- Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem 1-0, choć mieliśmy jeszcze kilka sytuacji, po których mogliśmy prowadzić wyżej. Nie mogę powiedzieć, że miałem obawy, ale patrząc na ostatnie wyniki, nie da się ich całkowicie wykluczyć. Dlatego cały czas naciskałem, żebyśmy szli po drugą, trzecią i czwartą bramkę. Wtedy czujesz się bezpieczny, pewny siebie i możesz cieszyć się grą. Chodziło o to, żeby nie dać rywalom żadnej nadziei, bo czasem jedna sytuacja może wszystko odwrócić i znowu mecz się komplikuje. - powiedział trener Legii, Inaki Astiz.
W przerwie na pewno o tym rozmawialiśmy. Jedyną rzeczą, z której nie jestem zadowolony, jest stracona bramka, bo wygląda na to, że wciąż mamy problem z zachowaniem czystego konta, ale to zostawmy na inny moment. Wiedziałem, że jeśli będziemy robić proste rzeczy i nie zwariujemy, mecz będzie pod naszą kontrolą. Oglądaliśmy Lincoln i widzieliśmy, że to mocny zespół, ale wiadomo, że taki mecz ma duże znaczenie. To jest kwestia ciężkiej pracy i koncentracji. Nie budujesz wszystkiego od zera, ale dokładasz kolejne elementy, żeby stać się solidną drużyną.
Funkcja pierwszego trenera a przyszłość
Dzisiaj na pewno nie będę myślał o takich sprawach. Mam dziś w głowie inne rzeczy. Przede wszystkim chciałbym nie tyle się cieszyć, co spędzić trochę czasu tutaj z panem Rzymkiem, który był z nami przez ostatnie 12 lat w pierwszym zespole. Chcieliśmy też zadedykować mu część tego zwycięstwa. Od jutra, jeśli faktycznie będzie tak, jak się mówi, wtedy będziemy się zastanawiać i rozmawiać. Na pewno dojdzie do rozmów i wtedy będziemy mądrzejsi. Nie uważam, że nie mógłbym wrócić do roli asystenta. Wydaje mi się, że w czasie, kiedy byłem pierwszym trenerem, od początku wiedziałem, że może nie jestem jeszcze gotowy w stu procentach. To są normalne rzeczy. Dużo rozmawiam z różnymi trenerami i trzeba przyjąć to, co przyjdzie. Trzeba po prostu cieszyć się tym czasem, który spędziłem tutaj jako pierwszy trener. Od początku do końca starałem się dać z siebie wszystko, żeby drużyna miała jak najlepiej, żeby ludzie dookoła czuli się dobrze i mogli pomagać zespołowi. Nie mam najwyższej licencji trenerskiej, więc to są ważne kwestie. Krok po kroku. Myślę, że najważniejsze jest to, żeby być szczęśliwym w tym, co się robi. To jest dla mnie kluczowe. Nie mam w tym momencie wielkiego ego, żeby koniecznie być pierwszym trenerem, bo nie jestem takim człowiekiem. Lepiej iść krok po kroku, a to, co przyniesie przyszłość, po prostu zobaczymy.
