędu bez zwycięstwa, co oznacza pobicie niechlubnego rekordu sprzed niemal 60 lat. Porażka w ostatnich minutach spowodowała także, że przerwę zimową "Wojskowi" spędzą w strefie spadkowej... Zapraszamy na oceny, jakie przyznaliśmy warszawiakom za to spotkanie.

REKLAMA

Wahan Biczachczjan  - Skrzydłowy po niezłej zmianie w Armenii otrzymał swoją szansę w pierwszej jedenastce. Dla Ormianina był to zresztą pierwszy występ w wyjściowym składzie od prawie dwóch miesięcy i październikowego spotkania z Lechem Poznań. Biczachczjan ewidentnie chciał wykorzystać swój moment i dał argumenty, by przyznać pierwszego plusa dla ofensywnego zawodnika Legii w grudniu. Przez cały swój występ był aktywny, pokazywał się do gry zarówno na boku boiska, jak i dawał realną opcję do rozegrania licznymi zejściami do środka pola. Przyspieszał ataki warszawskiego zespołu indywidualnymi rajdami, nie bał się wchodzić w pojedynki i szukał dryblingów. Nawet gdy tracił piłkę, ambitnie reagował, wracał do defensywy i starał się szybko wrócić do posiadania, dzięki czemu wykazał się 7 skutecznymi odbiorami. W 30. minucie był bliski zdobycia pięknego gola, gdy z okolic 25. metra uderzył mocno z woleja, piłka po jego strzale szła tuż pod poprzeczkę, ale świetną interwencją popisał się Frantisek Plach. Szybkimi reakcjami i prostopadłymi podaniami starał się wyprowadzać także swoich partnerów do dogodnych okazji i udało mu się to w 57. minucie, gdy wypuścił Miletę Rajovicia na sytuację sam na sam. Poza ofensywnymi aspektami można pochwalić go również za sferę mentalną - Biczachczjan wielokrotnie motywował kolegów z drużyny po nieudanych akcjach, starał się ich podtrzymywać na duchu, a szczególny wyraz temu dał, gdy jako jedyny legionista pocieszał duńskiego napastnika, gdy ten zmarnował wcześniej wspomnianą sytuację. To, że został zdjęty z boiska już w 67. minucie, było wręcz kuriozalną decyzją.


 


Ermal Krasniqi - Kosowianin znów został przestawiony na lewą flankę i ponownie był połowicznie skuteczny. Nie można odmówić mu jednak aktywności i chęci do gry. Pokazywał się na lewej stronie, podobnie jak Wahan Biczachczjan nie bał się rywalizować z przeciwnikami i próbować pokonywać ich dryblingiem. Łącznie wszystkie z jego 3 prób były udane, wygrał także 7 z 9 pojedynków z rywalami. Nieco gorzej wyglądała kwestia wyprowadzenia piłki w jego wykonaniu. Spora liczba jego podań i prób przyspieszeń ataku kończyła się stratą i zagraniem pod nogi rywala. Mimo to udało mu się wykreować partnerom dwie bardzo dobre okazje. W 32. minucie dobrze obrócił się z futbolówką w środku pola i przy drugim kontakcie dograł prostopadle za linię obrony do wybiegającego Milety Rajovicia, który znalazł się dzięki temu podaniu w sytuacji sam na sam. W 55. minucie po udanym dryblingu na lewym skrzydle zauważył niepilnowanego w polu karnym Wojciecha Urbańskiego, który mógł uderzyć z pierwszej piłki, ale ostatecznie pogubił się i oddał strzał zbyt późno. Gdyby któraś z tych sytuacji zainicjowanych przez Krasniqiego została wykorzystana, mecz mógłby się potoczyć zupełnie inaczej. Zszedł z boiska w 84. minucie.


Kamil Piątkowski - Defensor całkiem nieźle funkcjonował pod względem obrony. W defensywie dobrze się ustawiał, reagował przy atakach gości i przede wszystkim wyzbył się większych błędów. Dzięki uważności, czujności, dobrym reakcjom i agresywności przerywał próby graczy Piasta i zażegnywał zagrożeniu. Wygrał większość pojedynków z przeciwnikami, zanotował 3 udane wślizgi i dwa razy więcej pozytywnych odbiorów oraz przechwytów. Szybko udawało mu się wychodzić z chaotycznych momentów, choć niestety nie w kwestii rozegrania. Pod tym kątem jego występ był słaby. Piątkowski często reagował zbyt szybko, podejmował pochopne decyzje i zamiast spokojnego rozegrania, decydował się na niepotrzebne wybicia, które kończyły się stratami posiadania. Generalnie, zagrał nieco lepiej niż w kilku poprzednich występach i robił sporo, by zachować czyste konto.


