W minionym roku ukazała się pośmiertna biografia Mariusza Waltera. Kibicom Legii jeden z właścicieli ITI, delikatnie mówiąc, nie kojarzy się najlepiej. To właśnie za czasów kiedy ITI przejęło Legię miał miejsce największy konflikt na linii kibice - właściciele klubu w historii naszego klubu, a prawdopodobnie nawet w historii ruchu kibicowskiego w Polsce.
W książce Zofii Turowskiej, zatytułowanej "Miłość i telewizja. Mariusz Walter" znajdziemy przede wszystkim drogę Mariusza Waltera do telewizji. Sporo miejsca poświęcono jego pierwszej pracy w państwowej telewizji, w ramach której tworzył "Studio 2". Poznajemy także historię rozstania z TVP, dalsze próby zarobkowania - tj. produkcję chipsów, dystrybucję filmów video i w końcu rozwiniętą na większą skalę działalność Grupy ITI, założonej m.in. z Janem Wejchertem.
Zdecydowaną większość publikacji zajmują właśnie pierwsze biznesy grupy ITI, a także marzenie o własnej telewizji i dążenie do jego realizacji. Pod koniec publikacji zamieszony został fragment dotyczący inwestycji w Legię, którą odradzały Walterowi i Wejchertowi małżonki. Początkowo zresztą planowali zainwestować w... Widzew. Tyle, że do zainwestowania w Legię gorąco zachęcał obu Dariusz Mioduski.
"Jan Wejchert: Przymierzaliśmy się z holdingiem ITI do kupna Widzewa, ale wciąż zaskakiwali nas różnymi, delikatnie mówiąc, nieścisłościami... - Co wy się pieprzycie z tym cholernym Widzewem. Kupcie Legię, porządny klub, do tego w Warszawie - powtarzał prawnik Darek Mioduski, wielki fan tego klubu i mój bliski znajomy. (..) Gdy nasze żony, Aldona i Bożena, dowiedziały się, że chcemy kupić Legię, uznały, żeśmy na łby upadli. I zmontowały wspólny front, aby nas od tego pomysłu odwieść. (...) - Po co wam ta Legia, chłopcy? - pytały. - Na Legii brzydko się wyrażają. Chuliganeria tam chodzi. Dziwne typy siedzą na widowni" - czytamy.
"Kupując Legię, w spadku dostaliśmy zawodników, którzy mieli pięcioletnie kontrakty, siedzieli na ławce i byli zupełnie bezużyteczni. Uzgodniliśmy więc regulamin - zawodnicy nieprzygotowani, niespełniający choćby parametrów wydolnościowych (bo te można zmierzyć obiektywnie) tracą kontrakty. Sfinansowaliśmy projekt stadionu: rozbudowę i modernizację, ale z zachowaniem wszystkich elementów o wartości historycznej. (...) Kupując Legię, wiedzieliśmy, że kibice są niezbędni dla każdej drużyny, a kibice Legii to wartość sama w sobie. Nie pozwolimy jednak na skandowanie 'sędzia ch...j', 'zaj...ać PZPN', czy inne wulgaryzmy. Za takie wybryki nie będziemy płacić żadnej ceny ani przymykać oczu, jak robili poprzedni właściciele" - czytamy na łamach książki.
Mariusz Walter wspomina m.in. pucharowy mecz z Jagiellonią w Białymstoku, przedsezonowy sparing w Siedlcach, przerywany kilkakrotnie przez kibiców protestujących m.in. przeciwko wysokim cenom biletów, finał Pucharu Polski z Lechem przy Ł3 czy wyjazdowy mecz z FC Zurich. "Pluton bandytów przylepionych do Legii, sto, dwieście ludzi, sprawiał, że inni kibice się bali, a koszty ochrony meczów przekraczały zysk ze sprzedaży biletów" - znajdujemy na koniec podsumowania przygody z Legią.
Książka powstała w dużej mierze w oparciu o maszynopisy Mariusza Waltera i Jana Wejcherta.
Tytuł: Miłość i telewizja. Mariusz Walter
Autor: Zofia Turowska
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 370
Cena okładkowa: 59,90 zł
Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.

