Dawid Niedziałkowski w czerwcu skończy 19 lat, do koszykarskiej Legii trafił przed dwoma laty z Akademii Młode Żubry Białystok. W tym sezonie wywalczył z Legią złoty medal mistrzostw Polski juniorów U-19, notując średnio 19,2 pkt. i 14 zbiórek na mecz w turnieju finałowym. Tam też wybrany został do najlepszej piątki całego turnieju.
Regularnie występuje także w drugoligowych rezerwach (śr. 12 pkt., 9,7 zb.), a także trenuje z pierwszą drużyną. W tym sezonie zaliczył 5 występów na parkietach Orlen Basket Ligi.
W naszej ekstraklasie, oczywiście w barwach Legii, debiutował w grudniu 2024 roku w Ergo Arenie, w wygranym przez Legię meczu z Treflem Sopot. Zadebiutował także w meczu europejskich pucharów - w minionym sezonie zagrał w jednym spotkaniu ENBL, z estońską Keilą (1:26 min.). Był zgłoszony także do rozgrywek Ligi Mistrzów, ale ostatecznie na parkiet nie wyszedł w nich ani razu. Przed rokiem wraz z Profbud Legią był bliski strefy medalowej mistrzostw Polski U-19 - zajmując ostatecznie piąte miejsce.
- Tak naprawdę już przed sezonem każdy z nas myślał o złocie. Patrząc na skład, było to bardzo możliwe. Początki może nie były najlepsze, bo brakowało nam zgrania. Połączyliśmy się z rocznikiem 2008, doszło też kilku zawodników z SMS-u. Przyjechał również Błażej Czapla, a to jego pierwszy sezon spędzony razem z nami w Warszawie. Wcześniej dołączał do nas tylko na turnieje ogólnopolskie grając w SMS-ie. Z czasem było coraz lepiej i po turnieju pucharowym, gdzie przegraliśmy w półfinale z WKK Wrocław, ale później wygraliśmy ze Śląskiem [w meczu o brąz - przyp. M.B.], nabraliśmy pewności siebie. Jadąc do Sopotu na finały, wiedzieliśmy już, że chcemy je wygrać - mówi środkowy Legii.
Dawid przekonuje, że wiele dają mu treningi z pierwszą drużyną Legii. - Mogę trenować i grać z bardziej doświadczonymi, silniejszymi i bardziej fizycznymi zawodnikami. To pomaga mi lepiej myśleć na boisku i uczyć się typowo seniorskiego podejścia do gry - mówi. Doskonale pamięta swój pierwszy występ na parkietach ekstraklasy. - To było w Sopocie [15 grudnia 2024r., pod wodzą Ivicy Skelina - przyp. M.B.]. Trema była ogromna. Już w czwartej kwarcie, gdy prowadziliśmy wysoko, miałem z tyłu głowy, że mogę wejść na boisko. Podczas rozgrzewki próbowałem sobie przypomnieć zagrywki, żeby niczego nie pomylić. Ale gdy już wszedłem na parkiet, stres minął i czułem się swobodnie - mówi mierzący 202 cm podkoszowy.
- Na pewno będę pracować nad rzutem z półdystansu i dystansu. To może otworzyć nowe możliwości w mojej grze. Jeśli będę trafiał, obrońcy będą mnie bardziej respektować, co da mi więcej przestrzeni do gry pod koszem - mówi Dawid.
Całą rozmowę z zawodnikiem Legii można przeczytać TUTAJ.