Mileta Rajović  - Coraz ciężej patrzy się na ten wóz z węglem ustawiony w ofensywie Legii. Rajović, jak w większości poprzednich spotkań, nie pracował dla drużyny, nie potrafił zapewnić jej żadnych korzyści. Nie wykorzystywał swoich atutów fizycznych i wzrostowych, nie potrafił wygrywać pojedynków z przeciwnikami, a jak już, to zgrywał futbolówkę niedokładnie i bezsensownie.  Pod kątem aktywnej gry po raz kolejny był martwym punktem zespołu. Mógł to jednak zmienić i miał na to dwie wyśmienite okazje. Jedno trzeba napastnikowi oddać - w obu z nich jeden element wychodził mu bardzo dobrze - moment pokazania się i wyjścia do prostopadłego podania za linię obrony. To, co działo się jednak dalej, pozostawia wiele znaków zapytania. Zarówno w 32., jak i 57. minucie, gdy już doszedł do piłki, nie potrafił się z nią skutecznie zabrać i uciec obrońcy. Ospale biegł w kierunku bramki, co powodowało, że obrońcy go doganiali i nie mógł swobodnie podejść bliżej bramki. Wykończenie skutecznie przynajmniej jednej z tych sytuacji praktycznie sam na sam z bramkarzem nie powinno dla niego stanowić żadnego problemu. Lepiej, jeśli tak to można nazwać, zachował się w sytuacji z pierwszej połowy, choć jego strzał trafił prosto w bramkarza. Wykończenie z drugiej części gry chciałoby się przemilczeć, ale po prostu nie można. Choć podbicie piłki w ostatnim momencie utrudniło mu oddanie strzału, nic nie usprawiedliwienia Rajovicia w tym, że w takiej okazji praktycznie przeniósł futbolówkę ponad stadion. Po tej akcji kibice zresztą dali upust swoim emocjom, a takich gwizdów na własnego zawodnika przy Łazienkowskiej chyba nie było dawno - zdekoncentrowały one zresztą wszystkich zawodników będących na boisku, gra się chwilowo zatrzymała, a wszyscy patrzyli na wściekłego Duńczyka. Po ludzku jest go naprawdę szkoda, ale piłkarsko nie pokazał nic, by odmienić swoją sytuację. Został zmieniony w 74. minucie. 


Kacper Tobiasz  - Golkiper Legii dobrze zaczął ten mecz. Już w 2. minucie wykazał się skuteczną interwencją po mocnym strzale ze skraju pola karnego i to dość ryzykownie, ale pewnie łapiąc piłkę. Przy tej sytuacji zrobił coś, czego nie potrafił nieco ponad 80 minut później przy rzucie wolnym wykonywanym przez Michała Chrapka. W zachowaniu bramkarza przy tym stałym fragmencie gry nie zgadzało się nic - od ustawienia, po podjęcie decyzji o braku robinsonady. Tobiasz stał zbyt daleko od drugiego słupka i przy idealnym strzale, na pewno nie byłby w stanie zdążyć do uderzonej piłki. Uderzenie pomocnika Piasta było jednak dalekie od idealnego, a golkiper Legii i tak do niego nie zdążył. Czemu Tobiasz nie rzucił się do tej piłki, mimo że gdyby to zrobił, miałby szansę na spokojną interwencję? Decyzja była nie tyle błędna, co kuriozalna, bo choćby piłka szła nad bramką, lepiej byłoby rzucić się i mieć pewność, że zrobiłeś wszystko, by ustrzec zespół przed stratą bramki. Tobiasz nie zrobił jednak nic, tracąc szansę na czyste konto i choćby remis. Do jego słabego występu trzeba dodać jeszcze fatalną jakość dalekich wybić, które w większości były kierowane daleko od któregokolwiek z jego partnerów z zespołu i kończyły się niepotrzebnymi stratami. 


