Raków przez ostatnie lata skrupulatnie i konsekwentnie wdrapywał się na szczyt. Jeszcze dekadę temu występował na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce, a do Ekstraklasy wrócił w 2019 roku, po ponad 20 latach. Zespół prowadzony przez trenera Marka Papszuna na samym awansie jednak nie poprzestał i szybko zaczął pełnić znaczącą rolę na krajowym podwórku. Szkoleniowiec szybko zaadaptował swoją drużynę do gry na najwyższym szczeblu i poprowadził do największych oraz jedynych sukcesów w historii klubu. Po odejściu Papszuna Raków jakby zatracił swoją tożsamość, a sezon 2023/24 był dla niego jednym z najgorszych po powrocie do Ekstraklasy. 52-letni szkoleniowiec wrócił do klubu, by błyskawicznie odbudować jego renomę i choć Raków przegrał w ostatnich kolejkach poprzedniego sezonu walkę o mistrzostwo Polski, pod wodzą Papszuna ponownie walczył o najwyższe cele i uplasował się w górze tabeli.
W Częstochowie liczono, że w obecnych rozgrywkach drużynie uda się już przerwać passę dwóch lat bez żadnego trofeum i znów zwojować polskie podwórko. Początek sezonu jednak tego nie zwiastował. Choć Raków przeszedł przez ścieżkę eliminacyjną do fazy ligowej Ligi Konferencji, jednocześnie nie radził sobie na arenie narodowej. W pierwszych ośmiu kolejkach zwyciężył tylko dwa razy, doznając przy tym czterech porażek, co poskutkowało miejscem w strefie spadkowej i podważaniem praktyk trenerskich Papszuna. Ten jednak ponownie potrafił dowieść swoich umiejętności, podniósł drużynę zarówno mentalnie, jak i piłkarsko, kończąc rundę jesienną na wysokim, 4. miejscu i wzbudzając ponownie nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Częstochowska bajka i panowanie Papszuna w Rakowie skończyły się jednak przedwcześnie, nie po myśli kibiców, bo Papszun trafił do Legii.
Przymusowa zmiana nie wychodzi na dobre
Nowym trenerem częstochowskiego zespołu został Łukasz Tomczyk, który w roli pierwszego szkoleniowca przepracował wcześniej 5 lat, choć w ostatnich miesiącach wykręcał nadspodziewanie dobre wyniki z pierwszoligową Polonią Bytom. Ten swego rodzaju eksperyment mógł dla częstochowskiego klubu pójść w dwie strony i na ten moment wydaje się, że skręcił raczej w kierunku złej. Tomczyk zanotował bardzo słabe wejście do drużyny z Częstochowy, zdobywając tylko dwa punkty w pierwszych trzech meczach, przegrywając ze słabą na wiosnę Wisłą Płock i remisując bezbramkowo z Radomiakiem Radom oraz Zagłębiem Lubin. Przełamanie przyszło w starciu z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza, ale szybko zostało zweryfikowane porażką, choć w niezłym stylu, 3-4 z Lechem Poznań.
Wydawało się, że dobra postawa w tym meczu pociągnie drużynę do lepszych rezultatów. Wyniki mogły to potwierdzać. Raków pokonał w 1/4 finału Pucharu Polski Avię Świdnik i w lidze Pogoń Szczecin, jednak te mecze nie napawały kibiców częstochowskiego zespołu optymizmem. Brak stabilności formy w Rakowie został udowodniony przed tygodniem. Częstochowianie zostali ograni w Zabrzu przez Górnika 1-3, notując już trzecią porażkę w rundzie wiosennej. Raków przeciętnym startem trenera Tomczyka skomplikował swoją sytuację ligową, choć zachował jeszcze szansę na zdobycie podwójnej korony.
Ligowa pigułka statystyczna
Miejsce w tabeli - 5.
