- Ostatnie tygodnie to nie był dla mnie łatwy czas. Legia czeka od 2018 roku na zwycięstwo w ostatnim meczu w roku, więc dobrze byłoby go zakończyć w najlepszy możliwy sposób. Potem czeka nas czas, żeby odpocząć, zresetować się i ładować akumulatory. Nie było żadnych rozmów w sprawie mojej przyszłości, skupiamy się tylko na meczu, potem będziemy rozmawiać - powiedział przed meczem z Lincoln Red Imps FC trener Legii Warszawa, Inaki Astiz.
- Nie można mówić, że nie gramy o nic, choć wiemy, że nie możemy awansować. Wygrana jest ważna dla ludzi z klubu i dla mnie. Będziemy zaangażowani, tego nie może zabraknąć. Jak nie damy 100% z siebie, jak nie będziemy skoncentrowani, to będziemy się wzajemnie wkurzać, a tego nie chcę.
- Dziś na treningu miałem 20 zawodników z pola i bramkarzy. Radovan Pankov trenował indywidualnie. Juergen Elitim też, a Jean-Pierre Nsame przechodzi rehabilitację. Artur Jędrzejczyk odczuwa ból w kolanie i nie będzie dostępny na mecz, Steve Kapuadi także, bo jest na zgrupowaniu kadry. Reszta jest do dyspozycji, szukamy zawodników, którzy będą gotowi do gry. Jakub Żewłakow pojawi się na boisku, ale nie zdecydowałem, czy od początku, czy później. Zawodnicy muszą pokazać, że zasługują na szansę, a jak się ona pojawi, trzeba się pokazać.
- Prezentów na święta w postaci szansy na grę nie będzie - na występ trzeba zasłużyć. Musimy wygrać, a potem odpocząć, żeby w nowy rok wejść z nową mentalnością, z dobrą dyspozycją. Ta przerwa jest nam potrzebna. Jestem pewien, że wszystko będzie wyglądało zupełnie inaczej, to, co wcześniej nie wychodziło zmieni się na lepsze. Chciałbym zdobyć jak najwięcej, ale to też zależy od piłkarzy. Ja podejmuję decyzje, ale one muszą się obronić na boisku.
