Zaledwie pół roku trwała przygoda Benjamina Shungu z Legią Warszawa. 28-latek rozegrał 20 spotkań w barwach naszego klubu, żeby w połowie stycznia przenieść się ze stolicy do Krosna. Sam zawodnik w rozmowie z serwisem zkrainynba.com nie ukrywa, że rozstanie z naszym klubem nie należało do najłatwiejszych.
- Był to trudny moment ze względu na to, że rozpoczynając sezon spodziewasz się tego, że zostaniesz w klubie, który cię podpisał latem, do samego końca rozgrywek. Na końcu jest to jednak biznes, w którym nie ma sentymentów. Takie rzeczy dzieją się w koszykówce i trzeba mieć tego świadomość. To była decyzja Legii. Podpisaliśmy porozumienie o rozstaniu. Każdy poszedł w swoją stronę. Nie mam żadnego żalu do trenera Heiko Rannuli. Uważam, że nasza relacja jest nadal dobra. Pamiętajmy, że on jest trenerem, a ja zawodnikiem. Teraz jestem w Krośnie i chcę być jak najlepszą wersją samego siebie - wyjaśnia Shungu.
Amerykanin odnalazł się w ekipie Miasta Szkło, gdzie stał się podstawowym graczem, co przełożyło się na liczbę minut na parkiecie. W dotychczasowych ośmiu ligowych spotkaniach przebywał średnio 31 minut na parkiecie zdobywając 18,1 pkt., zbierając 4,6 piłek, rozdając 7,6 asyst oraz zaliczając 2,1 przechwytu.

