- Bez względu na to, jak potoczy się sezon, ten mecz zostawi w nas niedosyt i żal do siebie, że nie wykorzystaliśmy prowadzenia dwoma bramkami. To naturalne odczucia. W futbolu jednak trzeba szybko przechodzić dalej – podsumować mecz i skupić się na kolejnym spotkaniu - powiedział po meczu trener Arki Gdynia, Dawid Szwarga.
Warunki przygotowań i konieczność zmian
- Jeżeli przez dwa tygodnie trenujesz na boisku sztucznym, nie rozgrywasz żadnego meczu na naturalnej murawie, a potem wychodzisz na boisko naturalne, które zachowuje się w sposób irracjonalny, to nie ma szans, by zawodnicy ofensywni, wkładający ogrom energii w grę, byli w stanie wytrzymać pełne 90 minut.- Zarówno Nazarij Rusyn, jak i Sebastian Kerk sami sygnalizowali potrzebę zmian. W tej sytuacji nie było wyboru – musieliśmy ich zdjąć. To nie jest kwestia żalu czy błędnej decyzji, tylko realnych ograniczeń fizycznych. Gdybyśmy mogli wcześniej trenować na naturalnej nawierzchni i ta adaptacja nerwowo-mięśniowa nastąpiłaby szybciej, prawdopodobnie byliby w stanie grać dłużej.
Stałe fragmenty i chaos końcówki
- Zmuszaliśmy Kacpra Tobiasza do gry bezpośredniej i gdybyśmy zachowali większą konsekwencję w tym elemencie, być może w końcówce nie dopuścilibyśmy do tylu stałych fragmentów. Końcówki meczów rządzą się jednak swoimi prawami – wszyscy wchodzą w pole karne, nawet bramkarz, co generuje chaos. W takich momentach kluczowe jest utrzymanie konsekwencji w działaniu i dobry atak na piłkę. Tego nam zabrakło. Przy drugiej straconej bramce dwóch naszych zawodników było bardzo blisko interwencji, ale finalnie nikt tej piłki nie zaatakował tak, jak trzeba.Znaczenie boiska i ograniczona kontrola gry
- Jeżeli prowadzisz z Legią Warszawa, trudno oczekiwać, że będziesz przez cały mecz dominować ją w posiadaniu piłki. To jest myślenie życzeniowe. Warunki boiskowe miały tu ogromne znaczenie – na tej murawie praktycznie nie dało się wymienić dwóch podań z pierwszej piłki.- Zarówno my, jak i Legia, byliśmy najgroźniejsi w fazach przejściowych oraz po stałych fragmentach gry. Byłem na tym boisku zarówno dzień wcześniej, jak i w dniu meczu i mogę powiedzieć jasno: w ataku pozycyjnym, gdzie kluczowa jest gra na jeden kontakt i element zaskoczenia, ta nawierzchnia bardzo to utrudniała.

