Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z Cracovią

Legia Warszawa pokonała Cracovię 1-0, notując piąty mecz z rzędu bez ligowej porażki. Legioniści zagrali w tym meczu bardzo pragmatycznie i skutecznie, szczególnie w defensywie. Zdobyli bramkę w pierwszej połowie a w drugiej części swobodnie kontrolowali pozytywny wynik, doprowadzając do końcowego triumfu i chwilowego wyjścia ze strefy spadkowej. Zapraszamy na oceny, jakie wystawiliśmy podopiecznym trenera Marka Papszuna za ten mecz. 

REKLAMA

Radovan Pankov    - Serb otrzymał kolejną szansę jako pół lewy obrońca. W pierwszych minutach ponownie nie potrafił odnaleźć się na tej pozycji, miał problemy z szybkimi atakami graczy krakowskiego zespołu, jednak to nie trwało długo. Pankov potrzebował mniej więcej kwadransa, by opanować swoje poczynania i wejść na bardzo wysoki poziom. Od tego momentu do praktycznie samego końca meczu był po prostu nie do pokonania. Świetnie czytał grę, ustawiał się w okolicach własnego pola karnego i emanował pewnością w pojedynkach z rywalami, ostatecznie wygrywając wszystkie z pięciu starć naziemnych. Do tego zanotował cztery skuteczne odbiory. W sytuacjach powietrznych również prezentował dużą koncentrację. Pankov był niezwykle pewnym punktem defensywy, znacznie przyczyniając się do pierwszego czystego konta od końcówki października. 

 

Rafał Augustyniak   - Po ostatnich przeciętnych występach w jego wykonaniu, środkowy defensor w końcu pokazał dużą pewność i odpowiedzialność. Szczególnie w pierwszej połowie większość akcji gości kończyło się skutecznymi interwencjami Augustyniaka. Dzięki wysokim wyjściom, odpowiednim reakcjom i agresji ustawiony na środku trójosobowego bloku defensywy obrońca górował nad rywalami, z dużą skutecznością niwecząc ich poczynania i wygrywając znaczną część pojedynków z nimi. Był również najbardziej aktywnym z obrońców w kontekście rozegrania piłki. Augustyniak wielokrotnie zabierał się z futbolówką, decydował na indywidualne rajdy, dzięki którym legionistom udawało się przyspieszać ataki środkiem pola. W tym meczu zresztą często wymieniał się pozycjami, przechodził wyżej, choć i tak bardziej skupiał się na asekuracji i pomocy w obronie niż ofensywie. W niej trzykrotnie decydował się na strzały z dystansu, lecz żadnym z tych uderzeń nie nawiązał do występu przeciwko Szachtarowi. Był to bardzo dobry i niezwykle pewny mecz w jego wykonaniu.

Kamil Piątkowski  - W pierwszej połowie nie miał zbyt dużo pracy. Gracze Cracovii znacznie częściej atakowali drugą flanką, a jego partnerzy częściej podejmowali interwencje. To nie znaczy jednak, że Piątkowski prezentował się źle. Dobrze trzymał linię, przesuwał się za akcjami, a jego koncentracja i gotowość stały na wysokim poziomie. W pierwszej części często podłączał się do ataków, próbując dawać opcje do rozegrania. Po przerwie miał już znacznie więcej zadań defensywnych, z których wywiązywał się w sposób wzorowy. Dzięki sile, ale także sprytowi i szybkości udawało mu się z łatwością pokonywać przeciwników, nie pozwalać im na zagrożenie bramce i wygrać ponad 80% pojedynków z nimi. Piątkowski podporządkował się do dyspozycji reszty kolegów z defensywy i dopełnił świetne trio obronne w tym meczu.

Otto Hindrich  - Bramkarz Legii już w pierwszych minutach tego meczu pokazał spokój, pewność i przede wszystkim odwagę. W 11. minucie zdecydował się na ryzykowną interwencję na skraju pola karnego, "szczupakiem" rzucił się do piłki tuż przed Mauro Perkoviciem i głową zdołał wybić piłkę spod nóg Chorwata, który mógł dojść do sytuacji sam na sam. Trzeba przyznać, że ta brawurowa interwencja zrobiła wrażenie i potwierdziła jego śmiałość. Udało mu się ją utrzymać przez resztę meczu i pozwoliło wykonać trzy skuteczne interwencje przy celnych strzałach gości, choć żadnym z nich nie zmusili Hindircha do szczególnie wytężonej pracy i spektakularnych robinsonad. Rumun wykazał się także pewną grą i odwagą na przedpolu, szczególnie ważne było to przy ostatniej akcji meczu, gdy golkiper bez kompleksów wbiegł w tłok i pewnie wyłapał centrę Mateusza Klicha, nie pozwalając gościom na zagrożenie bramki. To wszystko pozwoliło zachować golkiperowi pierwsze czyste konto w barwach stołecznego zespołu. Z Hindrichem między słupkami czuć znacznie większy spokój i pewność.

Patryk Kun  - Kun chyba już chyba na dobre wygrał rywalizację o miejsce w składzie na lewym wahadle z Arkadiuszem Recą, a ten występ tylko to potwierdził. Był jednym z najaktywniejszych i najbardziej zaangażowanych zawodników Legii. Pracował dużo zarówno w ofensywie, jak i defensywie, by drużyna wyszła z tego meczu zwycięsko. W atakach odważnie zabierał się z piłką, wchodził w liczne pojedynki z przeciwnikami i w większości wychodził z nich górą. Gdy przyspieszał z piłką, był praktycznie nie do pokonania, połykał przestrzenie i próbował wykreować sytuacje bramkowe. Wykonał również kilka udanych dryblingów, które z dodatkiem szybkości i przebojowości sprawiały rywalom sporo kłopotów. Poza tym, szczególnie w pierwszej połowie, pomagał ofensywnym zawodnikom również w wysokim nacisku na rywali i próbach szybkiego odzyskania piłki. W defensywie wielokrotnie wspomagał obrońców, dobrze ustawiał się w asekuracji i nie pozwalał graczom Cracovii na swobodne dośrodkowanie w pole karne. Swoją walecznością, zaangażowaniem i oddaniem zrobił bardzo dużo, by Legia wyszła z tego meczu zwycięsko. Przemiana i odrodzenie tego zawodnika pod wodzą trenera Marka Papszuna zaczynają być imponujące.

Juergen Elitim  - Kolumbijczyk od początku meczu był liderem środka pola. Starał się brać na siebie odpowiedzialność za budowę akcji i przyspieszać je jak najszybszymi przeniesieniami piłki na połowę rywala. Szczególnie wychodziło mu to w drugiej połowie, w której był niezwykle aktywny, zdecydowana większość ataków przechodziła przez jego nogi, a Elitim swoją kreatywnością starał się zrobić różnicę, choć nie pomagali mu w tym inni ofensywnie nastawieni zawodnicy. Imponował jednak nie tylko swoim zaangażowaniem w budowanie akcji, ale również agresywnym naciskiem w pressingu i skutecznością w starciach z rywalami. Pomocnik świetnie reagował w środku pola, atakował rywali z dużą skutecznością, dzięki czemu zanotował łącznie aż 9 odbiorów i przechwytów. Po nich wielokrotnie udawało mu się odważnie wychodzić z piłką, połykać przestrzenie i z łatwością przesuwać się pod pole karne Cracovii. W pierwszej połowie udało mu się także oddać mocny, celny strzał sprzed pola karnego, którym zmusił bramkarza do wybicia piłki na rzut rożny. Po dobrym występie został zmieniony w 80. minucie.  

Wahan Biczachczjan - Występ Ormianina był bardzo niejednoznaczny. Jak zwykle grał bardzo indywidualnie, pod siebie i można powiedzieć, że w swoich poczynaniach był połowicznie skuteczny. Dużo i intensywnie pracował w nacisku na rywali. Często jako pierwszy dawał sygnał do pressingu, co zaowocowało w 31. minucie odbiorem, który rozpoczął akcję bramkową. Biczachczjan dobrze pokazał się na prawym skrzydle i dośrodkował na pole karne w kierunku Milety Rajovicia, choć ta centra nie była idealna. Jego indywidualność ukazywała się przy ofensywnych rozwiązaniach. Gdy otrzymywał piłkę, za każdym razem decydował się na dryblingi i strzały z dystansu, nie patrząc na lepiej ustawionych bądź wychodzących do podań partnerów. Kilkakrotnie udawało mu się jednak popisać skutecznością. Szczególnie mowa tu o uderzeniach sprzed pola karnego, z których w samej pierwszej połowie dwukrotnie zagroził bramce Cracovii. Były jednak także liczne momenty, w których Biczachczjan zbyt prosto tracił piłkę i marnował poczynania reszty zespołu. Nie był to więc słaby mecz w jego wykonaniu, lecz w wielu akcjach powinien poszukać znacznie lepszych, bardziej drużynowych rozwiązań. Zszedł z boiska w 58. minucie.

Kacper Urbański - Mimo słabej formy, którą słowami na konferencji prasowej po meczu z Jagiellonią Białystok niejako potwierdził trener Marek Papszun, szkoleniowiec dał jeszcze jedną szansę ofensywnemu pomocnikowi i to w wyjściowym składzie. Nie można powiedzieć, by wykorzystał ją w pełni, choć na pewno pokazał zdecydowanie większą aktywność i zaangażowanie niż w poprzednich spotkaniach rundy wiosennej. Urbański starał się być opcją do zagrania na lewej stronie i gdy już dostawał piłkę, to udawało mu się jakościowo z nią zabierać. Wygrywał pojedynki szybkościowe z rywalami, udawało mu się ich pokonywać, przez co musieli uciekać się do groźnych fauli. Pracował też sporo bez piłki - biegał za rywalami, naciskał na nich i starał się odzyskać futbolówkę jeszcze na połowie gości. Z minuty na minutę jego zaangażowanie było jednak coraz mniejsze, co szybko zauważył trener Papszun i ściągnął go z boiska w 58. minucie. 

Kacper Chodyna - Chodyna otrzymał kolejną szansę na pozycji prawego wahadłowego. Tym razem nie może zaliczyć jednak swojej gry do w udanych. Nie można powiedzieć, by zaprezentował się źle, lecz zdarzały mu się momenty dekoncentracji i typowe dla niego, proste błędy, szczególnie w rozegraniu piłki. W ofensywie nie szalał już tak i nie prezentował takiej skuteczności, jak w meczu z Jagiellonią Białystok. W zasadzie nie udało mu się wykreować nic specjalnego, poza sytuacją Ermala Krasniqiego z 76. minuty, który wyszedł praktycznie sam na sam z bramkarzem po górnym podaniu Chodyny z własnej połowy. Wahadłowy w swoich rajdach nie zaskakiwał już tak bardzo rywali, miał znacznie mniejszą skuteczność pojedynków i dryblingów. Przez to wszystko zaliczył aż 22 straty piłki, czyli najwięcej z całej drużyny. Pozytywnie prezentował się natomiast w kwestiach defensywnych. Dobrze wspomagał obrońców, asekurował prawą flankę i nie pozwalał rywalom rozwinąć skrzydeł na jego stronie. Do tego zanotował 7 skutecznych odbiorów, które pozwalały mu wyprowadzić szybkie ataki, lecz nie był w nich przebojowy i efektywny. 