Marco Burch  - Dla Szwajcara był to pierwszy mecz od ponad dwóch miesięcy i rozgrywanego 2 października meczu z Samsunsporem. Burch po raz pierwszy dostał szansę na swojej nominalnej pozycji, czyli środku obrony. W jego poczynaniach widać było jednak brak ogrania i rytmu meczowego w ostatnim okresie. Gracze Piasta starali się to wykorzystać, kreując wiele okazji przez strefę pilnowaną przez szwajcarskiego defensora. Przy sporej liczbie z nich Burchowi brakowało pewności, reagował i próbował interweniować chaotycznie, często mijał się z piłką, przez co dopuszczał gości bliżej bramki. Wszedł z przeciwnikami w aż 14 pojedynków, wygrywając tylko połowę z nich i wielokrotnie przekraczając przepisy, notując łącznie 4 faule. Jeden z nich - nieodpowiedzialne, spóźnione wejście w nogi przeciwnika ok. 25 metrów od własnej bramki - zakończył się rzutem wolnym, wykorzystanym przez Piasta do zdobycia zwycięskiego gola. Na plus można zapisać mu zachowanie z 35. minuty, gdy miał do krycia dwóch zawodników, zachował spokój i wyblokował strzał gracza gości, parując go na poprzeczkę, a także liczne skuteczne reakcje przy wysokich dograniach na pole karne. 


Paweł Wszołek  - Spadek formy bocznego obrońcy jest wręcz spektakularny. O ile na początku meczu jeszcze można było zapisać mu aktywność, podłączanie się wysoko do ataków, tak z każdą kolejną minutą jego wkład w grę był coraz mniejszy. Coraz rzadziej podłączał się do ofensywy, nie pokazywał się do podań i nie brał czynnego udziału w rozprowadzaniu i kreowaniu akcji. Był po prostu bezproduktywnym elementem zespołu, który dodatkowo miał wyraźne problemy w defensywie i to już od samego startu meczu. Szczególnie nie radził sobie z przyspieszeniem i próbami dryblingu Leandro Sanki, skrzydłowy mijał go z łatwością, uciekał mu i w prosty sposób wykorzystywał przestrzeń za jego plecami. Postawa Wszołka w obronie była zbyt pasywna, a nieumiejętne czytanie gry sprawiało, że rywale chętnie atakowali właśnie jego stroną. Zawodnik, który na początku sezonu dawał drużynie dynamikę i przewagę na boku, po raz kolejny był wyraźnie cofnięty mentalnie i fizycznie.


Patryk Kun  - Gdy patrzy się na poczynania innych konkurentów Kuna na pozycję lewego obrońcy, można mieć wrażenie, że były defensor Rakowa Częstochowa wcale nie jest słabszym wyborem. Pozostaje ono do momentu, aż boczny defensor rzeczywiście wybiegnie na murawę i zacznie pokazywać swoje umiejętności. Zarówno w ofensywie, jak i defensywie był kompletnie pogubiony. W nielicznych podłączeniach do ataku piłka plątała mu się pod nogami, nie potrafił jej opanować, wyprowadzić do przodu i tracił ją w prosty sposób, co tylko wprowadzało coraz więcej chaosu do poczynań stołecznego zespołu. Próby powstrzymania rywali na jego flance również były jednym wielkim zamętem. Kun nie potrafił się skutecznie ustawić, gubił się w pojedynkach z przeciwnikami, momentami wręcz wchodził na karuzelę, po której nie był w stanie się odkręcić. Lewy obrońca wielokrotnie źle oceniał odległość i moment doskoku, a we wspomnianych starciach z rywalami był po prostu bezradny. Kun po raz kolejny utwierdził nas, że nie nadaje się na ten poziom, szczególnie w drużynie pogrążonej w ogromnym kryzysie.


