- Jest w nas ogromna złość – nie ma co tego ukrywać. Każdy z nas chciał, żeby to wszystko wyglądało inaczej. Nie ma jednak sensu wracać do przeszłości i rozmawiać o tym, co było, bo tego już nie zmienimy. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co działo się w ostatnim czasie - mówi Bartosz Kapustka przed meczem z Lincolnem Red Imps FC.
- Przed nami ostatnie spotkanie i szansa, by przerwać tę niechlubną serię. Robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby w ostatnim meczu w roku dać choć trochę optymizmu w tej trudnej sytuacji.
- Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś wychodzi na boisko i nie chce wygrać meczu albo nie daje z siebie wszystkiego. Dla mnie będzie to taki sam mecz jak poprzednie – zawsze chcę wygrywać i grać jak najlepiej. Oczywiście boli nas to, że w tym spotkaniu nie możemy już osiągnąć rezultatu, który premiowałby nas awansem, ale zrobimy wszystko, by ten mecz wygrać.
- Wszyscy chcemy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by dać radość naszym bliskim oraz Inakiemu Astizowi. Zdajemy sobie sprawę, że to ostatnia szansa w tym roku, by zachować twarz – i tylko od nas, od tego, co pokażemy na boisku, będzie to zależeć. Mogę dać słowo, że z mojej strony zrobię wszystko, aby tak się stało.