Antonio Čolak - Przez niemoc Milety Rajovicia w ostatnich meczach i uraz Rafała Adamskiego to Chorwat otrzymał szansę na występ od pierwszej minuty. Niestety, już w 24. minucie napastnik musiał opuścić murawę z powodu kontuzji mięśnia Achillesa, która odzywała się u niego już w środku tygodnia. Wcześniej Čolak nie pokazał zbyt wiele. Rzadko był przy piłce, częściej biegał za rywalami, naciskając ich pressingiem i pomagając zespołowi w próbach odbioru. Życzymy Chorwatowi, by kontuzja nie okazała się poważna.

Bartosz Kapustka  - Choć pomocnik na samym początku rundy prezentował się nieźle, teraz znów notuje znaczny spadek formy. Był w tym meczu pierwszym hamulcowym akcji Legii. W zasadzie każda piłka, która szła do Kapustki, kończyła się odegraniem zwrotnym bądź zagraniem do boku lub do tyłu. Dodatkowo był w tym nie do końca skuteczny. Jego celność podań stała tylko na poziomie nieco ponad 70%, a na połowie rywala już minimalnie ponad 50%. Jak na rozgrywającego, poniekąd lidera środka pola Legii, są to bardzo słabe statystyki, które powodowały też niepotrzebne, groźne straty. Kapustka po prostu snuł się na boisku, grał bez większego pomysłu i jakby chęci, szczególnie w elemencie budowania akcji. Zniechęcony z czasem coraz rzadziej pokazywał się do gry, nie podłączał wyżej i pozostawał bliżej własnej bramki, co generalnie wyszło mu na dobre, bo w elemencie asekuracji i pomocy obrońcom prezentował się optymalnie. W jego występie brakowało kreatywności, wzięcia odpowiedzialności i poniekąd zaangażowania. Zszedł z boiska w 58. minucie.

Zmiennicy

Mileta Rajović  - Duńczyk w 24. minucie zastąpił na murawie kontuzjowanego Antonio Čolaka. Posadzenie Rajovicia na ławce rezerwowych chyba poniekąd zmotywowało go, bo od początku wejścia pokazywał spore zaangażowanie, chęć do gry. Intensywnie biegał za rywalami, naciskał ich i starał się szybko odzyskać piłkę. To właśnie jego pressing zaowocował przy akcji bramkowej. Rajović najpierw nacisnął na przeciwnika, który pogubił się i popełnił błąd, następnie dobrze podłączył się na pole karne i wykorzystał kolejną pomyłkę rywala, w trudnej sytuacji pakując piłkę do siatki. Dla Rajovicia była to pierwsza bramka w lidze od ponad 160 dni. Widać było po jego reakcji, jak dużą ulgę odczuł po tym trafieniu. Do końca pierwszej połowy przekładało się to również na boisko. Napastnik nadal grał ochoczo, z zaangażowaniem i starał się napędzać drużynę. Wszystko zmieniło się jednak po przerwie. O ile na początku nadal starał się być aktywny, z minuty na minutę znikał, a gdy już otrzymywał futbolówkę, popełniał proste błędy i wybierał fatalne rozwiązania. Przestał wykorzystywać swoją agresję, siłę, co przełożyło się na to, że wygrał zaledwie 6 ze wszystkich 18 pojedynków z przeciwnikami. Rajović ewidentnie poczuł się zbyt pewnie, jakby już nic nie musiał udowadniać i to przyczyniło się na bardzo słaby występ w drugiej połowie. Nie można jednak ocenić go negatywnie, w końcu na początku dał dobrą zmianę i przede wszystkim zdobył zwycięską bramkę. 

Rafał Adamski - Pojawił się na boisku w 58. minucie. Ustawiony bardziej na skrzydle, miał w tym meczu dość ciężkie zadanie, tym bardziej, że gra ofensywna zespołu nie wyglądała za dobrze. Adamski miał okazję zabierać się z piłką, próbował pokonywać rywali na lewym skrzydle, lecz było mu o to bardzo trudno. Zarówno przy tym, jak i nacisku na rywali starał się wykorzystać swoje warunki fizyczne, siłę i przyspieszenie, jednak nie udało mu się stworzyć nic specjalnego. Nie można odmówić mu jednak zaangażowania zarówno w ofensywę, jak i defensywę, gdyż często schodził nisko na własną połowę i pomagał innym kolegom z drużyny w utrzymaniu pozytywnego wyniku. 

Damian Szymański - Wszedł na murawę w 58. minucie. Miał za zadanie wspomóc i wzmocnić działania defensywne, asekuracyjne w środku pola i generalnie udało mu się to. Dobrze ustawiał się przed polem karnym, odczytywał zamiary gości i nie pozwalał im rozwinąć ataków. Po udanych odbiorach próbował również wyprowadzić kontry, choć były to raczej okazjonalne sytuacje. Raczej pozostawał na własnej połowie i skupiał się na obronie własnej bramki. Wydaje się, że w miarę wniósł oczekiwaną jakość i jeszcze bardziej wzmocnił linię obronną Legii.

