Analiza

Punkty po meczu z Arką Gdynia

Antonio Colak - fot. Woytek / Legionisci.com
Czy to ich napędzi?; podnieś głowę!; przewaga dla przewagi; bramkarz liniowy; dobre zmiany - to najważniejsze punkty po sobotnim meczu Legii Warszawa z Arką Gdynia w którym padł remis 2-2.
REKLAMA

1. Czy to ich napędzi?

Pewnie po takim meczu, jaki zobaczyliśmy w sobotę, to pytanie jest jak najbardziej zasadne. Problem w tym, że odpowiedź wcale nie napawa optymizmem. I choć sam chciałbym uwierzyć, że ten urwany punkt może być impulsem, to wszystko wskazuje na to, że nie napędzi on Legii absolutnie w żaden sposób.

Dlaczego? Bo my już ten film widzieliśmy. I to całkiem niedawno. Legia potrafiła wygrać 2-1 z Szachtarem Donieck, rozbudzić nadzieje, a chwilę później w lidze znów remisować i przegrywać, po drodze kompromitując się choćby odpadnięciem z Pucharu Polski. Ten sezon brutalnie pokazuje jedno: pojedyncze zrywy nie znaczą tu nic, bo nie idzie za nimi żadna ciągłość, żadna reakcja, żaden proces.

Jest jeszcze kwestia mentalu. Mam wrażenie, że piłkarze Legii nie są już mentalnie na dnie - oni to dno dawno przebili. Jedenaście meczów ligowych bez zwycięstwa to nie jest przypadek, to nie jest pech, to jest stan permanentny. I naprawdę trudno dziś odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego akurat teraz miałoby się to zmienić? Rekord Ruchu Chorzów - 20 spotkań bez wygranej - coraz mniej brzmi jak ciekawostka historyczna, a coraz bardziej jak realny punkt odniesienia. Patrząc na obecną Legię, można odnieść wrażenie, że ten nie jest on wcale poza zasięgiem.

Bo w tym zespole nie działa nic. Ofensywa? Brak kreatywności, brak jakości, brak automatyzmów. Defensywa? Chaos, panika i zachowania, jakby część zawodników pierwszy raz w życiu zobaczyła piłkę nożną. Owszem, przyszedł Marek Papszun, ale bądźmy poważni - nie ma cudów, zwłaszcza gdy klub praktycznie nie robi nic, by realnie wzmocnić drużynę. Napastnika nie było, nie ma i nagle ma się pojawić… dzięki powrotowi Nsame? Jakbyśmy mówili o zawodniku w prime, a nie o piłkarzu wracającym po ciężkiej kontuzji, dopiero wchodzącym w rytm treningowy. To jest myślenie życzeniowe, a nie plan sportowy.


Arka Gdynia - Legia Warszawa Marek Papszun
fot. Woytek / Legionisci.com

Oczywiście, mam nadzieję, że się mylę. Chciałbym, żeby ten remis faktycznie był punktem zaczepienia, od którego Legia zacznie odbijać się od dna i finalnie utrzyma się w Ekstraklasie. Ale uczciwie - wygląda to dziś gorzej niż za czasów Czesława Michniewicza, gdy widmo spadku również było bardzo realne. Wtedy przynajmniej były momenty, były impulsy, była walka za trenera Vukovicia. Dziś trudno wskazać jakiekolwiek pozytywy, które mogłyby dać kibicom choćby minimalną iskrę nadziei.

A bez tej iskry zostaje tylko strach. Strach, że nawet przepychane kolanem remisy w końcówkach nie wystarczą. I strach, że spadek stanie się faktem. A wtedy właściciel klubu zapisałby się w historii Legii na zawsze - i to nie dzięki wizjom, projektom czy „stabilizacji”, tylko jako ten, za którego kadencji klub znalazł się tam, gdzie jeszcze niedawno wydawało się to niemożliwe. I wówczas nawet granie w koszykówkę z Barackiem Obamą nie będzie już jego najbardziej pamiętnym „sukcesem”.

2. Podnieś głowę!

W Legii, poza problemem mentalnym, ewidentnie istnieje też problem… z głową. Tyle że nie w sensie psychologicznym, a czysto fizycznym. Ta głowa zaskakująco często ląduje gdzieś pomiędzy wiadomo czym, zamiast być uniesiona tam, gdzie w piłce nożnej powinna - nad boiskiem. Legioniści mają olbrzymi kłopot z najprostszą czynnością świata: podniesieniem wzroku i sprawdzeniem, gdzie stoi kolega z zespołu albo przeciwnik.

Większość strat w meczu z Arką nie była efektem fatalnej murawy (choć ta swoje trzy grosze dorzuciła) ani dramatycznego przyjęcia piłki. To był problem koncentracji, a właściwie jej kompletnego braku. Problem polegał na tym, że nikt nie zadawał sobie trudu, by zeskanować boisko. Gra wyglądała tak, jakby zawodnicy byli przekonani, że reszta świata znika w momencie, gdy piłka znajdzie się przy ich nodze.


screenshot Arka - Legia
fot. Canal+ Sport

Ten nieszczęsny screen tylko to potwierdza - Wahan nawet nie sprawdził, czy ma opcję zagrania do Rajovicia albo Krasniqiego, nie zerknął, gdzie ustawił się bramkarz Arki. Cała uwaga skupiona na piłce, jakby była ostatnią deską ratunku na tonącym Titanicu. A taki „focus” kosztował Legię bardzo dużo. Raz pod nogi rywala zagrywał Tobiasz, innym razem zrobił to Krasniqi — i skończyło się golem na 0-2.

Oczywiście, dobrze, że piłkarze koncentrują się na piłce. Problem w tym, że w obecnym wydaniu ta koncentracja przypomina jazdę samochodem z nosem przyklejonym do maski. Bez skanowania boiska Legia generuje sobie więcej kłopotów niż pożytku. A czasem naprawdę wystarczy zrobić jedną, banalną rzecz: podnieść głowę.

3. Przewaga dla przewagi

Trener Papszun po meczu stwierdził, że Legia kontrolowała spotkanie z Arką - przynajmniej do momentu straty bramki. I trudno się z tym nie zgodzić… o ile przez kontrolę rozumiemy posiadanie piłki, krążenie nią w bezpiecznych strefach i systematyczne udowadnianie rywalowi, że nic z tego nie wyniknie. Legia miała mecz pod kontrolą, miała przewagę, ale była to przewaga dla samej przewagi. Estetyczna, sterylna i kompletnie bezzębna.

Owszem, legioniści prowadzili grę, mieli więcej piłki, częściej meldowali się w środkowej strefie boiska. Tyle że pod bramką Arki Gdynia nie wynikało z tego absolutnie nic. W pierwszej połowie, poza dwoma uderzeniami z dystansu - Bartosza Kapustki i Kacpra Urbańskiego - Legia nie stworzyła żadnego realnego zagrożenia. Zero chaosu w polu karnym, zero sytuacji, w których obrońcy Arki musieliby ratować się rozpaczliwą interwencją.

Dopiero po przerwie coś drgnęło. Dwie bramki Colaka, sytuacje Wahana Biczachczjana czy strzał Jakuba Żewłakowa sprawiły, że mecz wreszcie zaczął przypominać spotkanie piłkarskie, a nie trening rozgrywania piłki w poprzek boiska. Tyle że to wciąż było za mało, by mówić o realnej dominacji.

Problem w tym, że przewaga Legii kończy się na statystykach. Kontrola środka pola i ograniczanie rywala to dziś tylko ładnie wyglądające cyferki, a nie skuteczne granie. Arka miała jedną okazję - strzeliła gola. Potem dwie kolejne, z czego jedna znów zakończyła się bramką. Brutalna efektywność kontra warszawska jałowość.

W obecnej Legii sama przewaga nie znaczy absolutnie nic. Brakuje kreatywności w środku, brakuje jakości na wahadłach, brakuje odwagi, by częściej i szybciej posyłać piłkę w pole karne. Z Koroną sytuacji było więcej - padła jedna bramka. Z Arką sytuacji było mniej - padły dwie. I weź tu bądź mądry.

Jedno jest pewne: jeśli „kontrola meczu” ma dalej wyglądać w ten sposób, to Legia może kontrolować, ile chce - punkty i tak będą uciekać szybciej niż piłka krążąca między stoperami.

4. Bramkarz liniowy

W piłkarskim slangu funkcjonuje wiele określeń bramkarzy. Mówimy o golkiperach dobrze broniących na linii, świetnych na przedpolu, „przyspawanych do linii” czy o typie Neuera - bramkarzu będącym pierwszym obrońcą zespołu. Ja natomiast spróbuję wprowadzić nową definicję, nieco nawiązującą do tego „przyspawanego” gościa. Będzie to bramkarz liniowy.

Bramkarz liniowy to ktoś taki jak Kacper Tobiasz - stojący na linii bramkowej tak, jakby za jego plecami stała niewidzialna postać, poruszająca linkami, które nie pozwalają mu wyjść nawet metr dalej. I dokładnie tak dziś gra Tobiasz. Wiem, że to chłopak z Żylety, wiem też, że w pierwszym sezonie po powrocie z wypożyczenia do Stomilu Olsztyn dał Legii naprawdę sporo. Tyle że obecnie jego krytyka jest w pełni uzasadniona. W tym sezonie to już tylko cień tamtego zawodnika - i niestety ktoś, kto nie daje drużynie absolutnie nic.

screenshot Arka - Legia
fot. Canal+ Sport


Spójrzmy na pierwszą straconą bramkę. Oczywiście, błędy popełnili Piątkowski i Rajović, którzy nie potrafili wyskoczyć do główki. Ale to, co zrobił Tobiasz, przestaje być nawet zabawne - staje się po prostu przerażające. Jak to możliwe, że bramkarz przyjmuje uderzenie głową z około trzech metrów, stojąc naprzeciw rywala? Dlaczego nie wychodzi do dośrodkowania, nie próbuje przeciąć piłki, nie skraca pola gry?

Odpowiedź jest prosta: bo Kacper Tobiasz to bramkarz liniowy. Dla niego każda inna część pola karnego niż linia bramkowa jest jak dziecięca zabawa w „podłoga to lawa”. Boi się wyjścia ze swojej strefy komfortu, a przez to przegrywa nam mecze. I nie jest to teza na wyrost - w tych porażkach jego udział jest naprawdę duży.

W meczu z Arką odnotowałem jedno wyjście z bramki przy dośrodkowaniu. Jedno. Dla porównania, po drugiej stronie Damian Węglarz częściej wychodził do piłek w powietrzu (pomijając dwa gole w końcówce), aż momentami można było się zastanawiać, czy Tobiasz nie zapomniał, że pole karne to także jego terytorium.

Zresztą problemów jest więcej. Kacper nie ma dobrego wybicia piłki - najczęściej jest to wysoka świeca, a nie precyzyjne dogranie. Gra nogami wygląda coraz gorzej, bo częściej podaje do rywala niż do kolegi z drużyny. Być może to wada wzroku, a może problem z rozróżnianiem kolorów koszulek. Przy interwencjach też nie pomaga: przy drugim golu spokojnie mógł wyjść krok czy dwa i skrócić kąt, ale znów - niewidzialna osoba trzymała go na linach.

I tu pojawia się największy problem Legii. Skoro Kacper Tobiasz wygrał rywalizację z innymi bramkarzami, to jak słabi muszą być pozostali? Włącznie z nowym zawodnikiem, Otto Hindrichem. Od tego wszystkiego naprawdę może rozboleć głowa.

5. Dobre zmiany

Na koniec pochwała. Z dobrej strony pokazali się zawodnicy wchodzący z ławki rezerwowych. Mam tu na myśli debiutującego Samuela Kovačika, Jakuba Żewłakowa, Antonio Colaka oraz Wojtka Urbańskiego.

Młodzi zawodnicy zagrali bez kompleksów, co rusz ożywiając ofensywę Legii i prezentując się znacznie lepiej niż starsi, bardziej doświadczeni gracze. Co śmieszne, a jednocześnie nieco przerażające - od momentu, gdy na boisku pojawił się debiutujący w pierwszym zespole Kovačik, wszyscy zaczęli grać właśnie do niego, jakby licząc, że to on zrobi coś z niczego. Strach w oczach starszyzny był wręcz namacalny - zamiast brać odpowiedzialność, przerzucali ją na barki młodego chłopaka.

To najlepiej pokazuje, w jakim stanie znajduje się dziś Legia, a przede wszystkim zawodnicy, którzy mieli ciągnąć ten zespół do góry. Tymczasem okazuje się, że to młodzi grają lepiej, z większą energią i odwagą. To im bardziej zależy, to im koszulka Legii nie ciąży - wręcz przeciwnie, dodaje skrzydeł. I właśnie dlatego „Wahany”, „Kapustyniaki” i inni powinni uczyć się ambicji, zaangażowania i woli walki od tych „dzieciaków”, bo obecnie nawet 5% tych cech u siebie nie pokazują.

Słowa uznania należą się również Antonio Colakowi, który dwukrotnie idealnie zachował się w polu karnym, zdobywając dwie bramki. Pokazał, że już teraz lepiej gra głową niż Rajović, który przecież miał być takim właśnie typem napastnika. Jestem bardzo ciekaw, czy w kolejnym meczu Colak wyjdzie w pierwszym składzie - bo bramkami na to zasłużył, podobnie jak młodzi swoją grą.

Kamil Dumała

LEGIOMETR - sentyment kibiców
Jak oceniasz pracę Marka Papszuna na stanowisku trenera Legii?

Zapisywanie głosu...

Uwaga: Poniższe dane są zamrożone na dzień publikacji (09.02.2026). Aby zobaczyć najnowsze wyniki, odwiedź aktualny Legiometr.

KATASTROFA SفABO NEUTRALNIE DOBRZE REWELACJA 0 100
--
WCZYTYWANIE...
--
-- oś czasu --

Rozkład głosów w czasie

Podsumowanie

Dzisiejszy sentyment
--
Średnia z wybranego okresu
--
Najlepszy dzień
--
--
Najgorszy dzień
--
--

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (41)

+dodaj komentarz
🙂 😊 😃 😁 😂 🤣 😇 😉 😜 😎 😍 🤩 😤 🤨 😐 🤔 🧐 🥳 😟 ☹️ 😢 😭 😡 🤬 🤯 👍 👎 💪 👏 🤝 🖐 🙏 🎉 👀 🤡 💩 ☠️ ❤️ 🤍 💚 🖤 🔥 💥 🚀 🔴 ⚪️ 🟢 ⚫️ ⭐️ ⚽️ 🏀 🏉 🏐 🥇 🥈 🥉 🏅 🏆 🍺 🍻 🕯

wawiak - 11.02.2026 / 16:36, *.play.pl

Ja bym dodał jeszcze punkt wspaniałej mobilizacji drużyny po meczu przez "prawdziwych kibiców", którym się wydaje, że rozebranie się do rosołu to prawdziwe kibicowanie. Błąd. Zdjęcie koszulki swojej drużyny oznacza, że nic dla was nie znaczy.

odpowiedz
Znawca - 09.02.2026 / 19:17, *.interkam.pl

Jakbyśmy szukali bramkarza: Balsa Popović dziś broni karniaka i na zero z tyłu.Pogoda o godz 13.🙈
https://youtube.com/shorts/zSTPGooNlt8?si=WQvSXBCKjEy7sJij

odpowiedz
singspiel - 09.02.2026 / 18:40, *.4.198

jak bramkarz ma przewidzieć, że stoper i Rajo nie wybiją prostej piłki? ten gol bardziej obciąża obrońcę

odpowiedz
Braveheart - 09.02.2026 / 17:52, *.99.25

Chciałbym zobaczyć od początku meczu z gieksą:
Otto na bramce, dwóch Urbanskich, Żewłakowa, Kovacika, Colaka , Leszczyńskiego, Elitima, Pankova, Kapustkę i jeszcze jakiegoś jednego wyjadacza , ale ciężko wybrać-same źle wybory.

odpowiedz
Braveheart - 09.02.2026 / 17:47, *.99.25

Śmiać mi się chce jak mówią, że Legia jest lepsza od tej czy tamtej drużyny
Że mówią że arka najsłabsza, że piast (był dopóki nie wygrał, dwukrotnie z Legią) najsłabszy, że korona itd.
Tabela pokazuje że Legia jest najsłabsza!
Wszystkie druzyny przelamuja swoje serie nie wygranych, czy przegranych meczów z Legią.

Jest jeszcze jedna seria do przelamania: najdłużej grająca bez spadku drużyna w Ekstraklasie.......

odpowiedz
tekken (L) - 09.02.2026 / 17:43, *.play.pl

Myślę, że trzeba grać 2-3 napastnikami od razu.

odpowiedz
Akacjowa 38 - 09.02.2026 / 21:38, *.tpnet.pl

@tekken (L): Popieram . Antoni grał od 74 minuty ? I razem z Miletą (który trochę jednak absorbował obrońców Arki) wprowadzali niepokój w szeregi Arkowców . Gdy gramy dwoma napastnikami (albo trzema) to przeciwnicy nie wychodzą tak ochoczo do przodu z własnego pola i przedpola jak w tym sezonie - bo się boją że pójdzie prostopadłe albo górne podanie do któregoś z naszych myśliwych napastników i skupiają się na stawianiu autobusa . Real Madryt gra dwoma napastnikami to my też grajmy dwoma napastnikami .

odpowiedz
Bronek 49 - 09.02.2026 / 17:36, *.vectranet.pl

denerwuje mnie pisanie że Legioniści są rozbici mentalnie przecież to zawodnicy doświadczeni średnia wieku podstawowej jedenastki to prawie 27 lat to przy nich powinni uczyć się młodzi , i miejsce które teraz zajmują to zdecydowana wina zawodników przecież pamiętamy mecze w których Legia grała w chodzonego tak jakl by im się nie chciało grać ,a póżniej mają pretensje że kibice którzy mają dosyć braku ambicji zawodników używają wulgarnych przyśpiewek

odpowiedz
Pajączek - 09.02.2026 / 17:36, *.play.pl

Wydaje mi się że Legia powinna grać w ustawieniu 1 4 4 2.
Powinien grać Elitim
Augustyniak nigdy na stoperze
Tobiasz niech pogra w rezerwach może zacznie tam coś łapać.
Hindrich na bramkę.
Gorszy od Tobiasza nie będzie bo musiałby wtedy wpuszczać 3 gole po dwóch strzałach.
Ćolak w ataku za Rajovicia.
Mam takie wrażenie że Legia gra mecze w 9tkę bez bramkarza i napastnika.
To trzeba zmienić,poza tym więcej minut w meczach dla młodzieży

odpowiedz
Trampek - 09.02.2026 / 16:44, *.orange.pl

Z wielką nadzieją i z całym szacunkiem do trenera mam dwa pytania . 1/. Czy koń pociągowy wygra Wielką Pardubicką ? 2/. Czy słonia wprowadza się do .. składu porcelany ? Te pytania stawiam nie bez kozery - one mają wspólny mianownik !

odpowiedz
L - 09.02.2026 / 16:33, *.play.pl

1. Nie gadal glupot, ze Biczahczjan mial w tej sytuacji podawac do Rajovica. Po prostu zle wykonczyl co nie dziwi bo gosc ma tylko lewą nogę i generalnie powinien byc zmiennikiem, nic wiecej.
2. Papszun ma racje, on chlodno to ocenia. Nie kontrolowalismy meczu przez granie po obwodzie, to bzdura, przeciez bylo fajne wejscie prawa strona Biczachczjana, ktory zagrywal wzdluz bramki, byl strzal Kapustki, statystyki sa miazdzace na nasza korzysc. Tam brakuje tylko charakteru bo Arka po prostu biegala i wydawalo ci sie, ze sa lepsi, a liczby sa dla nich miazdzace.
3. Tobiasz broni bo wygrywa rywalizacje z Hindrichem tylko dlatego, bo Hindrich jest nowy. Sam Papszun dal to do zrozumienia mowiac na oboazie, ze jest przekonany, ze jak Hindrich pozna schematy rozegrania to spokojnie nawiaze rywalizacje.

odpowiedz
Mateusz z Gór - 09.02.2026 / 17:33, *.orange.pl

@L: Ale Tobiasz też ich nie zna, bo kopie do nikogo i nie wychodzi do dośrodkowań, a gra już kilka lat. Dlaczego Kacper nie musi ich znać, a nowy bramkarz tak? No bo przecież, gdyby Tobiasz wiedział w jaki sposób ma grać to by bronił bardzo dobrze, bo jest świetnym bramkarzem, prawda? Prawda?!

odpowiedz
curragh - 09.02.2026 / 18:42, *.4.198

@L: ad 3 podobno Rumun był przeziebiony

odpowiedz
Matt - 09.02.2026 / 15:20, *.orange.pl

Forma w żadnej drużynie nie jest wieczna. Nas też to dotyczy. Jednego jednak nie rozumiem i nie akceptuję - jak w Legii może być taki problem z bramkarzem? Tobiasz od początku jaki był wszyscy widzieliśmy. Lata mijają i nie zmienia się nic. Wcześniej można było opowiadać bajki i tłumaczyć, że to nie on przegrał mecz. Trener Dowhań nadal jest przecież w zespole. Kto jak kto, ale on chyba ma jakieś pojęcie w temacie. Czy oznacza to, że za Tobiaszem jest jeszcze gorzej? Trudno w to uwierzyć. My na bramce nie jesteśmy ligowymi średniakami, tylko za każdym. To już nie są żarty.

odpowiedz
Arek - 09.02.2026 / 18:46, *.tpnet.pl

@Matt: Dowhania już jakiś czas nie ma w zespole. Można korzystać z jego pomocy, ale na obozy, czy mecze już nie jeździ. Trenerami bramkarzy są Kowal i Szajewski.

odpowiedz
Matusz z Kór - 09.02.2026 / 14:54, *.246.45

Trochę przemyślałem i muszę stwierdzić, że kilka razy wyżej skoczyć niż Rajović nie da rady nawet Ronaldo. Ba, nawet Michael Jordan za swych najlepszych czasów nie przeskoczyłby kilka razy naszego bramkostrzelnego Duńczyka.
Nieraz skrobnę takie głupoty, chociaż to dziwne, bo oglądam i NBA, i NHL, a nawet Turbokozaka.

odpowiedz
Roma - 09.02.2026 / 13:21, *.plus.pl

Czy Tobiasz wygrał rywalizację z innymi bramkarzami? Problem w tym, że tego nie wiadomo. Może wygląda lepiej na treningach, ale bramkarz ma lepiej wyglądać w meczu, a przecież żaden z pozostałych szansy nie dostaje. Chętnie zobaczyłbym w kolejnych dwóch, trzech meczach Banasika.

odpowiedz
Arek - 09.02.2026 / 18:50, *.tpnet.pl

@Roma: Banasika, to możesz w Bytomiu zobaczyć, o ile tamtejszy trener go wystawi. W ostatnim meczu nie grał, bo grał Rajczykowski, czy jakoś tak.

odpowiedz
Mateusz z Gór - 09.02.2026 / 13:11, *.orange.pl

Rajoviciowi trudno o bramki głową, bo on nawet nie skacze do główek, nie walczy o pozycję. Serio, taki Ronaldo to wybije się kilka razy wyżej od niego. Nie ma też wyczucia pozycji na boisku, instynktu. Potrzebuje na murawie takiego killera jak Nsame, który skupi na sobie całą uwagę linii obrony i może wtedy piłka spadnie mu pod nogi na tak długi moment, że nawet zdąży się sensownie złożyć.

odpowiedz
6. Dla nas liczy sie tylko mistrzostwo ! - 09.02.2026 / 11:27, *.orange.pl

