Czy strzelił Pan kiedyś trzy bramki w jednym meczu ligowym?
- Kiedyś tak, w 1998 roku dla ŁKS. Ale w barwach Legii po raz pierwszy.
Czy był to najlepszy mecz w Pana wykonaniu?
- Z pewnością jeden z lepszych. Zasmuciła mnie jednak druga połowa i dwie stracone w końcówce meczu bramki.
Trzeci doskonały mecz z rzędu. To chyba nie przypadek?
- Jak to się mówi, i strzelba raz do roku strzeli. Mnie udało się zdobyć sześć goli w trzech meczach, więc nie można raczej mówić o przypadku.
W pierwszym meczu jeden gol, w drugim dwa, w trzecim trzy, a w Poznaniu?
- Chciałoby się powiedzieć cztery.
Czy spodziewał się Pan, że tak łatwo i tak wysoko wygracie?
- Nie myślałem, że zwyciężymy bez problemu. Oczywiście wierzyłem i byłem przekonany, że wygramy, ale że aż tak wysoko, raczej nie. Polonia była ustawiona bardzo defensywnie. Liczyli, że zdobędą gola z kontrataku. My jednak szybko strzeliliśmy dwa gole. Wszystko nam doskonale wychodziło i byliśmy zdecydowanie lepsi.
Legia jest w coraz lepszej formie. Czy kolejny przeciwnik - Lech musi drżeć?
- Od początku roku mówiliśmy, że nie składamy broni. Chcemy nadal wygrywać i to największą liczbą bramek.
Zmobilizowała Pana obecność na trybunach Pawła Janasa, który po kontuzji Andrzeja Niedzielana szuka napastnika?
- Ja staram się tylko dobrze grać i czekam na swoją szansę. Na razie trener jeszcze mnie nie powołał.
Kiedy dowiedzieliście się o tym, że ITI kupiła Legię?
- Trener Kubicki powiedział nam o tym w szatni. Wiedzieliśmy, że kiedyś musi to nastąpić. Myślę, że zwycięstwem 7:2 przypieczętowaliśmy tę transakcję.