Artur Jędrzejczyk - Został wprowadzony na murawę w 80. minucie. Grał zbyt krótko, by w pełni ocenić jego występ. Nie popełnił jednak żadnego błędu i w trudnym momencie, w samej końcówce meczu wspomógł drużynę w obronie. Po prostu nie zaburzył pozytywnych działań defensywnych zespołu.

Ermal Krasniqi  - Kosowianin wszedł na boisko w 58. minucie. Tym razem został ustawiony jako ofensywny pomocnik, a nie boczny wahadłowy. Mimo że mógł skupić się tylko na działaniach ofensywnych, kompletnie mu to nie wychodziło. Nie potrafił skutecznie zabierać się z piłką, gubił się przy próbach dryblingów. Choć Krasniqi teoretycznie powinien być bardziej świeży, przegrywał znaczną większość pojedynków z przeciwnikami, również tych szybkościowych, a rywale z łatwością odczytywali jego intencje, potrafili go wyprzedzić i w prosty sposób odebrać piłkę. W 76. minucie miał szansę wyjść sam na sam z bramkarzem i zamknąć mecz, lecz mimo dogodnej pozycji, dał się dogonić rywalowi i choć oddał jeszcze strzał, to prosto w niego. Był po prostu bardzo słaby w skuteczności, nie potrafił nic wnieść do gry ofensywnej zespołu, a wręcz ją osłabił. Jego proste straty mogły również powodować większe zagrożenie własnej bramce niż przeciwnika.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (47)

+dodaj komentarz
🙂 😊 😃 😁 😂 🤣 😇 😉 😜 😎 😍 🤩 😤 🤨 😐 🤔 🧐 🥳 😟 ☹️ 😢 😭 😡 🤬 🤯 👍 👎 💪 👏 🤝 🖐 🙏 🎉 👀 🤡 💩 ☠️ ❤️ 🤍 💚 🖤 🔥 💥 🚀 🔴 ⚪️ 🟢 ⚫️ ⭐️ ⚽️ 🏀 🏉 🏐 🥇 🥈 🥉 🏅 🏆 🍺 🍻 🕯

Traktor - 12.03.2026 / 14:35, *.net.pl

Nie za dużo tych plusów ? Było aż tak dobrze ?

odpowiedz
eLpolo - 11.03.2026 / 12:26, *.137.74

Mnie zastanawia , przy okazji ocen zawodników, kiedy w naszym klubie będą przypisani zawodnicy do danej pozycji. W topowych ligach zawodnik jest przypisany do danej pozycji, uczy się automatyzmów, powtarzalności zagrań , celności dośrodkowań. U nas oceniamy Krasniqiego, jak chłop prawie co tydzień gra na innej pozycji. Podobnie jest z Urbańskim czy nowym Adamskim, który w trzech meczach grał na 3 pozycjach - drugiego napastnika, pomocnika i teraz skrzydłowego. Co to za dziwna metodologia ? Pózniej oceniamy i mądrujemy wszyscy. Ciekawe jakby w siatkówce atakującego wpuścił na rozegranie na cały mecz i wystawił mu ocenę w porównaniu do typowego rozgrywającego. Ok, czasami są kontuzję trudna sytuacja kadrowa, ale chłopa 194 wzostu do biegania na skrzydle ?!

odpowiedz
FOREVER LEGIA - 11.03.2026 / 13:47, *.play-internet.pl

@eLpolo: No cóż,taki jest efekt jupowania zawodników,a nie budowania drużyny...mioduski,jak by mu ktoś zaproponował 11 bramkarzy,na których można coś zarobić,to pewnie by ich kupił i by pilnował,żeb grali w każdym meczu-oczywiście wszyscy naraz.😂

odpowiedz
eLpolo - 11.03.2026 / 15:17, *.137.74

@FOREVER LEGIA: Pewnie, że zakupy u nas są dramatyczne, natomiast można z tego składu wytypować po minimum 2 zawodników na każą pozycję. Mamy sporo ŚP, więc Krasniqi mógłby być spróbowany co najwyżej jako napastnik bo był podobno w poprzednich klubach próbowany na tej pozycji.

odpowiedz
expat - 10.03.2026 / 20:05, *.34.244

Trener ma kolejnego minusa u mnie za nie wystawianie młodych. Urbański jak i Rajović grają słabo, ale ciągle dostają kolejne szanse, bo trener liczy że w końcu się przełamią i zaczną grać lepiej. Dlaczego za Urbańskiego nie wszedł Kovacik?

Legii zależy na młodych tylko jak trzeba żeby podpisali kontrakt. Od lat wychowankowie Legii mają nacięższą drogę do pierwszego składu, a później jeszcze mają najbardziej jechane jak np. swego czasu Żyro czy Wietes. Przecież promowanie wychowanków promowało by także akademię którą Mioduski tak lubi się chwalić. Co za tym idzie mając dobrą historię transferów (takie gdzie młody wyjeżdża na zachód i tam gra i się rozwija) jak np. Lech można oczekiwać wyższych kwot z transferów. Poza tym może byśmy ograniczyli sprowadzanie szrotu z zagranicy.

odpowiedz
Trampek - 11.03.2026 / 12:27, *.orange.pl

@expat: Tu masz " lepsze wieści" dotyczące .... https://transfery.info/aktualnosci/legia-warszawa-stracila-pilkarza-widzew-lodz-rozegral-to-kapitalnie/267847

odpowiedz
expat - 12.03.2026 / 10:00, *.34.244

@Trampek: Czytałem. Tak to już jest jak ktoś ma problemy finansowe. Wszyscy wokoło korzystają bo wiedzą że i tak ten ktoś sprzeda poniżej wartości.
To trochę jak z lombardem czy chwilówkami. Jak potrzebujesz kasy to albo sprzedaż poniżej wartości w lombardzie, albo weźmiesz chwilówkę na wyższy procent.
Teraz jeszcze wychodzi na to że Iordanescu nie chciał Kacpra Urbańskiego :-) a miało nie być żadnych transferów bez zgody trenera. Działamy jak za Kucharskiego, który kupował jak trafiła się okazja, a to czy piłkarz pasował profilem było nieistotne. Dzięki temu przez chyba 4 lata mogliśmy podziwiać Charatina :-)
Legia za Mioduskiego absolutnie niczego się nie uczy na własnych błędach.

“Głupotą jest ciągle robić to samo i oczekiwać za każdym razem innego wyniku.” lub "Szaleństwo polega na tym, żeby robić wciąż to samo i oczekiwać różnych wyników.”

Bobić chwali akademię po zmianie dyrektora - https://youtube.com/shorts/MW1pMuGovT4?si=i7_S8V_Gyx7AQr5u
a wg mnie akademia jest tak dobra jak liczba zawodników którzy przebili się do pierwszej drużyny, a u nas póki co z tym jest marnie. Jest kilku młodych w pierwszej drużynie, ale oni nie grają.
Mieliśmy Potulskiego, który po sezonie odejdzie z Mainz za grubą kasę, a u nas nie wiem czy zostałby chociaż włączony do pierwszej drużyny. Nie wiem dlaczego w Legii ciągle panuje przekonanie że młody musi być wprowadzany stopniowo, że nie wiadomo czy sobie poradzi z presją itd. więc nasi młodzi siedzą na ławce, a my kupujemy za gruby hajs piłkarzy 25 letnich których może później sprzedamy za 2 mln€. Grubą kasę można zarobić tylko na młodziakach do 21 lat.

odpowiedz
AAA - 10.03.2026 / 18:22, *.play.pl

Rajovic padaka,ten co go wystawia niewiele mądrzejszy.

odpowiedz
ArMaj - 10.03.2026 / 17:16, *.com.pl

Wy i te Wasze oceny... Jak można oceniać Chodynę i napisać, że w ofensywie "w zasadzie nie udało mu się wykreować nic specjalnego", skoro to jego zagranie zrobiło sytuację, po której zdobyliśmy gola? Nie jestem fanem Chodyny, ale przeginacie...

odpowiedz
Jurek - 10.03.2026 / 16:55, *.versanet.de

Wyjście ze strefy spadkowej było tylko chwilowe.

odpowiedz
Błażej - 10.03.2026 / 16:19, *.t-mobile.pl

Krasniqi najgorszy na placu, ale Biczachczjan jest też nieziemsko irytujący. Do bólu schematyczny, przewidywalny i wolny.
A co do Rajovicia to on akurat zawsze mocno pressuje.

odpowiedz
Adam - 10.03.2026 / 20:37, *.play.pl

@Błażej: Kras i Bicz, to jeźdźcy bez głowy. Jak dostaną piłkę to głowa w dół i jadą do kreski, a tam głupieją i oddają piłkę rywalom, albo walą w trybuny. Później Bicz patrzy się tymi swoimi cielęcymi oczami i zastanawia: dlaczego znowu nie wyszło? Bo znowu nie podniosłeś głowy i nie zagrałeś do lepiej ustawionego kolegi, który mógłby strzelić gola! Oczywiście pod warunkiem, że to nie będzie Rajović 🤣

odpowiedz
wawiak - 10.03.2026 / 15:31, *.play.pl

jak Bozie kocham, jak nie żółty kartonik to zabrał się z piłkę. przestańcie wypisywać takie bzdety. Nie ma żadnych żółtych kartoników tylko są żółte kartki i nikt się nigdy nie zabrał z piłką, co za brednie. Co to w ogóle znaczy ? piłka nas zabrała na stopa ? brednie, brednie i jeszcze raz brednie made in wyżelowany cwaniak z Dębicy.

odpowiedz
Arek - 10.03.2026 / 19:34, *.tpnet.pl

@wawiak: nie za bardzo się przypadkiem napinasz? Zalecam więcej dystansu do życia, a stanie się ono łatwiejsze. Jak Ty masz problem z żółtym kartonikiem, to cóż, ja nie mam w każdym razie. A jak nie wiesz, co znaczy, zabrał się z piłką, no to cóż, może zrozumiesz, zabrał się bez piłki, skoro np. mu gdzieś uciekła, przy próbie przyjęcia. Żeby ludzie na świecie mięli tylko tego typu problemy.

odpowiedz
Peter - 10.03.2026 / 15:30, *.centertel.pl

Rajo(vic)już w raju ja już nie fraju ja już nie w tyle będzie Wam Mile(ta);)

odpowiedz
WdW - 10.03.2026 / 14:03, *.orange.pl

Najgorsze co mogło się nam przydarzyć to że Rajović strzelił gola, teraz już na bank do końca sezonu Papszun będzie go wystawiał i cały czas będziemy grać w 10,no trudno trzeba to zaakceptować i trzymać kciuki że jakimś cudem uda się utrzymać. ps po drugie plus dla Rajovicia to oczywiście tylko za gola bo grał taką samą padakę jak zwykle, no ale rozumiem że napastnika rozlicza się za bramki

odpowiedz
Mateusz - 10.03.2026 / 15:28, *.246.42

@WdW: Tak samo jak plus dla elektrycznego Pankova.

odpowiedz
hen ryk - 10.03.2026 / 12:14, *.net.pl

Trzeba się cieszyć tym co się ma. W lato na pewno nie będzie kolejnych 10 transferów. Punkty potrzebne to młodzież nie pogra sobie do końca rundy. Walka jest, chęci też trochę, ale gra żałosna. Cieszą punkty. Oby w piątek wygrać bo rywale też walczą. A ścisk w tabeli jak na Łazienkowskiej po meczu.

odpowiedz
DanieLo - 10.03.2026 / 12:00, *.comcast.net

Te oceny zawodników są moim zdaniem mocno zawyżone. Pankov, Kun i bramkarz rozegrali przyzwoity mecz, ale ogólnie cała drużyna wyglądała słabo. Było dużo kopaniny, wybijania piłek na oślep i mało zgrania.

Kompletnie nie rozumiem też pozytywnej oceny dla Milet y. Owszem, strzelił bramkę, ale była ona dość kuriozalna i w dużej mierze przypadkowa. Pomijając fakt, że gra bardzo słabą rundę, to również w tym meczu podejmował złe decyzje – kiedy trzeba było podać, decydował się na strzał, a kiedy należało strzelać, zaczynał niepotrzebnie kombinować.

Mileta to napastnik typowo do wykończenia akcji, a tym bardziej razi brak podstawowych umiejętności: przyjęcia piłki czy utrzymania się przy niej pod presją obrońcy. Nie przypominam sobie nawet jednej sytuacji, w której potrafił zagrać prostą „ścianę” i celnie odegrać do partnera z drużyny.

Prosiłbym o bardziej obiektywne oceny zawodników, zamiast rozdawania plusów jak prezentów na Boże Narodzenie tylko dlatego, że mecz został wygrany. W rzeczywistości to spotkanie raczej „wybiegaliśmy”, a rywal w dużej mierze sam nam pomógł — ich bramkarz po prostu był bardzo słaby

odpowiedz
Egon - 10.03.2026 / 11:51, *.waw.pl

"Rajovic ...wygrał zaledwie 6 ze wszystkich 18 pojedynków z przeciwnikami"

Właśnie.
Gdyby on jeszcze kosztował 200-300 tysięcy euro, to taka gra byłaby zrozumiała, ale on nas kosztował majątek.
W dodatku Colak wygląda na jeszcze słabszego od Rajovica, stąd gra Rajovic.
Na sprzedaż Rajovica nie ma szans, ale Colaka bedzie można w miarę szybko pożegnać, żeby zwolnić miejsce i kasę na napastnika grającego, a nie miotającego sie po boisku bez ładu, składu i goli.

odpowiedz
Mateusz z Gór - 10.03.2026 / 12:04, *.orange.pl

@Egon: Co trzeci wygrany pojedynek to jest typowa statystyka dla większości napastników. Takie same miał np. Gual w Legii. Ten parametr nic nie znaczy, a już szczególnie jako sucha liczba bez odniesienia do okoliczności walki o piłkę.

odpowiedz
Trampek - 10.03.2026 / 12:39, *.orange.pl

@Mateusz z Gór: Tak. Tylko Gual był napastnikiem, strzelał bramki, był królem strzelców e-klapy - co prawda nie w LEGII. Odnośnie parametrów, to Mileta za 100 lat ich nie uzyska - nawet z pomocą niebios i ... wszystkich świetych . Miletę nie ma z kim porównać - bo to jest ...ewenement boiska boiska piłkarskiego .

odpowiedz
Mateusz z Gór - 10.03.2026 / 13:41, *.orange.pl

@Trampek: Nie zmienia to faktu, że wygrywanie 1/3 pojedynków nie definiuje dobrego/słabego napastnika i tyle tylko chciałem przekazać.

odpowiedz
Egon - 10.03.2026 / 17:00, *.waw.pl

@Mateusz z Gór:

Wyłącznie ten parametr rzeczywiście nie, ale jak gra Rajovic albo Colak, każdy widzi od dawna.
Tak często krytykowany Gual, to był przy nich prawie Messi.

odpowiedz
Esaende1906 - 10.03.2026 / 11:25, *.as13285.net

Mineta z plusem czas opuścić tą stronę i tych dziennikarzy ten chłop nic nie zrobił poza bramką pozdro od ZS

odpowiedz
L - 10.03.2026 / 11:46, *.play.pl

@Esaende1906: Buahahahaha. Masz racje, przestan sledzic pilke jak dla ciebie Mileta NIC NIE ZROBIL poza golem. Chlop tego gola wypracowal swoim pressingiem, ktorym pozniej odebral jeszcze kilka pilek, utrzymywal sie, zgrywal, pracowal. NIC NIE ROBIL. Ekspercik z internetu.

odpowiedz
Darek - 10.03.2026 / 11:15, *.play.pl

Weźmy tylko dwie wyżej opisane sytuacje wyjścia bramkarza z bramki. Tą z początku meczu i ostatnią akcje meczu. Raz wybija głową na 16 metrze. Drugi raz łapie dośrodkowe i jest po akcji Cracovii.
Tobiasz na 100% nie ruszył by się z bramki.
A Krasniqi psuł dosłownie wszystko.
Rzuty różne wykonywane przez Chodyne to dramat.

odpowiedz
L - 10.03.2026 / 11:47, *.play.pl

@Darek: Tobiasz przy 1. sytuacji zrobilby 2 kroki do przodu, zorientowal sie, ze nie zdazy i by stal i czekal az mu strzeli. W 2 sytuacji wypiastkowalby przed siebie, klasycznie.

odpowiedz
Johny - 10.03.2026 / 10:57, *.153.224

Fajnie się ogląda jak z meczu na mecz dobry bramkarz daje pewność i sprawia że obrona też zaczyna grać coraz lepiej. Tyły mamy już poukładane.

Z przodu progres jest dużo wolniejszy. Jestem ciekaw kolejnego meczu Rajovicia. Albo wróci luz i przestanie popełniać głupie błędy, albo przeciwnie sodówka mu uderzy do łba i zacznie grać jeszcze gorzej.

Cały czas mam wrażenie że większym problemem jest u niego psychika a nie fizyka.

Po powrocie Nsame chętnie zobaczyłbym atak Adamski + Nsame w pierwszej połowie, a po przerwie wchodzi Rajović za Adamskiego.

Adamski może nie jest snajperem, ale ma predyspozycje by szarpać i zmęczyć obrońców. A Rajović wchodząc na krócej powinien mieć lepsza dynamikę niż jak się oszczędza na 90 minut.

odpowiedz
Egon - 10.03.2026 / 11:55, *.waw.pl

@Johny:

Obym się mylił, ale cudów się po Rajovicu nie spodziewam.
Wepchnął piłkę do siatki w ostatnim meczu, ale po nim, po prostu, nie widać jakichś wielkich umiejętności piłkarskich.
To nie jest wirtuoz piłki, który szuka formy, ale raczej przepłacony piłkarski wyrobnik.

odpowiedz
Johny - 10.03.2026 / 12:50, *.153.224

@Egon:

Że jest przepłacony to się zgadzam. Ale nie jest to całkowite drewno. Od wejścia na boisko do momentu strzelenia braki ładnie walczył. I zgadzam się z opinią że on tę bramkę sobie wywalczył swoją grą a nie strzelił przypadkiem jak to niektórzy przedstawiają. Później wyraźnie odpuścił. Nie wiem czy zabrakło ambicji i woli walki, czy sił.

Dlatego dałbym mu na próbę drugie 45 minut. Wchodząc ze świadomością że ma grać tylko 45 minut nie musi się tak fizycznie oszczędzać więc jeśli problem jest fizyczny a nie mentalny to by mogło pomóc.

odpowiedz
Egon - 10.03.2026 / 17:09, *.waw.pl

@Johny:

Bramkę sobie faktycznie wywalczył, więc zapewne dostanie kolejne minuty, ale jemu, po prostu, brakuje umiejętności. Zwłaszcza technicznych.
To jest, podobnie jak Colak, przeciętny, toporny gracz, który gra z konieczności, bo skład mamy, jaki mamy.
Gdyby był u nas taki, przykładowo, Nikolic albo Prijovic, to Rajovic z Colakiem przesiedzieliby cały sezon na trybunach stadionu.
No, ale dzisiejsza Legia, to już nie to, co kiedyś, więc tarzamy się w nieskończoność po dnie tabeli.

odpowiedz
Johny - 11.03.2026 / 08:18, *.153.224

@Egon:

Z tym oczywiście nie dyskutuję - Rajović to zupełnie inna liga niż Niko czy Prijo. Obiektywnie patrząc to nie był dobry zakup.

odpowiedz
Trampek - 11.03.2026 / 12:31, *.orange.pl

@Egon:Trafne spostrzeżenie. Masz 100% racji.

odpowiedz
Miki - 10.03.2026 / 10:35, *.t-mobile.pl

Może mi ktoś wytłumaczyć, co daje Krasniqi że zamiast niego minut nie mógł dostać jakiś Kovacik czy inny Żewłakow?

Młody mógłby stracić piłkę,tak?

odpowiedz
Singspiel - 10.03.2026 / 11:39, *.plus.pl

@Miki: jest zdrowy. A nlody Zewlak mial uraz

odpowiedz
Roma - 10.03.2026 / 10:11, *.109.28

Bardzo ciekawe. Zacznijmy od tego, że wynik dobry i on wpływa na ocenę spotkania. Ale nie ocenę piłkarzy. 7 plusów i 1 minus, a mecz był trudny do oglądania. Zgoda co do oceny bramkarza, szczególnie gdy pewnie złapał dośrodkowanie w ostatniej akcji meczu. Bramkarz łapiący piłkę to coś, czego dawno w Legii nie było widać. Zgadzam się też z oceną Pankova, pozostali obrońcy - solidnie, ale bez zachwytów. Adamski o niebo lepszy od Rajovicia, ale już się przyzwyczaiłem do tego, że jak napastnik strzeli gola to zostaje najlepszym zawodnikiem meczu. Ocena Krasniqiego - beznadziejny występ, w opisie ani jednego pozytywnego zdania, a ocena neutralna. Taka sama jak Chodyny, chociaż ten miał akurat solidny występ. Można i tak. I na koniec - nie do końca rozumiem zachwyty nad Kunem. To, że ostatnio prezentuje się nieźle na tle pozostałych, wcale to nie oznacza, że nie jest marnym piłkarzem. W tym meczu miał 3-4 dobre zagrania. A poza tym - ciągle przepychany przez rywali, podań do tyłu z pewnością więcej niż u Kapustki, większość dośrodkowań w nogi przeciwników. Samo zaangażowanie to za mało. Reasumując: wynik zadowalający, w kontekście pozostałych wyników tej kolejki wręcz konieczny. Ale gra ...

