Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Czekam na Legię

środa, 14 kwietnia 2004 22:15
Stanko Svitlicaźródło: Gazeta Wyborcza

Legia w sobotę gra z Wisłą Kraków. Pamięta jeszcze Pan Legię?

Stanko Svitlica: Oczywiście i zawsze będę pamiętał. Wiem nawet, że we wtorek grała w półfinale Pucharu Polski z Jagiellonią i wygrała 2:0. A kto bramki strzelił?


Marek Saganowski i Tomasz Sokołowski. Tylko ten młodszy, którego zna Pan słabiej.

"Sokół" strzelił? To fajnie, to jego pierwsza bramka dla Legii.


Tylko meczu nie dokończono, bo kibice pobili się z policją.

Aj, niedobrze. Dlaczego oni to robią? Przez takie zachowania markę traci cała polska piłka. Ma to duży wpływ na to, że potem ludzie na Zachodzie nie wiedzą, jakie mecze tu gracie i jakich dobrych macie piłkarzy.


No właśnie, piłkarze. Ostatnio furorę robi Saganowski. Na wiosnę w sześciu meczach strzelił osiem goli. Jesienią zaledwie trzy, i to w 13 spotkaniach. Pan mawiał, że gdyby mniej biegał, to więcej by strzelał. I racja. Teraz mniej biega i strzela więcej. Wychodzi na to, że skrzydeł nie dawał mu rozpostrzeć Stanko Svitlica.

Ale przecież nie można mówić, że ja w ogóle nie biegałem. Taki jest futbol, że czas płynie, wszystko się zmienia i piłkarze odchodzą, a na ich miejsce przychodzą inni. Jak ja odchodziłem, wszyscy lamentowali, kto teraz będzie strzelać bramki dla Legii. A przyszedł Piotr Włodarczyk i wszystko świetnie funkcjonuje. Wcześniej był Czarek Kucharski, jeszcze wcześniej Marcin Mięciel.


A który atak jest lepszy: Saganowski - Włodarczyk czy Żurawski - Frankowski w Wiśle?

Jedno jest pewne: Maciej Żurawski to nie tylko najlepszy polski napastnik, to najlepszy piłkarz całej polskiej ligi. Ale jesienią Legia wygrała 4:1 i wielkiej nam krzywdy nie zrobił. Teraz to porównanie jednak nie na miejscu. W takich sytuacjach zawsze rozstrzyga boisko, a teraz nie rozstrzygnie, skoro zabraknie "Sagana".


Kto wygra w sobotę - Wisła czy Legia?

Nie zapominajmy, że jeszcze może być remis. W tych meczach zawsze - jak pamiętam - możliwy był każdy wynik. A skoro każdy, to pora, aby Legia wreszcie wygrała w Krakowie. W ubiegłym sezonie ponieśliśmy tam porażkę, rok wcześniej był remis, który dał nam mistrzostwo. Teraz pora na wygraną. Ostatniej jesieni strzeliłem gola, ale potem Wisła strzeliła dwa. Decydującego Żurawski.


Goli to w ogóle Wiśle strzelił Pan wyjątkowo dużo. Doliczając Puchar Ligi - w sumie pięć w sześciu spotkaniach. Jakieś rady dla Włodarczyka czy Saganowskiego?

Rady to dla nich może mieć trener Kubicki. On najlepiej wie, jak ustawić drużynę. Dotychczasowe wyniki o tym świadczą. I bardzo się cieszę z tych wyników.


Legia wygrywa wszystko, pański Hannover zmierza natomiast do II ligi.

Nikogo nie obrażając, wymagania w Bundeslidze są o wiele większe niż w polskiej czy serbskiej ekstraklasie. Mnie jest dodatkowo trudno. Przyszedłem w trakcie sezonu, byłem na innym etapie przygotowań.


Miał Pan jednak "wejście smoka", czyli gol w debiucie, i to na słynnym Stadionie Olimpijskim w Monachium w meczu z Bayernem. Nie każdy napastnik ma "na rozkładzie" Olivera Kahna. Zamiast jednak na stałe wejść do podstawowego składu, nazwisko Svitlica zniknęło z protokołów meczowych.

