- Zmierzyliśmy się z wymagającym przeciwnikiem. W pierwszej połowie gracze Pogoni postawili nam spory opór. Chcę złożyć gratulacje dla zespołu trenera Piotra Stokowca. Widać w tej drużynie spójność, organizację, nastawienie i jakość - powiedział po zwycięstwie w meczu kontrolnym z Pogonią Grodzisk Mazowiecki trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
- Cieszę się z tego, bo przecież kilku naszych graczy występuje w drużynie z Grodziska i ogrywa się. Być może będą oni również przyszłością Legii.
- Cieszę się również z tego, że zwyciężyliśmy, bo jest to dla nas bardzo ważne. Pierwszy sparing nie dość, że wygrany, to jeszcze z odwróconymi losami meczu. Oczywiście, liczy się też sama gra. Dużo, nie wiem czy wprowadziliśmy, czy wprowadzamy nowych zasad. Zmieniliśmy także system. Nie jest to łatwe dla graczy.
- Mimo wszystko, globalnie, oceniam nasz występ jako dobry na tę chwilę, biorąc pod uwagę również to, że pracujemy ze sobą niecały tydzień, mieliśmy dopiero pięć wspólnych treningów. Było dziś widać parę zachowań, które chciałbym, żeby w zespole funkcjonowały. To było widoczne, szczególnie w drugiej części, która była pod naszą pełną dominacją.
- Ostatni tydzień był bardzo intensywny, a mimo to widziałem dziś w zespole dobre nastawienie. Tę dobrą energię, nastawienie widziałem zresztą od początku mojej pracy w klubie. Aż sam byłem zdziwiony, że zawodnicy wrócili z urlopów aż tak dobrze nastawieni. Jeżeli utrzymamy taki poziom pracy, to na pewno będziemy grali coraz lepiej.
- Chcemy być zespołem intensywnym. Przede wszystkim chcemy dominować przez wysoki pressing i ciągłe naciskanie przeciwnika. Taki ma być główny sposób bronienia Legii Warszawa i dlatego tyle komunikatów w stronę zawodników dzisiaj wybrzmiewało z mojej strony. Ale, tak jak powiedziałem, nie jest to łatwe dla zawodników, biorąc pod uwagę, że dotknęli tego dopiero piąty czy czwarty dzień.
- Patryk Kun zagrał dziś jako półlewy stoper, ale nie jest to nowe rozwiązanie taktyczne, a bardziej rozłożenie obciążeń. Bardzo ważna była dla nas wygrana, ale też szachowanie tymi obciążeniami. To też nie było dla nas łatwe z perspektywy boiska, bo zaczęliśmy trenować na naturalnej murawie, ale zima nas przegoniła i mocno zastanawialiśmy się nad tym, czy przejść na halę, czy w ogóle odwołać dzisiejszy sparing. Najważniejsze jest zdrowie zawodników, żeby nie doprowadzić do sytuacji, że ktoś będzie kontuzjowany. Bardzo się cieszę, oprócz wygranej, z tego, że wszyscy zawodnicy są zdrowi, bo w tym pierwszym okresie byłoby fatalne, gdyby któryś wypadł. Cały okres przygotowawczy prawdopodobnie byłby wyłączony.
Przygotowania do obozu
- Czy możemy spodziewać się jakichś zmian personalnych w kadrze na obóz względem dzisiejszej kadry? Myślę, że nie. Zabierzemy ze sobą tych zawodników, których widzieliśmy dziś. Plus oczywiście Wojtek Urbański, który miał zderzenie na treningu i doznał urazu, ale czuje się dobrze, bo już dwie doby minęły. Mam nadzieję, że już na zgrupowaniu będzie do dyspozycji.
- Steve Kapuadi wraca do nas 14 stycznia. Dolatuje do Hiszpanii i będzie do treningu następnego dnia.
- Nowe twarze w zespole? Tak, jak widzieliście, to tylko trener i sztab (śmiech). Z nowych są Jan Leszczyński i Samuel Kovacik, ale to już byli zawodnicy Legii, więc powiedzmy, że tylko młodzi gracze. Janek i Samuel pojadą na zgrupowanie. Zobaczymy, co dalej, jaki kształt naszej kadry będzie. Dwóch zawodników już od nas odeszło, być może jeszcze odejdą kolejni, ale też być może kolejni dołączą.
- Z decyzją o ewentualnym wypożyczeniu Jana Leszczyńskiego musimy poczekać. Janek prezentuje się dobrze, a można powiedzieć że bardzo dobrze. Było to widać dzisiaj z boiska. Oczywiście jest młodym zawodnikiem i powinien grać. Czy musi zostać przez to wypożyczony? Nie musi, bo jest w stanie prezentować odpowiedni poziom, żeby grać w Legii Warszawa. Na dzisiaj mam takie poczucie, że stać go na to, ale zobaczymy. Musimy też zobaczyć, jaki będzie kształt, jeżeli chodzi o całą linię obrony i dostępność innych graczy, bo to może też determinować jego dalsze losy.
- Jean-Pierre Nsame będzie z nami na obozie. Napastnik jest obecnie w Hiszpanii i dołączy do nas, żebyśmy się poznali, ale też żeby pobył z drużyną i żebyśmy go wprowadzali, bo oczywiście potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby funkcjonował w tym procesie zespołowym. Natomiast, zależało nam też na tym, żeby już obcował z zespołem. Znam tego zawodnika, jest bardzo dobra opinia o nim,, dlatego bez żadnego wahania, po konsultacji ze sztabem medycznym i motorycznym, czy jesteśmy w stanie to dźwignąć i go wprowadzać, zgodziłem się, żeby dołączył do zgrupowania. Każda taka jednostka, która jest pozytywna i chce grać w Legii, jest dla nas dzisiaj bardzo ważna.
Sytuacja w drużynie
- Dzisiaj naszym problemem jest miejsce w tabeli i wyniki, ale zawodnicy zdają sobie sprawę z tego, w jakim miejscu jesteśmy. Wzięli pełną odpowiedzialność za to, nie zrzucając winy na nikogo dookoła, tylko szukali jej u siebie, bo mogli zrobić więcej w poprzedniej rundzie. Uważam, że było to naprawdę uczciwe i prawidłowe podejście z ich strony. Dzięki temu mogli od razu skupić się na tym, żeby poprawić sytuację, nie szukać winy dookoła, tylko wziąć się w garści i pracować każdego dnia, aby po prostu się z tego wykaraskać.
- Nie będzie zmian, jeżeli chodzi o kapitanów i strukturę tej rady drużyny. Poznając tych chłopaków, poznając zespół, uważam, że nie ma tu żadnego uzasadnienia. Zespół nie ma problemów szatniowych.
- Zawodnicy z wygasającymi kontraktami? Ja mogę powiedzieć ze swojej strony: rozmawiałem właściwie ze wszystkimi piłkarzami i nikt nie zadeklarował chęci odejścia z Legii Warszawa. To był dla mnie ważny sygnał, że zawodnicy chcą grać w Legii. Wbrew niektórym doniesieniom prasowym, nie jest tak, że chcą opuścić klub. To też pokazuje, że chcą wziąć odpowiedzialność i naprawić popełnione błędy.
Plany transferowe
- Trudno powiedzieć, na jakich pozycjach, ponieważ trzeba szukać zawodników na wszystkie pozycje. Rozmawiamy z działem scoutingu, mamy ciągłe spotkania i rozmowy z szefem tego działu Piotrem Zasadą, ale też z dyrektorami – Fredim Bobiciem i Michałem Żewłakowem oraz z prezesem Marcinem Herrą. To jest ścisłe grono osób, które będzie odpowiadało za transfery Legii Warszawa w rundzie wiosennej. Tak jak powiedziałem - pracujemy. Nie powiem, jakie konkretnie pozycje są w tej chwili brane pod uwagę, bo weryfikujemy kandydatury i przede wszystkim możliwości.
- Czy ktoś trafi do nas w trakcie obozu? Tak, chciałbym, żeby tak było. Jeżeli mają być transfery, to żeby nastąpiły jak najszybciej. Musicie jednak wiedzieć, że determinują je odejścia zawodników. Odeszli Maco Burch oraz Noah Weisshaupt, więc trochę odchudziliśmy kadrę. Nie jest tajemnicą, że gramy tylko w Ekstraklasie, odpadliśmy z Pucharu Polski i z europejskich pucharów, więc ta redukcja siłą rzeczy musi nastąpić ze względów finansowych, ale i sportowych. Musimy teraz umiejętnie tą kadrą zarządzać.