Bo liczy się tylko mistrzostwo, prawda ? Prawda ??? 🥳

odpowiedz
Miki - 09.02.2026 / 13:42, *.21.113

@6. Dla nas liczy sie tylko mistrzostwo !: Ano. Wszystko albo nic. Skoro nie widać szans na pierwsze miejsce, to niech będzie siedemnaste.

odpowiedz
Darek - 09.02.2026 / 10:27, *.play.pl

Fajnie się czyta takie podsumowanie. Chciałbym żeby ktoś zadawał takie pytania trenerowi na konferencji. Bo jak słyszę pytania czy napił się już kawy z poprzednim asystentem to krew mnie zalewa.
Bez zmian w składzie ta drużyna nie ruszy do przodu. Ile się można oszukiwać,że Rajovic i Tobiasz zaczną w końcu grać? Wystawiając Tobiasza chcą by ktoś go kupił lub wziął nawet za darmo ale nikt go nie chce. To będzie policzek dla klubu gdy bramkarz odejdzie do nikąd po sezonie. Nikt z nim nie popisze kontraktu nawet Legia. Jesteśmy więc takim zakładnikiem Tobiasza i to samo z drewnianym kołkiem z ataku. Klub nie chce się przyznać,że wywalił 3 bańki euro w błoto dlatego gra dalej mimo,że cierpi na tym klub
Potrzeba zmiany w bramce,w ataku i więcej młodych. Wtedy możliwe,że się utrzymamy.
Najgorzej w naszym klubie jest przyznać się do błędu,że coś nie działa.

odpowiedz
grzesiek - 09.02.2026 / 11:29, *.centertel.pl

@Darek: gks katowice pokaze nam w piątek gdzie nasze miejsce, to bedzie dla nas prawdziwy piatek 13 stego. Arka to najgorsza druzyna w lidze a my z nią o mało nie przegralismy. To sa jaja jakies.

odpowiedz
grześ - 09.02.2026 / 12:10, *.mm.pl

@grzesiek: Arka "najgorsza druzyna w lidze" wygrała u siebie m.in. z Wisłą Płock, Lechem i Cracovią... A zatem napisz Grzesiu coś mądrzejszego

odpowiedz
Darek - 09.02.2026 / 12:15, *.play.pl

@grzesiek: Nie chce Cię martwić ale każdy pokazuje nam gdzie jest nasze miejsce.
A dwa dyrektory sportowe siedzą wygodnie w gabinetach i biorą kasę za nic. Naprawdę taka praca to skarb. Po wakacjach w Hiszpanii teraz pełen relaks w zaciszu gabinetów.
W życiu trzeba się jedynie umieć ustawić. Później można zarabiać miliony za nic. Jak wszyscy w naszym klubie z piłkarzykami na czele.

odpowiedz
Afro - 09.02.2026 / 13:51, *.com.pl

@Darek: Rajovic 2029 😂

odpowiedz
Borsalino - 09.02.2026 / 10:11, *.orange.pl

Myślę że jest to odpowiedni moment na 1 skład dla Ćolaka, gdyż na pewno gorzej niż ten drwal grał nie będzie. Ponadto , Tobiasz, Kapustka, Szymański i Urbański powinni się zastanowić siedząc na ławce nad sobą. Elitim plus 2 młodych i nowy bramkarz na kolejny mecz , tu nie ma na co czekać , gdyż Kapustka i ta cała reszta już nie pomogą w niczym.

odpowiedz
Mi,i - 09.02.2026 / 13:47, *.21.113

@Borsalino: Kapustka ma fajne podania, gdyby miał przed sobą sensownego napastnika, to byłby oszczędnie chwalony, „trochę brakuje waleczności i potrafi znikać ale rekompensuje asystami”. Urbański zresztą też. Ironia losu: w składzie dwóch gości, których główną siłą są podania - ale co podadzą, to pójdzie na marne.

odpowiedz
KM - 09.02.2026 / 09:52, *.t-mobile.pl

Panie Kamilu, gdzie miał niby Wahan dogrywać do Rajovicia? przeciez obok był obrońca który łatwo wślizgiem by zablokował takie podanie. Wtedy by były pretensje czemu nie strzelał. Była gorsza sytuacja kilkanaście minut wcześniej w 14 minucie, wtedy Bicza powinien podać do kolegów którzy stali niekryci wyżej w polu karnym. Ten screen co pan wrzucił to zwykłe czepialstwo.

odpowiedz
krawcu - 09.02.2026 / 09:51, *.t-mobile.pl

To samo myślę o Tobiaszu i Rajovicu. Ale uważam, że z tym wzrokiem Tobiasza to nie jest żart. Mam teorię, że jego brak wychodzenia i piąstkowanie są spowodowane niepewnością właśnie przez wzrok. Może ma astygmatyzm i widzi niekoniecznie ostro w każdej sytuacji.

odpowiedz
rudy102204 - 09.02.2026 / 09:38, *.orange.pl

Brawo dla autora...
Nareszcie skończył się okres ochronny trwający już baaaaaaardzo dluuuuugooooo...
Jak pisałem ostatnio... Mental Tobiasza w Legii już nie wybije, już się nie odbuduje... To swój chłopak, dla jego dobra i dla dobra Legii powinien odejść jak najszybciej, gdziekolwiek ... Niech odejdzie póki jeszcze pamiętamy co dobrego zrobił bo ja pisałem ostatnio on wygra 1 mecz na 10 a może i na 15, następny dobry mecz może w marcu może w kwietniu... Tylko czy wtedy jeszcze będzie o co walczyć... Oby

odpowiedz
Simon - 09.02.2026 / 09:03, *.telnaptelecom.pl

Wygląda na to, że w okresie przygotowawczym udało się "zbudować" tylko wspomnianą młodzież i Colaka, reszta zespołu "stabilna" na swój sposób.

odpowiedz
TT - 09.02.2026 / 09:02, *.orange.pl

Bardzo trafne spostrzeżenia.
Te o Tobiaszu zwłaszcza - w punkt.

odpowiedz
Micha - 09.02.2026 / 09:52, *.t-mobile.pl

@TT: Amen

odpowiedz
lucho_83 - 09.02.2026 / 08:46, *.70.100

Niestety, w obecnej dyspozycji sportowo-organizacyjnej nie ma żadnych szans na utrzymanie...

odpowiedz
Micha - 09.02.2026 / 08:41, *.interwan.pl

I punkt na zakończenie. Naprawdę? Piłkarze musieli usłyszeć, co usłyszeli po meczu? Przecież to Żyleta narobiła smrodu, a efekt z tego będzie żaden.

odpowiedz
Phoenix(L)k - 09.02.2026 / 12:32, *.centertel.pl

@Micha: w jaki dokładnie sposób Żyleta narobiła smrodu? Zatrudniła Zmęczonescu? Kupiła takie gwiazdy, jak Rajovic czy ten Niemiec?

odpowiedz
Obcy - 09.02.2026 / 07:52, *.t-mobile.pl

Papszun wystawianiem Tobiasza robi krzywdę sobie i drużynie. Czy on nie widzi jego beznadziejnej gry. No chyba że ma prikaz go wystawiać co nie świadczy o nim dobrze.

odpowiedz
Jurek - 09.02.2026 / 11:05, *.com.pl

@Obcy: może inni bramkarze są jeszcze słabsi?

odpowiedz
Zoltan - 09.02.2026 / 11:31, *.play.pl

@Jurek:
Czyli wpuszczają trzy gole na dwa strzały? :D

odpowiedz
gazza - 09.02.2026 / 17:47, *.inetia.pl

@Obcy: Dokładnie tak jest.
Ja bym dał szansę Kobylakowi i założę się że spisze on się dwa razy lepiej niż Tobiasz.
Potwierdzam - Drugi mecz i strzał w środek bramki i ...GOL
Ja rozumiem w okienko...przy słupku...
Ale to jest środek bramki !!!!!!!!!!!!!!!

odpowiedz
REKLAMA
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.