Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Stadion na kaczych łapach

środa, 28 kwietnia 2004 17:50
red

Tak się zaczęło: 7.05.2004

"Za niespełna dwa lata kibice warszawskiej Legii być może doczekają się nowego stadionu. Będzie on mógł pomieścić 35 tysięcy widzów. Radni stolicy zgodzili się bowiem na powołanie spółki, która zbuduje obiekt. Przewiduje się również kompleks handlowo-usługowy, korty i zaplecze hotelowe, które powstaną wokół terenów starej Legii. Jak wszystko dobrze pójdzie, to stadion powstanie w półtora roku od rozstrzygnięcia przetargu - powiedział przewodniczący Rady Warszawy Wojciech Kozak. Radni zdecydowali, że jedynym udziałowcem spółki będzie miasto. Oznacza to, że warszawski samorząd będzie właścicielem 100 procent udziałów. Prezydent Kaczyński powoła radę nadzorczą oraz zarząd spółki i ogłosi przetarg na inwestora. - Biznesplan przedstawiły już cztery firmy. Mam nadzieję, że zgłosi się więcej. Wybierzemy najlepszą ofertę - zapewnia Artur Piłka, szef miejskiego biura sportu, turystyki i wypoczynku".


Chwilę później w prasie (głównie w Życiu Warszawy) pojawiły się artykuły krytyczne. Niektórzy (z którymi się nie zgadzam) twierdzili, że miasto ma ważniejsze wydatki niż budowa stadionu. Inni (z nimi się zgadzam) twierdzili, iż cała zadyma ze stadionem jest tylko polityczną rozróbą Kaczyńskiego, który właśnie zaczął rozprawę z koalicyjną dotychczas PO - a szczególnie z Wojciechem Kozakiem znanym z sympatyzowania Polonii. Twierdzili także, że czas w jakim Kaczyński zapowiedział zbudowanie stadionu jest mało realny nawet przy sprawnej administracji miasta, a co dopiero przy politycznym zaciągu z PiS. Ta ekipa nie potrafi nawet wyremontować kibla w szkole w ciągu wakacji, tak aby dzieci nie musiały wychodzić na przerwach do szkolnego śmietnika, a będą budowali stadion?


24.02.2003, W radzie dzielnicy Praga Południe opozycyjny SLD złożył wniosek uchwały popierającej budowę stadionu. Nie był to wyłącznie pusty gest ze strony opozycji. W końcu zbliżała się debata budżetowa i taki sygnał ze strony drugiej co do wielkości dzielnicy Warszawy jest znaczący. Za stanowiskiem głosowali wszyscy z wyjątkiem PiS, który zachował się jak dziecko, które na "złość mamie odmraża sobie uszy". Stadion TAK, na złość SLD stadion NIE. Po informacji na www.legialive.pl o tym wydarzeniu nabrałem sporego niepokoju co do prawdziwych intencji PiS. W swoim liście do redakcji radni PiS z Pragi Południe zarzucili SLD, że uprawia grę polityczną, że chce
na stadion Legii wpuścić Polonię i dlatego byli przeciw (w stanowisku było stwierdzenie, że na nowym stadionie Polonia mogłaby rozgrywać mecze w europucharach). Już dzisiaj wiadomo, że panowie minęli się z prawdą. Głosowanie przeciw uzasadniał radny Adam Kwiatkowski z PiS, jak twierdził nie zdążył zapoznać się ze stanowiskiem, choć na jego przeczytanie wystarczyło przecież kilka minut, świadczy o tym protokół nagrany na sesji. Radni PiS twierdzili także, że Lech Kaczyński już o stadionie zdecydował.