- Skuteczność naszych napastników? Tak, to jest na pewno nasz problem. Jeżeli nie ma zbytniej skuteczności u napastników, to te zastrzeżenia można mieć. Myślę jednak, że musimy poprawić grę całego zespołu na tyle, żeby zawodnicy mieli więcej szans, i wtedy będzie można ich rozliczać. Nie ukrywam, że chciałbym, aby dołączył jakiś napastnik, bo ta konfiguracja zamyka nas na dwójkę napastników – wystawiając obu w pierwszym składzie, nie mamy pola manewru z ławki. Chciałbym więc, żeby powstała rywalizacja, ale też stworzone były możliwości zmiany systemu. Zobaczymy jednak, czy to będzie możliwe.
- Jeżeli chodzi o Noaha Weisshaupta, to nie żałuję, że nie miałem możliwości z nim popracować. To zawodnik o profilu skrzydłowego. My zmieniamy system, więc, choć to bardzo dobry gracz i każdego dobrego gracza można zagospodarować, miałby mało szans gry. Natomiast, z tego, co dostałem w przekazie, to też nie zaadoptował się zbyt dobrze, w drużynie. Uważam więc, że nic na siłę.
- Bardziej szkoda mi odejścia Marco Burcha, bo uważam, że to jest chłopak z potencjałem i w tej koncepcji, przy tym sposobie pracy, mógłby po prostu grać w naszym zespole. Ale też rozumiem, że chciał odejść, że jego losy w Legii nie były dość szczęśliwe, mówiąc delikatnie. Życzę mu wszystkiego dobrego, bo uważam go za bardzo dobrego zawodnika. Nie poznałem go osobiście, ale z tego co wiem, był bardzo w porządku, jeśli chodzi o obecność w klubie i zachowanie.
Role w sztabie szkoleniowym
- W strukturze sztabu są działy: piłkarski, medyczno-motoryczny i organizacyjny. W dziale piłkarskim dziale, takim szefem jest Artur Węska i on koordynuje całość pracy sztabu. Można powiedzieć, że odpowiada za szeroko pojęty proces wspólnie ze mną oraz innymi szefami działów - jasno zakomunikował Papszun. Z takich innych głównych odpowiedzialności to: Inaki Astiz odpowiada za stałe fragmenty - ofensywne i defensywne, Marek Wasiluk odpowiada za trening indywidualny, czyli rozwój indywidualny zawodników. Łukasz Cebula jest z kolei koordynatorem działu a w raz z nim pracują Bartłomiej Kuźma i Maciej Krzymień.
Cel Legii na rundę wiosenną
- Ja mam takie stałe podejście do rywalizacji sportowej, od tych najniższych lig, że nie patrzę tak daleko w przyszłość. Oczywiście, nie jest tajemnicą, jakie są moje ambicje i jakie zawsze były – to wygrywanie. I tak jak zaczęliśmy dzisiaj, z czego jestem zadowolony, od zwycięstwa. Natomiast ten mecz pokazał też, jak to może być trudne - niby strzelasz, masz mecz pod kontrolą, za chwilę dostajesz dwie bramki i już przegrywasz. Trzeba to będzie dźwignąć też w lidze.
- Różnie może być, bo dzisiaj optymizm jest duży – w drużynie i w klubie. Możemy to czuć na każdym kroku, ale musimy to przełożyć na boisko. A po drugiej stronie w pierwszym meczu będzie Korona Kielce, za chwilę Arka Gdynia czy GKS Katowice. To są drużyny, które są raczej niżej i będą walczyć o życie, tak jak my musimy do tego podejść. Super jest ten optymizm, ale musimy mieć świadomość, że trzeba włożyć dużo wysiłku, żeby rzeczywiście dźwignąć się wyżej niż to miejsce, które daje nam samo utrzymanie.
Legia a Raków
- To są dwa zupełnie inne środowiska. Raków jest bardzo małym klubem. Zupełnie innym niż Legia Warszawa, z inną infrastrukturą i inną liczbą osób, więc to są dwa różne światy. Jeżeli chodzi o Legię Warszawa, jestem bardzo miło zaskoczony podejściem wszystkich w klubie, przede wszystkim ludzi, którzy są wokół drużyny. Jakiekolwiek straszenie mnie różnymi rzeczami czy nieodpowiedzialnością pewnych osób w ogóle nie ma przełożenia na rzeczywistość. Myślę, że to działa w dwie strony.