Rafał Augustyniak  - Występ defensywnego pomocnika był pełen chaosu i braku odpowiedzialności w ważnej strefie boiska. Od pierwszych minut było widać, że ma ogromne problemy z odnalezieniem się na murawie. Często był spóźniony w doskoku, źle ustawiony względem piłki i rywala, a jego reakcje na zmiany tempa gry pozostawiały wiele do życzenia. Miał problemy z czytaniem zamiarów przeciwnika, często gubił krycie wbiegających z drugiej linii zawodników i nie potrafił odpowiednio zabezpieczyć przestrzeni tuż przed linią obrony. W próbach interwencji wielokrotnie był spóźniony, ospały, a jego ruchy z łatwością pozwalały rywalom na pokonywanie go. Brak mobilności był niezwykle widoczny także w elemencie rozegrania. Był zbyt wolny, bo presją brakowało mu spokoju i precyzji, co kończyło się bardzo dużą liczbą strat. Zamiast porządkować grę, wprowadzał do niej znacznie więcej zamętu i zagrożenia. 


Henrique Arreiol  - Choć Portugalczyk oczarował wszystkich w swoim pierwszym występie w barwach stołecznej drużyny, to jego błysk jest coraz mniej widoczny. Zdecydowanie za rzadko był pod grą, znacznie mniej podłączał się do rozegrania i nie próbował wziąć na siebie ciężaru. Gdy już był przy piłce, nie pokazywał żadnego błysku - grał bardzo asekuracyjnie, jakby na alibi, najczęściej do tyłu. Mimo to i tak zanotował aż 16 strat posiadania piłki, co jak na zawodnika posiadającego wysokie umiejętności techniczne, jest bardzo słabą statystyką. Choć kilka razy udało mu się przenieść ciężar gry do przodu i przyspieszyć akcję zespołu, to było to zdecydowanie za rzadko. Zdecydowanie brakowało jego kreatywności, odwagi i elementów nieprzewidywalności, a całościowo jego występ był dość anonimowy. Opuścił murawę w 84. minucie.


Wojciech Urbański  - Drugiego ze środkowych pomocników Legii było w grze jeszcze mniej niż Henrique Arreiola. Młody Polak całkowicie unikał włączania się w rozegranie. Był po prostu biernym uczestnikiem meczu, okazjonalnie pokazującym się do podań i pracującym dla zespołu. W 55. minucie dobrze wyszedł na wolną pozycję w polu karnym, ale nie był zdecydowany, co chce zrobić. Zamiast strzelać z pierwszej piłki albo chwilę po przyjęciu, Urbański zdecydował się na niepotrzebny drybling i ostateczna próba uderzenia była już za późna, zablokowana przez obrońcę. Przez cały mecz był zresztą fatalny w pojedynkach z rywalami - wygrał zaledwie 2 z wszystkich 9 starć, a większość jego nielicznych prób kończyła się stratami. Młody pomocnik po raz kolejny zawiódł, a jego forma także ma widoczną tendencję spadkową. Został zmieniony w 74. minucie. 



Zmiennicy


Antonio Čolak - Napastnik wszedł na murawę w 74. minucie. Od początku chciał dać zespołowi impuls. Pracował wysokim pressingiem, starał się naciskać na rywali, próbował utrudnić im rozegranie piłki i jak najwyżej ją odebrać, co udało mu się trzykrotnie. Potrafił utrzymać się przy futbolówce, był z nią skuteczny, dzięki czemu wygrał wszystkie z 3 pojedynków i tyle samo razy rywale musieli powstrzymywać go nieprzepisowo. Dał niezłą zmianę, która jednak nie pomogła w osiągnięciu dobrego wyniku.


Petar Stojanović, Damian Szymański - Pojawili się na boisku w 84. minucie. Grali zbyt krótko, by ocenić ich występ.


Kacper Urbański  - Pojawił się na murawie w 67. minucie. Jego brak zaangażowania jest naprawdę zatrważający. Przez ponad 20 minut występu zanotował zaledwie 12 kontaktów z piłką. Zamiast wnieść z ławki  energię, ruch i świeżość, był po prostu niewidoczny i jakby całkowicie obojętny. Urbański nie szukał gry, nie oferował się do podań, nie poruszał się aktywnie po boisku, zmieniając pozycje. W pewnych momentach można było odnieść wrażenie, jakby w ogóle nie było go na boisku, bo bez piłki także nie pracował dla zespołu. Zachowanie i forma pomocnika po powrocie po kontuzji jest niezwykle martwiąca i zawodzi na całej linii.


Bartosz Kapustka  - Dostał swoją szansę w 74. minucie. Od pierwszych minut występu nie potrafił skutecznie wejść w rytm meczu i wyglądał na kompletnie zagubionego. Był niepewny, niezorganizowany i niechętny do gry. Miał wyraźne problemy w pojedynkach z rywalami. Przegrał wszystkie z 3 podjętych prób, w których był spóźniony, reagował zbyt wolno, źle oceniał sytuacje i przekraczał przepisy. Jego wkład w rozegranie w końcówce meczu był znikomy, nie wniósł niczego do poczynań zespołu. Po takich zmianach nie dziwi, że Kapustka w czterech ostatnich meczach z rzędu stracił miejsce w wyjściowym składzie. 


REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (27)

+dodaj komentarz
🙂 😊 😃 😁 😂 🤣 😇 😉 😜 😎 😍 🤩 😤 🤨 😐 🤔 🧐 🥳 😟 ☹️ 😢 😭 😡 🤬 🤯 👍 👎 💪 👏 🤝 🖐 🙏 🎉 👀 🤡 💩 ☠️ ❤️ 🤍 💚 🖤 🔥 💥 🚀 🔴 ⚪️ 🟢 ⚫️ ⭐️ ⚽️ 🏀 🏉 🏐 🥇 🥈 🥉 🏅 🏆 🍺 🍻 🕯

I nie ma drugiej takiej... - 17.12.2025 / 09:17, *.t-mobile.pl

Plusy po meczu z Piastem? Trzeciego już nie będzie...! ;)

odpowiedz
L - 16.12.2025 / 16:20, *.play.pl

Ty, Ciura jestes jeb^&^& jak ty dajesz Burchowi minusa a o Rajovicu mowisz, ze jak zwykle nie pracowal dla druzyny, gdy w ostatnim meczu jako jedyny zakladal presing i biegal za 3. Do tego nazywanie go wozem z weglem to juz hit, jak gosc jest szybki i w 2 ostatnich meczach doszedl do 5 setek wlasnie dzieki szybkosci.

Zacznij ogladac mecze bo wstyd przynosisz podobny do tych grajkow.

odpowiedz
Znawca - 16.12.2025 / 18:15, *.interkam.pl

@L: jaką prędkością dysponuje Rajović na pierwszych metrach? Może jak się rozbuja to jakąś tam prędkość osiąga,ale nic to nie daje.Nawet jak pressuje to czy zmusza bramkarzy czy obrońców do błędów,,kopania po autach? Nie zauważyłem.To jest jałowy pressing.Kiedy biegnie z piłką to patrzy na nią ,a nie jak ustawiony jest bramkarz,myśli tyko by trafić w piłkę i w kierunku bramki.To są bardzo łatwe strzały dla bramkarzy.On prezentuje poziom 3cioligwy,ma problem z operowaniem piłką,wyjściem na pozycję,przytrzymaniem piłki,nie można na nim zawiesić gry,nie daje żadnych opcji.Taki Barkovski z Piasta jest dużo lepszy,a to jeden z najgorszych napastników w lidze pozyskany za darmo.

odpowiedz
Wit Żelazko - 16.12.2025 / 14:29, *.supermedia.pl

Lobiaszek trwa i trwa mać do póki tatusia dobry kolega będzie pił whiskey i grał w golfa z miodulskim. Układy, układziki tak to jest w naszej Legii.

odpowiedz
Obcy - 16.12.2025 / 12:17, *.t-mobile.pl

Moim zdaniem problem z bramkarzami zaczął się od momentu kiedy Pan Dowhań został odstawiony na boczny tor. I rządy przejął Pan Malarz. Obecnie na tej pozycji jest dramat. Ja się pytam co w Legii robi Mendez Dudziński. Nigdzie nie gra. Jak jest za słaby to go pogonić. Jak nie to dać mu szansę. Ale trener bramkarzy nie ma jaj.

odpowiedz
kaktus - 16.12.2025 / 13:07, *.68.7

@Obcy:
Te problemy zaczęły się dużo wcześniej. Właśnie dlatego jako rozwiązanie sięgnięto po danie większej władzy Malarzowi...
Jak to się skończyło to już wszyscy widzimy na żywo... 🤬
Legii potrzebny jest nowy trener bramkarzy i zdaje się, że wraz z Papszunem taki trener przybędzie.

odpowiedz
kokosz - 16.12.2025 / 13:53, *.t-mobile.pl

@Obcy:
To samo pisałem wiele razy.
Malarz był słabym bramkarzem i jest beznadziejnym trenerem.

odpowiedz
L - 16.12.2025 / 16:24, *.play.pl

@Obcy: Ale co ma Dowhan do tego? Dowhan jest trenerem, jak dostaje takie reczniki jak Tobiasz to co ma z tym zrobic? On moze wyszlifowac diament a z Tobiasza nic nie zrobi. Poza tym Dowhan nie wystawia pilkarzy do skladu i nigdy nie wystawial. Runjaic nie chcial Miszty, ktos nie chcial Kochalskiego i czy trenerem bedzie Dowhan czy Malarz to nie ma znaczena dopoki nie sciagna im do oszlifowania jakiegos talentu. Poza tym Tobiasz to jest jakis fenomen. Gosc nie umie bronic a 4 z rzedu trenerow go wystawia i 2 selekcjonerow powoluje do kadry. Niesamowite.

odpowiedz
L - 16.12.2025 / 16:25, *.play.pl

@kokosz: No, mega slabym bramkarzem byl. Nie widzialem jeszcze zeby slaby bramkarz zdobyl MVP sezonu i zostal wybrany bramkarzem kolejki w Lidze Mistrzow.

odpowiedz
grzesiek - 16.12.2025 / 16:31, *.centertel.pl

@kokosz: malarz to sie nadaje do szkolenia bramkarzy nadnarwianki pułtusk co najwyzej. Chociaż młodzież z okolicznych wsi to wiecej nauczyli by malarz niż on ich.

odpowiedz
Korda - 16.12.2025 / 10:36, *.orange.pl

Największym minusem jest prezes i żaden inny minus nie będzie tak wielki jak jego . To on odpowiada za klub , i to on obstawił się ludźmi którzy są dramatycznie. Nie ma szans żeby na 10 transferów żaden nie wypalił. Eksperyment z Rumunem totalnie nie wypalił i teraz obrażanie piłkarzy przez Bobicia jest bardzo nie na miejscu . Powinien się spakować i wypie..... do siebie

odpowiedz
Znawca - 16.12.2025 / 11:11, *.interkam.pl

@Korda:
ciąg przyczynowo-skutkowy jest chociażby taki: Loko zatrudnił Bobicia, który znowuż sprowadził takich asów jak Rajović,Colak,czy Weisshaupt. Gdyby nie bylo Bobicia,nie byłoby tego szrotu,proste.Kto za to odpowiada???Loko!!!Mógł wziąć Pepiczka z Czech na dyrektora, czy Masłowskiego, albo dać Żewłakowi Gambala do robienia transferów, a nie wziął gościa z Niemiec co buja się na nazwisku i ma na łapach spadek Herthy.Nie wiadomo po co w ogóle jest tam Zewłakow? Za całą tą dezorganizację odpowiada prezes.Dwoch dyrektorów budowało zespół i wyszła z tego karykatura.

odpowiedz
Znawca - 16.12.2025 / 10:13, *.interkam.pl

Arreiol mnie osobiście nie zachwycił w pierwszym meczu,co najwyżej zagrał poprawnie,fajnie.Jego miejsce jest piętro niżej na 6-tce. Odbiór i przekazanie piłki do ofensywy,proste działania.Niestety Astiz tego nie kuma.Grajac w takim ukladzie z nim i Augustyniakiem,obaj wchodzili w tą samą rolę i ten środek nie działał.Troche próbował Biczu zejściami do środka i podaniami progresywnymi poprawić ofensywe,ale jak masz niemotę w ataku jak Rajović to nie ma żadnej opcji dobrego zagrania,bo zazwyczaj nie dochodzi do podania,lub marnuje setki.Rajović zawala cały trud zespołu. Legia nie ma możliwości zdobycia gola,więc od początku wychodziła,by nie przegrać.Niestety nawet remisow nie było, bo zawsze coś z tyłu wpadnie. To jest futbol.Bardzo jestem zawiedziony postawą i formą Kacpra Urbańskiego. Liczyłem na niego w przekroju tej rundy.Co do Wojtka Urbańskiego,to chłopak nie robi progresu technicznego,indywidualnego.Powinien być wypożyczony do Grodziska,kub innego pierwszoligowca,żeby mógł grać co tydzień pełne 90 min.To podobny casus do Strzałka.Jakoś nie przekonuje mnie jego talent.Ot zwykły kopaczy.

odpowiedz
L - 16.12.2025 / 16:32, *.play.pl

@Znawca: A mnie wlasnei Strzalek coraz bardziej przekonuje. W Termalice przestal grac bo tam sie kopia po czole a nie graja w pilke ale widze u niego poprawe fizyczna, jakby ktos w Legii pomyslal i w koncu chcial grac w pilke a nie tylko biegac i dosrodkowywac na pałe, to Strzalek bylby dla nas pozyteczny. Niestety u Papszuna raczej nie zaistnieje.

U nas od lat panuje rpzekonanie, że 6 musi byc jakis gosc w stylu pilkarza z lat 90, co to biega, jest silny i tyle. Nie dotarlo do nas, ze pilak sie zmienia i 6 musi byc mobilna, techniczna i umiec grac a nie tylko kopac po autach. Papszun to na szczescie rozumie i preferuje w srodku pola pilkarzy kompletnych a nie jednowymiarowych.

Bez przesady z tym Rajovcem. W Gliwicach i Lublinie zawalil prace zespolu ale w tym meczu? Ta 1 sytuacja nie byla jakas wybitna. Powinien to strzelic, ale to nie byla jakas setka, ta druga to spalony nie z jego winy. To juz W. Urbanski wiecej niszczy, bo boi sie strzelac w czystych sytuacjach.

odpowiedz
Znawca - 16.12.2025 / 18:18, *.interkam.pl

@L: jak może przekonywać Strzałek skoro nie gra? Słyszysz siebie co piszesz?

odpowiedz
Skrocek - 16.12.2025 / 09:55, *.t-mobile.pl

Normalnie się nie wypowiadam ale od kiedy jestem kibicem Legii to w życiu nie widziałem czegoś podobnego.
Niestety ale również dostanie się tu kibicom którzy poprzez swoje emocje niejednokrotnie zepsuli proces który właściwie miał szansę się udać patrz zwolnienie Kosty czy też zwalnianie Jacka Zielińskiego który to wyprowadził klub na prostą po ostatnim widmie spadku.
To czego brakuje nam kibicom to cierpliwosci co mam nadzieje w końcu się zakonczy poprzez zatrudnienie na 4 lata jednego trenera z mocnym charakterem. Papszun jak jest taki jest , ale w tym wszystkim jest również człowiekiem z Warszawy, więc będzie wiedział co zrobić z panienkami którym zwyczajnie się nie chce.
Błędów tu było sporo, za co zdecydowanie odpowiada Mioduski, niby się nie wtrącą a jednak cały czas jest, co zrozumiałe to on wykłada kasę, więc siła rzeczy musi się interesować.
Nie mniej jednak jak widzimy , struktura która stworzył po raz kolejny nie wypaliła, jeżeli wszyscy są odpowiedzialni za wyniki to znaczy że albo nikt nie jest , albo WSZYSCY SA DO ZWOLNIENIA z Bobiciem na czele.
Legia dzięki niemu nie nabrała Europejskiego sznytu tylko raczej kanałowego wstydu, i to bezposrednio uderza w niego. Herra niech się zajmuje tym wczym jest dobry ( marketing itp) a Zewlakow niech weźmie na siebie to co trzeba wziąć ( decyzja o pozostawieniu Feio byla dobra , szkoda że Feio przelicytował).
Reasumując jest kilku pilkarzy którzy powinni pożegnać się z Legia , Tobiasz, Augustyniak, Kapudai , Kapustka - to nie kapitan,Vinagre, skrzydlowi na wypożyczeniu, Colak, Goncalves, Chodyna - nie dojechał, Burch.
Mam nadzieję że Papi zrobi porządek tak jak kiedyś Czerczesow.

