- Problemy kadrowe to nasz największy problem – ciągle mamy pod górkę. Wielu zawodników jest zagrożonych, będą dochodziły kartki, bo to druga część sezonu. Ciężko o stabilizację w składzie. Wypadli nam kluczowi zawodnicy, jak Vinagre czy Wszołek - mówi przed meczem z GKS-em Katowice trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
- Nie ma jednej przyczyny tej sytuacji, to wielowątkowe. Zaczynając od procesu treningowego, który jest intensywny i podatność na urazy jest normalna, dochodzi pogoda, boiska i wcześniejsze, stare sprawy, dysfunkcje zawodników. Dziś ta kumulacja jest spora, musimy sobie z tym radzić, to część piłki nożnej. Jedni zawodnicy wypadają, muszą grać inni.
Transfer Rafała Adamskiego
- Ten temat się przewija, to nie pytanie do mnie, na jakim to jest etapie. To zainteresowanie zawodnikiem było i jest obecnie.
GKS Katowice
- Kluczowe jest, jak rozpocząć ten mecz, bo to nowa runda, jakby nowy sezon, ale trudniejszy dla tych, którzy nie zaczęli dobrze, tak jak my. GKS wygrał dwa spotkania i jest na fali, widać to po piłkarzach, to zespół doświadczony, zgrany. Czeka nas trudne spotkanie, prawdopodobnie będzie komplet widzów, niosący zespół, ale to jest normalne, musimy się na to przygotować. Wiemy, jak gra przeciwnik, znamy go. Kluczem w tym spotkaniu jest uniknąć prostych błędów, jakie nam się ostatnio przydarzały. Ostatnio mieliśmy mecz pod kontrolą, ale popełniliśmy błędy. Duży pozytyw, że dogoniliśmy wynik i z optymizmem patrzymy w przyszłość.
Walka o utrzymanie i perspektywa punktowa
- Mamy jeden punkt z przeciwnikiem, z którym walczymy o utrzymanie, musimy patrzeć realnie na tabelę. Gdyby Arka wygrała, miałaby pięć–sześć punktów przewagi nad nami, więc remis to nie był zły wynik. Problem jest w tym, że przegraliśmy wcześniej u siebie. Gdybyśmy wygrali, to inaczej byśmy odebrali mecz z Arką. Często jeden mecz ocenia się inaczej w kontekście innych wyników. Kręcimy nosem, bo wiemy, jaka jest sytuacja, punkty są potrzebne, ale musimy to docenić, bo sytuacja jest trudna.
Młodzi zawodnicy a wyjściowa jedenastka
- Młodzi pokazują się, trenują, ale co innego wejść na boisko w końcówce i pokazać nową energię, gdy idziemy va banque, a co innego umieć się zachować we wszystkich fazach od początku spotkania. To może być dla Kovacika trudne, bo on dopiero zaczyna w seniorskiej piłce. Wojciech Urbański ma już jakieś doświadczenie i jest bliżej pierwszego składu.
Uraz Wszołka
- Uraz Pawła Wszołka się odnowił i to może być dłuższa przerwa. Jesteśmy na końcowym etapie diagnozowania, planowania, mamy już właściwie plan na to, ale będzie to kilka tygodni przerwy. Elitim – on jest gotowy, mógłby już wejść na boisko, ale zobaczymy, czy zaryzykujemy. Podobnie jest z Jędrzejczykiem. Potrzebują wprowadzającego treningu.
Walka do końca
- Wpajam drużynie wiarę i zaufanie do tego, co robimy, to nie może upaść nigdy. Zespół to wdrożył, to jeszcze nie przyniosło kompletnego efektu w postaci trzech punktów, ale cieszy, że zespół się nie poddał. Zawsze będziemy dążyli do zwycięstwa. Wszystko trochę nam idzie pod górkę, mecze się nie układają, ale pracujemy ciężko, mądrze, staramy się rozwijać i jak najlepiej przygotować zespół do każdego kolejnego meczu. Wierzymy, że to przyniesie efekty. Droga jest jedna – taka codzienność.
Transfery wychodzące
- Z mojej strony nie ma blokady transferowej. Urazy komplikują sprawę, ale jest zielone światło na odejścia. Pytanie, czy zawodnicy chcą grać, czy tylko być w Legii i pobierać pensję. Goncalves ma zielone światło do odejścia, jest jeden–dwóch zawodników, którzy mogą odejść, ale nie chcę podawać nazwisk.
Stałe fragmenty gry
- Trzeba wnikliwiej podejść do tematu, mocniej się zabezpieczyć, jeśli się traci bramki. Mocniej pracowaliśmy nad kontynuacjami po SFG, dociskamy to mocniej. Myślimy też o atakowaniu ze SFG, bo teraz zdobyliśmy w ten sposób dwie bramki. To jest cały proces, bo musimy być kompleksową drużyną i pracujemy nad wszystkimi fazami gry.
Bartosz Nowak - lider GKS-u
- Z Bartkiem pracowałem w najbardziej udanym sezonie dla Rakowa i dla niego osobiście. To fenomenalny człowiek i bardzo dobry piłkarz. Teraz jest liderem zespołu i musimy mocno na niego zwrócić uwagę, szczególnie przy SFG.
Przesłanie do kibiców
- Rozumiem emocje i rozgoryczenie kibiców. Nie oczekuję, że będzie głęboka analiza. Kibice oczekują zwycięstwa i musimy się o to jeszcze bardziej postarać. To musi mieć jednak jakiś wymiar graniczny, nie może iść w kierunku takiego bandytyzmu. Kibice muszą wiedzieć, że ciężko pracujemy, żeby się dźwignąć z tej sytuacji. Wszyscy, czy prawie wszyscy piłkarze, na to pracują. Nie będę tworzył idealnego świata, że wszyscy są zdeterminowani, chętni i nastawieni, bo nigdy tego nie widziałem i nie wierzę, że taka szatnia istnieje. Natomiast większość ma bardzo dobre podejście, oni chcą i ciężko pracują. Tylko ciężką pracą możemy wyjść z tej sytuacji, to jedyna droga. Mam prośbę o wsparcie w czasie meczu, żebyśmy byli razem, bo jak przegramy, to razem jako Legia. Rozumiem negatywne emocje, jesteśmy na nie gotowi w jakiejś dopuszczalnej formule. Jak internet płonie, to niech płonie, ale najważniejsze, żeby w czasie meczu kibice nas wspierali, bo razem jesteśmy w tej trudnej sytuacji i razem z niej wyjdziemy. Internet płonie w sensie wyrażania emocji negatywnych, ale też musi to być bez przekraczania prawa.

