- Na wstępie z okazji dla kobiet życzenia wszystkiego najlepszego dla wszystkich kobiet, szczególnie kibicek Legii Warszawa. W drugiej kolejności podziękowania dla naszych kibiców za doping, atmosferę. Bardzo chcieliśmy dzisiaj ten mecz wygrać, żeby odbudowywać zaufanie i wypracowaliśmy to zwycięstwo. Mecz był trudny, bo graliśmy z fizycznym przeciwnikiem - powiedział trener Legii, Marek Papszun.
- Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak ten mecz może wyglądać - dużo walki fizycznej i gry bezpośredniej. Pokazaliśmy jednak dobrą organizację, dyscyplinę, jedność, poświęcenie. Przede wszystkim dobrze broniliśmy. Mecz ułożył się dla nas dobrze - zdobyliśmy bramkę, a do tego kontrolowaliśmy spotkanie. Jedyne co czego zabrakło, to zamknięcia meczu na 2-0.
Bramka Milety Rajovicia i uraz Antonio Colaka
- Może to nie tak, że spadł mi kamień z serca po bramce Milety Rajovicia, ale na pewno się cieszyłem. Wierzę w tego chłopaka i wierzyłem w to, że on się w końcu przełamie. To jest dopiero jedna bramka, ale wierzę, że to będzie takie nowe otwarcie i skuteczność będzie lepsza. Jednak to co się wydarzyło, wynikało z czegoś. Nie tylko z tego, że usiadł na ławce, ale trochę ze zmiany podejścia, nastawienia i to od razu zaprocentowało. Cieszę się z tego bardziej jeszcze, że udało się dotrzeć do zawodnika i myślę, że teraz będzie tylko lepiej.
- W tym tygodniu Antonio Colak miał lekkie problemy z Achillesem, ale opanowaliśmy sytuację. Podczas meczu problemy wróciły z trochę większym natężeniem, co uniemożliwiło mu dalsze granie. Natomiast całe szczęście, że ścięgno nie zostało zerwane, więc to jest plus tej sytuacji.
Organizacja gry
- Nie jest planem naszym grać w chaosie. Mamy plan taktyczny i proszę wierzyć, że on jest bardzo skrupulatny. Natomiast po drugiej stronie jest przeciwnik, który też decyduje o obliczu meczu. Rzeczywiście momentami zbyt mocno wdaliśmy się w taką, nie powiem kopaninę, ale grę bezpośrednią, ale Cracovia to nie był łatwy rywal. Ustawili się zdecydowanie pod nas, pod grę jeden na jeden, a mają silnych fizycznie zawodników. Tak ten mecz momentami po prostu wyglądał. Oczywiście, że oczekujemy więcej gry z piłką, ale to jest proces. Krok po kroku. To nie jest takie proste tak jakbyśmy wszyscy chcieli. Ja też bym chciał, żebyśmy grali lepiej. Dzisiaj najważniejsze jest, żeby z tych chłopaków zrobić drużynę, nadać jej fundamenty i nadać jej taki szlif, który umożliwi zdobywanie punktów. To dziś zadziałało. Mogę się zgodzić, że ta gra nie była porywająca, natomiast była skuteczna.
Sytuacja w tabeli
- Naprawdę nie jest łatwo grać pod taką presją w Legii Warszawa, gdy walczy się o utrzymanie. Ta koszulka waży tutaj dużo. Ja wierzę w to, że czas będzie pracował na naszą korzyść, ale gdy będziemy punktować. Jak nie będziemy mieli noża na gardle, to będziemy też grali lepiej. Dlatego dzisiaj bardzo się cieszę z tego zwycięstwa i solidności zespołu. Udało się po raz kolejny nieźle zarządzać meczem i pomóc piłkarzom w tym zwycięstwie, bo to też często nie jest takie proste.
- Krok po kroku, dzień po dniu oblicze tej ziemi będzie się zmieniać. Tak jak mówię od początku - ten zespół, ci chłopcy wymagali takiego nadania zasad gry i zasad funkcjonowania, żeby w jakiś sposób kontrolować te mecze. Dzisiaj w szatni od razu na gorąco powiedziałem, że jakby przypomniał mi się ten mecz z Koroną. Ale dziś Legia to zupełnie inny zespół w kontekście jakiejkolwiek kontroli nad meczem, bo tamten mecz z kielczanami zupełnie był bez kontroli. Nie lubię takich drużyn, które mogą grać słabiej, ale widać, że potrafią się bronić, potrafią kontrolować fazy przejściowe, dynamikę gry. Tamtego w ogóle nie widziałem w tym pierwszym spotkaniu. Dzisiaj jesteśmy według mnie dużo dalej, bo uważam, że graliśmy bardzo dobrze w drugiej połowie w Białymstoku i mogliśmy wygrać. Starcie z Wisłą Płock też było solidne. Dzisiaj odnieśliśmy zwycięstwo, też zasłużone mimo wszystko.
- Punktowanie - to jest najważniejsze, bo w tej chwili mamy dopiero 28 punktów. Do utrzymania jeszcze sporo tych punktów brakuje. To jest dzisiaj cel nadrzędny. OK, praca, proces, ale my potrzebujemy punktów, dlatego to zwycięstwo dzisiaj jest tak bardzo ważne.
Pięć dni do meczu z Radomiakiem
- Biorąc pod uwagę te mikrocykle, które są bardzo długie, to rzeczywiście ten przed piątkowym meczem jest krótki. Natomiast zawodnicy, którzy grają dzisiaj w Legii, nie tak dawno grali w europejskich pucharach, gdzie te "sloty" są jeszcze krótsze. Także nie ma tutaj z tym problemu. Wystarczą nam te mikrocykle, żeby się przygotować do kolejnego spotkania, bo my pracujemy systemowo. Gdyby trzeba było grać za 2-3 dni, to też byśmy grali.
Zmiany po stronie Cracovii
- Po stronie Cracovii było pięć zmian, a do tego zmiana strukturalna. Spodziewaliśmy się tego z prostej przyczyny: w podobny sposób Cracovia zagrała z Rakowem w tamtej rundzie, kiedy ja jeszcze byłem trenerem i zdecydowanie wygrała. To była taka pełna dominacja, fizyczna, w pojedynkach i w pressingu. I to samo dzisiaj widziałem w Cracovii. Ten sam plan na mecz. Natomiast Legia zagrała po prostu lepiej niż Raków w tamtym meczu. Choć za 2-3 dni był rewanżowy mecz w Pucharze Polski i role wtedy się odwróciły. Jednak pierwszy mecz rzeczywiście był mocny, pod dyktando do Cracovii i z dużym prawdopodobieństwem podejrzewaliśmy, że może też być taka sytuacja w dzisiejszym spotkaniu. Zobaczyliśmy skład, to już byliśmy pewni.
Rola Kacpra Chodyny
- Kacper Chodyna jak większość zawodników zagrał taki solidny mecz, taki dojrzały, bardzo odpowiedzialny. Skrzydłowi w obecnym systemie mają najbardziej wymagającą rolę pod kątem fizycznym oraz intensywności taktycznej. Kacper jest zawsze dobrze ustawiony w obronie. Dziś mądrze grał, szczególnie w końcówce. W drugiej połowie była dobra współpraca z Ermalem Krasniqim, bo większość akcji w drugiej połowie było prowadzonych ich stroną. Wiadomo, nie dominowaliśmy dziś z piłką, ale na pewno to był solidny mecz tego piłkarza.

