- Wszyscy są zadowoleni, bo w końcu wydostaliśmy się ze strefy spadkowej. Nie było nam łatwo z niej wyjść. Myślę, że teraz wszystko będzie szło do przodu - powiedział po zwycięstwie z Cracovią wahadłowy Legii Warszawa, Kacper Chodyna.
- Dobrze czuję się obecnie na boisku i nowej pozycji. Przede wszystkim łapie kolejne minuty, dzięki czemu moja pewność siebie wzrasta.
- Wcześniej za dużo nie grałem, więc ciężko było, żebym złapał jakąś formę. Trening nigdy nie zastąpi meczu. Dziś rozegrałem kolejne spotkanie w pierwszym składzie, więc naturalnie pewność siebie i z piłką przy nodze idzie do góry.
- Były w tym sezonie takie momenty, gdy niepotrzebnie traciliśmy bramki w końcówce meczu. Dziś kontrolowaliśmy spotkanie w pełni. Mimo że Cracovia miała piłkę, to nie wynikało z tego za dużo, nie wykreowała sobie stuprocentowych sytuacji. Mieliśmy dziś dużą kontrolę nad meczem.
- Na pozycji wahadłowego jest znacznie więcej zadań defensywnych. W dzisiejszym meczu również było widać, że trzeba trochę więcej zażądać z tyłu. Nie przeszkadza mi to i nie ukrywam, że podoba mi się ta pozycja. Nie mam z nią żadnego problemu.
- Jak wiele znaczyło przełamanie dla Milety Rajovicia? Myślę, że zobaczycie to na kulisach meczu. Każdy z naszej drużyny mu kibicuje. Widzimy, że się stara na treningach, zdobywa na nich gole z dużo cięższych pozycji. Wszyscy się cieszymy z tej bramki i mamy nadzieje, że jego forma pójdzie do góry.
Odnośnie plotek o odejściu z Legii
- W mojej głowie nie było tematu odejścia z Legii. Przed pierwszym meczem rundy z Koroną Kielce złapałem uraz i przez to nie było mnie w kadrze meczowej. Miałem być brany pod uwagę, być może bym również zagrał. Tematu pożegnania z Legią jednak nie było. Chcę tu grać i pokazać się z jak najlepszej strony.

