Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Zwyciężymy 2-0

czwartek, 15 kwietnia 2004 07:08
Marek Saganowskiźródło: Życie Warszawy

Czy zdąży Pan wyleczyć się do sobotniego meczu z Wisłą? Po meczu z Jagiellonią nosi Pan na nodze tzw. ortezę, czyli specjalny but usztywniający. Jak groźne jest skręcenie stawu skokowego Pańskiej prawej stopy?


- Środowe badania USG i RTG wykazały, że niemal wszystkie możliwe ścięgna w kostce mam ponadrywane. 14 dni pauzy - to decyzja lekarza. Bardzo bym chciał, ale chyba nie dam rady zagrać w Krakowie.


Nie zagra Pan więc w najważniejszym meczu sezonu. Sobotnie spotkanie w Krakowie może znacznie przybliżyć jedną z drużyn do mistrzostwa Polski.


- Po meczu z Wisłą zostaje jeszcze siedem kolejek i jeszcze wszystko może się zdarzyć. Nie ulega jednak wątpliwości, że spotkanie w Krakowie jest niezwykle ważne. Jeśli wygra Wisła, ucieknie nam na cztery punkty i wówczas ciężko będzie ją dogonić. Przy remisie pozostanie status quo. Ale gdy my zwyciężymy, uzyskamy jeden punkt przewagi. Poczujemy się wówczas lepiej oraz pewniej i będziemy jeszcze bardziej podbudowani. Należy jednak pamiętać, że po zwycięstwie w Krakowie nie zdobędziemy jeszcze mistrzostwa. Trzeba będzie walczyć o punkty w kolejnych meczach. Nie boimy jednak się Wisły!


Przy Łazienkowskiej uskrzydla Was publiczność, jest dwunastym zawodnikiem drużyny. Na Reymonta zasiądzie tylko 500 kibiców Legii. W uszach będzie wam huczało: "Jazda, jazda, jazda, Biała gwiazda"!


- Nie ma co ukrywać, że publiczność będzie miała kolosalny wpływ na przebieg meczu. W Krakowie zagramy przeciwko 10 tys. kibiców. W naszej drużynie jest jednak wielu doświadczonych zawodników. Nie pękną w Krakowie. A presja publiczności będzie dla nas tylko dopingiem do lepszej gry.


Nie zagra najlepszy atak wiosny Saganowski - Włodarczyk. W Wiśle z wystawieniem napadu nie mają problemów. Na boisku pojawi się lider klasyfikacji strzelców ligowych Maciej Żurawski oraz Damian Gorawski lub Tomasz Frankowski.


- Rzeczywiście z Piotrkiem bardzo dobrze rozumiemy się na boisku. Dlatego bardzo żałuję, że nie wystąpię w Krakowie. Mam jednak nadzieję, że koledzy powstrzymają Maćka Żurawskiego oraz wracającego do wielkiej formy Tomka Frankowskiego. Tym zawodnikom będziemy musieli poświęcić najwięcej uwagi.


Zna Pan doskonale Żurawskiego nie tylko z ligowych boisk, ale i z reprezentacji. Jak go powstrzymać przed zdobyciem gola w sobotę?


- Maćka doskonale znają też Jacek Zieliński oraz Marek Jóźwiak. Nasi doświadczeni gracze oraz Dickson Choto znaleźli receptę na niego i Wisłę jesienią przy Łazienkowskiej. Teraz ten wyczyn powtórzą.


W Krakowie być może nie zagra także Tomasz Jarzębowski.


- Praktycznie nie zdarza się, że przez cały sezon wszyscy są zdrowi i gra podstawowa jedenastka. Ci, którzy ewentualnie wejdą za nas udowodnią, że są także przydatni. W finale Pucharu Ligi w 2002 roku, grając w rezerwowym składzie, Legia pokonała wysoko Wisłę, mimo że nikt nie dawał nam większych szans. To może być naszym atutem i tym razem. Ci, którzy zastąpią mnie i "Jarzę", bardzo będą chcieli pokazać się i kto wie, czy właśnie oni nie zdecydują o wyniku. Tak było również ze mną. Trener Okuka postawił na mnie w meczu z KSZO, a później się rozstrzelałem i w mistrzowskim sezonie zdobyłem 10 goli.


Po meczu z Górnikiem Polkowice był Pan pewien, że Legia pokona Wisłę. Czy wobec kontuzji Jarzębowskiego i swojego urazu zmienił Pan zdanie?


- Wisła musi z nami wygrać, bo w Krakowie by im tego nie darowali. Ale to Legia jest zdecydowanie na fali. My zagramy swoje i zwyciężymy 2:0. Będę trzymał kciuki za chłopaków.

Podaj ten news dalej: