- Jak podsumuje swój debiut w pierwszej "jedenastce"? Początkowo musiałem wprowadzić się w mecz. Mam nadzieję, że szybko mi się udało to zrobić i pokazałem, że coś potrafię. Z czasem było coraz lepiej - powiedział po zwycięstwie z Lincoln Red Imps skrzydłowy Legii Warszawa, Jakub Żewłakow.
- Fajnie było zadebiutować w wyjściowym składzie. Jestem w klubie już dłuższy czas i było to moim celem pierwszorzędnym. Dziś udało się go zrealizować.
- Takie jest moje DNA - zawsze próbuję grać do przodu, odważnie. Nie ważne, czy była strata, zawsze starałem się brać piłkę na siebie, nie bać się i mam nadzieję, że to było widać.
- Lepiej zakończyć rok takim wynikiem, niż jakby miało być w drugą stronę. Jest jednak jeszcze wiele pracy przed nami i mam nadzieję, że przyszłe półrocze będzie dużo lepsze niż obecne.
- Czujemy duży niedosyt odpadnięciem z europejskich pucharów. Już w Armenii wiedzieliśmy jednak, że tak to się potoczy. Całe półrocze w naszym wykonaniu było takie, że brakowało nam małego włoska. Nic jednak nie zrobimy. Czasami życie pisze takie scenariusze i musimy się z tym pogodzić.
- Jak skomentuje atmosferę panującą podczas tego meczu? Była ciekawa. Co zrobić, takie czasy.
- Nie mam żadnych planów na przerwę między rozgrywkami. Zostaję w Warszawie, z rodziną.