odpowiedz
Mateusz z Gór - 10.03.2026 / 10:24, *.orange.pl

@Roma: Piątkowski tak jak przyzwyczaił, proste błędy i słaba koncentracja. Spokój o wynik zawdzięczamy beznadziejnej Cracovii, która była najsłabszą drużyną z jaką mierzyliśmy się w Ekstraklasie w tym sezonie. Moim zdaniem też Krasniqi beznadziejnie, takie mecze uwidaczniają jego podstawowe braki taktyczne. Mówiąc wprost on jest po prostu po piłkarsku za głupi by być zawodowcem i to widać na boisku w każdej jego decyzji.

odpowiedz
L - 10.03.2026 / 11:50, *.play.pl

@Roma: Juz bez przesady. Oddalismy ze 14 strzalow, 1 raz czlowiek mial wrazenie, ze rywal nei jest w stanie nam zagrozic. Nie da sie tak trzymac defensywy i jednoczesnie grac nie wiadomo jak do przodu ale sytuacji stworzyli sporo jak na nas i jak na Cracovie, ktora trzyma poziom. W 1 polowie fajnei strzelalismy z dystansu, wszystko celnie, w 2 Krasniqi mial setke, Kun tez fajna sytuacje stworzyl, szybko do ataku wychodzilismy, super presing. No bez jaj, ze nie dalo sie tego ogladac... Widac w koncu zaangazowana druzyne, ktora wie co ma robic.

odpowiedz
Roma - 10.03.2026 / 21:43, *.centertel.pl

@L: najwyraźniej mamy inne oczekiwania

odpowiedz
Chudy Grubas - 10.03.2026 / 09:43, *.78.243

Odnośnie Rajovicia to prochu nie wymyślę twierdząc że to piłkarski analfabeta. Gdzieś widziałem komentarz bodajże w C+ odnośnie naszego napastnika i w pełni się z nim zgadzam. Tu nie trzeba być ekspertem aby zauważyć że Rajovic kompletnie nie ma choćby ułamka instynktu piłkarza. Biega jednostajnie, tak po prostu jak jakiś wóz z węglem, nie potrafi sobie zasymulować gdzie by trzeba było się ustawić, albo odbiec aby zrobić sobie przestrzeń. On mi trochę przypomina mojego dzieciaka kiedy ten miał ze trzy latka i kopaliśmy w piłkę. Biegał tam gdzie machnąłem nogą, a nie tam gdzie była piłka. Ja szczerze mówiąc mocno się zastanawiam jak taki gość doszedł do etapu zawodowego piłkarza, serio, na boiskach czwartoligowych widzę bardziej ogarniętych napastników.

odpowiedz
Mateusz z Gór - 10.03.2026 / 09:53, *.orange.pl

@Chudy Grubas: Wysoki napastnik to najbardziej pożądany typ piłkarza. I najbardziej deficytowy. Kiedyś takim był lewy obrońca, ale w ostatnich latach się to pozmieniało. Jak jesteś wysoki i preferujesz piłkę (a wzrost odgrywa przecież jeszcze ważniejszą rolę w innych sportach zespołowych jak np. siatka, kosz czy hokej, więc masa młodych atletów tam szuka swojej szansy) to będą cię cały czas ciągnąć za uszy, bo może odpalisz.

odpowiedz
Szymon - 10.03.2026 / 09:35, *.t-mobile.pl

Chodyna Minus - zero kreatywności a wspomaganie obrony to piąta kolumna zamiast wybijać po linii to hop do środka do craxy i znowu zagrożenie. Totalny bezmózg

odpowiedz
L - 10.03.2026 / 11:52, *.play.pl

@Szymon: Chodyna stworzyl 2 najlepsze akcje. Gola i setke Krasniqiego. Faktycznie zasluguje na minusa XDDDDDD

odpowiedz
G - 10.03.2026 / 09:32, *.play-internet.pl

W pierwszej połowie Kapustka grał lepiej niż Elitim któremu non stop odskakiwała piłka. W drugiej gorzej, ale szybko został zmieniony.

odpowiedz
bodek - 10.03.2026 / 10:11, *.play-internet.pl

@G: nie, nie grał lepiej. Kapustka przez cały mecz grał słabo.

odpowiedz
H - 10.03.2026 / 08:16, *.icpnet.pl

Nie licząc formacji defensywnej najlepszy na boisku był tym razem Kun. Duże zaangażowanie, żelazne płuca, Rajovic strzelił bramkę i po niej powinien zejść do szatni. Psuł większość ataków Legii. Kompletnie nie wykorzystywał swoich warunków fizycznych i dawał się przepychać mniejszym rywalom.

odpowiedz
REKLAMA
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.