Nowym piłkarzem Legii Warszawa został Otto Hindrich. 23-letni bramkarz podpisał ze stołecznym klubem 4,5-letni kontrakt. W barwach warszawskiego zespołu będzie występował z numerem 89. Media spekulują, że kwota wykupu byłego młodzieżowego reprezentanta Rumunii opiewa na ok. 600 tys. euro.
Otto Hindrich urodził się 5 sierpnia 2002 roku w rumuńskim Kluż, jednak pochodzi z rodu Sasów Siedmiogrodzkich z Transylwanii, więc posiada także obywatelstwo węgierskie. Swoją przygodę z piłką rozpoczął w młodzieżowych drużynach lokalnego CFR Cluj, jednego z największych rumuńskich klubów, w którego zresztą trafia do stołecznego zespołu.
- Mam starszego brata i podczas meczów zawsze z kolegami stawiali mnie na bramce, bo byłem najmłodszy. Zauważyli, że wszystko wyciągałem. Potem pojawiło się ogłoszenie, że CFR Cluj tworzy rocznik 2002, i zdecydowałem się pójść na treningi - opowiadał o swoich początkach z piłką Hindrich w wywiadzie dla klubowej strony swojego byłego zespołu. Jak sam dalej wspomina, początkowo grał jako zawodnik z pola, gdyż bał się powiedzieć, że jego marzeniem jest zostanie bramkarzem. Dopiero przy pomocy i interwencji swojego ojca został ustawiony między słupkami. - Nie miałem techniki, a było we mnie coś z bramkarza. Tak już zostało do teraz - dodawał Hindrich.
Hindrich przeszedł przez wszystkie szczeble akademii zespołu z Cluj aż w 2019 roku, w wieku 17 lat rozpoczął treningi z pierwszy zespołem. Nieoficjalny debiut zaliczył podczas zimowych przygotowań sezonu 2019/20 w towarzyskim spotkaniu przeciwko irlandzkiemu Dundalk FC. Pierwszy oficjalny mecz w barwach CFR Cluj zaliczył prawie pół roku później - 20 czerwca 2020 roku strzegł bramki rumuńskiego zespołu w spotkaniu przeciwko FC Botosani, w którym jego drużyna wygrała, a sam Hindrich zachował czyste konto.- Szczerze mówiąc, dzień wcześniej prawie w ogóle nie spałem (...) Do momentu wejścia na boisko miałem ogromne emocje, ale gdy mecz się zaczął, wszystko było w porządku - mówił o swoich odczuciach na temat debiutu rumuński golkiper. Hindrichowi nie udało się jednak na stałe przebić do bramki pierwszego zespołu. By zbierać doświadczenie został więc wypożyczony do drugoligowego SSU Poli, w którym rozegrał 20 meczów, tracąc 22 bramki i notując 8 czystych kont.
Choć sezon 2021/22 rozpoczął jako rezerwowy, w połowie października 2021 roku ponownie otrzymał szansę i na stałe wskoczył do bramki CFR Cluj.
- Zacząłem grać w piłkę z myślą, żeby zagrać w pierwszym zespole. To było marzenie – stanąć w tej samej bramce, w której bronili Nuno Claro, Alou Dăscălić czy Dani Figueira. To marzenie, które stało się rzeczywistością - podkreślał swoją radość Hindrich. Ta jednak nie trwała długo, bo w połowie kwietnia wówczas 19-letni golkiper stracił miejsce w wyjściowej jedenastce. Przyczynić do tego mogły się m.in. konflikt z 51-krotnym reprezentantem Rumunii Alexandru Chipciu i wypowiedzi dla węgierskich mediów, w których Hindrich mówił tak - Myślę, że przejście do węgierskiej piłki byłoby dla mnie krokiem naprzód, bo tam jest inny świat. Byłem tam dwa razy na testach, kiedy byłem mały. Jestem zainteresowany grą na Węgrzech, ale wolałbym grać dla Puskas Akademii FC cz Ferencvarosu. To byłby krok naprzód (...) Wychowałem się w stu procentach jako Węgier, ale nie chcę, żeby ta kwestia była poruszana w rumuńskiej prasie. Nie jestem pewien, czy spodobałaby im się moja odpowiedź i moje nastawienie. Te słowa zostały także zinterpretowane jako zapowiedź chęci gry dla reprezentacji Węgier, ale Hindrich podkreślał, że taka interpretacja jest mylna, a jako młodzieżowy reprezentant Rumunii zrobi wszystko, by kiedyś trafić do seniorskiej kadry narodowej.

