- Po pierwszej połowie mieliśmy mecz pod kontrolą. Zdobyliśmy bramkę, funkcjonowaliśmy w dobrym rytmie i wydawało się, że prowadzimy spotkanie tak, jak chcieliśmy. Strata gola w doliczonym czasie pierwszej części gry była dla nas bardzo bolesna – nie tylko w wymiarze sportowym, ale też mentalnym. To kolejny raz, kiedy tracimy bramkę w takim momencie i to musi niepokoić - powiedział trener Legii, Marek Papszun.
- W drugiej połowie nie utrzymaliśmy już tej samej intensywności i kontroli. Były fragmenty, w których rywal był groźny. Remis jest efektem naszych błędów i braku konsekwencji. Najbardziej martwi to, że po objęciu prowadzenia nie potrafimy pójść za ciosem i zamknąć meczu.
Indywidualne występy i zmiany
- Nie chcę skupiać się na jednostkach, ale były występy poniżej oczekiwań. W przypadku niektórych zawodników było widać brak rytmu meczowego, szczególnie u tych, którzy wracają po przerwach czy problemach zdrowotnych. To naturalne, choć oczywiście wpływa na jakość gry. Są też zawodnicy, od których oczekuję więcej. Oni sami mają wobec siebie większe wymagania i pracują nad tym, żeby pokazać pełnię możliwości. Wierzę, że z czasem ich forma będzie rosła i przełoży się to na konkrety na boisku.Problemy ze stałymi fragmentami gry
- Faktem jest, że kolejny raz tracimy bramkę po stałym fragmencie lub jego kontynuacji. To nie jest przypadek. Często są to proste błędy, brak koncentracji w kluczowych momentach – jak sytuacja tuż przed końcem pierwszej połowy, gdy powinniśmy zamknąć tę część gry bez zagrożenia.
- Zawodnicy muszą lepiej czuć moment meczu, wykazywać się większą dojrzałością i odpowiedzialnością. Nad tym pracujemy, ale w emocjach meczowych czasem brakuje chłodnej głowy. Musimy uszczelniać defensywę przy stałych fragmentach – konsekwentnie i systematycznie.
- Jeśli chodzi o wykonawców, decyzje są wewnętrzne i zależne od sytuacji boiskowej, strony wykonywania stałego fragmentu czy dyspozycji danego dnia. Mieliśmy też swoją bardzo dobrą okazję po stałym fragmencie i gdybyśmy ją wykorzystali, rozmawialibyśmy w zupełnie innych okolicznościach.
Mentalność i zarządzanie prowadzeniem
- Pracujemy nad sferą mentalną, choć efekty nie zawsze są takie, jakich byśmy oczekiwali. Po objęciu prowadzenia musimy być bardziej dojrzali, utrzymać tempo i koncentrację. Zamiast tego w prosty sposób oddajemy inicjatywę i pozwalamy rywalowi wrócić do gry. To proces. Każdy tydzień pracy powinien działać na naszą korzyść. Pierwsza połowa pokazała, że potrafimy grać na odpowiednim poziomie. Teraz wyzwaniem jest utrzymanie tego przez pełne 90 minut.
Sytuacja kadrowa i transfery
- W kwestiach transferowych nie jestem osobą decyzyjną i nie chcę wchodzić w szczegóły. Moim zadaniem jest przygotowanie zespołu i budowanie go w ramach dostępnych możliwości. To długofalowy proces i wymaga czasu.
- Jeśli chodzi o sytuację zdrowotną, liczę, że przy prawidłowym przebiegu rehabilitacji jeden z kluczowych zawodników będzie gotowy na kolejne spotkanie z Wisła Płock. Nie chcemy jednak ryzykować nawrotu urazu. W takich przypadkach trzeba zachować ostrożność. Na dziś szanse są duże, ale stuprocentowej gwarancji nigdy nie ma.

