Do turnieju zostały cztery miesiące. W jakiej fazie są przygotowania?
Jerzy Staroń: Koniec marca miał być momentem brzegowym dla podjęcia ostatecznej decyzji o organizacji turnieju. Gdybyśmy do tego czasu nie posunęli pewnych spraw do przodu, to musielibyśmy zrezygnować. Na szczęście nasze rozpoznanie wypadło pozytywnie. Turniej będzie.
Co to za sprawy?
- Przede wszystkim uzyskaliśmy potwierdzenie woli uczestnictwa od drużyn, którym to zaproponowaliśmy. Najbardziej znaną marką jest Atletico Madryt. Tydzień temu z wizytą w Madrycie przebywał nasz przewodniczący komitetu organizacyjnego Roman Kosecki, a także Dariusz Strzelecki z ARB Service. Spotkali się z prezydentem klubu. Byli na meczu, Kosecki dostał owację jako była gwiazda drużyny. A potem do Warszawy przyszło zapewnienie, że Atletico w lipcu przyjedzie. I to w najsilniejszym składzie, jakim będzie mogło dysponować na tamtą chwilę. Pozostała tylko kwestia negocjacji warunków, na jakich by to miało nastąpić. Dostaliśmy także potwierdzenia z klubów holenderskich NEC Nijmegen (gra tam Andrzej Niedzielan) oraz FC Den Haag. Także z duńskiego FC Kopenhaga i francuskiego Montpellier.
Jakimi kryteriami kierowaliście się przy zapraszaniu drużyn?
- Poziomem sportowym, ale braliśmy też pod uwagę okoliczności dodatkowe. Np. kibice Legii przyjaźnią się z kibicami Den Haag. To może mieć istotne znaczenie. Wysłaliśmy też zaproszenia do elity europejskich klubów - takich jak AC Milan, Manchester United, Bayern Monachium, Olympique Marsylia czy Spartak Moskwa, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że może nie jesteśmy dla nich partnerami z tej samej półki. W sumie tych zaproszeń było ponad 20. Z Milanu dostaliśmy nawet odpowiedź, że w tym roku nie są zainteresowani, ale w przyszłości - być może. W każdym razie sytuacja jest taka, że mamy pozytywne odpowiedzi pięciu klubów. Musimy z nich wybrać trzy. Na pewno jedną z Holandii. Będziemy musieli zdecydować, czy ma to być Nijmegen z grającym tam Niedzielanem, gdzie trenerem jest przeciwnik Deyny z boiska Johan Neeskens, czy słabsze Den Haag ze względu na kibiców.
W komitecie organizacyjnym Deyna Cup miał być także Jerzy Engel. Czy będzie w nim nadal, skoro przestaje pracować w Legii?
- Jerzy Engel zajmuje się aspektem sportowym, dokładnym rozeznaniem wartości drużyn. Czy będzie to robił także po odejściu z Legii, oczywiście nie wiem. Mam jednak jego deklarację.
Skąd w ogóle wzięła się idea organizacji Deyna Cup?
- Są trzy elementy, dla których warto ten turniej organizować właśnie teraz. W tym roku mija smutna, 15. rocznica śmierci Kazimierza Deyny. Mija też 30 lat, odkąd reprezentacja Polski z Deyną w składzie wywalczyła trzecie miejsce na świecie. Poza tym jest idea budowy Stadionu Narodowego, który - wsłuchując się w głosy środowiska piłkarskiego i kibiców Legii - powinien nosić imię właśnie Kazimierza Deyny.
Idea organizacji turnieju spotkała się z ogólną akceptacją.
- Honorowy patronat zgodził się objąć prezydent RP pan Aleksander Kwaśniewski. Dostaliśmy już pismo z potwierdzeniem.
Dobrym pociągnięciem byłoby zaproszenie na turniej kolegów z boiska patrona imprezy.
- Oczywiście myślimy o tym, aby zaprosić piłkarzy z reprezentacji Polski, którzy razem z nim grali. Jak również tych, którzy grali przeciwko niemu. Chcemy także wystąpić z zaproszeniem do FIFA i UEFA. Marzyłoby się nam, aby przyleciał Sepp Blatter lub Lennart Johansson. Ze względu na dobre układy prezesa PZPN Michała Listkiewicza liczymy zwłaszcza na przyjazd tego pierwszego. O rodzinie Deyny nawet nie wspominam. Oczywiście ją zaprosimy. Jego żonę, panią Mariolę - jako gościa honorowego.
Szykuje się spora impreza. Jaki będzie jej koszt?
- Około miliona złotych. Jeśli chodzi o zabezpieczenie techniczne, to rysuje się to dosyć optymistycznie, bo jest kilka sieci hotelowych zainteresowanych tym, by przyjąć przyjeżdżające ekipy na bardzo korzystnych warunkach. Także w hotelu, który ostatecznie zdecyduje się na współpracę z nami, będą organizowane wszelkie konferencje i spotkania związane z turniejem.
Wiadomo, że do organizacji tego typu imprezy potrzebni są sponsorzy.
- Zainteresowanie jest spore. Mamy kilka firm rozważających nawet przyjęcie miana sponsora tytularnego.
Przyjazd zwłaszcza Atletico może was sporo kosztować.
- O pieniądzach na razie nie rozmawialiśmy. Na razie Hiszpanie wyrazili tylko chęć, by rozgrywane przez nich spotkania pokazała ich telewizja. To już temat do rozmów z naszą telewizją publiczną zainteresowaną transmisjami turnieju.
Cały turniej ma się odbyć jednego dnia - 24 lipca. Rano półfinały, wieczorem finał i mecz o 3. miejsce.
- Zaczynamy się zastanawiać nad wariantem dwudniowym. Albo w sobotę 24 lipca eliminacje, a w niedzielę finał, albo ze względu na sprawy transmisji eliminacje przesuniemy na piątek, a finał zostawimy w sobotę. To także dlatego, że gdyby wszystko miało być grane jednego dnia, to mecze eliminacyjne musiałyby być krótsze. A takiej drużynie jak Atletico po to, by do nas przylecieć, a potem zagrać w jednej połowie 25 i w drugiej 20 minut, nawet nie opłaca się rozgrzewać.
"Gazeta" ma być jednym z patronów turnieju.
- Oczywiście jesteśmy wdzięczni. Na pewno współpraca będzie układać się dobrze.
Rozmawiał Maciej Weber
Wywiad
Zainteresowanie jest spore
środa, 31 marca 2004 08:42
Jerzy Starońźródło: Gazeta Wyborcza