Marzenie Hindricha o przejściu do węgierskiego futbolu spełniły się dość szybko. W następnych rozgrywkach trafił ponownie na wypożyczenie, a jego nowym klubem tymczasowo stała się... nie Puskas Akademia czy Ferencvaros, a Kisvárda FC, również grająca na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w kraju. Hindrich nie mógł jednak zaliczyć pierwszego zagranicznego wyjazdu w swojej karierze do udanych, bo choć z zespołem zajął 6. miejsce w lidze i rozegrał w niej 25 meczów, zachował tylko 4 czyste konta, tracąc przy tym 38 bramek. Węgierski klub mimo niskiej kwoty wykupu wpisanej w kontrakt bramkarza nie zdecydował się z niej skorzystać i golkiper wrócił do Rumunii.
Cały sezon 2023/24 spędził na ławce rezerwowych, podobnie jak znaczną część rundy jesiennej następnych rozgrywek. Od początku listopada 2024 roku ponownie został wybrany na pierwszego bramkarza i wydatnie pomógł zespołowi w zdobyciu Pucharu Rumunii i wicemistrzostwa kraju. Miejsce w wyjściowej jedenastce utrzymał również w obecnym sezonie, w którym zebrał swoje pierwsze doświadczenie w europejskich pucharach, jednak CFR Cluj z nim między słupkami nie awansowało do fazy ligowej którychkolwiek z europejskich rozgrywek, a dla Hindricha szczególnie bolesny był mecz ostatniej rundy eliminacji z BK Hacken, w którym stracił aż 7 bramek. W całej swojej przygodzie z CFR Cluj Hindrich wystąpił w rumuńskim klubie 78 razy, notując 30 czystych kont i tracąc 81 goli.

Mierzący 193 cm i ważący 85 kg bramkarz na przestrzeni lat potwierdził swój duży talent, przebił się do pierwszej jedenastki macierzystego klubu, stał się jedną z jego ważniejszych postaci i jednym z najlepszych bramkarzy w Rumunii. Od lat wstępował na rożnych szczeblach młodzieżowych reprezentacji swojego kraju, choć nie udało mu się jeszcze dostać powołania do seniorskiej kadry.
Z rumuńskich mediów da się wyczytać, że w swoich występach prezentuje się równo, nie wykazuje wahań formy, a wielokrotnie także ratował zespół. W pierwszej części obecnego sezonu notował poziom obron na poziomie nieco ponad 62% (Kacper Tobiasz - 66,1%), a w 27 meczach zachował 8 czystych kont, tracąc przy tym 40 bramek. Jest zawodnikiem zwinnym, z dość dobrym refleksem i czasem reakcji. Choć ma drobne kłopoty z grą na przedpolu, znacznie lepiej wyglądają jego aspekty z piłką przy nodze - potrafi dobrze rozegrać futbolówkę, wydatnie wspomóc zespół w budowaniu akcji. Problemy mogą pojawić się nie w poziomie sportowym Hindricha, a adaptacyjnym.
- Jestem spokojnym człowiekiem, dobrze czuję się sam ze sobą. Nie szukam dużych grup ludzi, mam przyjaciół, ale niewielu (...) Wiele osób mówiło, że brakuje mi tej „szalonej” strony, że jestem trochę za spokojny, ale ja uważam, że to też jest zaleta – jestem spokojny i nie tracę kontroli nad sobą - opisywał swój charakter w wywiadzie dla klubowych mediów golkiper. Potwierdza to także wcześniej wspomniany, jedyny do tej pory wyjazd zagraniczny Rumuna.
Dla Legii jednak ściągnięcie Hindricha może okazać dobrą okazją. Stołeczny klub wykorzystał problemy finansowe CFR Cluj i mimo zainteresowania usługami Hindricha z Niemiec, sprowadził zawodnika wycenianego przez portal transfermarkt na 1,3 mln euro za sporo dużo niższą kwotę. 23-latek ma spory potencjał, zbiera coraz większe doświadczenie i może być dobrym elementem rywalizacji o miejsce w pierwszym składzie wśród bramkarzy.
Otto Hindrich
ur. 5.08.2002 Kluż-Napoka (Rumunia)
wzrost: 193 cm
pozycja: bramkarz
obecny klub: CFR Cluj
kontrakt do: 30.06.2028