Okazało się, że nie do końca. Najpierw zastępca Kaczyńskiego, Andrzej
Urbański wycofał z Rady Warszawy projekt uchwały o nieodpłatnym użyczeniu stadionu dla Legii, argumentując mętnie iż nie był pewien czy projekt zdobędzie większość. Na czym opierał swoje obawy, trudno powiedzieć skoro 3 z 4 opcji politycznych w radzie miasta (SLD, PO, LPR) zadeklarowały, że poprą uchwałę, kto zatem miałby głosować przeciw? Wychodzi, że radni PiS. Potem zaczęły się Kwasy na linii PiS - ITI. Choć ITI deklarowało wolę budowy stadionu L. Kaczyński stwierdził, iż miasto zbuduje go własnymi siłami. W końcu zamiast nieodpłatnie i bezterminowo, Legia dostała płatną 3-letnią
dzierżawę, decyzją prezydenta (a nie uchwałą rady). Panowie prezydenci kłamią w żywe oczy twierdząc, że obawiali się iż projekt nie przejdzie i dlatego się z niego wycofali. Nawet gdyby nie przeszedł (co nie byłoby możliwe bez głosowania przeciw znaczącej liczby radnych PiS, kibice którzy byli na sesji chyba to dobrze widzieli) to prezydent mógł i tak zarządzenie wydać... więc komu wciskają te bajki.


Teraz zapadła decyzja o udostępnieniu stadionu dla Polonii. Czym jeszcze zostaniemy zaskoczeni? Przecież Kaczyński zapowiadał, że Polonia nie będzie na nim grała, a sugestię SLD, aby mogła grać mecze w Pucharze UEFA zakrzyczano jako grę polityczną, czemu z resztą przyklasnęła większość kibiców. Teraz okazuje się, że ktoś wydał zgodę, by Polonia grała nie tylko w Pucharze UEFA, ale wszystkie spotkania. Legia utrzymuje stadion, Polonia nie musi się martwić. Może następną decyzją Kaczyńskiego na krytej trybunie
pojawią się krzesełka w barwach klubowych Polonii? Skoro Kaczyński i jego ludzie kręcili w tak wielu sprawach, to dlaczego teraz mają być szczerzy.


A co z budową stadionu? Ano odbyła się miejska komisja sportu. Stadion ma kosztować ok 160 mln. złotych. Tymczasem L. Kaczyński zaproponował w tegorocznym budżecie zawrotną kwotę 8 mln. zł. Zatem wiadomo już, że w roku 2004 nawet jednego rusztowania nie ustawią. Potem będzie rok 2005 i pan Kaczyński będzie miał ważniejsze sprawy na głowie np. wybory prezydenckie w kraju. Potem będzie rok 2006 i Kaczyński powie, że chciał dobrze, ale spisek cyklistów i meteorologów mu nie pozwolił.


Było by nieźle gdyby nowy stadion rósł tak dobrze jak konta osób zajmujących się jego budową. Powołano spółkę miejską ds. budowy stadionu. Przedstawiciel spółki nie potrafił odpowiedzieć radnym miasta na najprostsze pytania, dotyczące stadionu jak jego wielkość, zaplecze, parkingi, zadaszenie itd... Spółka nie robi nic, ale na pensje jej zarządu wydano już dobrze ponad 300 tys. złotych właśnie z budżetu na budowę stadionu. Jak znam życie to ludzie Kaczyńskiego już nie mogą się doczekać portugalskich wakacji na koszt podatnika, w końcu będą oglądać stadiony.


Można mieć jeszcze nadzieję, że ze stadionem ruszy się cokolwiek. Aby za 2,5 roku Legia nie znalazła się naprawdę w trudnej sytuacji z upływającą dzierżawą, bez rozpoczętej inwestycji. ITI łatwo znajdzie inne spore miasto, które miało więcej szczęścia do prezydenta i możę być źle. Nadzieja jednak matką głupich.


Kaczyński oszukuje nas kibiców w żywe oczy, albo sam nie wie co mówi.
Najpierw rzuca obietnice, potem rękami swoich ludzi wycofuje się z nich po cichu i okrakiem. Czy zauważyliście, że stołeczna prasa zamilkła na temat stadionu. Kaczyński osiągnął cel polityczny, pogonił PO, dostał absolutorium od rady i teraz ma nadzieję, że sprawa stadionu zostanie zapomniana i z czasem ucichnie. Otóż nie zostanie, może pan być pewien.

Podaj ten news dalej: