- W tej chwili wyjście ze strefy spadkowej nie ma aż tak dużego znaczenia. Ważna jest liczba punktów i kto punktuje. Bo jak forma jest słaba i nie ma dużo punktów, to jest coraz większa presja na zespołach, którym nie idzie, a tych zespołów w walce o utrzymanie jest bardzo dużo, na tę chwilę pewnie pół ligi jest zagrożone spadkiem - mówi przed meczem z Radomiakiem Radom trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
- Nie wiadomo, co będzie za 5 kolejek, bo wygranie trzech meczów bardzo mocno promuje w tabeli, a z kolei trzy porażki mogą powodować zamieszanie w dolnych rejonach tabeli. Górnik przegrał dwa mecze, a awansował w tabeli - to pokazuje obraz tej ligi. Każdy z każdym może wygrać - to już standard i wiemy o tym. Nie ma polaryzacji w tabeli. Nie patrzę przez pryzmat miejsca w tabeli, tylko czy się rozwijamy, czy mamy zmianę w kolejnych meczach i czy forma punktowa idzie w górę. Jest jeszcze 30 punktów do zdobycia, w tabeli jest ścisk. Wszystko się miesza. Ważne, żeby po meczu z Radomiakiem mieć 31 punktów i 9 kolejek do końca, a wtedy pójdziemy do góry. Wierzę w to.
O Radomiaku
- Radomiak to mocno medialny dziś klub, ale w kontekście meczu to zamieszanie i zmiana trenera nie mają znaczenia. Zawodnicy wyjdą na boisko i będą chcieli wygrać, a mają ku temu narzędzia. Zespół był już powtarzalny, widać było, że wie, co chce robić na boisku i jak grać i ten kierunek będzie zachowany, bo w tak krótkim czasie trudno spodziewać się zmian. Będą może zmiany kadrowe, bo kadra jest szeroka. Spodziewam się trudnego meczu, boisko też nie jest najlepsze i to dla drużyn preferujących grę w piłkę może być utrudnieniem. Będziemy gotowi do gry w warunkach, jakie nam zaproponuje gospodarz.
Lepsza gra w obronie
- Jestem wyjątkowo zadowolony, że zagraliśmy ostatnio na 0 z tyłu, bo to pierwza taka sytuacja i mieliśmy z tym problem. Jeśli nie tracisz bramki, to masz przynajmniej remis, a to z kolei przybliża cię do zwycięstwa. Zawsze stworzymy jakieś sytuacje i coś strzelimy. Gra na 0 z tyłu jest bardzo ważna. Broniliśmy dobrze w ostatnim meczu, w poprzednim też. Nie sprowadzałbym tego wyłącznie do obrony stałych fragmentów, ale do coraz lepszej gry w defensywie. Przeciwnicy generalnie nie tworzą wielu sytuacji, to jest na poziomie 1-2. Jesteśmy coraz mocniejsi pod tym względem. Pracujemy nad stałymi fragmentami, odpowiadają za to dwie osoby - Inaki Astiz i Artur Węska.
Sytuacja kadrowa
- Nasza sytuacja kadrowa trochę się poprawiła - wracają Wszołek, Arreiol i Żewłakow, ale wypadł Colak, który doznał urazu w ostatnim meczu i nie będzie do dyspozycji.