Liczba punktów - 37
Średnia zdobytych punktów na mecz - 1,48
Bilans meczów - 11 zwycięstw - 4 remisy - 10 porażek
Bilans bramkowy - 34-32
Gole oczekiwane na mecz - 1,57
Średnia goli na mecz - 2,64
Czyste konta - 8
Najlepszy strzelec - Jonatan Braut Brunes - 12 bramek
Najlepszy asystent - Michael Ameyaw - 5 asyst
Ostatni mecz - Górnik 3-1 Raków (Sadilek 23'; 88', Ambros 43' - Ameyaw 79')
Europejski sen również przerwany
Choć przez cały sezon kibice Rakowa mogli mieć do drużyny sporo pretensji, z jednej rzeczy mogli być w pełni zadowoleni - jej wyników w europejskich pucharach. Raków w cuglach przeszedł od 2. rundy eliminacji do fazy ligowej Ligi Konferencji, przegrywając tylko jeden mecz i notując 5 zwycięstw w pojedynkach z MSK Żylina, Maccabi Haifa oraz Ardą Kyrdżali. Zespół z Częstochowy na tym nie poprzestał i ze swobodą poradził sobie także z główną częścią rozgrywek. Dzięki zwycięstwom z Universitateą Craiova, Rapidem Wiedeń, Zrinjskim Mostar i Omonią Nikozja, a także remisom z Sigmą Ołomuniec oraz Spartą Praga, Raków zakończył fazę ligową na 2. miejscu, jako jeden z trzech niepokonanych zespołów na tym etapie. Częstochowianie pod wodzą trenera Papszuna ze wszystkich czterech polskich drużyn poradzili sobie w tych rozgrywkach najlepiej i jako jedyni awansowali automatycznie do 1/8 finału.
Na nieszczęście częstochowian los przydzielił im w tej fazie renomowaną, włoską Fiorentinę, która chwilę wcześniej poradziła sobie z Jagiellonią Białystok. Mimo że włosi mają w tym sezonie problemy i we własnej lidze walczą o utrzymanie, świetny w Lidze Konferencji Raków, po zmianie trenerskiej, nie był w tym starciu faworytem. Choć Raków wyszedł na prowadzenie w pierwszym meczu we Florencji, szybko je utracił, a po bramce z rzutu karnego w doliczonym czasie gry doznał pierwszej porażki w fazie głównej europejskich rozgrywek. Identyczny scenariusz zdarzył się w zeszły czwartek w Sosnowcu. Po bezpłciowej i bezbramkowej pierwszej połowie, Raków mocno wszedł w drugą część, błyskawicznie wychodząc na prowadzenie i dając sobie teoretyczne szanse na dogrywkę. Częstochowianie ponownie nie potrafili jednak utrzymać pozytywnego wyniku do końca, a idąc na całość w końcówce meczu, doznali porażki 1-2, która definitywnie zakończyła ich przygodę z Europą w obecnym sezonie. Całościowo, ze swojego drugiego podejścia do europejskich pucharów mogą być bardzo zadowoleni, ale dwumecz z Fiorentiną może mieć na nich duży wpływ w kontekście rywalizacji z Legią, a zmęczenie wziąć górę.
- Od teraz zaczynamy myśleć o Legii. Musimy się odpowiednio przygotować, zrobić wszystko, żeby być w optymalnej dyspozycji na mecz, co nie będzie proste. Trzeba włożyć sobie do głowy, że musimy odpowiedzieć sportową złością. W takich momentach pokazuje się jakość mentalną zawodników, sztabu, klubu - mówił po meczu z Fiorentiną trener Tomczyk.

Mało stabilny i osłabiony
Raków nie potrafił utrzymać stabilności formy. Idealnie pokazują to wyniki zespołu, które idą w zasadzie w dwie strony - albo zwycięstwo, albo nic. Częstochowski zespół ma w obecnych rozgrywkach na swoim koncie 11 zwycięstw, ale też aż 10 porażek. Tylko 4 spotkania kończyły się remisem. W wielu przegranych meczach słabszą stroną była obrona Rakowa, który przecież przez wiele lat był chwalony za swoją grę defensywną. W obecnym sezonie ta formacja nie zachwyca, zdarzają jej się proste błędy i zdecydowanie gorsze mecze, co udowadnia to, że w aż 10 ligowych meczach Raków tracił przynajmniej dwa gole. Do tego doliczyć trzeba jeszcze dwa ostatnie starcia z Fiorentiną, które uwidoczniły braki jeszcze bardziej. Defensywa Rakowa w meczu z Legią prawdopodobnie osłabiona będzie jeszcze poprzez brak Frana Tudora (na zdjęciu niżej), który czwartkowy mecz opuścił przedwcześnie z powodu urazu.
W kontekście ofensywy Raków nie prezentuje się dużo lepiej, a w realiach ligowych z 34 zdobytymi bramkami jest średniakiem pod tym względem. Szczególnie wiosną gra częstochowian w tej formacji wygląda coraz gorzej, a w 7 ekstraklasowych meczach rundy rewanżowej udało im się trafić do siatki rywali tylko 5-krotnie. Dość stabilną, wysoką formę prezentuje w zasadzie tylko napastnik Jonatan Braut Brunes. Norweg jest w świetnej dyspozycji strzeleckiej, a w 38 meczach w tym sezonie zdobył już 21 bramek, z czego 5 na wiosnę. Nieco więcej kibice Rakowa spodziewają się po Ivim Lopezie. Hiszpan, po wielu perturbacjach zdrowotnych, zaczyna wracać do regularnej gry, choć, jak cały zespół, nie potrafi ustabilizować swojej formy. Formacja ofensywna Rakowa również będzie osłabiona w niedzielnym meczu, w którym nie będzie mógł wystąpić podstawowy skrzydłowy częstochowian - Tomasz Pieńko.
