- To był dobry sprawdzian pod kątem ataku pozycyjnego. Cały mecz prowadziliśmy takie ataki. To była dobra weryfikacja piłkarzy. Mogli się pokazać z dobrej albo słabszej strony. Widziałem dziś dużo różnicy w jakości indywidualnej - powiedział po remisie w sparingu z Polissią Żytomierz trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
- To był specyficzny sparing. Już w 3. minucie, po naszej świetnej akcji i sytuacji sam na sam Wahana Biczachczjana, rywale otrzymali czerwoną kartkę i graliśmy 11 na 10. Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy nie grałem takiego sparingu.
- Martwi nas to, że nie potrafiliśmy strzelić bramki. Przy takiej przewadze, powinniśmy zdobyć 1-2 gole i to już w pierwszej połowie. Szanse ku temu były i pierwszą część mogę ocenić jako dobrą, z dobrymi momentami.
- Do 15. czy 20. minuty drugiej połowy jakby nas nie było. Graliśmy wolno, przewidywalnie. Nie potrafiliśmy nawet wejść do trzeciej tercji. Później trochę przyspieszyliśmy, wchodziliśmy często prawą stroną, ale nie wykreowaliśmy sobie zbyt dobrych sytuacji.
Czy wyjściowy skład już się wyklarował?
- Nie możemy jeszcze mówić o "pierwszym garniturze". Zawodnicy grali dziś po 45 minut, więc jeszcze przyglądaliśmy się wszystkim. Jest jednak coraz bliżej do powrotu ligi i ta wyjściowa "jedenastka" mi się klaruje.
- Trudno było nam zastąpić Steve'a Kapuadiego, Pawła Wszołka czy Rubena Vinagre. To są zawodnicy, którzy raczej będą walczyli o wyjściowy skład, czy już pokazali się z takiej strony, że prawdopodobnie na dziś byliby do tej "jedenastki" delegowani.

