Henrique Arreiol do Legii Warszawa trafił latem ubiegłego roku, ale z powodu kontuzji długo czekał na debiut. Teraz zapewnia, że jest już w pełni gotowy do gry. W rozmowie z Legionisci.com opowiada o kulisach transferu do Legii, różnicach między polską a portugalską piłką oraz o ambicjach, jakie ma na drugą część sezonu.
Jak czujesz się teraz fizycznie po kontuzji z rundy jesiennej?
Henrique Arreiol: - Czuję się w stu procentach gotowy do gry. To była długa i trudna rehabilitacja, tym bardziej że uraz dotyczył tego samego miejsca i tej samej nogi już po raz drugi. Przez wiele tygodni pracowałem bardzo cierpliwie, krok po kroku, żeby wrócić do pełnej sprawności. Dziś mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że organizm jest już gotowy na obciążenia, na walkę, na regularną grę i nie mam żadnych ograniczeń.
Jak to się stało, że młody chłopak z Portugalii wybrał właśnie Legię Warszawa?
- Przede wszystkim dlatego, że to wielki klub z ogromną historią i ambicjami. Szukałem miejsca, w którym będę mógł się rozwijać, grać i walczyć o najwyższe cele. Wiedziałem, czym jest Legia – pamiętam jej mecze w Lidze Mistrzów, choćby z Sportingiem sprzed kilku lat. Do tego dochodzą kibice i atmosfera na stadionie. To coś wyjątkowego, coś, co czuje się od pierwszego dnia i co bardzo motywuje piłkarza.
Miałeś inne oferty latem?
- Tak, było ich kilka – z Portugalii, z Hiszpanii, z Belgii, z Holandii. Natomiast patrząc całościowo, Legia była największym klubem ze wszystkich opcji, które miałem na stole. To zespół, który co sezon walczy o mistrzostwo, o puchary, o grę w Europie. W poprzednim sezonie zajął wysokie miejsce w lidze i było widać, że projekt sportowy jest bardzo poważny.
Jakie widzisz największe różnice między piłką w Portugalii a w Polsce?
- W Polsce gra jest bardziej intensywna, bardziej bezpośrednia. Jest dużo pojedynków, dużo fizyczności, szybkie przejścia z obrony do ataku. W Portugalii futbol bywa spokojniejszy w budowaniu akcji, nastawiony na technikę. Tutaj też jest technika, ale wszystko odbywa się w wyższym tempie i przy większym nacisku taktycznym oraz fizycznym.
Chciałeś trafić do drużyny walczącej o mistrzostwo, a tymczasem Legia jest obecnie w bardzo trudnej sytuacji w tabeli…
- W piłce czasem tak bywa. Rzeczy nie zawsze układają się tak, jak planujesz. Ale jestem przekonany, że ta drużyna ma potencjał, żeby odwrócić sytuację. Przepracowaliśmy bardzo dobrze okres przygotowawczy, atmosfera w zespole jest coraz lepsza, widać jedność i chęć zmiany tego, co było w rundzie jesiennej.

W debiucie z Motorem Lublin zrobiłeś dobre wrażenie. Dał Ci to impuls mentalny?
- Zdecydowanie tak. To był dopiero mój trzeci mecz na poziomie seniorskim, więc można powiedzieć, że na ten moment był to mój najlepszy występ. Dał mi dużo pewności siebie i utwierdził w przekonaniu, że idę w dobrą stronę.
Co najbardziej daje Ci gra w Ekstraklasie pod względem rozwoju?
- Przede wszystkim fizyczność i intensywność. Uczę się grać szybciej, ostrzej, bardziej agresywnie w dobrym tego słowa znaczeniu. To sprawia, że staję się kompletniejszym pomocnikiem.
Jak podchodzisz do rywalizacji z doświadczonymi zawodnikami, jak Damian Szymański czy Rafał Augustyniak?
- To bardzo wartościowe dla młodego piłkarza. Tacy gracze znają ligę, wiedzą, jak radzić sobie w trudnych momentach. Można się od nich uczyć każdego dnia – ustawienia, decyzji, mentalności.
Jak oceniasz pierwsze treningi pod wodzą Marka Papszuna i nowy system gry?
- Bardzo pozytywnie. Podoba mi się sposób, w jaki pracujemy, jak wygląda nasza organizacja na boisku. Widzę, że drużyna idzie w dobrą stronę i że wszystko zaczyna się zazębiać.

Czy nadal śledzisz piłkę w Portugalii?
- Tak, szczególnie mecze Sportingu, bo to klub, z którym jestem mocno związany. Ale oglądam też inne ligi – Premier League, Bundesligę. Staram się obserwować różne style gry i uczyć się jak najwięcej.
Jak podoba Ci się Warszawa?
- Bardzo. To piękne, nowoczesne miasto, w którym naprawdę dobrze się czuję. Jedynym minusem jest dla mnie temperatura – dla Portugalczyka jest tu zdecydowanie zimno – ale poza tym wszystko jest na bardzo wysokim poziomie. Lubię centrum, byłem też na jarmarku świątecznym. Mieszkam w Wilanowie i mam tam wszystko, czego potrzebuję na co dzień.
A polska kuchnia – próbowałeś już czegoś?
- Szczerze mówiąc, jeszcze nie do końca. Chciałbym spróbować, ale potrzebuję polecenia dobrego miejsca. Jestem ciekaw lokalnych smaków.
Na koniec... Jakie masz cele na rundę wiosenną?
- Chcę przede wszystkim regularnie grać, pomagać drużynie i z każdym tygodniem być lepszym piłkarzem. Najważniejsze jest dobro zespołu – punkty, zwycięstwa i powrót Legii na miejsce, w którym powinna być.
W Hiszpanii rozmawiał Woytek.

