Klub Bokserski Legia Warszawa jest najbardziej utytułowanym klubem w Polsce. Ten ma za sobą niesamowity rok - legioniści wywalczyli mnóstwo medali na mistrzostwach Polski we wszystkich kategoriach wiekowych, startowali na imprezach międzynarodowych, reprezentacji Polski, a na koniec roku zdobyli pierwszy od 39 lat tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Niestety sytuacja finansowa sekcji nie wygląda najlepiej. Koszty związane ze startem w Polskiej Lidze Boksu znacznie przekroczyły oczekiwania i możliwości KB Legia. Jedynego w całej lidze, który nie może liczyć na wsparcie finansowe ze strony miasta.
Przed rozpoczęciem pierwszego sezonu Polskiej Ligi Boksu, ogłoszono, że zwycięzca otrzyma nagrodę w wysokości 150 tysięcy złotych. Tyle, że ostatecznie PLB nie wypłaciła żadnych gratyfikacji nie tylko mistrzowi, ale i pozostałym medalistom...
Czy Legia wystartuje w kolejnym sezonie Polskiej Ligi Boksu? Czy możliwy jest scenariusz, że klub z tak fantastycznym szkoleniem i sukcesami w sporcie młodzieżowym, nie będzie miał możliwości obrony tytułu? O tym i wielu innych aspektach działalności bokserskiej Legii - obchodzącej w tym roku 95-lecie swojego istnienia, rozmawiamy z Fiodorem Łapinem, członkiem rady nadzorczej Fundacji Tradycja Olimpijska, który w KB Legia odpowiada za stronę sportową.
Rok 2025 można uznać za jeden z najlepszych sportowo w KB Legia od lat - masa medali mistrzostw Polski we wszystkich kategoriach wiekowych, starty legionistów na zawodach międzynarodowych oraz pierwsze od 39 lat drużynowe mistrzostwo Polski. A jednak dziś zamiast spijać śmietankę, myśleć o kolejnych sukcesach, musicie myśleć o przetrwaniu klubu.
Fiodor Łapin: Nie będę ukrywał, że to dla nas trudne, bo tak jak pan powiedział - sportowo miniony rok to dla bokserskiej Legii pasmo sukcesów. Bardzo dobra praca zarówno zawodników, jak i trenerów. A do tego wspomniany tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Niestety, nie dało się nam utrzymać płynności finansowej ze względu na to, że znacznie wzrosły nam koszty. Utrzymaliśmy w stu procentach dotychczasowe szkolenie, a ponadto zatrudniliśmy trzech trenerów. Wypłacaliśmy zawodnikom stypendia, zresztą niemałe. Podnieśliśmy rok temu wysokość stypendiów, bo wcześniej te były na znacznie niższym poziomie. Oprócz tego wynajmowaliśmy dwa mieszkania dla zawodników w Warszawie. Jedno z nich, 6-pokojowe, które nie ukrywajmy, kosztowało nas trochę pieniędzy. Do tego wyżywienie, bo chcieliśmy, by nasi zawodnicy mieli wszystko, co powinni mieć zapewnione, by osiągnąć sukces sportowy. W lidze początkowo chłopaki szli jak burza. Wygraliśmy bardzo pewnie pierwszych dziesięć meczów, przegrywając tylko dwie walki. To było coś! Sportowo wszystko grało, ale nasz start w PLB to także spore koszty. Koszty, których wcześniej nie ponosiliśmy. Organizacja meczów w Warszawie, wyjazdy na mecze ligowye. Do tego oczywiście starty w indywidualnych Mistrzostwach Polski w różnych grupach wiekowych. Liczyliśmy, że finansowo jakoś to udźwigniemy. Wierzyliśmy, że nasze sukcesy zapewnią dodatkowe środki finansowe ze strony samorządu. Liczyliśmy na wsparcie ze strony województwa, czy m.st. Warszawa. W końcu Klub Bokserski Legia był jedynym reprezentantem nie tylko Warszawy, ale i całego Mazowsza, w tych rozgrywkach. Wsparcia jednak od samorządu nie otrzymaliśmy, końcówka sezonu przez to była dla nas bardzo trudna. Nie będę ukrywał, że w samej końcówce sezonu zwyczajnie jechaliśmy na oparach. Co także mogło się przełożyć na wyniki ostatnich kolejek. Najważniejsze, że w Wałbrzychu przypieczętowaliśmy tytuł mistrzowski.
Wróćmy do lokalnego wsparcia. Czy klub tak świetnie pracujący z młodzieżą, odnoszący liczne sukcesy w Polsce i międzynarodowych zawodach, może liczyć na jakiekolwiek wsparcie ze strony miasta?
- Bardzo byśmy tego chcieli. Wiadomo, że za punkty na mistrzostwach jakieś pieniądze są. Oczywiście to wsparcie daleko odbiega od tego, jakie koszty ponosimy na szkolenie. Natomiast jeśli chodzi o jakąś pomoc finansową przy Polskiej Lidze Boksu, w której zdobyliśmy mistrzostwo, to jej nie było wcale. Zwracaliśmy się z prośbą o wsparcie, ale nie otrzymaliśmy pozytywnej odpowiedzi. Nie chcę się oczywiście żalić, bo nikt nam nie kazał, startować z PLB, ale wszystkie pozostałe kluby mogły liczyć na spore wsparcie ze strony lokalnych samorządów. Dostają pomoc z Urzędu Marszałkowskiego, czy miasta. U nas tego nie było. Chciałbym bardzo, bardzo podziękować firmom, które nas wspierały i bez których nasz start byłby niemożliwy, a tym samym - końcowy sukces. Wielką pomoc otrzymaliśmy od firm: Profbud, AMConstruction oraz Wawel Development.
Niektóre kluby postawiły na rywalizację w lidze, ale na co dzień nie prowadzą szkolenia pięściarzy. Do nich przyjeżdżali szkoleni gdzie indziej zawodnicy na mecze ligowe, a po nich - wyjeżdżali do klubów, które je szkolą na co dzień. Oczywiście, my także mieliśmy w swoim składzie zawodników, którzy startowali w naszych barwach w PLB, a nie trenujących pod okiem naszych trenerów. Ale trzon naszego zespołu stanowili zawodnicy, którzy mieszkali i trenowali w Legii Warszawa. Zawodnicy, którym zapewnić trzeba wyżywienie, zakwaterowanie i stypendium. To wszystko generuje koszty. Niestety, bez pomocy miasta i województwa, w pewnym momencie nie dawaliśmy rady tego łączyć - tj. codziennego szkolenia wszystkich roczników, ze startami w lidze. Dlatego teraz finansowo jesteśmy, gdzie jesteśmy...
Sportowo - starty w PLB dla chłopaków trenujących w klubie są świetnym przetarciem, które może zaprocentować później przy okazji startów na Mistrzostwach Europy, Świata, czy Igrzyskach Olimpijskich?
- Oczywiście. Tam mogą się sprawdzić z najlepszymi zawodnikami w swojej kat. wagowych, często nie tylko z Polski, ale z medalistami międzynarodowych zawodów, w tym Igrzysk Olimpijskich, bo i tacy pięściarze występowali w Polskiej Lidze Boksu. Ponadto chłopaki nie musieli iść do pracy np. na bramkach w klubach nocnych i mogli się skupić tylko na treningach - dwa razy dziennie, a także niezwykle ważnej w każdym sporcie - regeneracji. Obiekt Legii jest dla nich dostępny cały czas. Mieli do swojej dyspozycji świetnych trenerów. Wszystko było na miejscu - nic, tylko trenować. Stworzyliśmy takie warunki i osobiście uważam, że właśnie takie warunki muszą być zapewnione, by osiągać dobre wyniki na światowym poziomie. Trzeba się poświęcić tej dyscyplinie, by walczyć o medale mistrzostw Europy i Świata.

Swoje mecze rozgrywaliście w dużej mierze w hali OSiR Bemowo. Zainteresowanie było spore. Mogliście liczyć na jakieś specjalne względy ze strony Dzielnicy? Czy jest szansa, że wsparcie ze strony Dzielnicy Bemowo w najbliższym czasie będzie większe?
- Tu akurat jestem optymistą, bo jesteśmy świeżo po spotkaniu w Dzielnicy Bemowo. Rozmawialiśmy z Burmistrzem, Grzegorzem Kucą oraz jego zastępcą, Michałem Przybylskim - wyrazili chęć współpracy z KB Legia. Dotychczas mogliśmy liczyć na preferencyjne stawki za wynajem hali, czy obsługę medyczną na meczach itp. Jest chęć współpracy z sekcją ze strony Dzielnicy. Zobaczymy w jakiej formie będzie to się odbywać. Na razie cieszymy się, że są dobre chęci ze strony Burmistrza i jego zastępcy. Liczymy, że ta współpraca będzie owocna dla obu stron.

Czy przed startem w PLB w ostatnim sezonie - nie było obaw finansowych?
- Obawy były. Ale jednocześnie zdawaliśmy sobie sprawę, że liga jest reaktywowana po przeszło dwóch dekadach. Wszyscy ze środowiska bokserskiego, ze Związku, namawiali nas do startu w lidze. Szczególnie wiedząc jak wygląda szkolenie pięściarzy w naszym klubie. Wiedzieliśmy, że potrzebne będzie wsparcie sponsorów. Rozpoczęliśmy poszukiwania, prowadziliśmy rozmowy by znaleźć finansowanie. Raz jeszcze dziękuję za wsparcie dla Profbudu, AMConstruction oraz Wawel Development. Wierzyliśmy, że uda się przyciągnąć kolejne firmy. No i nie ukrywam - szczerze wierzyliśmy, że wesprze nas miasto. Także w trakcie trwania sezonu, który rozpoczęliśmy fantastycznie - od dziesięciu kolejnych wygranych. Sportowo byliśmy poza konkurencją i liczyliśmy, że to pomoże zorganizować nam dalsze wsparcie finansowe. Tak się jednak nie stało. To znaczy dołączyły niektóre firmy, ale nie w takim stopniu, byśmy byli w stanie wywiązać się ze wszystkich zobowiązań wobec zawodników, czy trenerów. Może się powtórzę, ale na dotychczasowe, indywidualne szkolenie byliśmy w stanie bez problemu finansować bez żadnych długów. Połączenie szkolenia z ligą, nie do końca nam się udało.
Mówimy o szkoleniu na najwyższym poziomie w Polsce. Tak dobrego roku jak 2025 pod tym względem, Legia nie miała od niepamiętnych czasów.
- Od lat zdobywamy medale w mistrzostwach Polski we wszystkich kategoriach wiekowych. W roku 2025 zajęliśmy drugie miejsce wśród wszystkich polskich klubów w sporcie młodzieżowym. Czyli od najmłodszych dzieciaków trenujących w klubie, przez wszystkie kategorie. To naprawdę wielkie osiągnięcie. Pierwszy raz w historii możemy pochwalić się takim wynikiem i jestem z tego dumny. Pierwsze miejsce zajął klub ze Szczecina, który ma zapewniony internat sportowy, szkołę sportową, wsparcie finansowe. Mają wielu świetnych zawodników, ale mimo wszystko nie zdecydywali się na przystąpienie do ligi. Postanowili robić to co dotychczas - szkolić, a ich zawodnicy startowali w innych klubach. My podeszliśmy do sprawy bardzo ambitnie. Chcieliśmy nadal szkolić na wysokim poziomie i wygrać ligę. Oba cele udało się zrealizować i gdyby nie nasza sytuacja finansowa, to - jakby wracając do pierwszego pytania - bylibyśmy w pełni usatysfakcjonowani.
Jaki budżet potrzebny jest do startu w PLB - wynajem hali na mecze, hotel na wyjazdy, autokar, opłaty dla zawodników i trenerów? Jaki to rząd wielkości?
- Na cały sezon Polskiej Ligi Boksu potrzeba kilkuset tysięcy złotych. Sama organizacja meczu w Warszawie to plus-minus 70 tysięcy złotych. Nie chcę podawać konkretnej kwoty na cały sezon, ale na pewno to ponad 500 tys. złotych, biorąc pod uwagę samą ligę. Biorąc pod uwagę inne sporty, to nie są bardzo duże wymagania. Szczególnie, że nasze mecze cieszą się dużym zainteresowaniem. Na pierwsze mecze mieliśmy nadkomplet - część widzów nie zmieściła się w hali. Wydaje mi się, że ok. 1000 osób na meczu bokserskim w Warszawie to bardzo dobry wynik. Chyba tylko piłka nożna, siatkówka i koszykówka jest w stanie przyciągnąć więcej kibiców na trybuny. Na pewno jesteśmy dumni z tego, jakie było zainteresowanie naszymi meczami. Dodajmy, że Legia jest jedynym reprezentantem Mazowsza w Polskiej Lidze Boksu. Oczywiście, nie było tak, że co mecz sprzedawaliśmy 1000 biletów. Zapraszaliśmy kluby z całego Mazowsza, by młodzi zawodnicy mogli zobaczyć nasze mecze na żywo. Przyjeżdżały dzieci z Domów Dziecka i również przyjmowaliśmy ich bezpłatnie. Bardzo zależy nam na popularyzacji boksu olimpijskiego. Chcemy by zainteresowanie było coraz większe i jestem przekonany, że robota przez nas wykonywana szła w dobrym kierunku.
Warto dodać, dla potencjalnych sponsorów, że Wasze mecze, oprócz wypełnionej hali na Bemowie, były także na żywo transmitowane w TVP Sport i Youtube. To generuje spore zasięgi, które są ważne dla sponsorów.
- Tak, liczymy, że możliwa ekspozycja w telewizji, zachęci do współpracy sponsorów. Ale chciałbym także podkreślić, że szukamy nie tylko firm, które wyłożą kilka milionów. Potrzebujemy sponsorów, którzy będą z nami współpracować w różnych obszarach. W grę wchodzi wsparcie sponsorskie na przykład dla któregoś z trenerów, bądź zawodników. Świadczenia z naszej strony to także nie tylko ekspozycja na strojach, ale i w Internecie, w mediach społecznościowych i wiele innych możliwości. Nasi pięściarze są często uczestnikami Mistrzostw Europy, czy Świata, mają potencjał, by pojechać na Igrzyska Olimpijskie. Jesteśmy zainteresowani rozmowami również ze sponsorami, którzy zabezpieczą nam na przykład szkolenie młodzieży. Współpracuje z nami firma Kratki.pl - dzięki niej mamy bardzo istotną pomoc dla rozwoju sekcji młodzieżowej. Wsparli m.in. wyjazd naszych zawodników na zgrupowanie w Wiśle, gdzie ćwiczyło 12 utalentowanych pięściarzy oraz trener. W grudniu byliśmy na zgrupowaniu w najlepszym niemieckim klubie, gdzie oprócz zgrupowania, zawodnicy mieli zapewnione sparingi na najwyższym poziomie. Jesteśmy otwarci na każdą pomoc. I podkreślam - nie mówimy o braniu pieniędzy - chcemy sponsorom dać coś od siebie.

Czy są rozmowy z właścicielem Profbudu nt. dalszej współpracy w większym zakresie? Może na przykład tytularny sponsoring i starty w PLB np. jako Profbud KB Legia Warszawa?
- Będziemy prowadzić rozmowy z Profbudem. Zobaczymy, co nam przyniesie jutro. Wszystko jest możliwe. Na pewno taki Klub Bokserski jak Legia, zasługuje na pomoc. Klub z taką tradycją, który wyszkolił wspaniałych mistrzów, medalistów olimpijskich. Tutaj tworzyła się historia polskiego pięściarstwa i my chcemy ją kontynuować.
Czy brak PLB w nowym sezonie może oznaczać odejście czołowych pięściarzy z klubu?
- Niestety tak. Zdajemy sobie sprawę, że mamy coraz mniej czasu. Na pewno ktoś już od nas odszedł, bo słyszymy, że konkurencja robi podchody pod naszych zawodników. Nie będę ukrywał, cały czas mamy zaległości finansowe wobec zawodników, czy trenerów. I będziemy je sukcesywnie spłacać. Natomiast oczywiście jest takie zagrożenie, że wobec niepewnej sytuacji KB Legia, część zawodników zmieni barwy klubowe.
A jak wygląda sytuacja z trenerami? Czy istnieje szansa na powrót do klubu Grzegorza Proksy, który przestał pełnić rolę trenera kadry?
- Jeśli chodzi o Grzegorza Proksę to sprawa nieprzedłużenia jego umowy przez Polski Związek Bokserski to ona jest bardzo świeża, więc nie było jeszcze takiego tematu. Dotychczas mieliśmy trzech trenerów zatrudnionych przy pierwszej drużynie i młodzieży. Niestety musieliśmy z jednym z trenerów pożegnać się, właśnie przez względy finansowe. Rozmawiamy, próbujemy coś zaradzić także w tej kwestii. Gdyby nie starty w PLB, to finansowo na pewno dalibyśmy sobie radę.

Czy, gdyby - odpukać - Legii nie udało się startować w kolejnym sezonie w PLB, zawodnicy trenujący na co dzień w klubie mogliby startować w lidze w barwach innych klubów?
- Tak, i taki wariant rozważaliśmy również w ostatnim sezonie. Teraz też jest taka możliwość.
Tyle, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. A i ambicje Legii - najbardziej utytułowanego pięściarsko klubu w Polsce - na pewno są wielkie. Tym bardziej, że w pierwszym sezonie po reaktywacji ligi, zdominowaliście te rozgrywki.
- Nie będę ukrywał, że ze wszystkich stron, w tym z Ministerstwa, dzwonią do mnie osoby, byśmy dalej startowali w Polskiej Lidze Boksu. Bo i dla samej ligi start Legii jest wartością. Legia to marka, która jest jest tej lidze potrzebna - tak mówią wszyscy w środowisku. Próbujemy ratować sytuację klubu. Bardzo ciężko pracujemy w ostatnich tygodniach, aby wystartować w PLB w sezonie 2026.
Macie w klubie pięściarzy, którzy mogą powalczyć o udział w Igrzyskach Olimpijskich. Czy ci zawodnicy nie mogą liczyć na dofinansowanie przez Ministerstwo Sportu lub stypendia ze strony miasta?
- Stypendia z miasta wynoszą ok. 1000 złotych. To zawsze coś, ale oczywiście to nie są fundusze, które pozwalają zawodnikom funkcjonować na co dzień w Warszawie. Ministerstwo przeznacza na stypendia pieniądze, dla Klubu 100 - medalistów mistrzostw Europy, czy Świata. Mamy bardzo zdolną młodzież, która może osiągnąć wiele w boksie olimpijskim. Próbujemy na własną rękę załatwić finansowanie tym zawodnikom, znaleźć środki, czy też prywatnych sponsorów, co pozwoliłoby tym ambitnym sportowcom rozwijać się. By mogli skoncentrować się na treningach i regeneracji, a nie musieli na przykład po nocach dorabiać na bramkach w klubach. Ciężko pracujemy, by zapewnić środki dla sportowców, którzy trenują w KB Legia, i którzy mogliby reprezentować nasz klub w lidze.

Do kiedy można zgłaszać drużyny do ligi na nowy sezon? Kiedy będzie wiadomo, czy Legia nadal rywalizować będzie w PLB?
- Zgłoszenia są do końca stycznia. Na tę chwilę potwierdziliśmy w Związku nasz udział w rozgrywkach. Ale, czy na pewno wystartujemy - jeszcze nie wiadomo. Każdego dnia bijemy się o każdą złotówkę, która przybliży nasz klub do dalszej rywalizacji o ligowe laury.
Od kilku dekad pięściarze Legii korzystają z obiektu przy Waldorffa na Forcie Bema. Zostaliście tutaj jako jedni z nielicznych, może poza sztangistami. Czy jest szansa na poprawę warunków treningowych? Swego czasu mówiło się o planach rozbudowy obiektu o kolejny budynek z kilkoma ringami.
- Sekcja otrzymała dzierżawę obiektu przy Waldorffa na 15 lat. To była dla nas podstawa. Potem złożyliśmy wnioski do ministerstwa o zakwalifikowanie tego budynku do obiektów strategicznych. Legia dostała się do tego programu. Natomiast potem były różne zmiany polityczne, przez co ten ambitny projekt, zbudowania najbardziej nowoczesnego ośrodka pięściarskiego w kraju - z pięcioma salami, ringami, hipoksją, został odłożony. Ten ośrodek mógłby zresztą służyć nie tylko bokserom, ale również sportowcom z innych dyscyplin. I byłby świetnie wyposażony, na miarę Warszawy. Ten temat został odłożony w czasie, ale będziemy na pewno czynili starania, by został zrealizowany. Chcemy także skorzystać z jednego z programów Ministerstwa Sportu - "Szatnia na medal", by w jego ramach wyremontować obiekt Legii, gdzie od wielu lat tworzona jest historia polskiego pięściarstwa. Liczymy, że budynek uda się wyremontować, by czołowi polscy pięściarze, mistrzowie Polski, mogli trenować w godnych warunkach. Złożyliśmy wspomniany wniosek i liczymy, że uda się ten remont zrealizować.
Jakie, poza startem w Polskiej Lidze Boksu, macie plany na rok 2026?
- Naszym celem podstawowym jest codzienny rozwój zawodników i medale w indywidualnych mistrzostwach. Mamy bardzo dobrych młodych chłopaków i liczymy, że będą zdobywali medale, dostaną się do kadry narodowej w swoich kategoriach wiekowych. Teraz na mistrzostwach Europy startował Borys Kaczmarek, który z wieku kadeta przechodzi do juniora. Mamy jeszcze paru utalentowanych zawodników w tym wieku, są talenty, z którymi pracujemy - to jest nasza przyszłość. Chcemy by się rozwijali, zdobywali medale, trafili do reprezentacji i startowali na najważniejszych imprezach międzynarodowych. Naszym celem są legioniści na Mistrzostwach Europy, Mistrzostwach Świata oraz Igrzyskach Olimpijskich. Oczywiście pracujemy również z zawodnikami, którzy ukończyli już wiek juniorski - chcemy by poprzez najlepsze szkolenie, stanowili trzon reprezentacji Polski, a także walczyli z sukcesami na światowych zawodach.
Rozmawiał Bodziach