Raków zimą nie wzmocnił się także transferami. Sprowadzeni do klubu zawodnicy mają duże problemy, by stać się choćby jakościowymi zmiennikami. W zasadzie jedynym takim zawodnikiem i największym wzmocnieniem jest powracający z wypożyczenia do Zagłębia Lubin Leonardo Rocha, który występuje w miarę regularnie i dostaje swoje szanse także w wyjściowym składzie. Sporym osłabieniem jest natomiast odejście z klubu Petera Baratha. Na niedzielny mecz Raków wyjdzie więc nie tylko podmęczony europejską rywalizacją, ale także osłabiony kadrowo.
Zimowe transfery
Przyszli: Isak Brusberg (napastnik, BK Häcken), Abraham Ojo (pomocnik, Botew Płowdiw), Paweł Dawidowicz (obrońca, wolny zawodnik), Mitja Ilenić (skrzydłowy, wyp. New York City FC), Leonardo Rocha (napastnik, koniec wyp. Zagłębie Lubin)
Odeszli: Peter Barath (pomocnik, Sigma Ołomuniec), Apostolos Konstantopoulos (obrońca, Jagiellonia Białystok), Jakub Mądrzyk (bramkarz, GKS Tychy), Ibrahima Seck (pomocnik, wyp. FK Suduva), Muhamed Sahinović (bramkarz, wyp. HNK Gorica), Adam Basse (napastnik, wyp. Hutnik Kraków), Imad Rondić (napastnik, koniec wyp. 1.FC Köln)

Niepewni/Nieobecni na mecz z Legią: Fran Tudor (obrońca), Tomasz Pieńko (skrzydłowy), Władysław Koczerhin (pomocnik), Erick Otieno (obrońca)
Przewidywany skład: Zych - Arsenić, Racovitan, Svarnas - Ameyaw, Struski, Repka, Jean Carlos - Diaby-Fadiga, Ivi Lopez - Braut Brunes
Ostatnie 5...
Jakim wynikiem kończyło się pięć ostatnich ligowych spotkań Legii z Rakowem rozgrywanych przy Łazienkowskiej?
| 15.09.2024 | Legia 0-1 Raków | Jean Carlos 41' |
| 08.10.2023 | Legia 1-2 Raków | Wszołek 45+3' - Koczerhin 26', Augustyniak 73' (s.) |
| 01.04.2023 | Legia 3-1 Raków | Pekhart 15', Augustyniak 30', Wszołek 63' - Nowak 32' |
| 25.09.2021 | Legia 2-3 Raków | Emreli 33', Charatin 70' - Ivi Lopez 29' (k.); 57', Tudor 53' |
| 06.02.2021 | Legia 2-0 Raków | Luquinhas 29', Pekhart 64' (k.) |
Historia
Niedzielny mecz będzie 30. Legii z Rakowem. Do tej pory warszawiacy wygrali w 12 spotkaniach, natomiast gracze z Częstochowy w 7. Remis padł w 10 meczach. Bilans bramkowy to 46-32 na korzyść legionistów. Najlepszym strzelcem Legii w spotkaniach z Rakowem jest Tomas Pekhart. Czeski napastnik trafiał do siatki częstochowskiego zespołu 5-krotnie. Od powrotu Rakowa do najwyższej klasy rozgrywkowej w 2019 roku "Wojskowi" nie mają najlepszych wspomnień z tej rywalizacji. Z 13 ligowych spotkań legioniści wygrali tylko 4. Warszawiakom ostatni raz udało się wygrać z zespołem z Częstochowy prawie 3 lata temu, a przy następnych pięciu okazjach 3 razy przegrywali i 2-krotnie remisowali. Pocieszający jest fakt, że w międzyczasie "Wojskowi" po serii rzutów karnych triumfowali nad Rakowem w finale Pucharu Polski i Superpucharu Polski, choć oba te zwycięstwa również miały miejsce w 2023 roku. W rundzie jesiennej obecnego zespołu na stadionie w Częstochowie zespoły podzieliły się punktami. Pod koniec pierwszej połowy do siatki Rakowa trafił Petar Stojanović, jednak jeszcze przed przerwą, po kontrowersyjnie podyktowanym rzucie karnym, gospodarze zdołali wyrównać i utrzymać taki wynik do końca meczu.


