- Patrząc z perspektywy tabeli, mogłoby się wydawać, że Wisła jest faworytem, ale my gramy u siebie. Dziś są pewne zagrożenia tego grania u siebie, ale wierzę, że kibice rozumieją naszą sytuację i to, że razem tylko możemy z tego wyjść. Jakiekolwiek działania przeciwko drużynie i piłkarzom nie pomogą, a tylko będą pomagały przeciwnikowi, budowały przeciwnika. Wierzę, że atut naszego boiska będzie dużym atutem i wspólnie z kibicami to pociągniemy i to zwycięstwo w końcu osiągniemy - mówi przed meczem z Wisłą Płock trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
- Wierzę w zespół i to, co robimy każdego dnia, że zobaczymy tę Legię o innym obliczu, zwycięską, bez względu na to, jak ten mecz się potoczy, bo tego nie wiemy. Chcę prosić kibiców, żeby byli z nami, dopingowali, ciągnęli to razem z nami. Mogę obiecać, że ten zespół się nie podda, bo w żadnym momencie jeszcze się nie poddał i to jest bardzo ważne – wiara i niepoddawanie się do końca będzie ważne w każdym spotkaniu, nie tylko w tym.
- Łatwiej jest dziś drużynom, które były skazane na walkę o utrzymanie, a są wysoko w tabeli. Zupełnie inny mental jest w takiej drużynie i to widać. Siedzenie, użalanie się, martwienie, zrzucanie odpowiedzialności to najgorsze działanie, które mogę podjąć jako trener. Mogę swoimi kompetencjami, doświadczeniem pomóc drużynie i na pewno będę to robił każdego dnia, bez względu na wynik każdego poszczególnego meczu. Wierzę, że z tego wyjdziemy.
Sytuacja kadrowa
- Sytuacja kadrowa się poprawia, zawodnicy wracają i to jest pocieszające, ale wypadli z powodu kartek Pankov i Kapustka. To się zaczyna bilansować, ale najważniejsze, że zawodnicy wracają do zdrowia i kadra jest bardziej kompletna.
Inny mikrocykl
- Ten mikrocykl jest specyficzny, bo dłuższy, zawodnicy dłużej przebywają w LTC, ale nasza sytuacja jest trudna i musimy włożyć więcej wysiłku. To, co zrobiliśmy, nie wystarcza, mimo że pracujemy ciężko. Zawodnicy podchodzą jak należy i robią bardzo dużo, żebyśmy wyszli z tej sytuacji. Robimy wszystkiego więcej, mamy więcej czasu na trening boiskowy i pozaboiskowy. Działania mentalne będą kluczowe. Chciałem dać inny bodziec zawodnikom, stąd zaprosiłem trenera Krzysztofa Kosedowskiego i Arka Wrzoska, żeby popracowali z nami i fizycznie, i pod kątem szeroko pojętego mentalu. To nie jest nic nadzwyczajnego, ja takie rzeczy robię zawsze. Musimy działać jeszcze bardziej i dać z siebie więcej, bo chcemy ten potencjał, który mamy, pokazać i zdobywać punkty, bo nasza sytuacja jest trudna.
Debiut Adamskiego
- Możemy się spodziewać debiutu Rafała Adamskiego, bo każdy zawodnik z kadry rywalizuje o miejsce w składzie. W związku z tym, że mamy słabe wyniki, szukamy zmian personalnych, a one mogą nastąpić nie tylko w przodzie, ale też na innych pozycjach.
Wisła Płock
- Statystyki są istotne, ale nie mają takiego przełożenia w kontekście jednego meczu. Patrzę na działania przeciwnika i czego możemy się spodziewać. Wisła bardzo dobrze broni, ale dużo dzieje się w jej polu karnym i tu widzimy swoje szanse. Są też groźni w ataku, potrafią kreować sytuacje, atakują dużą liczbą zawodników. To, że są wysoko w tabeli, jest zasługą pracy i strategii trenera Misiury. Jest klarowność działań i wiemy, czego się spodziewać, jakie są ich mocne i słabe strony. Teraz trzeba to przełożyć na mecz.
- Nie będę owijał w bawełnę, bo niestety ta bramka do szatni w Katowicach nas rozbiła. Zwykle przerwa pomaga zawodnikom, a nam ta przerwa nie pomogła, a zaszkodziła i nie mogliśmy się pozbierać. Prowadziliśmy, a nie zdołaliśmy tego utrzymać, nie mogliśmy sobie z tym poradzić. Mam nadzieję, że będziemy umieli sobie z tym poradzić, bo była zbyt duża dysproporcja między połowami. Trochę jakbyśmy nie wyszli z szatni na drugą połowę. Wierzę, że wyciągnęliśmy wnioski. Mogą się zdarzyć różne momenty, fragmenty meczu, ale to nieakceptowalne, żebyśmy grali takie dwie różne połowy.
Transfery
- Trudno odpowiedzieć, czy ktoś odejdzie. Dopóki okienko jest otwarte, można się spodziewać ruchów wychodzących z klubu, ale dzisiaj żadnych decyzji nie ma i informacji, którymi mógłbym się podzielić.

