Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Żuraw mi nie strzelił

poniedziałek, 19 kwietnia 2004 06:50
Artur Borucźródło: Życie Warszawy

Wybronił Pan bardzo dużo piłek.


Artur Boruc-Cóż z tego, skoro puściłem jedną bramkę, a moi koledzy nie strzelili żadnej. Mam jednak i powód do satysfakcji. Powiedziałem, że Żurawski nie strzeli mi gola i dotrzymałem słowa. Nie pozwoliłem mu na to.


W Krakowie to nie była ta sama Legia, którą oklaskiwaliśmy wiosną w zwycięskich meczach ligowych.


-Wyszliśmy na spotkanie chyba zbyt mało skoncentrowani. Zbyt bojaźliwie podeszliśmy do meczu, ze zbyt dużym respektem do przeciwnika. "Biała gwiazda" zawiesiła nam bardzo wysoko poprzeczkę. Przez pierwsze trzydzieści minut krakowianie ostro grali presingiem. Nie byliśmy nic w stanie zrobić. Gdy wydawało się, że zaczęliśmy sobie radzić z rywalami, w doliczonym czasie gry pierwszej połowy straciliśmy gola. Szkoda tej bramki. Spotkanie było wyrównane, a sytuacje miały oba zespoły. Wisła wykorzystała jedną i zdobyła trzy punkty.


Nie mógł Pan obronić strzału z 45. minuty?


-Byłem bez szans przy uderzeniu Frankowskiego. Piłka była trudna do złapania czy odbicia. Stałem na wyprostowanych nogach, a na dodatek piłka skozłowała.


Kto zawinił przy bramce?


-Wszyscy wygrywamy i wszyscy przegrywamy, w związku z tym wina spływa na cały zespół.


Może wobec kontuzji Saganowskiego i Jarzębowskiego zabrakło wam wiary w sukces?


-Raczej nie. Radek Wróblewski sporo walczył i biegał. Omal nie strzelił gola. To dobry i przede wszystkim szybki piłkarz. Pozostali zmiennicy też spisali się dobrze, nawet ci, którzy weszli pod koniec drugiej połowy. Wszystkim zabrakło jedynie szczęścia.


W szatni zapanowała czarna rozpacz?


-Nie, jedynie przygnębienie. Bardzo chcieliśmy osiągnąć w Krakowie dobry rezultat, ale się nie udało. Mieliśmy okazje, by prowadzić, a także później, żeby wyrównać. Mówi się trudno i gramy dalej. Zostało jeszcze siedem kolejek, w których można zdobyć 21 punktów i spróbujemy to uczynić.


Macie trudnych przeciwników, z którymi zagracie na wyjeździe.


To prawda, ale mam nadzieję, że w spotkaniach z Amicą i Groclinem nie popełnimy tego błędu, co w Krakowie i śmielej zaatakujemy już od pierwszych minut. Musimy zagrać konsekwentnie, czyli tak, jak w dotychczasowych, zwycięskich meczach.

Rozmawiał Maciej Rowiński

Podaj ten news dalej: