Legioniści przystępowali do spotkania z Arką, kontynuując serię dziesięciu ligowych meczów bez zwycięstwa i śrubując niechlubny rekord w historii klubu. Przed pierwszym gwizdkiem arbitra Legia zajmowała 17. lokatę w tabeli, wyprzedzając jedynie zespół z Niecieczy. Mieliśmy świadomość, że będzie jest to starcie dwóch drużyn uwikłanych w walkę o utrzymanie. Mimo że nadal brzmi to abstrakcyjnie, nie sposób zaprzeczyć, iż rzeczywistość właśnie tak wygląda. Jednym z uczestników tego wydarzenia był Ermal Krasniqi, którego Marek Papszun desygnował do gry na prawym wahadle.
Już w 1. minucie spotkania obejrzeliśmy pojedynek Krasniqiego z Gaprindaszwilim i to Kosowianin wyszedł z niego zwycięsko. Gruzin wypuścił sobie piłkę, jednak przegrał pojedynek biegowy z wahadłowym Legii, o którego postawę — szczególnie w defensywie — mogliśmy martwić się przed meczem.
Mimo udanego pierwszego starcia, już w 4. minucie zobaczyliśmy Krasniqiego, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Przy próbie przedryblowania rywali stracił piłkę w newralgicznym momencie, stwarzając przeciwnikom okazję do kontrataku. Chwilę później zdołał jednak powstrzymać szybki atak gospodarzy, uciekając się do faulu.
W 15. minucie niedzielnej rywalizacji ujrzeliśmy koronkową akcję Legionistów, w której udział brał reprezentant Kosowa. Po zagraniu od Wahana Biczachczjana Krasniqi wyczekał z piłką odpowiedni moment i zagrał podanie zwrotne do Ormianina, który znalazł się w dogodnej sytuacji do dośrodkowania z bocznej strefy pola karnego.
Przed rozpoczęciem spotkania szczególne obawy mogła budzić postawa Krasniqiego w defensywie. Do tej pory był to piłkarz występujący głównie na skrzydłach, gdzie rzadziej musiał wykazywać się w pojedynkach bez piłki. Z każdą kolejną minutą meczu mogliśmy jednak nabierać coraz większego zaufania do zawodnika wypożyczonego ze Sparty Praga. W 24. minucie Krasniqi wracał za rozpędzonym Gaprindaszwilim i zdołał powstrzymać rajd gruzińskiego zawodnika, oddalając tym samym zagrożenie pod bramką Kacpra Tobiasza.
Oglądając poprzednie występy Krasniqiego w koszulce „Wojskowych”, poznaliśmy go jako zawodnika, którego firmowym zagraniem jest zejście z piłką do środka i próba dryblingu. W 40. minucie rywalizacji przeprowadził akcję indywidualną, którą widzieliśmy już niejednokrotnie. Zdobył przestrzeń, mijając dwóch rywali, i stworzył przewagę, dzięki której chwilę później Bartosz Kapustka znalazł miejsce do uderzenia z dystansu, zmuszając Damiana Węglarza do wysiłku.
Ermal Krasniqi zanotował wiele udanych zagrań w starciu z Arką. Jednym z nich było przytomne zagranie piłki do Wahana Biczachczjana w 54. minucie. Kosowianin, ustawiony na skraju pola karnego, nie zdecydował się na kolejne ślepe wrzucenie futbolówki, lecz podniósł głowę i kątem oka dostrzegł niepilnowanego w „szesnastce” Biczachczjana. Ofensywny pomocnik nie wykorzystał jednak swojej szansy — złe przyjęcie umożliwiło przeciwnikom przechwycenie piłki.
Ermal Krasniqi nie byłby sobą, gdyby zanotował dobry występ bez kluczowego błędu, nieprzystającego piłkarzowi Legii Warszawa. W 58. minucie, przy kontynuacji rzutu rożnego, zagrał piłkę w przestrzeń, w której nie znajdował się żaden z zawodników warszawskiej drużyny. Gospodarze wykorzystali fakt, że większość Legionistów przebywała w okolicach pola karnego Arki i po szybkim ataku umieścili piłkę w siatce. Strzelcem gola został Nazarij Rusyn, który w 2021 roku przez sześć miesięcy był graczem klubu z Łazienkowskiej.
To, co najlepsze, Krasniqi zostawił na ostatnie minuty spotkania. W 90. i 95. minucie dośrodkowywał z rzutów rożnych na głowę Antonio Čolaka, który obie sytuacje zamienił na gole. Tym samym Kosowianin zawstydził kolegów, którzy wcześniej wykonywali stałe fragmenty gry — ich dośrodkowania najczęściej zatrzymywały się na pierwszym obrońcy.
Ermal Krasniqi był w niedzielnym starciu jednym z niewielu wyróżniających się zawodników w zielonych koszulkach. W żadnym z dotychczasowych spotkań rozegranych w barwach „Wojskowych” nie można odmówić mu brania na siebie odpowiedzialności za kreowanie przewagi na boisku. To piłkarz podejmujący wiele prób dryblingu, z którym rywale często mają problem. Nadal można mu zarzucić złe decyzje czy straty — jak ta z niedzielnego meczu, prowadząca do utraty gola. Jeśli jednak udowodni swoją jakość i zacznie regularnie „dowozić liczby”, pozostając przy tym zawodnikiem uniwersalnym, zdolnym do gry na kilku pozycjach, jego wykupienie może stać się realne. Do tego jednak daleka droga — na ten moment zarówno Krasniqi, jak i cała Legia muszą skupiać się na każdym kolejnym spotkaniu, by skutecznie oddalać od siebie widmo spadku.
Statystyki Ermala Krasniqiego w meczu z Arką:
Minuty: 90
Bramki: -
Asysty: 2
Strzały/celne: 2/1
Liczba podań / celne: 35/28
Podania kluczowe: 3
Dośrodkowania / celne: 6/3
Dryblingi / udane: 3/3
Odbiory: 2
Dystans: 10.44 km
Sprinty: 12
Żółte kartki: 1
Czerwone kartki: -

