Najbardziej niebezpieczny jest stadion GKSu Katowice. W poprzednim sezonie najwięcej kar za zachowanie kibiców zapłaciła jednak... Legia Warszawa. W tym roku na Łazienkowskiej jest już spokojnie. Lektura przygotowanego przez Polski Związek Piłki Nożnej raportu za ubiegły sezon o stanie bezpieczeństwa na stadionach piłkarskich I i II ligi sugeruje, że chodzenie na mecze lub znalezienie się na drodze kibiców-bandytów nadal wiąże się z dużym ryzykiem.
Śmierć kibica we Wrocławiu, pobicie grupy przechodniów, krwawy bój z policją, jatka podczas jednego z "towarzyskich" starć dwóch grup kibicowskich żołnierzy - takie zdarzenia są na porządku dziennym.
W poprzednim sezonie przy okazji piłkarskich spotkań zanotowano 705 przypadków wykroczeń (501 w I lidze, 204 w II lidze). To ogromny wzrost w stosunku do sezonu 2001/2002 - wtedy było ich tylko 288.
Na szczęście najczęściej dochodzi do lżejszych wykroczeń. Do groźnych bijatyk dochodzi rzadko. Częste są na przykład wtargnięcia na boisko, rzucanie petard, odpalanie fajerwerków czy wywieszanie transparentów o treściach faszystowskich czy rasistowskich. Zdarzają się jednak też poważniejsze przewinienia. O wydarzeniach, które miały miejsce we Wrocławiu, Katowicach, Szczecinie i kilku innych miastach, można mówić jako o z góry zaplanowanych zadymach na dużą skalę. Na stadionach GKSu i Pogoni zdewastowano płoty odgradzające boisko od trybun. Podczas spotkania Aluminium Konin i Śląska Wrocław kibice grozili śmiercią fanom rywali. W Stalowej Woli i Gliwicach, doszło do przerwania meczu z powodu awantur prowokowanych przez stadionowych bandytów.
Inny problem to naganne postępowanie samych zawodników, trenerów i działaczy. Jednym z bardziej krewkich jest się trener Wisły Kraków Henryk Kasperczak, który potrafi wtargnąć na boisko i w dyskusji z sędzią dochodzić swych racji.
PZPN nałożył na kluby aż 228 kar, a więc niemal dwa razy więcej niż w poprzednim sezonie. Nie zdecydowano się na zastosowanie najbardziej dotkliwej dla klubów i kibiców sankcji - zamknięcia stadionu, którą wcześniej stosowano m.in. wobec Legii, GKSu, Widzewa oraz ŁKS i Śląska. Od rundy wiosennej ubiegłego roku związek stosuje tylko kary finansowe. Największym "sponsorem funduszu pomocowego" , jak nazywają to konto w PZPN, jest Legia, która wpłaciła 64 tys. zł, a więc ponad połowę z łącznej kwoty 110 tys. zł kar. Na Łazienkowskiej nie doszło jednak, do żadnej poważnej awantury, a w tym sezonie nie zanotowano ani jednej skargi na zachowanie kibiców.
Najgorzej działo się na stadionie GKSu Katowice. Tam notowano najwięcej wykroczeń. Najtragiczniejszy wypadek wydarzył się jednak we Wrocławiu, gdzie w ulicznej bitwie zwalczających się grup pseudokibiców zginął od ciosów nożem młody fan Arki Gdynia.