Analiza

Punkty po meczu z Koroną Kielce

fot. Maciek Gronau

Nieudany debiut; stare grzechy; prosta matematyka; napastnik, a „napastnik”; wejście smoka - to najważniejsze punkty po niedzielnej inauguracji rundy wiosennej Ekstraklasy, w której Legia przegrała 1-2 z Koroną Kielce.

REKLAMA

1.  Nieudany debiut

Wielu kibiców i ekspertów z dużymi oczekiwaniami czekało na pierwszy mecz Marka Papszuna w roli trenera Legii. Debiut miał nastąpić w starciu z Koroną Kielce Jacka Zielińskiego i trzeba napisać to wprost: był to debiut nieudany. Legia przegrała kolejny mecz, przedłużając fatalną serię ligową do 10 meczów bez wygranej. Widmo walki o utrzymanie zaczyna coraz wyraźniej zaglądać w oczy piłkarzom, pracownikom klubu i kibicom.

Nie ma sensu się oszukiwać - o europejskich pucharach można w tym momencie zapomnieć. Te marzenia warto na razie włożyć głęboko do szuflady i zamknąć ją na klucz. Drużyna jest dziś rozbita mentalnie, nie dojeżdża fizycznie, a do tego zwyczajnie brakuje jej jakości piłkarskiej. Legia przegrywa z Koroną Kielce nie przez przypadek, nawet jeśli stworzyła kilkanaście dogodnych sytuacji bramkowych. Samo „stwarzanie” w piłce nożnej jeszcze punktów nie daje.


 


Na początku meczu dało się zauważyć pewne elementy charakterystyczne dla pracy Marka Papszuna - mądrzejszy pressing na defensorach Korony czy lepszą organizację gry po stracie piłki. Problem w tym, że ten porządek trwał tylko do momentu straty bramki. Po niej Legia rozsypała się kompletnie, jak domek z kart. Znów pojawiło się wrażenie, że na boisku każdy robi, co chce, a drużyna przestaje istnieć jako całość.

Idealnym symbolem tego chaosu był Rafał Augustyniak - ale o nim za chwilę. Na ten moment najważniejsze jest jedno: Legia znalazła się pod ścianą. Jeśli ten zespół szybko się nie otrząśnie, to w przyszłym sezonie zamiast meczów transmitowanych w Canal+ kibice będą oglądać Legię w ramówce TVP, w kontekście, którego jeszcze niedawno nikt przy Łazienkowskiej nie brał na poważnie.

A to już nie jest publicystyczna przesada. To realne ostrzeżenie.

2. Stare grzechy

W grze Legii miało się wiele zmienić, a tymczasem wróciły stare, dobrze znane grzechy. I tak - wiem, to dopiero miesiąc pracy nowego trenera. Marek Papszun nie ma czarodziejskiej różdżki i nie odmieni wszystkiego jednym ruchem. Problem w tym, że te same schematy powtarzają się z uporem godnym lepszej sprawy. I to zdecydowanie zbyt często.

Nie chodzi już nawet o głupie straty piłki w środkowej strefie boiska, które Legia notuje hurtowo. Nie o fatalne dośrodkowania w pole karne, choć tych i tak było jak na lekarstwo. Nawet nie o dramatyczne wznawianie gry przez Kacpra Tobiasza, gdzie na palcach jednej ręki można policzyć celne zagrania. Problem jest znacznie głębszy i bardziej kompromitujący.

Chodzi o ustawienie zawodników przy straconych bramkach. A te — uwaga, uwaga — znowu padły po stałych fragmentach gry. Dla mnie to już nie jest przypadek, tylko fenomen na skalę ligi. Legia ma ogromny problem nawet przy… zwykłych wrzutach z autu rywala i przez kilkanaście miesięcy nikt nie potrafił - albo nie chciał - tego naprawić.

screenshot Korona
fot. Canal+ Sport

Spójrzmy na ustawienie Legii przy dośrodkowaniach we własne pole karne. Idealna stopklatka pokazuje, jak zawodnik Korony z numerem 14., Stępiński, ma autostradę do wbiegnięcia w „szesnastkę” i oddania spokojnego strzału głową. Dlaczego? Po pierwsze, Artur Jędrzejczyk nie kontroluje przestrzeni za plecami - skupia się wyłącznie na piłce, zapominając, że gra się też przeciwnikiem. Po drugie, Radovan Pankov i Arkadiusz Reca kompletnie nie potrafią ustawić pułapki ofsajdowej. Albo nikt ich tego nigdy nie nauczył, albo po prostu uznali, że nie warto.

Można się też zastanawiać nad postawą Tobiasza. Uderzenie Stępińskiego padło z okolic piątego metra, a mimo to bramkarz nawet nie próbuje wyjść do piłki. Tyle że rzadko widzimy Kacpra opuszczającego linię bramkową, więc być może i tym razem coś niewidzialnego przyspawało go do linii. Fakty są takie: miesiące traconych bramek po SFG, a problem nadal istnieje. I warto podkreślić — cała akcja zaczęła się od wrzutu z autu po prawej stronie boiska Korony. To nie jest skomplikowana taktyka. To elementarz.
 
screenshot Korona
fot. Canal+ Sport

Druga bramka dla Korony to już czyste piłkarskie kuriozum. Oczywiście znów po wznowieniu gry z autu. Dwóch zawodników Legii ma realną szansę na wybicie piłki, ale nie robi tego nikt. Futbolówka przechodzi przez całe pole karne jak przez pusty korytarz. Można by żartować o klątwie rzuconej na Legię, ale prawda jest znacznie mniej zabawna - to mieszanka złego ustawienia, braku koncentracji i elementarnego chaosu w defensywie.

Najgorzej w tej sytuacji zachował się Arkadiusz Reca. Teoretycznie walczy ze Stępińskim, niby jest blisko, niby przepycha się bark w bark, ale w kluczowym momencie po prostu odpuszcza. Przegrywa pojedynek i w konsekwencji Legia przegrywa mecz. Tak banalnie, tak boleśnie, tak… legijnie w tym sezonie.

I to nie jest już kwestia pecha. To jest systemowy problem, który od miesięcy krzyczy o rozwiązanie, a wciąż pozostaje ignorowany.

3. Prosta matematyka

Piłka nożna to nie fizyka kwantowa i to jest fakt absolutnie niepodważalny. My, jako obserwatorzy i komentatorzy, lubimy dorabiać do niej teorie, sypać statystykami, wyciągać xG, procenty, wykresy i inne mądre skróty, które dobrze wyglądają na grafice. A prawda jest brutalnie prosta - piłka nożna to prosta matematyka.

Spójrzmy na mecz z Koroną Kielce. Goście mieli cztery realne okazje do zdobycia bramki. Dwie zamienili na gole, jedną dorzucili, ale ze spalonego, a w czwartej obiła ona słupek i poprzeczkę. Cztery sytuacje, dwie bramki — 50% skuteczności. Prosto, bez filozofii.

A teraz Legia. Rzut karny Milety Rajovicia i jego dobitka. Sytuacja Arkadiusza Recy (spalony). Kolejna Rajovicia (też spalony). Strzał głową Jędrzejczyka. I wreszcie wykorzystany rzut karny przez Kapustkę. Niby kilka sytuacji, niby przewaga, niby kontrola meczu, ale jeśli spojrzeć uczciwie — naprawdę klarowne okazje można policzyć na palcach jednej ręki. A takie stuprocentowe? Dwie. Obie z jedenastu metrów.

I tu dochodzimy do sedna. Jeśli nie wykorzystuje się rzutu karnego, czyli najlepszej możliwej okazji w piłce nożnej, to trudno myśleć o zwycięstwie. Trudno w ogóle mówić o punktach. Nie da się wygrywać meczów, gdy zamiast trafić w prostokąt, legioniści uderzają obok bramki albo prosto w bramkarza. Bez presji, bez przeszkód, bez alibi.

Tym bardziej że Legia nie jest drużyną, która tworzy dziesięć czy piętnaście sytuacji w meczu. Jest wręcz przeciwnie - tych okazji jest mało, bardzo mało. Dlatego każda z nich powinna być traktowana jak złoto. A już rzut karny? To powinien być obowiązek, nie loteria.

Zwłaszcza że Legia w defensywie wygląda jak dzieci we mgle. Każda, nawet z pozoru niegroźna sytuacja, może skończyć się stratą bramki. Jedno wrzucenie z autu, jedno dośrodkowanie, jeden chaos w polu karnym - i piłka ląduje w siatce.

Tu naprawdę nie potrzeba wyliczeń z kosmosu. Wystarczy zimna głowa, prosta skuteczność i elementarna odpowiedzialność. Bo bez tego żadna tabela xG Legii nie uratuje.


