Zagrał Pan dobre spotkanie, najwięcej biegał, wychodził do podań...
Aleksandar Vuković: Nie do końca się zgadzam. Mogłem zagrać lepiej. To był mecz podobny do tego w Krakowie. Tyle, że teraz to my wygraliśmy 1:0. Może nie szczęśliwie, ale na pewno zasłużenie.
Mecz podobny - czyli z dużej chmury mały deszcz?
- A tak. Oba zespoły za bardzo były nastawione na przerywanie akcji przeciwnika, na przeszkadzanie. A nie konstruowanie. Do zdobycia bramki to my byliśmy lepsi. Po golu przeważała Amica.
Tej bramki nie powinien strzelić Saganowski, tylko...
- ...wiem, wiem. Vuković. Rzeczywiście powinienem trafić. Dobrze jednak, że "Sagan" umiał się znaleźć i wszystko skończyło się bardzo dobrze. Tym, co lubię najbardziej. Czyli asystą.
Woli Pan podawać niż strzelać?
- Od zawsze bardziej kręciły mnie asysty niż gole. Ja zawsze chciałem być pomocnikiem, a wiadomo czego wymaga się od zawodników grających w drugiej linii.
Ta wygrana właściwie zapewniła Legii wicemistrzostwo...
- Mamy siedem punktów przewagi nad Amicą i dwanaście nad Groclinem. Przed tą kolejką nie było wiadomo, że tak to wszystko się ułoży. Przypomnę, że przed początkiem rundy mieliśmy trzy punkty straty, a teraz uciekliśmy im na dobre. To mówi samo za siebie, widać, jak gramy w tej rundzie. Żal tylko, że nie udało się dogonić Wisły. Liczyłem, że jak wygramy siedem z ośmiu pierwszych meczów, to będziemy na wyciągnięcie ręki. A tak nie jest, Wisła też nazdobywała punktów. I właściwie jest mistrzem.
Nie ma Pan wrażenia, że we Wronkach biegaliście wolniej niż zwykle?
- Mam. Dotąd do naszej kondycji nie można było mieć żadnych pretensji. Ale zawsze przychodzi słabszy moment. Bo my biegamy od stycznia. Nie ma człowieka, któremu przez pięć miesięcy w którymś momencie nie zabraknie sił. Na szczęście ten moment słabości nie skończył się dla nas porażką, nie boli. I mam nadzieję, że szybko minie.
To pierwsza wygrana Legii w Unii Europejskiej...
- Gratuluję Polakom, choć sam nie wiem, czy to dla was dobrze. Tak się zastanawiam, czy będziecie w tej Unii traktowani tak samo dobrze, jak niektóre inne kraje...
A Panu nie żal, że Serbia i Czarnogóra nie jest w UE?
- Bardzo się cieszę, że jestem Serbem.
Zostaje Pan w Legii?
- Decyzja zapadnie w najbliższych dniach. Jestem już po rozmowach z Edwardem Sochą. Do połowy maja miałem podjąć decyzję, czy w ogóle chcę zostać w Warszawie, czy wiążę swoją przyszłość ze stolicą, czy jednak chcę wyjechać. Zdecydowałem, że już może w tym tygodniu znowu porozmawiam z panem Sochą. Przedstawię swoje warunki, na jakich zdecydowany jestem zostać w Warszawie. Zobaczymy, jaka będzie odpowiedź Legii, jak bardzo jej na mnie zależy. Ja mówię: chcę tu zostać.
Nie będzie Pan za drogi?
- Od Legii chcę dużo, jednak dużo mniej niż od ewentualnego klubu zagranicznego. Wszystko jest teraz w rękach Legii.
Wywiad
Chcę zostać
wtorek, 4 maja 2004 08:08
Aleksandar Vuković