Zrobiłem błąd. Gdy trener mnie spytał, czy w następnym meczu chcę grać od początku, przyznałem, że nie jestem odpowiednio przygotowany. Ja dobrze wiem, kiedy jestem przygotowany na sto procent, a kiedy na, powiedzmy, 60. Trenerowi jednak taka odpowiedź się nie spodobała. W pięciu pierwszych kolejkach rundy wiosennej wystąpiłem trzy razy, i to bardzo krótko. Potem nastąpiła zmiana trenera, a ja akurat zachorowałem na grypę i w ogóle wypadłem. Nawet z szerokiego składu.


Co się stało?

Najpierw żona zachorowała na grypę, potem synek i ja na koniec. Przez kilka tygodni jakby mnie w klubie nie było. Ale w ostatnich dwóch meczach już znalazłem się w kadrze meczowej. Mam nadzieję, że niedługo znowu dostanę szansę i wejdę na boisko. Na treningach wszystko udaje się znakomicie.


Nie wszystko jednak układa się różowo. Podobno małżonka nie czuje się dobrze w Niemczech i chciała wracać.

Ale dokąd wracać? Do Belgradu czy do Warszawy? Trzeba pamiętać, że jestem Serbem, a nie Polakiem. Nie nauczyłem się dobrze mówić po niemiecku, bo większość czasu spędzam z polskim obrońcą Hannoveru Dariuszem Żurawiem i naszym trenerem od przygotowania fizycznego, który także jest Polakiem. W Niemczech wiele osób traktuje mnie zresztą jak Polaka. Może także częściowo dlatego, że przyjechałem z polskiej ligi. Wiadomo, że nie czujemy się w Hanowerze tak dobrze jak w Warszawie. Nie należy jednak przesadzać. Zresztą, niewykluczone, że za dwa miesiące stąd wyjadę. Mam propozycje, i to sporo.


Nie z Legii chyba?

Na razie na to za wcześnie. Mówiłem, że chętnie do Legii wrócę, ale na pewno nie teraz. Z drugiej strony za miesiąc wybieram się do Warszawy. Ale tylko po to, by pozałatwiać jeszcze zaległe sprawy. Chodzi o inne ligi, inne kraje. Po tym, jak strzeliłem bramkę w Monachium, miałem sporo telefonów. Pytano, co się dzieje, dlaczego nie gram. Od menedżerów, ale też dziennikarzy. Zarówno z Polski, jak i z Serbii. Tu widać różnicę pomiędzy waszą ligą a Bundesligą. Jak grałem w Polsce, z Serbii nie dzwonili. Jeżeli zostanę w Niemczech, wynajmę profesora do nauki języka. Na razie się wstrzymam, bo jeżeli wyjadę, to wtedy zostanę z tym niemieckim i co ja z nim zrobię?


Od czego zależy decyzja? Od miejsca w składzie?

Nikt nie lubi być rezerwowym. Wtedy nic się nie zgadza, także i kasa. Będzie ciężko, bo Hannover ma pięciu napastników na dobrym poziomie. Nazwiska choćby Thomasa Brdaricia czy Thomasa Christiansena mówią wiele kibicom. Ale na razie się nie poddaję.


A propos kasy. Ta w Legii od niedawna także się zgadza. Nowy właściciel, czyli ITI, popłacił zaległości piłkarzy, zostały już tylko pensje za marzec. I część premii za mistrzostwo Polski, ale to już niebawem.

Cieszę się, jeżeli koledzy są zadowoleni. Jak odchodziłem do Hannoveru, jeszcze tak dobrze nie było, a część kwoty za mój transfer miała wpłynąć na konta kolegów. Mogłem poczekać do końca sezonu, odejść za darmo i nawet miałbym lepiej. Chciałem jednak, aby Legia coś ze mnie miała, i nie wiedziałem, że za chwilę będzie tak dobrze. Piłkarzom gra się lepiej, kiedy mają myśli spokojne.


Ma Pan kontakt z kolegami z Legii?

Miałem zadzwonić do kapitana drużyny Łukasza Surmy, ale jakoś tak ciągle brakuje czasu. Jestem natomiast w stałym kontakcie z "Aco" Vukoviciem, więc wszystko wiem. W sobotę Hannover gra z liderem Bundesligi - Werderem Brema. Fajnie byłoby znowu wejść na boisko i strzelić gola jak w meczu z Bayernem. I czekam, co zrobi Legia w Krakowie. Jej wygrana byłaby dla mnie znakomitym prezentem.


Rozmawiał Maciej Weber

Podaj ten news dalej: