Wielkimi krokami zbliża się szlagierowy mecz Legii z Wisłą. W prasie pojawia się coraz więcej wypowiedzi i przewidywań przed tym spotkaniem. O opinię na ten temat pokusił się także Maciej Szczęsny: "Legia jak dotąd grała ze słabymi rywalami, nad którymi tak dominowała i piłkarsko, i mentalnie, że jej obrona nie była solidnie sprawdzona. A ja uważam, że poza mądrze i pewnie grającym Jackiem Zieliński pozostali defensorzy nie są ani za mocni, ani dobrze zorganizowani. Wisła już pokazała, jak potrafi być skuteczna w ataku. Ale z tyłu też ma problemy. Straciła cztery bramki w Płocku, a to już duża sztuka. Dlatego nie będzie kunktatorstwa, liczenia na kontry. Jedna i druga drużyna będzie starała się narzucić rywalowi swój styl, stłamsić go. Jadę do Krakowa na efektowny, emocjonujący mecz. Na pewno krakowianie będą bardziej skoncentrowani i zmobilizowani, mecz z Legią poprzedzi wiele rozmów i przemyśleń. W ofensywie trochę mocniejsza jest Wisła, więc dla mnie ona jest lekkim faworytem. Współczuję Jackowi Zielińskiemu, bo nie widzę dla niego godnych partnerów w grze obronnej. Są w słabszej formie, no a poza tym nie do końca świadomi, jak zagrają, gdy rywal będzie atakował. Słusznie trener Kubicki zrobił zmieniając ustawienie na 3-5-2. System 4-4-2 jest dla drużyn świetnie zorganizowanych, zgranych. Mówiąc delikatnie - dla piłkarzy z chłodnymi głowami. Mówiąc wprost - dla inteligentnych. Wyszkolonych nie tylko piłkarsko, ale i taktycznie. A w kraju nie ma za wielu drużyn z zawodnikami, którzy nie tylko kopią piłkę, ale i "czytają" grę, wiedzą, kto i kiedy ma zaatakować rywala z piłką, a kto asekurować. Jeśli coś szwankuje, nie ma co na siłę ściągać mody z Zachodu, tylko grać po swojemu. Wygrane Legii mnie nie dziwią. Legia zdaje sobie sprawę, jakie są dysproporcje między jej obroną i atakiem, i że nie może wyczekiwać na to, co zrobi przeciwnik, tylko musi go tłamsić. Musi strzelać gole, by ich nie tracić. Poza tym drużyny, które przyjeżdżały wiosną na Łazienkowską, chciały jak najniżej przegrać, nie skompromitować się. Nie liczyły nawet na to, że mogą zrobić Legii krzywdę. Wygrane Wisły były mniej przekonywające. Zwycięstwo z Amicą czy remis w Płocku były zagrożone. Jeśli wygra Wisła, będzie już niemal pewna swego. Dla Legii wygrana w Krakowie będzie miała olbrzymie znaczenie moralne. Tak uwierzy w siebie, że tytułu nie odda. Jak będzie remis... Ale nie, taką ewentualność wykluczam. To były zawsze zacięte pojedynki, które rzadko kończyły się remisami. Na świecie często bywa, że szlagiery zawodzą. Kiedy Legia gra z Wisłą, jest inaczej. Zawsze są emocje i mnóstwo goli. W sobotę w Krakowie będzie piękny spektakl" - mówi Maciej Szczęsny.
Szczęsny: Wisła jest faworytem
środa, 14 kwietnia 2004 01:51
Mishkaźródło: Gazeta Wyborczana podstawie: Gazeta Wyborcza