odpowiedz
paw_pawela - 16.12.2025 / 09:27, *.tdt.pl

Będzie kontrowersyjnie ... jestem pewien że puchary będziemy mieli - a dlaczego? dlatego, że mamy dobrych grajków, no tak wiem że to kontrowersja 🤣 ale tak jest. Gdzie problem? Otóż o potrzebny jest trener żeby poukładać fizycznie i psychicznie - i ruszy zobaczycie. Rajovic .. moim zdaniem da się z niego zrobić Nsame. Na razie wszyscy są jak dzieci we mgle TRENER, TRENER i jeszcze raz TRENER potrzebny na wczoraj - Marek jest idealny na tą sytuację, poukłada to bagno - czysta psychologia - a czy Ty pracujesz wydajnie jak szef nie op....oli ??? no właśnie...

odpowiedz
Buchos - 16.12.2025 / 12:52, *.jmdi.pl

@paw_pawela: człowieku, z Rajovicia nie zrobisz nikogo, to jest parodysta piłkarski, który nabiera na dużą kasę naiwniaków. Ale najbardziej są winni ci którzy go tu sprowadzili.

odpowiedz
paw_pawela - 16.12.2025 / 13:23, *.tdt.pl

@Buchos: ok. nie twierdzę że nie masz racji - pożyjemy zobaczymy, któryś z nas odszczeka 😜

odpowiedz
Paco - 16.12.2025 / 08:32, *.131.102

Dziękuję kibice że wreszcie się obudziliście. Trzeba skutecznie protestować i pozbyć się kudłatego. Chętny na kupno się znajdzie

odpowiedz
Egon - 16.12.2025 / 09:22, *.waw.pl

@Paco:

Jak się znajdzie, to będzie można rozpocząć poważne rozmowy, a dopóki się nie znajdzie, to można sobie najwyżej pokrzyczeć.

odpowiedz
Paczkomat - 16.12.2025 / 11:17, *.97.184

@Paco: chętni są od dawna, tylko Loczek nie ma zamiaru sprzedawać...

odpowiedz
Egon - 16.12.2025 / 11:59, *.waw.pl

@Paczkomat:

To wymień tych chętnych.

Poważnych zainteresowanych nie ma.

Chyba, że chodzi o takich chętnych, jak swego czasu słynny Vanna Ly, który miał niby przejmować Wisłę Kraków.
Takich gamoni z pewnością by się trochę znalazło.
Nawet u nas na forum.

odpowiedz
Piotrek Ochota - 16.12.2025 / 14:17, *.t-mobile.pl

@Paczkomat: No właśnie. Jeden konkretny przykład bez napinki pls.

odpowiedz
L - 16.12.2025 / 16:36, *.play.pl

@Egon: Przestan bredzic. Sam Lesnodorski mowil, że zglaszali sie do niego powazni chetni, ktorzy prosili go o opinie czy warto i czy pomoze ale oni wszyscy sie odbijają od Mioduskiego, ktory rzuca absurdalne kwoty wartosci klubu na poziomie tych z top 5 lig.

Po 2, a moze i najwazniejsze, Mioduski 10 razy powtarzal, ze Legia to projekt zycia i jej nie sprzeda. Po co sobie wmawiac, ze nie ma chetnych i jak beda to on sprzeda klub? NIE SPRZEDA, a chetnych jest od zaje.... I nie trzeba nawet szukac bo taki Wandzel juz dawal do zrozumienia, ze w 5 minut by odkupil gdyby Darek chcial sprzedac.

odpowiedz
Egon - 16.12.2025 / 17:27, *.waw.pl

@L:

Wandzel :-)
Nie rozśmieszaj mnie.

Leśnodorski razem z Wandzlem, to tak się nadawali do przejęcia klubu, że nawet Miodek, który jest biznesową płotką był w stanie ich pożegnać.

Gdyby stał za nimi poważny biznes, to przedstawiliby, choćby w mediach poważne propozycje, a nie do dzisiaj opowiadali jakieś bajki, które łykasz, jak pelikan i wydaje ci się, że poznałeś prawdę objawioną, bo jakiś Wandzel ci opowiedział historyjkę.

A tak nawiasem pisząc, to Wandzel z Leśnodorskim grubo zarobili, ale na Legii.

Pociągnęli od nas kasy, jak nikt

odpowiedz
Egon - 16.12.2025 / 23:01, *.waw.pl

@Egon:

https://strefainwestorow.pl/artykuly/20170322/legia-cdprojekt-cdp-zyski-lesnodorski-wandzel

odpowiedz
REKLAMA
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.