Legia Warszawa - Korona Kielce Mileta Rajović Radovan Pankov
fot. Maciek Gronau

4. Napastnik, a „napastnik”

Może oberwie mi się za ten akapit, ale trudno - trzeba to napisać wprost. To był jeden z lepszych występów Milety Rajovicia… ale tylko do „szesnastki”. Zastawienie się, odegranie piłki, walka na plecach z obrońcą, gra tyłem do bramki — to wszystko funkcjonowało na naprawdę przyzwoitym poziomie. I tak, wielu z was pewnie ma już w głowie nazwisko Sandro Kulenovicia, który za kadencji Aleksandara Vukovicia był idealnym przykładem „defensywnego napastnika”. Rajović z Koroną pełnił bardzo podobną rolę.

Tyle że bądźmy uczciwi - napastnika rozlicza się z goli, a nie z tego, czy wygrał pojedynek bark w bark w środkowej strefie boiska. I tu spójrzmy na Mariusza Stępińskiego. Przez większą część meczu praktycznie niewidoczny. Nie rozgrywał, nie cofał się, nie brał udziału w budowaniu akcji. Miał jedno zadanie: strzelać bramki. I strzelił trzy, choć jedna była ze spalonego. Proste? Proste. Tak właśnie powinien być oceniany napastnik.

A teraz rzut karny Milety Rajovicia. Można do tego podejść na dwa sposoby. Pierwszy - koledzy chcieli pomóc mu mentalnie, dać łatwego gola, który być może w końcu go „odblokuje”. Drugi - i ten jest mi bliższy - to kompletne niezrozumienie sytuacji. Zawodnik będący na mentalnym dnie ma wziąć na siebie odpowiedzialność za rzut karny w meczu, w którym Legia goni wynik, a nie prowadzi? Przecież to jest proszenie się o kłopoty.

W obecnej sytuacji każdy punkt dla Legii jest na wagę złota. Tu nie ma miejsca na akcje charytatywne, psychologiczne eksperymenty i „dawanie się odbudować”. To nie są sparingi, tylko walka o przetrwanie. Karny przed przerwą, wykorzystany, daje ogromny handicap na drugą połowę. Niewykorzystany - dobija drużynę. I dokładnie to się wydarzyło.

Uderzenie Rajovicia było słabe, ale dobitka… jeszcze gorsza. Widać było gołym okiem, że mentalnie ten zawodnik jest w miejscu, w którym wcześniej było już wielu „zbawców Legii”. Duże oczekiwania, wielkie nadzieje, a potem zjazd i cisza. Historia zna takie nazwiska - choćby Masłowski.

Można oczywiście pisać, że Legia „mogła kupić Stępińskiego”, ale to bajki. Zawodnik związany z Widzewem, który nie ukrywa swoich sympatii, nigdy tu nie trafi. Natomiast faktem jest coś innego - mamy w klubie dwóch dyrektorów odpowiedzialnych za transfery, a wygląda to tak, jakby nie było żadnego. Jakby biurka stały puste, a decyzje podejmował los.

I to jest dziś największy problem Legii. Nie tylko nieskuteczność Rajovicia, ale kompletna pustka decyzyjna na kluczowych stanowiskach. Bo bez napastnika, który strzela gole, i bez ludzi, którzy potrafią go wybrać, ta historia będzie się tylko powtarzać.

5. Wejście smoka

Miałem nie pisać tego akapitu, naprawdę. Ale wejście Rafała Augustyniaka na boisko było wydarzeniem, które trudno przemilczeć. I nie chodzi nawet o stratę z okolic 60. minuty, po której Tobiasz musiał ratować sytuację po uderzeniu Antoñína. Chodzi o to, jakie spustoszenie to wejście wywołało w strukturze Legii.


screenshot Korona
fot. Canal+ Sport


Legia goniła wynik i desperacko szukała wyrównania, stąd zapewne decyzja o wpuszczeniu Augustyniaka — zawodnika „uniwersalnego”, który może zagrać i na środku obrony, i w drugiej linii. Problem w tym, że przez pierwsze minuty wyglądało to tak, jakby on sam nie do końca wiedział, gdzie właściwie gra. Formalnie w defensywie, mentalnie już w ofensywie. I to ofensywie bardzo ambitnej.

Augustyniak tak często podłączał się do ataku, że momentami całkowicie zapominał, iż ktoś musi jeszcze pilnować tyłów. Przy kontrach Korony w obronie zostawało dwóch zawodników - Artur Jędrzejczyk i Radovan Pankov. Jeden z nich szybkim stoperem nie jest, drugi też nie żyje z wyścigów na 30 metrów. Efekt? Chaos.

I nieprzypadkowo właśnie lewą stroną (swoją) Korona najczęściej rozrywała Legię. Tamtędy, gdzie w teorii powinien znajdować się Rafał Augustyniak. Rozumiem zamysł trenera Marka Papszuna - więcej ludzi w ataku, próba dociśnięcia rywala, szukanie przewagi. Tyle że było to ryzyko graniczące z brawurą, zwłaszcza że Augustyniak nie jest ani demonem szybkości, ani piłkarzem, który nadrabia braki techniczne sprytem czy timingiem.

W praktyce wyglądało to tak, jakby Legia grała bez jednej pozycji. I to nie dlatego, że brakowało zawodnika - on po prostu był w zupełnie innym miejscu, niż powinien. A w meczu, w którym i tak wszystko w defensywie trzyma się na słowo honoru, dokładanie kolejnej niewiadomej było proszeniem się o kłopoty.

Felietonowo mówiąc: jeśli planem było „wszystko albo nic”, to wyszło „nic” szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

Kamil Dumała

LEGIOMETR - sentyment kibiców
Jak oceniasz pracę Marka Papszuna na stanowisku trenera Legii?

Zapisywanie głosu...

Uwaga: Poniższe dane są zamrożone na dzień publikacji (02.02.2026). Aby zobaczyć najnowsze wyniki, odwiedź aktualny Legiometr.

KATASTROFA SفABO NEUTRALNIE DOBRZE REWELACJA 0 100
--
WCZYTYWANIE...
--
-- oś czasu --

Rozkład głosów w czasie

Podsumowanie

Dzisiejszy sentyment
--
Średnia z wybranego okresu
--
Najlepszy dzień
--
--
Najgorszy dzień
--
--

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (43)

+dodaj komentarz
🙂 😊 😃 😁 😂 🤣 😇 😉 😜 😎 😍 🤩 😤 🤨 😐 🤔 🧐 🥳 😟 ☹️ 😢 😭 😡 🤬 🤯 👍 👎 💪 👏 🤝 🖐 🙏 🎉 👀 🤡 💩 ☠️ ❤️ 🤍 💚 🖤 🔥 💥 🚀 🔴 ⚪️ 🟢 ⚫️ ⭐️ ⚽️ 🏀 🏉 🏐 🥇 🥈 🥉 🏅 🏆 🍺 🍻 🕯

TT - 05.02.2026 / 09:45, *.orange.pl

Wszyscy wieszają psy na Rajoviciu. Faktycznie, jest słaby. Jakoś jednak umyka, że nie mniej słaby jest Tobiasz. Z Koroną coś obronił?
3 strzały i 3 gole. Na szczęście jeden ze spalonego. Przy pierwszej nie wyszedł. Przy drugiej, jeszcze Stepinski nie strzelił a on już siedział na murawie.
Jedyny obroniony strzał, choć bardziej w niego trafiono niż obronił, to po sytuacji gdy sam nabił zawodnika Korony i o mało nie było z tego gola.
DRAMAT.
I to kolejny taki mecz - zobaczcie jego statystyki.

odpowiedz
L56 - 03.02.2026 / 20:27, *.99.33

Tobiasza szkolił Malarz. Dobry bramkarz, ale Kacpra nauczył gry na linii - sam tak grał. A to za mało żeby bronic w L.

odpowiedz
Szymek78 - 03.02.2026 / 15:25, *.plus.pl

To wszystko wina Polonii ! Taki wniosek po obserwacji aktywności lokalnych kibiców u mnie na wsi, bo im większy piach gra Legia, tym więcej napisów anty-Poloinia na murach więc coś musi być na rzeczy.... Więc to nie wina Miodka i spółki ale tych z Konwiktorskiej (jak wywnioskowali moi wiejscy kamraci)

odpowiedz
wjt - 03.02.2026 / 13:25, *.28.234

Jędrzejczyk jest problemem nr1. stosunek płacy do jakości jego gry spada od kilku sezonów, nie ma młodych obrońców w niższych ligach ?

odpowiedz
Phoenix(L)k - 03.02.2026 / 08:05, *.centertel.pl

co do Augustyniaka... czy on aby nie został wpuszczony za Stojanovicia? W takim przypadku Rafał zostałby ustawiony na pozycji wahadłowego...

odpowiedz
Wolfik - 02.02.2026 / 22:56, *.play.pl

Cóż drodzy Koledzy. Analiza może się podobać lub nie, ale to niczego nie zmieni. Zwyczajnie suma róznego rodzaju błędów popełniona przez właściciela i zarząd jest tak duże, że w zasadzie pozostało liczyć na cud. Marek Papszun jest dobrym trenerem, może i najlepszym w ostatnim okresie, ale to nie on decydował o kadrze zespołu. Zastał co zastał. By cokolwiek z tego wycisnąć trzeba czasu, czyli czegoś czego akurat nie mamy.

Powtórzę swoje słowa z wczoraj: jeśli nie sprowadzimy co najmniej dwóch zawodników gotowych do gry "na już" nie uratujemy ligi (Napastnik i doświadczony ŚO). To powinno być priorytetem bez względu na koszty. Bo koszty po spadku będą o wiele większe....i to na długie lata.
Chyba, że o to właśnie chodzi.....

odpowiedz
Obiektywny - 02.02.2026 / 21:30, *.centertel.pl

Klub jest na dnie, widmo spadku za kilka kolejek bardzo wyraźnie zajrzy w oczy, a pan autor pisze, ze trzeba sie pogodzic z brakiem eliminacji do europejskich pucharów. Zabrakło tylko kultowego #dla nas liczy sie tylko mistrzostwo# 😂🤣😂🤣

odpowiedz
Czytanie ze zrozumieniem - 03.02.2026 / 10:25, *.net.pl

@Obiektywny: Ktoś tu czytać nie umie, ale wiele chyba wymagać nie można od gościa, który ojczystego języka nie zna 🤣🤣🤣🤣

odpowiedz
MZ80 - 02.02.2026 / 20:54, *.centertel.pl

Za rok ostra walka o miejsce w barażach o ekstraklase 💪

odpowiedz
Arek - 02.02.2026 / 18:12, *.tpnet.pl

Kulenović to przynajmniej potrafił strzelać bramki. Teraz nawet wylądował w serie a. Może i nie specjalnie dużo ich strzelił, ale zawsze coś tam trafił. Rajović, to nawet już karnego spie...li. Typ jest już tak zesrany, że nawet mając na przeciwko pustą bramkę w zasadzie wiadomo, że spieprzy. Jest tych dwóch dyrektorów i ni ch...j nikt nie wie czym się tak na prawdę zajmują. A skutecznego napastnika jak nie było, tak nie ma. i nikt nie ma pojęcia, czy w ogóle taki trafi jeszcze w tym sezonie. No bo, jak to muwią, gdzie kucharek 6.

odpowiedz
Ja - 02.02.2026 / 20:38, *.orange.pl

@Arek: ... tam cycków 12😉😂

odpowiedz
Arek - 02.02.2026 / 21:02, *.tpnet.pl

@Ja: no, jakby nie patrzeć😉

odpowiedz
wawiak - 02.02.2026 / 17:56, *.play.pl

nie wiem jakim cudem autor obwinia Pankova za złe ustawienie przy pierwszej bramce i dokumentuje to zdjęciem, gdzie Pankov jest przed Stępińskim i ten względem Pankova jest na spalonym, tylko Reca złamał linię. Może wizyta u okulisty 😎?
To, że taka łamaga jak Rajovic nie strzelił karnego, to chyba żadna niespodzianka, ale ta jego dobitka........koń by się uśmiał, bramkarz wykłada mu piłkę na tacy a ta oferma losu wywala się jak długi do tyłu. Kupić takiego niedojdę za 3 melony to piłkarski oscar.
Tak słabej L nie było nigdy od 60 lat. wiem co piszę. Starsi kibice pamiętają pewno takie "gwiazdy" jak Witek Siskorski czy Gmur, ale oni w porównaniu z tymi dzisiejszymi patałachami byli wirtuozami.
Ilu piłkarzy można dziś ocenić, że ich odejście to będzie osłabienie dla L ? Na siłę można wymienić Pankova, Elitima, Kapustkę i to by było na tyle. Na siłę. Reszta to mniejszy lub większy złom, oczywiście za wyjątkiem młodzieży, która tak naprawdę jeszcze nie dostała prawdziwej szansy, no i Jędzy, który ma już swoje lata, ale dla L poświęcił parę ładnych lat z tytułami włącznie. Trudno mi to przechodzi przez klawiaturę, ale z tą kadrą ligi nie uratujemy. I obym się mylił !

odpowiedz
Kibic - 02.02.2026 / 21:58, *.play.pl

@wawiak: ale wiesz, że Stępiński grał z 14, a nie 5? To teraz popatrz jeszcze raz na stopklatkę. On nie jest nawet na spalonym względem Jędrzejczyka, który jako szef obrony powinien ustawiać linię spalonego....

odpowiedz
wawiak - 03.02.2026 / 09:16, *.play.pl

@Kibic: tak, oczywiście. Ale dlaczego wypomina się to Pankovovi ? Moim zdaniem nie dało się ustawić w tej sytuacji linii spalonego. Jak zwykle nasz ukochany bramkarz stał jak wmurowany na linii zamiast wyjść do piłki, która atakował tylko jeden zawodnik. Powinien to przynajmniej wyboksowac bez problemów. No tak, ale czy on na pewno by sobie poradził.

odpowiedz
Dr Bomba - 02.02.2026 / 17:49, *.orange.pl

Dobre spostrzeżenie. Jak Legia spadnie to będę môgł ją oglądać w tvp a nie płacić c+.

odpowiedz
Darek - 02.02.2026 / 17:32, *.tpnet.pl

Rajovic to nasz gwóźdź do trumny. Jak trener się nie ogarnie to źle skończymy. Nie powinniśmy nim grać i czekać przez 5 kolejnych spotkań aż strzeli jednego gola.
A co na to wszystko powie nasza legenda pan Artur Jędrzejczyk? Jak zwykle w takich sytuacjach milczy.
A dyrektory sportowe na pewno zadowolone bo kasa wpływa na czas a nie muszą nic robić. Złotą robotę mają. Martwię się tylko żeby się chłopy nie przepracowały.

odpowiedz
Bronek 49 - 02.02.2026 / 17:30, *.vectranet.pl

jak słaby musi być nowy bramkarz Legii jeżeli trener wpuszcza takiego słabego bramkarza jak Tobiasz i znowu będzie nieudany transfer

odpowiedz
Bolszewica - Złośliwy nowotwór toczący ten klub - 02.02.2026 / 17:25, *.centertel.pl

Wygląda na to że widmo spadku ma przycisnąć prezesa do ustąpienia, zobaczymy czy Mioduski jest gotów na takie poświęcenie.

odpowiedz
Kimir Sen - 02.02.2026 / 16:24, *.78.188

realnie wygląda to tak, że musimy mentalnie szykować się już na 1 ligę
ci kopacze nie są w stanie mentalnie udźwignąć zadania uratowania ligi
części kończą się kontrakty, część chce odejść a tak naprawdę prawie wszyscy mają Legię gdzieś - nie będą za nią umierać
i to też jest wina kibiców z trybun - za długo ich zagłaskiwaliście
Mioduski też dziwnie był omijany w "serdecznościach" z trybun
no to teraz wszyscy będziemy poznawać uroki 1 ligi
to będą ciekawe wyjazdy, nowe możliwości...
super
a to wszystko 10 lat po Lidze Mistrzów
Takiego to mamy Prezesa tysiąclecia
ale żeście mu w de.. wchodzili

odpowiedz
FOREVER LEGIA - 02.02.2026 / 16:21, *.play-internet.pl

Analizy,rozważania,"szukanie przyczyn"-to wszystko psu na budę.....Gramy tym samym składem,co jesienią,to i wyniki będą takie same jak jesienią.......Tu nie ma trenować,tu trzeba dzwonić.......

odpowiedz
ZenekL3 - 02.02.2026 / 16:06, *.play.pl

Nie policzenie jako 100% sytuacji kiedy Tobiasz i Augustyniak dają prezenty piłkarzom Korony a oni ostatecznie strzelają w Tobiasza psuje Pana narracje o 50% skuteczności Kielczan.

odpowiedz
Szpic - 02.02.2026 / 15:16, *.play.pl

Warto jeszcze raz przeanalizować co zrobił Tobiasz przy straconych bramkach. Oczywiście winnych jest jeszcze kilku grajków (najbardziej Reca), ale przy pierwszej bramce wystarczyło by stał do końca w miejscu, a on kalkulował I zaczął ruch w swoją prawą stronę podczas gdy piłka leciała w lewą i lekki muśnięcie przez Stępińskiego tylko bardziej ją skierowało ku środkowi bramki. Tak więc wystarczyło zostać w miejscu i interwencja była by skuteczna, a tak klops. Przy drugiej zaś nie wiem po co Tobiasz przy strzale robi jakiegoś dziwnego pajacyka zamiast pozostać do końca w pozycji wyjściowej. Tym bardziej że Stępiński strzelał z dość niewygodnego kąta. Podsumowując wyczyny "asa" w bramce puścił 2 na 3 strzały w światło bramki, a jego vis a vis puścił 1 strzał (w dodatku z karnego) na 8 w światło bramki. To jak nazywać bramkarza Legii? Ręcznik? Durszlak?

odpowiedz
O - 02.02.2026 / 17:50, *.tpnet.pl

@Szpic: To, że w tym klubie nie potrafią właściwie ocenić potencjału piłkarza to niestety norma.

odpowiedz
paroova - 02.02.2026 / 18:28, *.play.pl

@Szpic: Dumała pisze, że powinien wyjść, a ty, że zostać. Opinie ekspertów są podzielone. Zwróć uwagę, że w tej sytuacji piłka odbija się od murawy, nabiera prędkości i zmienia tor lotu jeszcze bardziej w prawo. Bramkarz nie jest jasnowidzem i nie potrafi przewidzieć, w którą stronę poleci piłka gdy odbije się od suchej i zmrożonej imitacji trawy. Mógł być dobrze ustawiony pod strzał Stępińskiego, ale nie pod odbicie.

Natomiast cała ta sytuacja jest patologiczna. Nie wiem jak można było dopuścić do walki o utrzymanie z bramkarzem, którego każda interwencja jest analizowana poklatkowo w doszukiwaniu się choćby najdrobniejszego błędu. Winni są obrońcy, ktoś jeszcze jest winny, ale zobaczmy na bramkarza! Klub wie, jaka jest wokół niego atmosfera, Tobiasz wie i tej presji nie dźwiga. Jak tutaj do końca okienka nie pojawi się jakiś mocny psychicznie i doświadczony chłop do gry na bramce, to spadku nie da się uniknąć.

odpowiedz
Szpic - 02.02.2026 / 22:01, *.play.pl

@paroova: Oto właśnie chodzi że jeśli masz taką rozedrganą galaretę w bramce, a to kluczowa pozycja na boisku (nazwał bym ją kotwicą dla całej drużyny) to później są pretensje i to najczęściej uzasadnione. Tym bardziej nie rozumiem decyzji Papszuna. Inni czekają na swoją szansę, ale dostaje ją właśnie ta mentalna galareta.

odpowiedz
paroova - 02.02.2026 / 14:59, *.play.pl

Pomijając fakt, że Tobiasz jest bramkarzem mocno przeciętnym (delikatnie to ujmując), to nie widzę momentu w którym mógłby przy tym wstrzeleniu wyjść do piłki. Piłka była jeszcze wysoko zanim spadła przed linią 5 metra i wychodzenie do niej nie było dobrym pomysłem. Już raz tak wyszedł na ryzyku i zrobił karnego w Lublinie, tutaj mogłoby się to skończyć podobnie. Tobiasz jest nędzny, ale nie ma mu co przyklejać bramek na siłę. To jest gol broniących zawodników z pola - zepsuli wszystko, co tylko się dało.

Natomiast cała ta sytuacja wokół Tobiasza jest tak toksyczna, że szkodzi jemu i Legii. Zamiast sprowadzić tutaj doświadczonego i odpornego na presję bramkarza, przyszedł jakiś kasztan z Rumunii, który z miejsca przegrał z nim rywalizacje.

odpowiedz
Egon - 02.02.2026 / 14:54, *.waw.pl

Są już pewne plusy w grze, ale Papszun musi mieć wzmocniony skład, bo cudotwórcą przecież nie jest.

odpowiedz
Mateusz z Gór - 02.02.2026 / 14:44, *.246.50

Przeanalizowałem dokładnie mecz, i mogę śmiało stwierdzić, że największa bolączką Legii jest słaba gra skrzydłowych. O ile obrona radziła sobie dobrze ze stałymi fragmentami gry, a bramkarz nieźle wyprowadzał kontrataki, to później piłka grzęznęła w linii pomocy. Słabo to wyglądało, a brak porządnych dograń ograniczał możliwości nieźle dysponowanych napastników.

odpowiedz
ZAWIErCIOK - 02.02.2026 / 14:42, *.itcomp.pl

problemem Legii jest jej właściciel, który nie zna się na piłce nożnej....
Pudel weź kasę i przerzuć się na tenis lub golf....

odpowiedz
Jurek - 02.02.2026 / 14:42, *.inetia.pl

No cóż, żewłakowa i bobica należy wrzucić na taczki i sru do Wisły. Niech powiedzą ile zarobili na sprowadzeniu do Legii całej armii piłkarskich nieudaczników. To oni odpowiadają za to dziadostwo.

odpowiedz
Obcy - 02.02.2026 / 14:34, *.t-mobile.pl

Tobiasz to wrak bramkarza. Wystawianie go w pierwszym składzie to sabotaż. Kto mądry dał strzelać karnego temu drągalowi? On się do tego nie nadaje. Nie czas dawać mu okazję do przełamania. Papszun powiela błędy poprzednika. To nie zwiastuję niczego dobrego. Jesteśmy ligowym outsaiderem. Nas każdy leje,jak chcę. Nie myślałem,że doczekam takich czasów.Kur...a mać.

odpowiedz
MarioL - 02.02.2026 / 14:28, *.wanadoo.fr

Jak Legia ma kupić napastnika tak szybko w ciągu,jednego,dwóch miesięcy?Jak oni dobrego trenera nie potrafią znaleść od kilkunastu lat.

odpowiedz
dziq - 02.02.2026 / 14:18, *.24it.pl

Dodałbym jeszcze jeden punkt, braki kadrowe, po zejściu Stojanovica na prawą pomoc został przesunięty Piątkowski a Augustyniak pełni rolę bocznego obrońcy/wahadłowego. Co do napastnika to tutaj nie ma już nic do stracenia. Niech wejdzie ten Kovacik i pogra chociaż do 70 minuty, chyba że nasza dyrekcja boi się, że odpali i będzie głupio się tłumaczyć za wydane grube bańki jak mieli piłkarza pod nosem. Rajovic grał 90 minut (miałem nadzieję, że po niestrzelonym karnym już nie wyjdzie na drugą połowę). Nie życzę mu źle, ale mógłby złapać kontuzję do końca sezonu ;]

odpowiedz
Paco - 02.02.2026 / 14:04, *.plus.pl

Pusty stadion, pozbycie się kudłatego jedyną drogą do takiej Legii jakiej chcemy. Dość eksperymentów, on jest pechowy i zła karma idzie jak cień . Boguś wróć

odpowiedz
Egon - 02.02.2026 / 14:47, *.waw.pl

@Paco:

Jedyna droga, to znalezienie poważnego inwestora, który byłby zainteresowany przejęciem Legii.
Bez tego nie ma o czym mówić.

odpowiedz
Wolfik - 02.02.2026 / 23:01, *.play.pl

@Egon: Tak, to byłoby najlepsze rozwiązanie. Sęk w tym że po spadku ciężko będzie takowego znaleźć, bo w Polsce nie ma za wielu Cupiałów. A zagraniczny inwestor tutaj nie wejdzie, bo sytuacja na świecie jest jaka jest i dużo firm właśnie z Polski ucieka. W tej chwili cała nadzieja, że w końcu, jakimś cudem Papszun cokolwiek z tego skleci...😐

odpowiedz
J - 02.02.2026 / 13:56, *.play-internet.pl

Panie Dumała. Bardzo dobry tekst.

odpowiedz
Bolo - 02.02.2026 / 13:52, *.net.pl

Redakcjo zły tytuł powinno być Minusy meczu z koroną

odpowiedz
Mateusz z Gór - 02.02.2026 / 12:48, *.orange.pl

Właściwie to obrona Legii przy pierwszej bramce stała (prawie) w linii, tylko że ta linia była była ustawiona tak, jakby bramka znajdowała się w okolicach chorągiewki. Kompletny brak wyczucia sytuacji.

odpowiedz
Andre as - 02.02.2026 / 12:47, *.play-internet.pl

Wyrzucić Tobiasza. Jędrzejczyk to nie ratunek Legii. Augustyniak wolny czołg. Są kontuzje ok. Zawodników brak. Jakości grajkom brak. Nie widać pomysłu I cudownej różdżki Papszuna. A największy ból to dyrektorzy sportowi bez kompetencji bez pomysłu transfery to kryminał. Nie uwzględnili charakteru piłkarzy. Będziemy drzeć do końca sezonu a armat nie ma.

odpowiedz
L - 02.02.2026 / 12:40, *.play.pl

Moze sie nie znam ale ja uparcie twierdze, że gra trójką stoperow wprowadza chaos. Za duzo pilkarzy, jeden patrzy na drugiego, co pokazuje drugi gol. Piatkowski stoi i nie ma kogo kryc, robi tylko tłok, pilka kazdego mija, nikt jej nie widzi, kazdy mysli, ze kolega zablokuje. Zero odpowiedzialnosci. Przy 2 stoperach wiecej widac, wiecej odpowiedzialnosci.

odpowiedz
V - 02.02.2026 / 13:54, *.msitelekom.pl

@L: Nie znasz się 😁

odpowiedz
REKLAMA
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.